Skoro mamy grube dzieci, to nie nikogo nie powinny dziwić grube psy i koty [ROZMOWA]

Winogrona, czosnek, orzeszki - w pysku psa i kota mogą stać się przyczyną ich poważnego zatrucia, a nawet śmierci. Chcąc dobrze, robimy źle. Co każdy rozsądny i odpowiedzialny właściciel wiedzieć musi? Cała prawda o tłuszczyku z szyneczki i domowych obiadkach.
Ola Długołęcka, Kobieta.gazeta.pl: Lubimy gotować dla zwierząt i podrzucać im resztki z pańskiego stołu - tłuszczyk z kotlecika, skórkę od szynki...

Dr n. wet. Sybilla Berwid-Wójtowicz *: W Polsce żywienie zwierząt domowych zależy od tego, gdzie to zwierzę żyje. Zdarzają się przypadki zwierząt dramatycznie niedożywionych, na wsi dalej tak jest, że psy są spuszczane z łańcucha na noc, żeby coś sobie upolowały. Z drugiej strony w miastach mamy coraz częściej do czynienia z otyłymi psami i kotami.

No tak, ale z drugiej strony dlaczego niektóre psy i koty sprawiają wrażenie wiecznie głodnych?

- Olbrzymia grupa psów, w tym uznane za najbardziej rodzinne labradory i retrievery, to psy myśliwskie. Zostały stworzone do tego, żeby przynosić upolowaną zwierzynę myśliwemu i są nastawione na współpracę. Jeśli z takim psem się nie pracuje, to on sam znajduje sobie zadania, np. takie ułożenie człowieka, żeby mu dawał więcej jedzenia. A taka relacja może doprowadzić do sytuacji, w której pies zjada wszystko, co znajdzie po drodze.

Podobnie jest z kotami. W głowie się nie mieści, ile potrafią zjeść, biją pod tym względem psy na głowę. A naprawdę nie każdy ważący 9 kg kot w polskim domu to maine coon.

Koty mają siłę perswazji, budzą rano właścicieli, zaganiają ich do kuchni...

- Tylko że kot nie wysyła wcale sygnałów, że jest głodny, on po prostu egzekwuje wykonanie czynności, której nauczył swojego pana. Nam się wydaje, że jesteśmy specjalistami od dzieci, sportu, zdrowia, psychologii i oczywiście od swoich zwierząt domowych, które tak doskonale przecież rozumiemy. Tymczasem koty są mistrzami świata w naprowadzaniu właścicieli na właściwy tor.

Takie wymuszanie podawania jedzenia zastępuje zwierzętom instynkt polowania. Kiedyś kot, żeby przeżyć musiał upolować mysz. I to nie jedną, bo myszy są niskokaloryczne (co większe i tłustsze mają zaledwie około 70 kcal, a kot musiał złapać mniej więcej 10-20 dziennie).

Czy gotując dla zwierząt sami jesteśmy w stanie prawidłowo je odżywiać?

- Tylko jeśli wiemy, co robimy. Codzienne podawania zwierzakowi wszelkiego rodzaju rosołków wcześniej czy później okaże się dla niego zgubne. Mało kto zdaje sobie sprawę, ile soli znajduje się w wędlinach. Nie są polecane ludziom w większych ilościach, a w przypadku osób o słabym sercu wręcz zakazane. Tymczasem my często dajemy zwierzętom tłuszczyk z szyneczki jako smakołyk. I coraz częściej zdarza się, że w okolicach trzecich, czwartych urodzin u zwierzęcia nagle pojawia się sucha skóra, sypanie się sierści. To są skutki długotrwałych nieprawidłowych diet i niedoborów.

Ludzie gotujący dla zwierząt kierują się zasadą 1/3 mięsa, 1/3 warzyw, 1/3 wypełniaczy. Pytanie tylko, ile to jest 100 procent dla psa miniaturowego i np. doga niemieckiego. Małe rasy na kilogram masy ciała potrzebują więcej energii niż psy duże. To tak jakby porównać metabolizm myszy i słonia, które są przecież zupełnie inne. Konieczna jest porada u specjalisty potrafiącego zbilansować dietę dla psa lub kota, wybór wysokiej jakości składników to nie wszystko.

Czy to znaczy, że powinniśmy psom i kotom dawać tylko robione dla nich karmy?

- W świecie idealnym tak, ale w nim nie żyjemy. Gdybym każdemu właścicielowi zalecała podawanie wyłącznie karmy, to mam pewność, że 80 procent z nich nie zastosowałoby się do tej rady i stwierdziło, że i tak zrobi po swojemu i ugotuje te serca z kluskami.

Trzeba jednak pamiętać, że suche karmy są koncentratami, powinniśmy podawać ich cztery razy mniej niż posiłku domowego. Przeważnie pokarm przygotowany przez człowieka, żeby był wystarczająco pożywny, musi być tak obfity, że zwierzę nie jest w stanie go przerobić. Zwłaszcza gdy, mówimy o psach bardzo małych i bardzo dużych. I tak niedobory witamin i składników mineralnych, czy nienasyconych kwasów tłuszczowych występują w przypadku zwierząt karmionych "domowo" u co drugiego osobnika.

Ale czy serwowanie codziennie karmy, która wydaje się być sucha, mdła i niesmaczna, nie jest dla zwierzaka męczące?

- Tu wychodzi z pani nasza polska natura, my musimy ugotować i podzielić się posiłkiem, stąd w psich miskach ląduje ludzkie jedzenie. A karmy są teraz skrojone na miarę potrzeb konkretnego zwierzęcia i naprawdę najlepiej zaspokajają jego potrzeby. Do tego przeciętna karma ma w swojej recepturze dwa-trzy razy więcej składników niż przeciętny przygotowany przez człowieka posiłek. A wygląda jednorodnie, aby zwierzę równo zjadło wszystkie niezbędne składniki.

Karma dla kotek po sterylizacji, dla kastratów, dla seniorów, dla otyłych, dla wybrednych - dużo tego wszystkiego...

- Przede wszystkim dobieramy karmę pod kątem wieku. Jest różnica pomiędzy zwierzęciem rosnącym, dorosłym i starzejącym się, mają zapotrzebowanie na inną dawkę energii, składników mineralnych czy witamin. Dużym błędem jest karmienie starszych zwierząt karmą dla szczeniąt.

Ludzie tłumaczą, że wydaje im się, że karma dla szczeniąt jest smaczniejsza i lepsza, bo na starości się oszczędza. A taka karma ma więcej składników mineralnych i obciąża nerki seniora, leciwy pies dostaje także zbyt dużą dawkę energii, z którą sobie nie radzi i tyje albo ma niestrawności.

Co zrobić, jeśli nasz pupil nie chce zjeść przygotowanej porcji?

- Jeśli zwierzę nie zje jedzenia, po godzinie zabieramy miskę z mokrą karmą, po trzech z suchą. Resztki wyrzucamy, a miski myjemy. Następnej porcji nie zwiększamy o to, czego nie zjadł. Czasami zwierzak nie chce jeść, bo jest gorąco albo po prostu nie jest głodny. Nie zdajemy sobie sprawy, ile jedzenia wtykamy zwierzętom w pyski między posiłkami. Wędzone ucho to 100 Kcal - 3/4 dziennego zapotrzebowania w energię sznaucera miniaturki.

Czy tanie karmy z supermarketów są gorsze?

- Tańsza karma oznacza większą psią kupę. Im więcej kupy, tym jest gorzej uformowana i gorzej odchody wyglądają. To świadczy o tym, że to co nasze zwierzę zjadło po prostu w nim nie zostało. Najgorzej jest jak zwierzę więcej wydala niż je. Także jest niepokojące, gdy ma zaparcia i wydala rzadziej niż raz dziennie.

A jak wygląda dobra psia kupa?

- Istnieje system gradacji kup, który dotyczy nie tylko zwierząt, ale także ludzi, chociaż ten akurat nie cieszy się popularnością. Prawidłowa psia kupa powinna mieć kształt cygara, być zwarta i dać się przesunąć patykiem bez rozpadania się i przyklejania do niego. Kolor będzie uzależniony od tego, co zwierzę zjadło. Jeśli w karmie będzie dodatek glonów, to kupa będzie zielona.

A biała krusząca się kupa?

- To najczęściej kupa kostna - po zjedzeniu przez psa kości. Skoro już przy kościach jesteśmy to chciałam powiedzieć kilka ważnych rzeczy.

Pies może zjeść z kości chrząstki i miękkie części (tzw. głowę kości) znajdujące się bezpośrednio pod nimi. Resztę zabieramy. Nieważne, czy będzie to kość surowa, gotowana czy pieczona, wieprzowa czy wołowa. Każda zbudowana jest z drobnych beleczek, które niedokładnie pogryzione przypominają ostre drzazgi. A taki kawałeczek kości może uszkodzić np. serce. Znałam doga, któremu kawałek kości przebił się z żołądka do mięśnia sercowego, robiąc w nim dziurę.

Jeśli pies je łapczywie, nie może zostawać sam z kością. A jeśli kość w pysku sprawia, że pies staje się agresywny, w ogóle nie powinien ich dostawać, a my powinniśmy się zgłosić do behawiorysty.

W mojej okolicy mieszka kilka jamników, które wyglądają jak foki albo słonie morskie, beagle krągłe jak pufy oraz labradory, które są szersze niż wyższe. To tendencje tych psów do tycia czy może zła dieta i brak ruchu są winne?

- Są rasy, które mają tendencje do tycia, ale mówienie o tendencji bierze się z danych epidemiologicznych, czyli odsetka zwierząt danej rasy zapadającej na dane schorzenie na przestrzeni jakiego czasu. Problem tkwi w tym, że tendencje pojawiają się u zwierząt w typie rasy, która jest akurat popularna.

Labradory, beagle - znaleźć szczupłego to duża sztuka. Jak jakiś beagle jest szczupły to może oznaczać, że ma zapalenie trzustki (i ciągłe biegunki), co może być wynikiem regularnego i skutecznego przekarmienia. Znam wiele zwierząt aktywnych i pracujących, które także mają problem z utrzymaniem wagi - np. owczarki niemieckie.

W typie rasy? Co to znaczy?

- W Polsce wbrew pozorom nie ma wielu psów rasowych, czyli takich, które mają rodowód i są zarejestrowane w związku kynologicznym, jeżdżą na wystawy i podlegają ocenie. Dużo jest zwierząt w typie danej rasy. A wśród psów bardziej okrągłych znajdzie się połowa psów myśliwskich trzymanych w domach - żyją w mieszkaniu i całymi dniami leżą na kanapie, którą z nudów w końcu kiedyś zjedzą.

A widziała pani otyłego charta?

- Tak! Widziałam! To było niesamowite przeżycie. To był otyły chart afgański. Wyglądał tak zjawiskowo, że aż się zatrzymaliśmy, żeby przekonać się co to za rasa. Obstawialiśmy owczarka starofrancuskiego, ale nie pasował nam ten strasznie szczupły pysk. On nawet nie miał nadwagi, on był otyły! Brzuch mu sięgał do połowy nóg.

Charty pewnie mają opinię wiecznie niedożywionych.

- Owszem. Mam koleżankę, która ma charta wystawowego - pięknego, w świetnej kondycji. Kiedy po zmianie miejsca zamieszkania wyszła na spacer do parku, została niemal zlinczowana przez grupę starszych pań, która wyprowadzała tam swoje psy z nadwagą. Panie zagroziły jej, że naślą na nią policję, bo głodzi swojego psa.

Nie zdarzyło mi się nigdy, żeby ktoś zareagował w ten sam sposób na widok psa okrągłego jak kulka. Podczas pikników, w czasie których udzielam porad właścicielom psów i kotów, okazuje się, że nie są oni w stanie sami ocenić, czy ich zwierzę ma nadwagę. Brytyjczycy przeprowadzili badania, z których wynikało, że 70 procent właścicieli nieprawidłowo oceniła sylwetki swoich psów, nie zauważając u nich nadwagi lub otyłości.

Tak jak matki otyłych dzieci, które stanowczo twierdzą, że ich potomstwo po prostu zdrowo wygląda? A to, że sześciolatek waży tyle co gimnazjalista, to już nieważne...

Czy pani psy i koty kręcą się wokół stołu podczas domowych biesiad i interesują się zawartością talerzy domowników?

- Dla zwierząt temat obiadu ludzi nie powinien istnieć. Gdy mój przyszły mąż wprowadził się do mnie, w ciągu kilku dni doprowadził do sytuacji, w której kot widząc człowieka zbliżającego się do lodówki zaczynał miauczeć. Mąż błyskawicznie nauczył go, że gdy otwiera się lodówka, coś mu z niej zawsze wpadnie do pyszczka. Oduczenie kota tego nawyku zajęło nam półtora miesiąca.

Na czym polegało oduczanie?

- Na przeprowadzeniu poważnej rozmowy z partnerem, a potem nauczeniu kota, że reakcją na miauczenie jest głaskanie go po głowie. Kot zgłupiał, ewidentnie myślał, że czegoś nie zrozumiałam i twardo miauczał dalej. W końcu się poddał i stracił zainteresowanie lodówką. Teraz jest tak, że nasze zwierzęta zaglądają do kuchni, gdy my do niej wchodzimy, ale wiedzą, że u nas miskę dostają trzy razy dziennie i jedzą na akord. Ale mam też margines jedzenia poza karmą - wtedy, gdy chcę zwierzęta nagrodzić smakołykiem. Smakołyk najlepiej działa jako motywator do nauki, jeśli zwierzę nie jest przeżarte.

Jaki sygnał dajecie zwierzętom, że jest pora karmienia?

- Mówimy Odessa, Odessa - to z filmu Woddy'ego Allena, który na hasło Konstantynopol wprowadzany był w hipnozę. Wprowadzamy nasze psy i koty w trans żywieniowy.

Dla psa jedzenie i sam fakt posiłku jest związany ze strukturą społeczną, funkcjonowaniem w naszym środowisku, zbliżaniem się do właściciela. Porami karmienia pokazujemy psom, że to my decydujemy o tym, kiedy mają jeść.

Jedzenie dla psa to musi być rytuał. O określonej godzinie bierzemy miskę - mówimy psu, że zaraz dostanie pyszną karmę, szuramy miską, podrzucamy jej zawartość - robimy show . Nasz pies będzie podekscytowany oczekiwaniem, będzie się kręcił, merdał ogonem. Psy odbierają naszą mimikę, język ciała, emocje i one mu się udzielają. Jedzenie karmy może być przyjemnością. Zwłaszcza jeśli zwierzę nie jest przekarmione i chodzi nie tylko na higieniczne spacery, ale właściciel z nim aktywnie pracuje.

Z kotami jest tak samo?

- Koty są zwierzętami terytorialnymi i traktują nas jak intruzów. Tolerują nas w większym lub mniejszym stopniu. Wchodzą w interakcje, ale nie tworzą z nami struktury społecznej. U kota ważniejsze jest spełnienie potrzeby łownej - zabawy z wędką, schowanie jedzenia. Bo jeśli jesteśmy właścicielami psa i kota, to rzucenie interaktywnej zabawki skończy się zjedzeniem jej przez psa.

Najważniejsze są posiłki o świcie i o zmierzchu - kiedy koty zwyczajowo polują. Wtedy warto dać po dwa mniejsze posiłki, a w ciągu dnia gdy jesteśmy w pracy, a kot się nudzi sam w domu - można mu zostawić dodatkową porcję jedzenia w zabawce interaktywnej, która da namiastkę polowania.




Dr Sybilla Berwid-Wójtowicz z dwoma adoptowanymi ze schroniska suczkami. Fot. Archiwum prywatne

* Dr n. wet. Sybilla Berwid-Wójtowicz specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących żywienia i dietetyki zwierząt towarzyszących. Zajmuje się poradnictwem zootechnicznym wraz z pomocą w doborze i bilansowaniu codziennej diety oraz w zakresie rozwiązywania problemów pielęgnacyjnych zwierząt. Formułuje składy pokarmów nie tylko na co dzień, ale także specjalne diety dla psów otyłych, z zaburzeniami trawienia, a także oferuje pomoc w przypadku, gdy pies odmawia jedzenia gotowej karmy niezbędnej w terapii chorób dietozależnych. Pomaga także w bilansowaniu diety psów pracujących i aktywnych wyczynowo: stróżujących, polujących, wyszukujących, sprinterów czy pociągowych.



Więcej o: