Akcja 5 kg w dół: wielki finał! [ZDJĘCIA I FILM]

02.07.2013 08:00

Fot. Departament Filmu

Wielki finał - przynajmniej dla mnie. Chociaż koniec jest tylko umowną granicą, ponieważ wszystko czego się nauczyłam i wdrożyłam w życie zostaje ze mną - mam nadzieję - na zawsze. Zobaczcie, jak chudłam i ile schudłam.
Złe dobrego początki

Gwoli przypomnienia. W kwietniu twardo zdecydowałam, że muszę schudnąć. Że nie chcę mieć fałdek na brzuchu, sprytnie ukrywanych pod luźniejszymi bluzkami, ud, które, gdy siedzę rozlewają się na boki oraz cellulitu na pupie. Moim celem było zmieszczenie się w suknię ślubną sprzed sześciu lat, roboczo akcję nazwałam "5 kg w dół".




Na początku nawet nie miałam co marzyć o zapięciu sukienki ślubnej... Fot. Departament Filmu

Doszłam do wniosku, że nie mam wpływu na zbyt wiele rzeczy w moim życiu, ale na wygląd własnego ciała zdecydowanie mam. Zamiast marudzić i nielojalnie obgadywać temat swojego tłuszczu na forum znajomych (co wszystkie robimy nałogowo), postanowiłam wziąć się za siebie. A ponieważ nie miałam żadnego doświadczenia w mądrym i rozsądnym odchudzaniu, zwróciłam się po pomoc do specjalistów - trenera osobistego Marcjana Piotrowskiego i dwóch firm specjalizujących się w cateringu dietetycznym.

Za takie podejście dostałam zresztą od czytelników po głowie - że idę na łatwiznę, że co to za problem zrzucić 5 kg.

Mądrze, na długo i nie tracąc masy mięśniowej? Dla mnie był to problem. Pomoc specjalisty to jednorazowa inwestycja - jeśli będziemy uważnie słuchać jego zaleceń i się do nich stosować, nauczymy się mądrze gubić tkankę tłuszczową.

Na początku było źle. Naprawdę źle: pierwszy trening skończył się... odruchem wymiotnym na środku ulicy i zakwasami, po których tydzień ledwo chodziłam.

A to właśnie dlatego, że każdy rodzaj wysiłku wymaga odpowiednich przygotowań. Trening siłowy musi mieć miejsce po posiłku (najlepiej dwie godziny wcześniej), aerobowy można robić rano na czczo. Po wysiłku niezbędne jest uzupełnienie energii kolejnym daniem. Ważne także, żeby dać mięśniom szansę na regenerację i odpoczynek.

Konsekwencja i wyniki

Początek był słaby, ale później także nie było kolorowo - pięć razy w tygodniu chodziłam na siłownię, jadłam 2000 kalorii - dostarczane mi pod nos przez Fit Diet iEasy Diet. Niby chudłam, ale przyznam, że oczekiwałam bardziej spektakularnych efektów.

Nauczyłam się, że waga to nie jest wyznacznik odchudzania. To obwody najlepiej pokazują, ile chudniemy. W obwodach traciłam systematycznie - na starcie miałam (przy wzroście 180 cm):

w biuście: 100 cm

w talii: 81 cm

w biodrach: 99 cm

a waga wskazywała: 70,1 kg

Po dwóch miesiącach udało mi się zjechać do:

obwód biustu: 92 cm

obwód talii: 73 cm

obwód bioder: 95 cm

waga: 66,5 kg

Żelazne zasady

Nigdy specjalnie nie wierzyłam w diety cud, a już po mojej akcji nigdy w nie nie uwierzę. Moi drodzy, nie da się bezwysiłkowo zamienić tłuszcz na mięśnie. Nie da się schudnąć 5 kg w dwa tygodnie. Wiem, że będziecie mnie przekonywać, że da się i jesteście tego najlepszym dowodem.



Film: Departament Filmu

Chociaż nie ukrywałam, że latam na siłownie i zmieniłam nawyki żywieniowe, w oczach osób, które komplementują moje wyniki, widzę nadzieję, że może jednak żywiłam się tylko truskawkami i czereśniami i stąd ten efekt.

Otóż nie. Tu nie ma cudów. Jest ciężka praca, konsekwencja, zdrowe odżywianie, aktywności ruchowe i cierpliwość. Ale efekty przyjdą! Uwierzcie mi, osobie, która przeszła przez cały proces.

Musicie podkręcić metabolizm - wasz organizm musi poczuć komfort, że nikt mu nie zabiera jedzenia. Żadnego głodowania! Pięć posiłków dziennie w równych odstępach czasu - w każdym warzywa. Dodajcie kasze, pełnoziarnisty ryż i makaron, zmieńcie białe pieczywo na ciemne - ale nie zabarwiane karmelem, tylko takie, nad strawieniem którego żołądek będzie się musiał napracować.

Zapomnijcie o niezdrowym jedzeniu i piciu, odstawcie alkohol i zacznijcie się ruszać.

Jak się już wdrożycie w system, to przekonacie się, że przy żelaznej konsekwencji łatwiej o małe ustępstwa i usprawiedliwione dyspensy.




Po dwóch miesiącach sukienka pasuje jak ulał! Fot. Departament Filmu

Się nie da...

Nie jestem kolorowym ptakiem z nadmiarem wolnego czasu. Mam małe dziecko, męża, który jest w fazie rozkwitu życia zawodowego i pracuje więcej niż przeciętni mężowie. Udało się jednak tak ustawić nasze rozkłady dnia, że bez szkody dla rodziny czas spędzony na siłowni stał się dla wszystkich świętym.

Dosłownie kilka razy zrezygnowałam z pójścia na siłownię - ale to były sytuacje naprawdę wyjątkowe. Owszem, musiałam się jeszcze lepiej zorganizować i zapanować nad chęcią odpuszczenia sobie. W pewnym momencie jednak codzienne stawianie się na siłowni stało się tak naturalne, że aż uroczo automatyczne i cudownie bezrefleksyjne. Nie przyjmuję więc argumentów, że się nie da, że daleko, pod górkę i pod wiatr. Da się.

W sukienkę się mieszczę, teraz mam nowy cel. Do wyjazdu na wakacje chcę mieć widoczny zarys mięśni na brzuchu. 10 minut i dziewięć ćwiczeń codziennie wieczorem - efekty już zaczyna być widać.




Na pierwszym planie dinozaur, na drugim brzuch, nad którym pracuję. Fot. Archiwum prywatne

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
  • akcja 5 kg w dół Akcja 5 kg w dół: pochwała niekonsekwencji
  • Akcja 5 kg w dół - fakty i fikcje...
  • Moja akcja (5 kg w dół) - Wasza reakcja
Komentarze (72)
Akcja 5 kg w dół: wielki finał! [ZDJĘCIA I FILM]
Zaloguj się
  • Gość: genusia

    Oceniono 114 razy 76

    I tak powinno wyglądać odchudzanie, a nie jakieś głupie diety cud, które tylko szkodzą. Gratuluję. Bardzo ładna sukienka.

  • Gość: dudka

    Oceniono 55 razy 33

    Zazdroszczę! Gratulacje! Satysfakcja musi być ogromna :)

  • Gość: lilou

    Oceniono 63 razy 23

    Kurczę, a mnie Pani podoba się bardziej przed! Nie chciałabym odbierać radości z odniesionego zwycięstwa nad utraconymi kilogramami, ale gdyby Pani miała znowu się zaokrąglić, to nic złego by się nie zadziało - pięć kilogramów większa wygląda Pani bardzo ładnie!

  • kloceklego

    Oceniono 89 razy 73

    uwaga - audycja zawiera lokowanie produktu

  • Gość: el

    Oceniono 98 razy 60

    Łomatko, wielka afera na głównej stronie portalu, a tu tymczasem artykuł jednej z Pań Redaktorek, jakby żywcem wyjęty z Bravo Girl - tylko w wersji dla 30- 40-latek.
    Naprawdę aż trudno uwierzyć, że można tak uprawiać kryptoreklamę i jeszcze się oburzać, że są krytyczne komentarze.

  • Gość: Quick

    Oceniono 58 razy 44

    Biust stracił "powietrze".
    Tyłka jak nie było, tak nie ma.

    Mądre odchudzanie ale trzeba się zastanowić.

    Lepiej zrobić trochę masy na mięśniach pośladkowych.
    Nadmierne odchudzanie to utrata jędrności biustu- tego się nie przywróci.

    Jako facet, uważam że przed było lepiej.

  • ksywa

    Oceniono 32 razy 32

    Zaczęłam biegać. Na razie nie jest różowo;-) Ale wiecie jaki mam cel? O dziwo, nie jest nim zgubienie tych kilku kilogramów/centymetrów w talii. Nie jest nim też osiągnięcie jakiejś specjalnej kondycji do biegania "ćwierćmaratonów";-) Chodzi mi o jedno: o wytrwałość, dyscyplinę, o to, żeby mi się chciało chcieć, żebym się nie poddała bo coś tam-coś tam. Jeśli uda mi się pozostać przy tym bieganiu - niezależnie od efektów, osiągów - to będę z siebie dumna. To jest mój cel i trzymajcie kciuki:-)

  • Gość: holdy

    Oceniono 43 razy 27

    Uu, znów ta kobieta.
    Przestaję czyta gazetę, przerzucam się na inne wiadomości, bo mam już dość czytania prywatnych nowinek o charakterze blogowym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane