Systemy i peruki - dla próżnych, w potrzebie i chorych [ZDJĘCIA]

Włosy to gorący temat. Wypadają, siwieją, trzeba je obcinać, farbować, czesać. Mogą kobietę zdobić, mogą ją oszpecić. Chociaż są na głowie, to spędzają sen z powiek.
Mogłyby być gęstsze i mocniejsze, ale i tak doceniam, że się nie przerzedzają. Gdyby zaczęły wypadać szybciej niż odrastać, byłoby niewesoło. Jak wynika ze słów Magdaleny Szymczak z Hair Lab, kobiece łysienie jest naprawdę problematyczne i nieprzyjemne.

Inaczej niż w przypadku mężczyzn, na głowie kobiet widać równomierne prześwity (no chyba, że jest to łysienie plackowate). Przeszczepy nie wychodzą u pań najlepiej: ciężko jest pobrać włosy (łysi jak kolano na czubku głowy panowie mają mocne włosy na potylicy), gdy są wszędzie słabe i rzadkie. Można leczyć się hormonalnie i łykać odpowiednie suplementy. W przypadku porażki nie trzeba jednak wcale składać broni, bo są sposoby, które pomogą gdy medycyna zawiedzie.

Moje wyobrażenie na temat peruk bazowało na matowych i sfilcowanych tworach, które noszą widywane na mojej ulicy starsze panie oraz nienaturalnie połyskujących hełmy w odcieniach "sarniego blondu" oraz "dojrzałej oberżyny" z witryny sklepu w sąsiedztwie. Na szczęście, po przymierzeniu 11 nowoczesnych peruk i dopinek w klinice włosów, mogę przyznać się do błędu.




Ile fryzur, tyle opinii na temat ich urody. Zdjęcie na dole po prawej to nie peruka, tylko natura... Fot. Archiwum prywatne

Spektakularny system

W czasie przymiarek pierwszy raz spotkałam się z niepokojąco brzmiącym "systemem" uzupełniania włosów. Nie chodzi o proste przedłużanie, tak ochoczo stosowane przez gwiazdy. Cały proces jest o wiele bardziej skomplikowany, a efekt zdecydowanie bardziej spektakularny.

System robi się na specjalne zamówienie - trzeba między innymi zrobić model odwzorowujący kształt głowy, dopasować odcień włosów. Wszelkie pomiary i wytyczne (na przykład wymarzona gęstość czupryny) wysyłane są do producenta i tam wykonywany jest odpowiedni rodzaj uzupełnienia.

Naturalne, ludzkie włosy przyczepione są do silikonowej podstawy, która z góry wygląda jak skóra. Można zrobić system z odrostem, który jest autentycznie nie do odróżnienia dla niewprawnego oka. Systemy można mocować spinkami, ale są również wersje, które można nosić (a także spać, kąpać się w nich, uprawiać sporty) przez cały czas. Ponieważ dopinane włosy są robione na specjalne zamówienie, mogłam je przymierzyć wyłącznie jak peruki - chowając moje własne pod spodem. Standardowo w ramach nasze włosy są raczej uzupełniane o system, który dodaje fryzurze objętości.




Na tych zdjęciach tylko jedna fryzura zrobiona jest z włosów syntetycznych - w drugim rzędzie z prawej. Fot. Archiwum prywatne

Prawda o syntetykach

Dopinki, systemy i peruki robione z ludzkich włosów naprawdę robią wrażenie. Wyglądają świetnie, ale przede wszystkim zachowują się jak normalne włosy - po pewnym czasie się rozdwajają, trzeba je myć i pielęgnować, podobnie jak włosy rosnące na głowie można układać i stylizować. Są miękkie i miłe w dotyku.

Syntetyczne włosy także mają swoje zalety. Po pierwsze są tańsze (ceny za cały system zaczynają się niestety od 5 tysięcy), po drugie można z nich robić bardziej "uniesione" fryzury.

Rzednące włosy mogą być dla kobiet dramatem, którego nie chciałabym w żaden sposób trywializować, a chęć poprawy jakości życia to, według specjalistek z kliniki, kluczowy powód dla "dosztukowywania" włosów.

Stan mojej czupryny miał zdecydowany wpływ na moje samopoczucie. Ciemną, sięgającą za ucho perukę przymierzyłam specjalnie, wiedząc, że nie będzie najbardziej twarzowa. I czułam się w niej jak brzydki chłopiec. Z kolei w kasztanowych włosach i fryzurze na Peggy Bundy czułam się bardzo atrakcyjnie. W długich blond włosach miałam wrażenie, że jestem wyższa, a w krótkiej blond peruce, że mam 60 lat. Na koniec przeprosiłam się z moimi własnymi włosami. Może nie są wspaniałe, gęste i lśniące, ale... są.



Dziękuję paniom Izabeli i Magdalenie Szymczak z Hair Lab za udostępnienie peruk, oraz Ani za ogromną pomoc w realizacji materiału.

Więcej o: