Wąsy i broda nie tylko dla wikingów, drwali i świętego Mikołaja

03.10.2013 08:00
Wąsy to wdzięczny element dekoracyjny. Ozdabiane są ikonką wąsów m.in. torby, kubki, pierścionki.

Wąsy to wdzięczny element dekoracyjny. Ozdabiane są ikonką wąsów m.in. torby, kubki, pierścionki. (Fot. Shutterstock)

Zarost może być religijny, polityczny, artystyczny. Jako element niedostępny dla kobiet od wieków podkreśla męskość właściciela, a od 10 lat "zmienia oblicze męskiego zdrowia" dzięki ogólnoświatowej akcji Movember. Historia z brodą (i wąsami).
Z doświadczeń twórcy bloga Czas gentlemenów Łukasza Kielbana wynika, że kobiety zarostu nie lubią. A wąsów wyjątkowo. Najpierw pytają czy wąs jest prawdziwy, później go obśmiewają, a na końcu zalecają pozbycie się "gąsienicy z nad ust". Zdaniem Kielbana w Polsce temat zarostu sprowadza się właśnie do wąsów, brody nie cieszą się u nas zbyt wielką popularnością.





Zarost to temat gorący między innymi z powodu zbliżającego się wielkimi krokami listopada, w którym odbywa się ogólnoświatowa akcja Movember. Organizatorzy zachęcają mężczyzn do zapuszczania przez trzydzieści dni wąsów i wieńczącego twarzowy happening spektakularnego golenia. A przy okazji zbierane są pieniądze na edukację o męskich nowotworach i walkę z rakiem prostaty i jąder. W Australii, w której dekadę temu wymyślono Movember, historii zarostu poświęcono wystawę w National Potrait Gallery.

Pod historyczny włos

W XVIII zarost wieku był dowodem na ekscentryczność a nawet szaleństwo swojego właściciela. Modne były gładkie policzki w zestawieniu z wyszukanymi perukami. Nosili się wszyscy, bez względu na klasę społeczną i profesję. Twarz bez zarostu świadczyła o postępie cywilizacyjnym.

Jak pisze na blogu Kielban, w pewnym momencie - Uznano, że reprezentant rozwiniętego świata powinien nie tylko panować nad własnym otoczeniem, lecz również nad swoim ciałem. Stąd w ośrodkach kulturalnych coraz rzadziej spotykało się "zapuszczone" twarze. Zaczęły dominować raczej ogolone, lub z wypielęgnowanym wąsem czy bródką. Długie brody były też kłopotliwe dla rycerstwa. Noszenie ich pod pełnymi hełmami utrudniało walkę. W tym gronie popularniejsze były wąsy.

Na stronie Jo' Mo Show można przeczytać, że na początku XIX wieku broda była kojarzona z politycznym radykalizmem. Z czasem jednak coraz odważniej kolejne centymetry kwadratowe twarzy zaczęły zajmować bokobrody.

Gołowąsy kontra mądre brody

Po 1850 roku przez trzy dekady brody przeżywały prawdziwy renesans. Noszono je zarówno długie, jak i krótkie, wypielęgnowane lub niestrzyżone, a owłosiony znaczyło męski. Obfity zarost był także symbolem siły, mądrości i dostojeństwa. Brodaczami byli m.in. Abraham Lincoln, Charles Dickens czy Karol Darwin.




Zobacz galerię męskich zarostów. Fot. Jo's Mo Show/National Portrait Gallery/Flickr.com

A jak historycznie przedstawiała się broda w Polsce? Łukasz Kielban wyjaśnia:

- Noszenie długiej brody zazwyczaj kojarzono z zakonnikami (księża chodzili ogoleni). Zapuszczanie było wyrazem poświęcenia i wstrzemięźliwości. (...) Broda trzymała się mocno w innej przestrzeni - była domeną starych i mądrych mężczyzn. Chętnie nosili ją senatorowie. Dzięki temu, na pierwszy rzut oka było widać, kto swoje przeżył i doświadczył i czy warto go słuchać. Dlatego gdy przemiał do nich ktoś młody, wyzywali go od "gołowąsa" i przestawali słuchać.




Sławne polskie wąsy Fot. Maciej Świerczyński, Łukasz Nowaczyk, Marek Podmokły/Agencja Gazeta

Ostre cięcie i eleganckie kroje

Po 1890 roku mężczyźni zaczęli przywiązywać ogromną uwagę do własnego wyglądu - strój musiał być elegancki, dobrze skrojony i składający się z wielu elementów. Zarost również przeszedł odpowiednie modelowanie. Do podgolonych po bokach fryzur i włosów układanych na brylantynę pasowały wąsy i niewielkie bródki.

- Wąsiki były oznaką mężczyzn modnych, a zarazem zadbanych - pisze Kielban. - W wojsku taki uporządkowany wąs był wizytówką oficera sumiennego, rzetelnego i zorganizowanego. Co ciekawe wśród mundurowych dawało się zauważyć pewną hierarchię wąsów. Im niższa ranga tym mniej zarostu lub jego brak, a im wyższa tym wąs gęstszy i wyrazistszy. U generałów widać już zdecydowanie częściej wąsy sumiaste, choć nie sarmackie. Były one proste, a niekiedy nawet zakręcone ku górze. Taki wąs już mógł budzić szacunek - dodaje.

Dlaczego w Polsce nie przyjęły się ekstrawaganckie wąsiki w "mysim" stylu, które wyglądają jak narysowane? - Te pieczołowicie podgalane wąsy kojarzą się nam głównie z walecznym Zorro i mężczyznami pochodzącymi z południowych krajów Europy. Ludzie z chłodnej północy nosili je raczej niechętnie gdyż ich pielęgnacja wymagała wiele czasu. Zgadzano się co to tego, że wąsami należy się zajmować, ale tak dokładna robota - to było już zbyt wiele jak dla polskiego wąsacza. Stąd były kojarzone z artystami i ludźmi lubiącymi się pokazać - czytamy na blogu Czas gentlemenów.

Odwiecznie męski




Wąs (i broda) młodego pokolenia. Fot.Kapif

Wąsy i brody wracają, stają się modne przede wszystkim u wśród młodych mężczyzn. Dlaczego bloger Czasu gentlemanów nosi zarost? - W noszeniu wąsa jest coś. To przekora wobec kobiecych gustów, wyraz solidarności z mężczyznami i podkreślanie swojej płci przez coś niedostępnego dla kobiet. Wąsy na pewno dają poczucie uczestniczenia w jednym z odwiecznych stereotypów mężczyzny. Może władzy nad światem nie dają, ale fajnie jest pogładzić się po włosach nad górną wargą. - tłumaczy.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (58)
Wąsy i broda nie tylko dla wikingów, drwali i świętego Mikołaja
Zaloguj się
  • battosai

    Oceniono 252 razy 42

    Najlepiej nas jeszcze kastrujcie i ubierajcie w sukienki.
    Pielęgnacja zarostu wymaga więcej zachodu niż wygolenie się na gładko - tak samo jak nie sztuką jest wyciąć trawnik do gołej ziemi.
    Pogódźcie się z tym, że jednym zarost pasuje, a innym nie. Mnie moja żona wręcz namawiała, żebym zapuścił brodę, a teraz za żadne skarby nie daje mi jej zgolić. Sam bym jej też już nie zgolił, bo po prostu czuję się w niej dobrze, a i moja pewność siebie wzrosła.
    Nie każdy facet chce i powinien nosić brodę - ale jeśli brode nosi, to jest sprawa tego faceta i ewentualnie jego żony / dziewczyny / chłopaka / whatever. Was to nie powinno w żaden sposób boleć. No, chyba że nie umiecie funkcjonować bez układania innym życia.

  • Gość: gloskobiet

    Oceniono 241 razy -7

    pewnie że nie lubimy bo nam przeszkadza i drapie!! a faceci nie mogą tego zrozumieć... czy to tak trudno trochę o siebie zadbać i pozbyć się CAŁKIEM zarostu z twarzy??

  • Gość: Lech

    Oceniono 52 razy 28

    Jeleń bez rogów, bez dachu chałupa
    Polak bez wąsów wygląda jak d....a!

  • Gość: hevel

    Oceniono 36 razy 26

    "gąsienicy z nad ust"

    kiedyś od dziennikarzy wymagało się znajomości ortografii...
    po prostu wstyd.

  • Gość: bartekpawel

    Oceniono 22 razy 16

    A z mojego doświadczenia wynika coś innego: to dziewczyny nie lubią zarostu u chłopaków.
    Kobiety zaś lubią mężczyzn z zarostem .

  • Gość: amrik

    Oceniono 93 razy 13

    NIe ma wiekszego obciachu jak wasy. Przed interview jedna z porad jest zgolenie wasow. Typowy Polak - kaldun piwny, siwe wasy.

  • papex

    Oceniono 14 razy 10

    Najgorsza jest postawa konformistyczna wśród komentujących. Nie rozumiem dlaczego taka fala złości i oburzenia przelała się przez forum. Przecież każdy człowiek ma prawo do aparycji zgodnej z jego gustem. Ponadto zarost nie wyklucza higieny, a nawet wymaga od mężczyzny większej niż zwykle staranności o dobry wygląd.
    Stereotypowe myślenie o wąsie, jako symbolu zaściankowości, sarmackości, czy wiejskości to wyraz braku wyobraźni i własnego zdania. Trudno też generalizować, że wszystkie kobiety są przeciwne zarostowi. Uważam, że niektórzy mężczyźni, wręcz powinni nosić wąsy, czy brody, które często mogą poprawić niedoskonałości twarzy, czy zmienić jej kształt.
    Ja sam noszę brodę już od kilku lat, a moja żona ją uwielbia. Rozumiem też tych, którzy zarostu nie lubią, jednak nie powinni wypowiadać się w imieniu większości i obrażać posiadaczy bród i wąsów!

  • dorcia_wrocek74

    Oceniono 18 razy 8

    Moim zdaniem to jest indywidualna sprawa... Mój mąż też odkąd pamiętam chodził niedogolony albo z kilkudniowym zarostem... W sumie jego sprawa, ale nie wyglądało to raczej zbyt estetycznie... Jedyne wytłumaczenie jakie do mnie trafia to takie że jak ktoś ma delikatną skórę (on ma) to goląc się nieumiejętnie można się strasznie podrażnić... Ale mu doradziłam żeby może spróbował maszynki elektrycznej (wcześniej używał jednorazowych ) bo podobno są lepsze pod tym względem, na początku coś tam smęcił że będzie tak samo ale na szczęście jakoś się przemógł i zaczął używać tego swojego philipsa. No i mówił że faktycznie widać różnicę a podrażnień jest duuużo mniej. Więc wszystko jest kwestią znalezienia kompromisu a nie robienia czegoś na siłę...

  • Gość: wąsacz

    Oceniono 5 razy 5

    A ja uważam, że to niespotykana złośliwość natury, że człek męski nigdy nie łysieje pod nosem, czy na brodzie, tylko tam, gdzie najbardziej widać :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane