Ekskluzywny Menel: Czy jestem "męską szafiarką"? Nie do końca... [ROZMOWA]

Kobieta >  Życie i styl
Ola Długołęcka
07.02.2014 11:00
A A A Drukuj
Płaszcz: Zara, sweter: H&M.

Płaszcz: Zara, sweter: H&M. (Fot. Rafał Chobot Photography)

Kamil znalazł swoją niszę - prezentując styl "lumpiarski". Wysoka moda jest jego zdaniem potrzebna, ale on wybiera uniwersalizm, użytkowość i ponadczasowość. Wygląd Ekskluzywnego Menela jest doceniany przez kobiety, a przy tym nie wzbudza większych kontrowersji u mężczyzn.
Pół godziny - tyle trwała nasza rozmowa. W tym czasie cztery kobiety zdążyły namierzyć Kamila w zatłoczonej kawiarni w naszym wydawnictwie i przysłać mi SMS-a z pytaniem: "Kim jest ten brodacz!?". Bo Kamil robi wrażenie. Jeśli nie stylem, wzrostem i wspomnianą już brodą, to z pewnością uśmiechem i energią.

Ola Długołęcka, Kobieta.gazeta.pl: Kto lub co się kryje pod nazwą Ekskluzywny Menel?

Kamil, autor bloga Ekskluzywny Menel: Nicku Ekskluzywny Menel używałem na portalach społecznościowych, zanim jeszcze zacząłem myśleć o założeniu bloga.

A bloga pod nazwą Ekskluzywny Menel założyłem, bo się z tym określeniem utożsamiam. Mój styl nie jest sensu sticte ekskluzywny, bo nie biegam w markowych garniturach, ale staram się łączyć modę uliczną z kontrolowanym niechlujstwem. Kontrolowanym, bo wyglądanie jak kloszard nie jest moim celem.

Nazwa przyciąga uwagę swoją sprzecznością i kontrastującym zestawieniem słów. Ekskluzywny menel? Taka postać raczej nie istnieje, ale nazwa budzi zaciekawienie, przyciąga, na pewno jest inna, wbija się w pamięć, jest łatwa do zapamiętania, powtórzenia, puszczenia w obieg.

Dzięki niej łatwiej daje się utożsamić nazwę bloga ze mną, chociaż ten zbitek słów nie jest mojego autorstwa, a jego pomysłodawcą jest Maciej Maleńczuk. Sam się tak nazwał w jednym z wywiadów.

Menel ma dla mnie konotacje alkoholowe. Ty bardziej kojarzysz mi się z "eleganckim lumpem". Takie zresztą określenie pojawiło się w jednym z komentarzy pod twoimi zdjęciami. Lumpowi jest nonszalancko wszystko jedno, a menela ciągnie do procentów.

- Pewnie tak, myśląc o menelu, myślimy o alkoholu, o uzależnieniu. Z drugiej jednak strony można się tymi słowami pobawić i nie brać ich zbyt dosłownie. Bo nie mam lodówki pełnej butelek, a styl owszem, mam menelski. To nie jest tak, że ja sobie, nazwa sobie, a ciuchy sobie. Moim zdaniem nazwa jest spójna ze mną, a przynajmniej ja się z nią utożsamiam.




Z komentarzy: "Super! Jestem pod wrażeniem. Właśnie tu trafiłam, ale zostaję i przejrzę każdy post!:)". Fot. Mateusz Pawelski.

Sprowadzając blog do twojej działalności: jesteś szafiarzem, blogerem modowym.

- Tak.

To "menelstwo" w nazwie sprytnie odsuwa od ciebie łatkę "męskiej szafiarki".

- Pewnie tak, ale się nad tym nie zastanawiam. Robię to co mi w duszy gra i nie oglądam się na to, co inny o mnie myślą. Żałuję, że wcześniej się nie wziąłem za bloga. Jak przyglądam się młodszym ode mnie - mam 28 lat - osobom, które robią dużo ciekawych rzeczy, to trochę im zazdroszczę. Inna sprawa, że wcześniej nie miałem czasu, bo całą energię wkładałem w pracę i karierę.

Teraz mam więcej czasu, czuję, że praca to nie wszystko, że można robić inne, interesujące rzeczy, a nie tylko zasuwać w korporacji. A blog daje mi strasznie dużo frajdy.

Jasne, dla jednych będzie to szafiarstwo - przejaw mało ambitnej działalności, ale dlaczego mamy robić same ambitne rzeczy?

Dla mnie ta działalność jest rozwijająca - uczę się, zmieniam, poprawiam, ewoluuję. W coś, co założyłem na siebie pół roku temu, dzisiaj bym się już nie ubrał.

Po co tak przywiązywać wagę do stroju?

- Bo pierwsze wrażenie jest niezwykle istotne. A na nie składa się strój. Oczywiście także wiele innych czynników: czyste, białe zęby, zadbane dłonie, uśmiech na twarzy - mógłbym mnożyć przykłady.

Mój blog ma pokazać, że można być modnym, można interesować się modą, ale nie mieć na jej punkcie odpału. Chociaż to świetnie, że są ludzie, którzy pokazują high fashion, a ich wygląd jest kompletnie niesamowity.

Wartością dodaną mojego bloga jest pokazywanie mody męskiej, która moim zdaniem, ciągle ma wiele nisz do zagospodarowania. Jest lepiej, ale może być w modzie męskiej jeszcze ciekawiej. A to, że ktoś mnie nazwie męską szafiarką? To tylko nomenklatura.




Z komentarzy: "Jestem u Ciebie pierwszy raz, ale już Cię uwielbiam!". Fot. Mateusz Pawelski.

Te najbardziej znane polskie blogerki modowe bardzo dużo czasu poświęcają na wrzucane na blogi stylizacje. Czy też masz taką dyscyplinę pracy?

- W moim przypadku proces jest pewnie krótszy. Zastanawiam się nad kolejnym postem, ale jak już mam kluczowy produkt, który wiem, że chcę pokazać, wokół niego budując stylizację, to trwa to szybko. Skrzykuję się z bratem i kolegą, umawiamy się, idziemy w fajną miejscówkę i po trzech godzinach jest już po sesji. Selekcjonujemy zdjęcia, opisuję ubrania i gotowe.

Celowo zresztą na blogu się niespecjalnie rozpisuję. Nie czuję się na siłach, żeby opisywać stylizacje, poza tym duże zdjęcia mówią same za siebie. Jaki koń jest każdy widzi.

Dla mnie ważne są fotografie, podpisy ograniczam do konkretów. W sumie mój blog można nawet podpiąć pod kategorię bloga fotograficznego.

W pokazywanych stylizacjach rzeczywiście chodzisz na co dzień, czy tylko w nich pozujesz?

- Chodzę! Nie wyobrażam sobie, że miałbym działać w obrębie mody, pokazywać dany styl, a ubierać się kompletnie inaczej. To jest niespójne.

Powiedziałeś, że twój styl się zmienia. To widać na blogu. Na początku wyglądałeś jak model z katalogu - w szorcikach, swetrze, koszuli, okularach kujonkach. Teraz jesteś bardziej chropowaty, rzeczywiście stylowo niechlujny. Osiem miesięcy i taka zmiana! Nawet brody aż takiej nie miałeś.

- Nie wiem jak to się stało, że tak się zmieniłem. W zapuszczaniu brody miałem już kilka podejść. Zazwyczaj miałem trzydniowy zarost. Zresztą teraz mój zarost nie jest jeszczidealny. Z kumplami się śmiejemy, że to takie "świniowłosie".

Tę zmianę stylu można potraktować symbolicznie - czuję się o wiele bardziej wolny niż na początku prowadzenia bloga i wrzucania zdjęć. Teraz jestem także bardziej otwarty na modę - z jednej strony, a z drugiej odporny na oczekiwania innych.

Trochę mnie moja praca ustawiła w takiej sytuacji - starałem się spełniać oczekiwania moich pracodawców, stosowałem się do ich sugestii. Teraz realizuję swoje oczekiwania, nie cudze.

Daje mi to gwarancję zadowolenia i dobrego samopoczucia. Ty widzisz ewolucję stylu na zdjęciach na blogu, a ja widzę wewnętrzną przemianę.




Z komentarzy: "Cholera! daję Ci miesiąc. po tym czasie będziesz na ustach całej polskiej blogosfery. Jestem pewna! dla mnie - miazga!". Fot. Radosław Trochmiak

Podobasz się - ty i twój styl? Jakie masz wrażenie?

- Nie wiem. Ludzie na blogu komentują, że "super wyglądam". Cenię to, ale czasami nie wiem, jak się zachować.

To co zauważam, to "obczajki". Często podróżuję po Polsce i jak przyjeżdżam do jakiegoś miasta to czuję takie lustrujące spojrzenia. Duża w tym zasługa mojej brody.

Ale agresji swoim wyglądem nie wywołujesz?

- Nie! Ale to także dlatego, że nie jestem trendsetterem, nie kreuję mody, nie jestem wyznawcą high fashion. Stawiam na uniwersalizm, ponadczasowość i na użytkowy charakter mody. Mam także inną formę ekspresji, nie jestem osobą, która wygląda kontrowersyjnie. W butach na obcasach i spódnicy na ulicy w Bełchatowie mógłbym wzbudzić skrajne reakcje.

Masz rację. Fakt, że jesteś wysoki, postawny, brodaty sprawia, że bardziej wyglądasz jak drwal. Zdecydowanie nie wyglądasz na trendsettera w dżinsach rurkach i T-shircie z wielkim dekoltem. Czyli na twoją korzyść przemawia nie tylko lumpiarska nazwa, ale także styl i... gabaryty.

- Zdecydowanie. No i jeszcze fakt, że jestem mężczyzną. Gdybym był kobietą i chciał założyć bloga modowego, to naprawdę nie wiem, co musiałbym wymyślić, żeby się wyróżnić na tle innych i jeszcze zostać zauważonym. Męska blogosfera idzie bardzo często w określonym kierunku - szczupłych, modnych panów, którzy częściej się przebierają niż ubierają, choć jest także kilka bardzo ciekawych blogów o modzie męskiej.

Nie fotografujesz się z pokrowcem na iPada od Louis Vuitton, nie kręcisz nosem na sieciówki. Dlaczego?

- Sieciówki dają szybki dostęp do szybkiej mody. Pewnie, że chciałbym mieć w szafie ubrania i dodatki od największych projektantów, ale mnie na to normalnie nie stać. Chociaż marki stają się coraz bardziej dostępne - otwierane są butiki on-line, obniżane ceny.

Większość moich stylizacji składa się z tego, co już mam w szafie. Często pokazuję się w tych samych ubraniach, tylko inaczej zestawionych. Chcę pokazać, że można kombinować, a nie nieustannie kupować nowe ubrania.

To jest w ogóle bardziej typowe dla mężczyzn podejście - kalkulowanie: "OK. Kupię te dżinsy, to będę je mógł nosić do koszuli, bluzy i swetra". Kobiety pozwalają sobie na zakup butów, które założą raz albo wcale.

Nie stronię od sieciówek także dlatego, że dzięki nim każdy z nas ma możliwość tworzenia własnego stylu.

Czy już masz dostęp do benefitów związanych z bycia blogerem modowym? Przysyłanych do domu prezentów od firm, producentów, którzy liczą na pokazanie swojego produktu na zdjęciach?

- Trochę tak... Drobne sukcesy sprawiły, że zaczęły się odzywać firmy, które chciały ze mną współpracować. Części z nich grzecznie odmawiam, dziękuję, bo proponowane przez nich rzeczy po prostu nie pasują do mnie, do mojego stylu. Natomiast jeżeli produkt jest spójny ze mną to jak najbardziej nawiązuję współpracę z daną firmą.

Wolę jednak brać udział w konkursach - akcjach, które wymagają ode mnie kreatywności. Mam wtedy możliwość coś stworzyć, czegoś się nauczyć...




Z komentarzy: "Mimo, że podobają mi się wszystkie stylizacje na tym blogu, to ta wyjątkowo przypada mi do gustu... Prosto, klasycznie ale z małą odskocznią dla rękawiczek. Pan prosto z Paryża :-)". Fot. Rafał Chobot Photography

Tagi:

Zobacz także
  • 17
  • 31
Komentarze (88)
Zaloguj się
  • ginztonickiem

    Oceniono 177 razy 5

    Bo prawdziwy "męszczyzna" polak katolik chodzi w dresie Adidos z targu pod kościołem, podrabianych Nejkach, ewentualnie jasnych dżinsach marki Lelvis ;) koniecznie do tego krowi łańcuch na szyję i łysy łeb. Obowiązkowo wali potem na trzy kilometry. Dlatego tak łatwo rozpoznać rodaka za granicą. A ten na zdjęciu to jakiś dzikus, dziwak i na pewno waginosceptyk.

  • Oceniono 246 razy 0

    Kocham polski hejting, nie znam sie -to sie wypowiem. Jak ze łatwo jest nam oceniać z pozycji ukrycia gdzie nic nam za to nie grozi . Ostatnie afery z gwiazdami i hejterami polskiego hip hop gdzie ludzi pokazano ze zdjecia i nawiska jasno określają jak kruchy jest człowiek, który uważa się za tak odaważnego pisząc swój komentarz. Pustaczek -Menel, do wojska go - o litości polsko zazdrosna, słaba i jakże mało motywująca. Cieszę sie że mamy się czym pochwalić w każdej dziedzinie życia, gdzie ktoś pracuje i robi coś dla siebie - profity przychodzą później. Ale albo siedzi sie na dupie i komentuje albo robi coś co daje radość i zbiera za to komentarze - zakładam, że w tym wypadku więcej dobrego aniżeli złego słowa. Działaj Menel !

  • Oceniono 276 razy 238

    "Często pokazuję się w tych samych ubraniach"
    Naprawdę?? mój świat legł w gruzach.... jak można nosić te same ubrania po kilka razy?? wstydziłbyś się panie menel..
    :P

  • Oceniono 235 razy 209

    Spodnie: ZARA, kurtka: Pull&Bear, koszula, bluza, skarpety, rękawiczki: H&M, buty: New Yorker, zegarek: KARL LAGERFELD via SWISS.COM.PL

    styl na menela :-)))) komuś się coś popi@@@liło...

  • feel_good_inc

    Oceniono 196 razy 164

    Jestę hipsterę i chcę zostać twarzą rajstop.
    Tylko po co promować to na głównej?

  • norbertrabarbar

    Oceniono 110 razy 98

    Ha, ha! Też mam taką brodę :D I fryzurę podobną tylko nie stosuję żelu więc mi włosy tak nie stoją. No i inaczej się ubieramy bo on ma styl "na menela", a ja jestem oryginalnym menelem...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX