Jak Polka znalazła się w Nomie - najlepszej restauracji świata?

Potrawy wyglądają jak instalacje futurystyczne lub obrazy Joana Miró, w karcie niezwykłe wariacje na temat nordyckiej kuchni, wnętrze urządzone w skandynawskim stylu, z minimalistyczną oszczędnością. Duńska NOMA, wyróżniona dwiema gwiazdkami Michelin, w tym roku po raz czwarty została uznana za najlepszą restaurację na świecie. Od ponad miesiąca jest w niej na stażu Marysia Przybyszewska.

Wielu Polaków robi staż a nawet pracuje w michelinowskich restauracjach na całym świecie, jednak historia Marysi jest wyjątkowa, bo gotowaniem zajęła się przypadkiem i nie ma za sobą gastronomicznego wykształcenia. Swoją historią dzieli się na blogu, który prowadzi na stronie zaprzyjaźnionego magazynu kulinarnemu 'Usta'. Co tydzień możemy przeczytać krótki tekst o tym jak Marysia radzi sobie na stażu, czego się uczy, jak się zmienia jej spojrzenie na gotowanie.

Od fotografii do gotowania

O swoich kulinarnych początkach pisze „Gdyby ktoś trzy lata temu powiedział mi, że będę w tym miejscu, że dostanę staż w najlepszej restauracji świata, to bym nie uwierzyła. Studiowałam fotografię i po szkole dostałam najlepszą pracę pod słońcem - zostałam asystentką znanej fotografki. Praca z Lidką (red. Lidia Popiel) dała mi pewność siebie, a przy tym robiłam rzeczy, które lubię, m.in. pisałam o jedzeniu. Poznawałam nowe miejsca i trendy kulinarne na świecie, a moja ciekawość nigdy nie była zaspokojona. Gotować lubiłam od zawsze ale nie myślałam, że mógłby to być mój sposób na życie. Pewnego dnia zadzwonili do mnie znajomi, którzy rozkręcali nowe miejsce w Warszawie, pytając, czy nie chcę pogotować. Zgodziłam się bez wahania."

Maria Przybyszewska zaczęła staż w Nomie 3 września fot. www.facebook.com/maria.przybyszewska, Magazyn 'Usta'

Każdy dzień to magia

Marysia w Warszawie, z której pochodzi, pracowała w kilku miejscach szlifując swoje umiejętności. Rene Redzepi, prowadzący restaurację Noma dowiedział się o niej od jej przyjaciela. Dziewczyna tak to wspomina na blogu: "Pod koniec upalnego lata 2012 (a może tylko mi się wydaję, że było upalne) dowiedziałam się, że mój serdeczny kolega wyjeżdża na Suwalszczyznę, jako operator filmu o projekcie Cook It Raw. Doskonale wiedziałam, kto będzie na planie, bo przecież zjeżdżali się tam najlepsi kucharze świata, w tym Rene Redzepi (...). Poprosiłam wtedy kolegę, żeby przekazał Rene pozdrowienia i powiedział, że jest taka Marysia w Polsce, która uwielbia i podziwia jego pracę. Okazało się, że kolega dotrzymał słowa i wszystko mu opowiedział - jak zaczęłam gotować, jak z dnia na dzień staję się coraz lepsza w kuchni. Co na to Rene Redzepi? Nagrał dla mnie 16 sekundowy film, w którym zaprosił mnie do swojej restauracji! A co zrobiłam ja? Obejrzałam film kilkanaście razy, nie wierząc w to, co widzę i schowałam go głęboko do tzw. „szuflady”.

Autorem filmu jest Wojciech Rytel

Po dwóch latach Marysia napisała maila do Rene Redzepiego, a on odpisał. Tak zaczęła się jej przygoda ale przede wszystkim ciężka praca. W NOMIE trafiła do kuchni, która musi działać jak precyzyjna fabryka, w której wszyscy pracują na najwyższych obrotach.

Najprzyjemniejszym aspektem pracy jest poznawanie nowych smaków, na które w Polsce można trafić rzadko lub wcale. (...) każdy dzień to absolutna magia. Bo mimo, że robimy rzeczy, które mogą wydawać się mało ciekawe (a wcale nie są!), jesteśmy świadkami magii, a każdy popołudniowy czy wieczorny serwis to okazja, żeby czegoś spróbować. Tak więc mam już za sobą testowanie mchu, wątróbki z żabnicy, fermentowanych śliwek, japońskich glonów, mrówki, która - przysięgam - smakuje tak jak ją opisał René w swoim dzienniku, czyli jest eksplozją cytrusowych smaków, od trawy cytrynowej po grejpfruta. Próbowałam też Ableskivera - tradycyjnego duńskiego ciastka tyle, że w dzikim wydaniu. Robi się je na specjalnej patelni i zwykle podaje na słodko, właściwie to taki pączek ze słodkim dżemem. „Nasz” pączek robiony jest z ciasta z dodatkiem larw pszczelich, z nadzieniem z lubczyku, a do tego jest moczony w słonym sosie z pasikoników. Mistrzostwo!" - pisze Marysia Przybyszewska.

Przywiązanie do szczegółów

Duńska NOMA w tym roku już po raz czwarty została uznana za najlepszą restaurację świata w prestiżowym rankingu 'The World's 50 Best' organizowanym przez brytyjski magazyn ''Restaurants''. Wyboru najlepszego miejsca z jedzeniem dokonuje corocznie 800 ekspertów i międzynarodowych liderów z branży gastronomicznej.

Kopenhaska restauracja specjalizuje się w nowoczesnym podejściu do kuchni skandynawskiej. Jej hasło to "czystość, prostota i świeżość". Podstawą dań są świeże i naturalne produkty sprowadzane z całej Skandynawii. Nad smakami i wyglądem potraw w kuchni NOMY pracuje blisko 80 osób. "Misterne przywiązanie do szczegółów, innowacyjne podejście do szukania smaków i eksperymentowanie z fermentacją, to wszystko pobudzone przez pasję i ciekawość, po raz kolejny wzniosły jego restaurację na wyżyny" - uzasadniono werdykt.

Maria Przybyszewska ostatnio razem z innymi stażystami przygotowywała posiłki dla prawie osiemdziesięcioosobowej załogi Nomy, fot. Magazyn UstaMarysia Przybyszewska ostatnio razem z innymi stażystami przygotowywała posiłki dla załogi Nomy, fot. Magazyn 'Usta'

Czy to na pewno restauracja?

NOMA mieści się w starej dzielnicy Kopenhagi, na końcu kanału Christianshavn, w magazynach dawniej floty handlowej Danii, przy Grenlandzkim Placu Handlowym, który przez ponad 200 lat był centralnym miejscem handlu m.in. z Wyspami i Grenlandią. Wnętrze jest surowe - drewniane deski, proste stoły i krzesła, bielone ściany, drewniane słupy podtrzymujące strop. Gdyby usunęło się meble, przypominałoby pomieszczenie gospodarcze.

Żeby przekonać się, jak smakują najlepsze dania na świecie, należy wykazać się cierpliwością. Stolik trzeba zamówić często ze sporym wyprzedzeniem. Popisowy obiad składa się z 20 dań, obejmuje przystawki, soki i wina oraz zwiedzanie kuchni. Kosztuje 1800 zł od osoby.

Amerykański raper Action Bronson sfotografował dania NOMY i wrzucił zdjęcia na Instagram, dzięki temu możemy zobaczyć z bliska, jakie potrawy powstają w restauracji, w której znalazła się Marysia Przybyszewska.

Przygody Marysi na stażu w restauracji NOMA można śledzić na stronie: www.ustamagazyn.pl, oraz na profilu: www.facebook.com/ustamagazyn

Strona restauracji: www.noma.dk

Więcej o:
Komentarze (196)
Jak Polka znalazła się w Nomie - najlepszej restauracji świata?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • karo80.0

    Oceniono 591 razy 419

    Świat zamarł, "łamiąca wiadomość" nr. 1 na gazeta.pl/GW: dziewczę z Warszawy jest... od miesiąca na stażu w restauracji w Kopenhadze.
    No comment. Wiecie przynajmniej co to jest obciach, albo żenada?

  • haakonsen

    Oceniono 276 razy 242

    A to tam gdzie w zeszłym roku 63 gości dostało wirusowego zapalenia żołądka oraz jelit ? Też o tym pisaliście ;)

  • trollingstones

    Oceniono 177 razy 151

    Z radości sobie sztućce wydziergała.

  • Oceniono 197 razy 107

    Tego typu restauracje to typowe lokale dla snobów gdzie płacisz kilkaset euro żeby się popisać przed znajomymi czy kontrahentami biznesowymi bo potrawy mieszczą się w nakrętce od butelki. Wydajesz kupę kasy za parę kwiatków, listków oraz malinek ładnie ułożonych na talerzu i polanych kilkoma kroplami sosu. Wydajesz kilkaset euro i jak wszedłeś głodny tak samo wychodzisz bo 3 letnie dziecko się tym nie naje.

  • cezar85

    Oceniono 137 razy 103

    niektóre potrawy wyglądają jakby ktoś już je zjadł

  • partia_niewidzialnych

    Oceniono 126 razy 102

    Larwy pszczele? Bezedury. Słyszałem, że naprawdę najlepsze są wymiociny skowronka.

  • rwakulszowa

    Oceniono 109 razy 79

    U "Sowa i przyjaciele" cena jest taka sama, kuchni nie trzeba zwiedzać i jeszcze bezpłatnie nagrywają. Jednym słowem pic i fotomontaż. A mrówki to ja jadłem kiedy miałem 10 lat, u mnie we wiosce. Polecam opis gotowania zupy przez dzieci w "Blaszanym bębenku"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX