Staże dla osób ze szpitala psychiatrycznego. Agnieszka Kręglicka zdecydowała się pomóc

Agnieszka Kręglicka uczy gotowania, podawania do stołu, pracy w grupie w swoich restauracjach osoby z doświadczeniem choroby psychicznej. Restauratorka od trzech lat współpracuje z fundacją efKropka działającą przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii na ul. Sobieskiego w Warszawie skąd byli pacjenci przychodzą do niej na staże.

Katarzyna Szczerbowska, kobieta.gazeta.pl: Fundacja efKropka działająca przy szpitalu na ul. Sobieskiego zgłosiła się do Pani z propozycją przyjęcia na staże byłych pacjentów oddziałów psychiatrycznych. I Pani się zgodziła. Słowa schizofrenia, choroba psychiczna nie budziły w Pani lęku?

Agnieszka Kręglicka: Miałam kiedyś chorującą psychicznie ciotkę i ogromnie ją lubiłam. Do szpitala psychiatrycznego trafił jeden z moich przyjaciół. Udało mu się zwalczyć chorobę, wrócił do nas. Choroby psychiczne nie budzą we mnie lęku. Uważam, że są czymś normalnym, czymś co może spotkać każdego człowieka. Nie bałam się przyjąć do restauracji chorujących ludzi. Podoba mi się pomysł fundacji na stworzenie restauracji, w której mogliby pracować byli pacjenci. Chciałam pomóc.

Praca w kuchni jest bardzo stresująca. Nie obawiała się Pani, że oni tego nie uniosą?

- Jest stresująca na wszystkich poziomach. Element twórczości, kreacji, goszczenie ludzi to jej najpiękniejszy, przynoszący najwięcej satysfakcji aspekt, ale też jest to tylko wycinek, znikomy procent tego, co składa się na pracę w restauracji. Cała reszta to stres, napięcie, wyścig z czasem. Wielu naszych stażystów doskonale sobie z tym radziło. Zależało im na tym, żeby się uczuć, żeby pracować.

Rozmawiała Pani z nimi, żeby zbadać, kim są i czy sobie poradzą?

- Spotykałam się z każdą z tych osób przed rozpoczęciem stażu. Głównie rozmawialiśmy o tym, gdzie mieszkają, żeby wybrać dla nich restaurację najbliżej domu, tak, żeby nie musieli godzinami podróżować po mieście.

Mieli jakąś wspólną cechę? Byli wycofani, zagubieni, pełni kompleksów?

Nie zauważyłam czegoś takiego, jako reguły. Później, kiedy wpadałam do restauracji, trudno było mi ich odróżnić od innych stażystów i pracowników.

Jak wygląda staż u Pani?

- Trwa trzy miesiące. Pięć dni w tygodniu, po 5 do 8 godzin. Stażyści spotykali się z managerami, żeby porozmawiać o tym, jak się restaurację prowadzi, pomagali kelnerom szykować salę, ale sercem restauracji jest kuchnia i to od poznania jej powinno się zacząć spotkanie z tym światem. Każdy kto chce poważnie zajmować się jedzeniem, kto chce prowadzić restaurację, powinien zacząć od kuchni. Najlepiej od pracy na zmywaku, by potem od zmywania naczyń przejść do krojenia warzyw, porcjowania mięsa, smażenia, układania potraw na talerzu. Kuchnia uczy pracy w zespole, polegania na sobie nawzajem. Staż związany jest więc głównie z kuchnią.

Agnieszka i Marcin Kręgliccy w restauracji Chianti, fot. Adam Stępień / Agencja GazetaAgnieszka i Marcin Kręgliccy w restauracji Chianti, fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Dla Pani pracowników opiekowanie się osobami z doświadczeniem choroby psychicznej nie było problemem?

- Przed podjęciem się prowadzenia staży zorganizowaliśmy spotkania przedstawicieli fundacji efKropka z zespołami ludzi pracujących w prowadzonych przeze mnie i mojego brata restauracjach. Umówiliśmy się, że w przypadku pojawienia się problemów z tą czy inną osobą, natychmiast skontaktujemy się z fundacją. Oczywiście wiadomo, że czasem kucharzowi łatwiej samemu pokroić cebulę niż poprosić o to stażystę, który nie wie, gdzie ona leży. Ale te staże też dużo dają pracownikom restauracji. Mają szansę dotknąć tematu chorób psychicznych. Kiedy spotkają kogoś, kto im powie, że leczył się w szpitalu psychiatrycznym, przyjmą to bez kpiny, strachu czy litości.

Mieli Państwo jakieś problemy z tymi stażami, potrzebne były rozmowy motywujące?

- Rozmów było bardzo mało, bo w restauracji nie ma czasu na rozmawianie. Kontaktowaliśmy się z fundacją wtedy, kiedy ktoś nagle znikał, nie pojawiał się w pracy, ale to były pojedyncze przypadki.

Czy któryś ze stażystów został u Pani na stałe?

- Proponowałam pracę kilku osobom, ale miały inne plany. Ktoś chciał studiować, ktoś przeprowadzał się do innego miasta, ktoś chciał pracować w innym miejscu.

Na początku fundacja miała pieniądze dla opiekunów stażystów. Kiedy pieniądze się skończyły, Państwo nie przestali prowadzić staży.

- Brak pieniędzy dla opiekunów nie jest największym problemem. Najgorsze jest to, że skończyły się pieniądze dla stażystów. Ci ludzie muszą dostawać pieniądze za swój wysiłek, tak żeby mieli motywację do pracy, żeby widzieli sens w zajęciu się w swoim życiu gotowaniem. Dla mnie płacenie stażystom byłoby już za dużym obciążeniem. Ale jeśli fundacja przysłałaby kogoś o silnej motywacji, kogoś, kto marzy o pracy w restauracji i byłaby szansa, że zostanie z nami albo chociaż zostanie w zawodzie, przyjęłabym taką osobę i opłaciła jej staż.

Większość stażystów praca w kuchni przekonała, że nie chcą tego robić?

- Trudno powiedzieć, jak się potoczą ich losy. Część z nich szybko pękała, nie dawali rady. Część potraktowała staż jako szansę na chwilowe zajęcie, zarobienie jakichś pieniędzy. Ale mam nadzieję, że byli i tacy, którzy poczuli, że restauracja może być fajnym sposobem na życie i, że w pewnym momencie do niej wrócą.

Agnieszka i Marcin Kręgliccy w kuchni restauracji Chianti, fot. Adam Stępień / Agencja GazetaAgnieszka i Marcin Kręgliccy w kuchni restauracji Chianti, fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Agnieszka Kręglicka, krytyk kulinarny, restauratorka, autorka felietonów, książek i programu telewizyjnego o tematyce kulinarnej. Wraz z bratem Marcinem prowadzi w Warszawie kilka restauracji: meksykańską El Popo, włoską Chianti, greckie tawerny Santorini i Meltemi, oraz specjalizujące się w kuchni polskiej Piątą Ćwiartkę na Zamku Królewskim i Opasły Tom na Foksal. W historycznej Fortecy organizuje środowy targ jakościowego jedzenia.

Więcej o:
Komentarze (95)
Staże dla osób ze szpitala psychiatrycznego. Agnieszka Kręglicka zdecydowała się pomóc
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • oloros11

    Oceniono 143 razy 127

    ciągle mnie ta pani zaskakuje -
    mało ludzi stać na takie słowa i czyny
    i mało kto rozumie ze tzw "szaleństwo" jest stalą czescia życia
    a jeżeli kiedyś go braknie - to będzie dopiero problem -

  • rosfita

    Oceniono 135 razy 117

    Chwała Pani Kreglickiej. W kraju gdzie blichtr i pokazówka jest we krwi wielu mieszkańców a ogólny standard jest taki ze wszędzie musza być na pokaz piękne lale i odstrojeni chłoptasie każde działanie zmierzające do zmiany tego nędznego standardu zasługują na brawa i uznanie.

  • Jesse Pinkman

    Oceniono 111 razy 97

    O takich ludziach chciałbym na co dzień czytać a nie tylko w kółko o Hofmanach i innych mętach spod ciemnej gwiazdy!

  • c-leg

    Oceniono 85 razy 79

    W niemieckim miasteczku Kuenzelsau (Niemcy / Badenia-Wuertembergia lub inaczej Badenia-Palatynat) jest restauracja "handicap".
    Pracuja tam wylacznie osoby niepelnosprawne.
    Ta restauracja za swoja fantastyczna kuchnie dostala w ty m roku GWIAZDKE MICHELINA :-)

  • ewa_hevelke

    Oceniono 78 razy 66

    Polecam tekst Moniki Kuci o radomskiej restauracji, która zatrudnia osoby chorujące psychicznie na umowy o pracę. www.ekonomiaspoleczna.pl/wiadomosc/609189.html

  • nosorozecwlochaty

    Oceniono 152 razy 40

    >Dla mnie płacenie stażystom byłoby już za dużym obciążeniem

    Czyli co, stażyści będą dla "pani dobrodziejki" pracować a płacić ma im państwo polskie bo pani chce mieć siłę roboczą za darmo?

    Miało być jaka to pani Kręglicka jest fajna ale dla mnie wyszło dokładnie na odwrót.

  • valencia73

    Oceniono 77 razy 37

    hmm...ja w mojej firmie stazystom place. tu wyszlo ze ta pani na tym nawet zarabiala...cos nie tak-podejrzewam ze jej firma dalaby rade

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX