"Tak, są moje, stworzone podczas stosunku" - apel sfrustrowanej matki podbija serca internautów [ZDJĘCIA]

Zaczepiają cię na ulicy, w autobusie, w sklepie. Podczas każdego spaceru słyszysz: "ile ma miesięcy"?, "ale do pani podobna", "wykapany tatuś", "a miewa kolki"? Te problemy zrozumie każda młoda matka. Annie Nolan, blogerka i mama bliźniaczek, miała dość takich pytań. W niecodzienny sposób próbuje przemówić ludziom do rozsądku.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Annie Nolan, australijska blogerka, jest mamą trójki dzieci - 4-letniego Malachy'ego i 2-letnich bliźniaczek Delphine i Cheski. Kiedy wychodzi z pociechami na spacer notorycznie jest zaczepiana przez zupełnie obcych ludzi. Każdy podchodzi do wózka dziewczynek i koniecznie musi zadać jej kilka pytań. Początkowo Annie uważała to za miły gest i cieszyła się, że jej maluchy wywołują taką sensację. Z czasem to zainteresowanie stało się nużące, wręcz irytujące.

Żart przerodził się w apel

Bombardowana pytaniami Annie, postanowiła raz na zawsze uciąć wszelkie komentarze i zaczepki. W ramach żartu, który miał trafić tylko do jej przyjaciół, umieściła na swoim profilu w mediach społecznościowych zdjęcie dziewczynek. Nie spodziewała się, że jej apel dotrze do tak szerokiej grupy. Post w ciągu zaledwie dwóch pierwszych dni obejrzało prawie dwa miliony ludzi.

To dziewczynki?

Annie Nolan wręczyła swoim uroczym bliźniaczkom tabliczki, na których odpowiedziała na najczęściej zadawane pytania. Jedna z córeczek trzyma kartkę, na której można przeczytać: "Tak, to moje dzieci. Tak, to bliźniaczki. Tak, obie to dziewczynki. Nie, nie są identyczne. Tak, wiem, że są do siebie podobne. Tak, jestem pewna, że nie są identyczne". Druga milusińska "odpowiada" na nieco inne, nieco kłopotliwe pytania: "Stworzone podczas stosunku. Urodzone przez cesarskie cięcie. Masz bliźniaczki w rodzinie! Super! Nie, do tej pory nie było bliźniąt w mojej rodzinie. Tak, mam pełne ręce roboty (a czasem dodatkowo muszę trzymać w nich 2 kieliszki wina, żeby podołać obowiązkom). Tak, z trojaczkami byłoby jeszcze więcej pracy".

Brak taktu męczy

Blogerka opatrzyła post komentarzem, w którym zaznaczyła, że nie chciała być niegrzeczna, jednak jest po prostu zmęczona codziennym odpowiadaniem na te same pytania: - Chciałam dzisiaj zostawić te kartki przypięte do wózka. Słyszę te pytania za każdym razem, kiedy wychodzę z dziewczynkami. Rozumiem, że większość ludzi chce być uprzejma i są po prostu ciekawi, jak to jest z bliźniakami. Jednak zazwyczaj bywają nietaktowni, a najczęściej jest to po prostu męczące". Jak sądzicie, jej apel spotka się ze zrozumieniem także poza Internetem?

ZOBACZ ZDJĘCIA

Więcej o: