Najmroczniejszy sekret Kennedych. Lobotomia 23-letniej Rosemary miała zapobiec zajściu przez nią w ciążę

"Klątwa rodu Kennedych? rozpoczęła się od Rosemary. Jej ojciec, Joseph, zdecydował o poddaniu córki zabiegowi lobotomii, który radosną dwudziestotrzylatkę zmienił w pozbawioną kontaktu ze światem kobietę. Po 10 latach od śmierci Rosemary, wraz z publikacją jej nowych biografii, światło dzienne ujrzą kolejne, mroczne sekrety prezydenckiej rodziny.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Magazyn People przygotował zapowiedź dwóch wstrząsających książek, które wejdą do sprzedaży już w październiku. "The Missing Kennedy" Elizabeth Koehler-Pentacoff oraz "Rosemary: The Hidden Kennedy Daughter" Kate Clifford Larson ujawniają nieznane dotychczas szczegóły tragicznych losów Rosemary Kennedy, jednego z dziewięciorga dzieci Rose i Josepha Kennedych.

Opóźniony poród

Trzecie dziecko Kennedych przyszło na świat 13 września 1918 roku. Kiedy u Rose Kennedy - matki Rosemary - rozpoczęła się akcja porodowa, była przy niej tylko pielęgniarka. Położna nie dojechała na czas, więc sanitariuszka postanowiła opóźnić poród.

Zaciskanie nóg nie przynosiło pożądanych rezultatów, pielęgniarka próbowała siłą zatrzymać dziecko w kanale rodnym - przez dwie godziny przytrzymywała główkę dziecka nie pozwalając mu przyjść na świat. To "ręczne" wstrzymywanie porodu w pierwszych chwilach życia prawdopodobnie pozbawiło dziewczynkę tlenu i skutkowało trwałymi uszkodzeniami mózgu.

Inna znaczy opóźniona

We wspomnieniach jej matki - "Times to Remember" - opublikowanych w 1974 roku możemy przeczytać o tym, jak bardzo Rosemary różniła się od rówieśników. Późno zaczęła mówić i chodzić. Długo nie potrafiła nauczyć się pisać, nie radziła sobie z podstawowymi czynnościami, a od czasu do czasu miewała nieuzasadnione ataki złości.

Kiedy osiągnęła wiek szkolny, matka skonsultowała stan zdrowia córki z najlepszymi specjalistami. Psycholodzy zgodnie orzekli, że dziecko sprawia problemy, ponieważ jest "opóźnione w rozwoju". Ta niekonkretna diagnoza wpłynęła na dalsze losy dziewczynki.

Okładka magazynu Peoplefot. screen okładki magazynu People

Wielka tajemnica

Rodzice postanowili ukryć ten fakt przed opinią publiczną. Już wtedy mógł on zagrozić nieskazitelnemu wizerunkowi bostońskiego rodu. Nestor słynnego klanu piął się w tym czasie po szczeblach kariery - był bankierem, odnosił sukcesy na giełdzie oraz, co wyszło na jaw dopiero w 1969 roku, prowadził liczne interesy z mafią.

Im Rosemary stawała się starsza, tym ukrywanie jej stanu, stawało się coraz trudniejsze. Kiedy miała 11 lat, Rose i Jospeh wysłali ją do szkoły z internatem dla dzieci specjalnej troski.

Elizabeth Koehler-Pentacoff, autorce książki "The Missing Kennedy", oraz Kate Clifford Larson, autorce "Rosemary: The Hidden Kennedy Daughter" - udało się dotrzeć do łamiących serce listów z tego okresu życia dziewczynki. Błagała w nich swojego ojca, aby częściej ją odwiedzał i skarżyła się na samotność.

Joseph P. Kennedy Junior, 1938East News

Otyłość to też skaza na wizerunku

W 1938 roku, kiedy Rosemary miała 19 lat, Joseph Kennedy został mianowany ambasadorem USA w Wielkiej Brytanii. Część klanu przeniosła się wtedy do Londynu, gdzie nastolatka rozpoczęła naukę w miejscowej szkole klasztornej. Zaczęła przybierać na wadze, co bardzo nie spodobało się jej ojcu, który na wszystkich polach chciał utrzymać wizerunek nieskazitelnego rodu.

Otyła córka sprawiająca problemy nie pasowała do jego rodziny. Wystosował nawet list do szkoły, w którym zwrócił uwagę na otyłość swojego dziecka i żądał, aby zajęto się tą sprawą.

Ucieczki z klasztoru

To był jednak dopiero początek problemów z Rosemary. Nastolatka wyrosła na atrakcyjną młodą kobietę i cieszyła się sporym powodzeniem u płci przeciwnej. Rodzina bardzo pilnowała, aby na przyjęciach, spotkaniach towarzyskich pojawiała się tylko pod opieką braci.

Jej huśtawki nastrojów, napady szału i stany lękowe stawały się jednak dla wszystkich nie do wytrzymania. Rodzina umieściła ją więc w klasztorze. Dziewczyna nie zaakceptowała tego i często wymykała się stamtąd nocami.

A portrait of the Kennedy family as they sit in the shade of some trees, Hyannis, Massachussetts, 1930s. Seated from left are: Patricia Kennedy (1926 - 2006), Robert Kennedy (1925 - 1968), Rose Kennedy (1890 - 1995), John F Kennedy (1917 - 1963), Joseph P Kennedy Sr (1888 - 1969) with Edward Kennedy on his lap; standing from left are: Joseph P Kennedy Jr (1915 - 1944), Kathleen Kennedy (1920 - 1948), Rosemary Kennedy (1918 - 2005), Eunice Kennedy (rear, in polka dots), and Jean Kennedy. (Photo by Bachrach/Getty Images)Fot. GETTY IMAGES/FPM

Ciąża mogła szargać dobre imię Kennedych

Joseph Kennedy został wprawdzie odwołany z funkcji ambasadora i musiał wycofać się z życia politycznego, jednak nadal bardzo zabiegał o rozwój kariery swoich synów. Dbał więc o reputację rodziny.

Uważał, że rozbudzona seksualność córki zszarga dobre nazwisko Kennedych. Nie chciał, aby córka zrobiła sobie krzywdę albo, co z jego perspektywy wydawało się znacznie gorsze, zaszła w ciążę.

Decyzja o lobotomii

W 1941 roku, za radą lekarzy, postanowił poddać Rosemary lobotomii, czyli przecięciu części włókien nerwowych łączących czołowe płaty mózgu z międzymózgowiem.

Ten eksperymentalny zabieg stosowano w leczeniu schizofrenii, depresji i innych zaburzeń o podłożu psychicznym. W Stanach Zjednoczonych, w latach 1935-1960, przeprowadzono 50 tysięcy takich operacji. Wszystkie osoby, które poddano lobotomii, były znacznie starsze niż Rosemary.

Rodzina sprzeciwiała się temu zabiegowi. Jednak nestor rodu zignorował prośby córki Kathleen, a nawet nie skonsultował swojej decyzji z żoną. W późniejszych latach większość rodu Kennedych udawała, że nie wie, co stało się Rosemary.

Eunice, John, Rosemary, Jean, Joseph P. Kennedy Sr., Edward, Rose Fitzgerald Kennedy, Joseph P. Kennedy Jr., Patricia, Robert and Kathleen, 1938Reuters

Rosemary zmieniła się w "roślinę"

Jak obrazowo donosi w swojej książce Larson: - Lobotomia, czyli wiercenie otworów po obu stronach głowy, wkładanie szpatułki do czaszki w pobliżu płatów czołowych i skrobanie, nie udała się u Rosemary. Z pełnej życia, roześmianej dwudziestotrzylatki, stała się ona pozbawioną kontaktu ze światem, bełkoczącą, schorowaną kobietą.

Timothy Shriver, siostrzeniec Rosemary, w inspirowanej jej losami książce "Fully Alive", zauważył, że zabieg przeprowadza się wyłącznie u pacjentów, którzy nie nawiązują już relacji ze światem: - Operacja zniszczyła Rosemary. Nie mogła już mówić, miała problemy z chodzeniem, wymagała stałej opieki do końca swojego życia.

Rodzina nie wiedziała?

Rosemary zachowywała się jak małe dziecko. Nadal miała napady szału. W 1949 roku ojciec zamknął ją w Instytucie Katolickim w Wisconsin, gdzie, w specjalnie zbudowanym dla niej budynku, przebywała do 2005 roku pod opieką dwóch sióstr zakonnych.

Tłamszony poczuciem winy Joseph nie chciał odwiedzać córki. Po latach matka dziewczyny twierdziła, że przez dwie dekady mąż trzymał ją w niewiedzy i nie miała świadomości, co stało się z jej dzieckiem.

Zdaniem autorek nowych biografii Rosemary rodzeństwo nie zdawało sobie sprawy, co przydarzyło się ich siostrze. Niektórzy uważali, że przeniosła się do innego miasta, gdzie miała pracować jako nauczycielka w szkole specjalnej.

Jedynie Eunice Kennedy Shriver przyznawała się do niej i regularnie ją odwiedzała. To właśnie ona namówiła ojca, aby jeden z funduszy ich rodzinnej fundacji wspierał niepełnosprawnych umysłowo. Dzięki zasobom czerpanym z Fundacji Josepha P. Kennedy'ego powstało wiele obiektów dla psychicznie chorych.

John, Rosemary Kennedy, 1938Reuters

Bóg zostawił mi ubezwłasnowolnioną córkę

Sytuacja zmieniła się dopiero w latach 70., kiedy krewni zaczęli zapraszać Rosemary do siebie i odwiedzać ją w placówce. Zakonnica, która opiekowała się nią całe dorosłe życie, w rozmowie z Elizabeth Koehler-Pentacoff, wspomina: - Rosie była szczęśliwa, gdy ktoś ją w końcu odwiedził. Kochała muzykę, taniec i słodycze. Jak przynosiliśmy jej pudełko czekoladek, jej oczy aż błyszczały. Kiedy odwiedzali ją ludzie, była w siódmym niebie.

Rosemary nie chciała rozmawiać tylko ze swoją matką. Ta, jak donosi Daily Mail, po latach miała powiedzieć: - Zastanawiam się dlaczego Bóg zabrał mi trzech pełnosprawnych, błyskotliwych i utalentowanych synów, a zostawił ubezwłasnowolnioną córkę?

Minęło 10 lat od jej śmierci

Rosemary Kennedy zmarła w 2005 roku. Miała 86 lat. Tuż po jej śmierci The Guardian opublikował oświadczenie rodziny Kennedych:

- Przez całe życie była klejnotem dla każdego członka naszej rodziny. Od dzieciństwa jej niepełnosprawność umysłowa była nieustającą inspiracją dla każdego z nas z osobna oraz źródłem naszego silnego zaangażowania w działania, których celem było umożliwienie osobom niepełnosprawnym prowadzenia pełnego i satysfakcjonującego życia.

 

Komentarze (64)
Najmroczniejszy sekret Kennedych. Lobotomia 23-letniej Rosemary miała zapobiec zajściu przez nią w ciążę
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • esada

    Oceniono 514 razy 472

    Oświadczenie rodziny po śmierci tej umoczony kobiety to kwintesencja ludzkiego zakładania i ludzkiej podlosci. Zniszczyli człowieka, próbowali schować do myślę dziury, przez lata nie odwiedzali, a potem zaczęli bredzic o inspiracji. Katolicy wzorcowi wspierający kościół, jaką szkoda ze nie umierać czytać ze zrozumieniem co mówił Jezus...

  • w.zboralski

    Oceniono 317 razy 301

    Ta rodzina katolickich degenertów Kennedych zbierała później do końca żniwa swej perwersji... Jak to mówią zwolennicy azjatyckich ideologii: "karma wróciła"

  • cynik.pl

    Oceniono 201 razy 171

    Czy w 1941 nie umiano jeszcze wykonywać sterylizacji kobiet? Czy ten katol uważał, że to grzech, w przeciwieństwie do lobotomii? Chyba że Józwa Kennedy uważał, że córa takiego ważnego katola nie powinna się puszczać nawet, gdy jest bezpłodna?
    A oświadczenie jest kwintesencją kłamstwa znanego jako PR.
    PS. Czasami, jak czytam o wyczynach klanu Kennedych, to mam ochotę powiedzieć o wszystkich przedwcześnie "odeszłych" "dobrze, że zdechli".

  • div.pandora

    Oceniono 150 razy 112

    słowo "katolickie"ma tu olbrzymie znaczenie!

  • jawanda

    Oceniono 106 razy 100

    Droga do władzy jak widać na tym przykładem nie jest usłana różami.
    I nawet największe nazwiska,to zwyczajne s..syny.

  • ciuli

    Oceniono 98 razy 96

    Obrzydliwe białe kitle, ten, który wymyślił i wdrożył tę metodę, Portugalczyk, otrzymał nawet nagrodę Nobla. Tak tzw "elity" światowe, co jakiś czas, na przestrzeni dziejów, rozprawiają się ze słabymi, niepełnosprawnymi, chorymi, ponieważ im zawadzają. Jak erudyci , decydenci, myśliciele, antropolodzy i innej maści faryzeusze faryzeusze mogliby nie chcieć ulepszać świata i czynić go bardziej estetycznym i wygodnym dla życia tego dozwolonego, bo "zgodnego z normami i szablonami", życia? Wcale mi nie żal tej rodziny, wstrętna hipokryzja i tyle!

  • banwit

    Oceniono 98 razy 84

    A śmierć niewinnej dziewczyny która wpadła z samochodem do jeziora, a Meryllin Monroe
    Rodzina Kennedych jest przeklęta

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX