Małżeństwa 12-latek, inicjacja seksualna 7-latek. Urzędniczka z Malawi powiedziała: dość. Unieważnia śluby i odsyła dzieci do szkoły

Nastoletnie dziewczynki, trzymające w ramionach własne dzieci, to w wielu afrykańskich krajach norma i tradycja. Ale jest ktoś, kto dobro dzieci stawia ponad nią. W ciągu trzech lat Theresa Kachindamoto, urzędniczka z Malawi, unieważniła 850 dziecięcych małżeństw. Małe żony i mężów odesłała do szkoły.

Malawi to jedno z najsłabiej rozwiniętych gospodarczo państw na świecie. Jego mieszkańcy na co dzień borykają się z mało urodzajną glebą, głodem i rozprzestrzeniającą się epidemią wirusa HIV, którego nosicielami jest 14 procent obywateli.

Blisko 20 procent Malawijczyków powyżej 15. roku życia nie umie czytać ani pisać. Tamtejsze dzieci rezygnują ze szkoły, by wcześnie rozpocząć tzw. dorosłe życie. 12 proc z nich wchodzi w związki małżeńskie jeszcze przed 15. urodzinami, 50 proc - przed ukończeniem 18 lat.

Czy w Malawi może być inaczej? Na pewno wierzy w to Theresa Kachindamoto, główna szefowa dystryktu Dedza, jednego z 28 okręgów administracyjnych Malawi.

My #WCW ??. #Whoyouepp (@westafrikanman1) #Malawi #Kachindamoto

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Baba Ibadan ????????????????????????????????? (@westafrikanman)

Mama pięciorga dzieci walczy z tradycją

Kachindamoto przez 27 lat pracowała jako sekretarka w innym regionie Malawi. Najmłodsza z 12 rodzeństwa, matka pięciorga dzieci, nie sądziła, że już niebawem stoczy jedną z największych walk w swoim życiu. Gdy trzy lata temu objęła rządy, była przerażona. Obserwowała 12-letnie dziewczynki w roli żon i matek, prowadzące gospodarstwo u boku nastoletnich mężów.

Według danych ONZ, w 2012 roku w Malawi ponad połowa dziewcząt poniżej 18 lat wyszła za mąż, a jedna na osiem - nie miała skończonych 15 lat. W 2015 roku działania Kachindamoto sprawiły, że wprowadzono zakaz zawierania małżeństw z osobami niepełnoletnimi. Niestety nie rozwiązało to problemu w pełni. Dzieci wciąż pobierają się za zgodą rodziców, tyle że w sposób nieformalny, opierając się na tradycyjnych obrzędach.

W ciągu ostatnich trzech lat Kachindamoto anulowała 850 małżeństw zawartych z niepełnoletnimi, a dzieci dotychczas skazane na związek - wysłała z powrotem do szkoły.

Rok 2006. 16-letnia Susana Nabanda podczas ślubnej ceremonii.

Co dalej z dziećmi?

Po anulowaniu małżeństw, dzieci wróciły do swoich rodzinnych domów. Nie są jednak pozostawione same sobie. Aby miały szansę na rozwój zawodowy, z pomocą rządu i sponsorów Kachindamoto zdobywa pieniądze na ich dalszą edukację. Zatrudniła również "ciche matki" i "cichych ojców", którzy obserwują świeżo upieczonych uczniów i alarmują w przypadku problemów.

Na pomoc ze strony Kachindamoto mogą liczyć również młode mamy, którym nie udało się wrócić do szkoły. Program WOLREC (Women's Legal Recources Centre), który jest jednocześnie partnerem działań Kachindamoto, zakupił dziewczętom (także mężatkom) maszyny do szycia i tkaniny na ubrania. Dzięki temu kobiety mogą same zacząć zarabiać pieniądze.

- Mój mąż prowadzi biznes, jednak wpływy z niego są niestabilne. Byłam bardzo podekscytowana, kiedy dowiedziałam się, że dostaniemy maszynę i 60 metrów materiału. Dzięki temu byliśmy w stanie uszyć mundurki dla uczniów trzech szkół - mówi Yasinta Samson dziennikarzom nyasatimes.com. Za zarobione pieniądze rodziny mogą kupić zwierzęta hodowlane, a to chroni je przed głodem.

Odsetek małżeństw zawieranych w poszczególnych krajach Afryki przez osoby niepełnoletnieźródło: UNICEF

"Dzieci muszą być chronione za wszelką cenę"

Obecnie Kachindamoto prowadzi rozmowy z rządem, aby prawo dla małżeństw w Malawi stało się bardziej restrykcyjne. Jeśli zmiany wejdą w życie, młodzi będą mogli pobierać się dopiero po ukończeniu 21. r.ż. Ponadto stale pracuje nad zniesieniem tradycyjnych rytuałów, które pozwalają, aby nawet 7-latki brały udział w spotkaniach mających na celu inicjację seksualną. Oprócz etycznych pobudek, zakaz ma dodatkową wartość: w Malawi więcej niż 1 osoba na 10 jest nosicielem wirusa HIV.

Kobiecie z każdym rokiem przybywa zwolenników, a jej praca zaczyna być zauważana przez ludzi z różnych zakątków świata. - Musimy zmienić tutejszą mentalność. Dzieci muszą być chronione za wszelką cenę, a w szczególności dziewczynki, które zbyt długo były wykluczane z życia społecznego. Wychowywano je wyłącznie do tego, aby rodziły dzieci i dbały o dom. To własnie powoduje tak dużą liczbę ciąż wśród młodych dziewcząt  - mówi szefowa dystryktu dla nyasatimes.com.