Nie tylko piwo i wino. Co pić podczas wakacji? Spróbujcie lokalnych trunków

Nic tak nie pomoże nam się zrelaksować podczas zasłużonego urlopu jak kropelka czegoś mocniejszego. Pamiętajcie, jak mówi stare, polskie przysłowie - alkohol pity "w miarę" nie szkodzi nawet w największych ilościach! Podczas zagranicznych wakacji warto jednak spróbować czegoś innego niż zwykle. Oto najciekawsze lokalne trunki z najchętniej wybieranych przez Polaków wakacyjnych miejscówek.

Sangriafot. flikr.com, nattywoohoo (CC BY-NC-ND 2.0)

Hiszpania jest oczywiście jednym z największych producentów win. Najpopularniejsze, czyli sherry z Andaluzji i czerwone wina z La Rioja, są znane na całym świecie. Jednak najbardziej typowym i rozpoznawalnym trunkiem Hiszpanii jest orzeźwiająca, bardzo mocna sangria.

Trunek ten, wyprodukowany na bazie wina, lemoniady i słodkich owoców, to nic innego jak pewien rodzaj ponczu. Podawany w litrowych dzbankach, obowiązkowo z kawałkami owoców - pomarańczami, cytrynami, czy jabłkami - jest bardzo zdradliwy. Słodki smak sprawia, że nie czujemy alkoholu i nieświadomie możemy wypić bardzo dużo.

Kubafot. flikr.com, Travis D(CC BY 2.0)

Popularne kubańskie koktajle są zwykle oparte na rumie - narodowym alkoholu Kubańczyków. Rum można oczywiście pić jako samodzielny trunek, jednak w XIX wieku, kiedy w Ameryce rozwinęła się produkcja lodu, zapanowała moda na bardziej orzeźwiające trunki. Sam kubański rum stał się popularny w latach 20. XX wieku. Wtedy to Kubę zaczęli masowo odwiedzać Amerykanie, którzy mieli dość panującej u nich prohibicji.

Najsłynniejszy drink kojarzony z Kubą to Cuba Libre. Modę na niego zapoczątkowali amerykańscy żołnierze, którzy przywieźli na wyspę colę. Rum, cola i sok z limonki stał się na tyle popularnym koktajlem, że The Andrews Sisters nagrała o nim piosenkę. Utwór „Rum and Coca-Cola” rozsławił Cuba Libre na całym świecie.

Z Kuby pochodzi także inny drink na bazie rumu - Daiquiri. Wymyślił go inżynier pracujący w kopalni Daiquiri, niedaleko Santiago. W skład podawanego w wysokiej szklance z kruszonym lodem drinka wchodzi oprócz rumu sok z dwóch limonek i cukier.

Brazyliafot. flikr.com, Ulysses Guer (CC BY-NC-ND 2.0)

Jeśli Brazylia, to najlepiej podczas karnawału. Jeśli karnawałowa impreza do białego rana, to koniecznie w towarzystwie cachacy i caipirinhi.

Cachaca to napój produkowany z fermentowanego soku trzcinowego. Zawiera 38 lub 48 proc. alkoholu. Po destylacji cachaca jest natychmiast butelkowana. Jej smak przypomina nieco smak tequili lub rumu. Brazylijczycy rzadko piją czystą cachacę. Zazwyczaj wybierają jednak caipirinhnię. Jak ją przygotować? Do 60 ml czystej cachacy należy dodać sok z połówki limonki, cukier trzcinowy i kruszony lód.

Japoniafot. flikr.com, Liliana Fuchs (CC BY-NC-ND 2.0)

Sake to nie tylko tradycyjny japoński trunek, lecz także bardzo ważny element kultury. Towarzyszy wszystkim ważnym uroczystościom oraz celebrowaniu codziennych posiłków. Sake to japońskie wino ryżowe sporządzone z ryżu podanego fermentacji. Zawiera od 14 do 20 proc. alkoholu. Najlepiej smakuje... na ciepło.

Co ciekawe, w supermarketach możemy kupić sake w małych słoiczkach!

Grecjafot. flikr.com, julio.garciah (CC BY 2.0

W Grecji warto skosztować metaxy. Historia tego trunku sięga 1888 roku. Kilka lat wcześniej kupiec Spyros Metaxa opuścił rodzinną Kefalonię i wraz z rodzeństwem przybył do Pireusu. Założył winnicę i przez lata eksperymentował szukając smaku idealnego. Z mieszanki wina, brandy oraz ziół stworzył jego zdaniem trunek idealny. Na etykietce umieścił nazwę Metaxa, aby uczcić rodowe nazwisko oraz datę powstania - 1888 rok - która znajduje się tam do dnia dzisiejszego. Obecnie dodaje się do niej nawet płatki róż.

Tajlandiafot. flikr.com, vosta (CC BY-NC-ND 2.0)

Tajowie piją przede wszystkim piwo. Najbardziej rozpoznawalnym browarem jest Chang. „Chang” po tajsku oznacza „słoń”. Jest to najmocniejsze piwo - ma aż 6 proc. alkoholu, pozostałe mają 5. Warto wiedzieć, że piwo Chang, które możemy kupić w niektórych supermarketach w Europie także jest tym o obniżonej zawartości alkoholu.

Zwabieni uroczymi barami na plażach czy stolikami stojącymi wprost na ruchliwych chodnikach i ulicach musimy pamiętać o jednym. W Tajlandii między godziną 14 a 17 oraz po północy obowiązuje zupełna prohibicja. Na szczęście zaradni Tajowie wiedzą, jak obejść ten przepis. Kiedy wybija północ, w popłochu sprzątają wszystkie stoliki rozstawione na ulicach, a klientów zapraszają do środka, zazwyczaj niewielkiego, lokalu. Ściśnięci imprezowicze bawią się tak do rana.