Nauczyciel do rodziców: "Krzywdzicie dzieci. Brak dyscypliny, empatii, egoizm - to wasza wina". Co radzi zmienić?

Apel nauczyciela na Facebooku, dotyczący złych zachowań wśród dzieci, obiegł cały świat. Pedagog z szesnastoletnim doświadczeniem zwraca uwagę na trzy niepokojące sygnały w zachowaniu dzieci. Wie, jak je zmienić.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Jonas Harrysson, Szwed, jest nauczycielem od 16 lat. Przez ostatnie lata swojej pracy zaobserwował negatywne skutki bezstresowego wychowania wśród swoich uczniów: "Brak dyscypliny, empatii, egoizm - to najczęstsze z nich" - opowiada Jonas.

Harrysson starał się dotrzeć do swoich uczniów różnymi sposobami. Próbował z nimi rozmawiać, nagradzać ich i udzielać reprymendy. Niestety bez skutku. Jako pedagog z wieloletnim doświadczeniem doszedł do wniosku, że problem nie tkwi w dzieciach, ale w tym, jak wychowują je rodzice: "To skutki złego podejścia rodziców w kwestii wychowania. Spotykam się z tym na co dzień w szkole".

Jonas Harrysson postanowił zaapelować bezpośrednio do rodziców. Aby dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców, opublikował swoje rady na Facebooku. Opisał negatywne zachowania dzieci, które obserwuje podczas pracy w szkole. Nauczyciel stara się przy tym namówić rodziców, aby zmienili nastawienie w wychowywaniu swoich pociech. Jego wpis, składający się z trzech punktów, stał się bardzo popularny w mediach społecznościowych.

Nauczyciel jako pierwszą przyczynę złego zachowania u dzieci i młodzieży wskazuje rozpieszczanie ich przez rodziców: "Przestańcie rozpuszczać swoje dzieci. Dzieci oczekują, że wszystko jest dla nich. Nic złego się im nie stanie, jeżeli nie dostaną tego, czego chcą".

Szwed zwraca też uwagę na to, że bardzo często rodzice zwracają uwagę nie na to, co powinni: "Znam wielu rodziców, których rozpiera duma z tego, że ich dzieci potrafią liczyć i czytać jeszcze zanim pójdą do szkoły. Cóż, nie chcę was martwić, ale czasu na naukę liczenia i czytania wasze dzieci będą miały wystarczająco dużo" - zauważa nauczyciel.

Oczywiście nie chce przy tym nikogo odciągać od nauki. Podkreśla jednak, że nasze wygórowane ambicje nie powinny mieć wpływu na beztroskie dzieciństwo naszych pociech. "Nauczcie ich, jak się bawić, jak ważna jest przyjaźń, i jak umieć dzielić się z innymi" - przekonuje doświadczony pedagog, który uważa, że takich wartości dzieciom brakuje najbardziej.

Najważniejszą radę Jonas zostawił na koniec. Nauczyciel apeluje, aby rodzice przede wszystkim nauczyli swoje dzieci doceniać to, co mają: "Wielu dzieciom trudno jest okazać życzliwość, wdzięczność wobec innych dzieci czy wobec dorosłych. Często słyszę od nich - "czemu tak mało?". Chcą tylko więcej i więcej. A co z "dziękuję", "proszę"?"

Harrysson nie ma jeszcze dzieci, ale jego doświadczenie zawodowe otworzyło mu oczy na wiele spraw. Wie, że jeżeli w przyszłości zostanie ojcem, najpierw nauczy dzieci wrażliwości i życzliwości wobec innych: "Dopiero potem nauczę je takich rzeczy jak liczenie i pisanie".

Zgadzasz się z Jonasem? Wyraź swoje zdanie w sondzie lub w komentarzu, jesteśmy ciekawi twojej opinii.

Dałyśmy naszym piłkarzom fryzury słynnych Orłów Górskiego. Jak wyglądają? FANTASTYCZNIE!

Czy zgadzasz się z opinią szwedzkiego nauczyciela?
Więcej o:
Komentarze (28)
Nauczyciel do rodziców: "Krzywdzicie dzieci. Brak dyscypliny, empatii, egoizm - to wasza wina". Co radzi zmienić?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Artur Jeżewski

    Oceniono 48 razy 48

    Ma rację.
    Problemy uczniów to najczęściej brak wpojonych zasad moralnych i dobrego wychowania.
    Nie da się normalnie realizować materiału jak 80% czasu przeznacza się na sprawy wychowawcze. Wagary to nie wina szkoły, a rodziców. Rodzic mówi szkoła sobie nie radzi.
    On sam ma jednego który robi co chce, a nauczyciel 25 i ma zapewnić przede wszystkim bezpieczeństwo na zajęciach, a nie zajęcia socjoterapeutyczne.
    Nauczyciel.

  • Paulina Koterba

    Oceniono 34 razy 34

    Te rady są w 100% słuszne, niestety sama dotkliwie doświadczam brak ich stosowania. Co prawda wydawało mi się,że nie wychowuję mojego syna bezstresowo ale teraz z perspektywy czasu widzę,że miał wszystko co mógł mieć w naszych warunkach i często sobie wiele odmawiałam żeby mu kupić np. markowe ciuchy. Poza tym nie nauczyłam go myślenia o innych a przede wszystkim okazywania wdzięczności. No i teraz mam - nastolatka,który uważa,że wszystko mu się należy za to tylko,że jest, czyli notoryczna postawa "daj i daj", myślenie tylko i wyłącznie o sobie, uważanie,że ja spełniam rolę jedynie sprzątaczki, praczki, prasowaczki. Wyegzekwowanie od niego czegokolwiek, nawet wypełniania najprostszych obowiązków graniczy z cudem. Tak więc jeśli macie małe dzieci to nie popełniajcie tego błędu co ja, tylko od małego uczcie odpowiednich rzeczy. Ja do tego co ten nauczyciel napisał dodałabym jeszcze,że zamiast od najmłodszych lat uczyć tabliczek mnożenia, to właśnie uczcie obowiązkowości od początku (np. sprzątania po sobie), bo im później zaczniecie tym więcej z tym problemów będzie. A takich rzeczy jak tabliczki mnożenia i inne Wasze dzieci naprawdę zdążą się nauczyć później.

  • kali555

    Oceniono 20 razy 20

    o jednak na swiecie tez nauczyciele maja takie spostrzezenia.
    Bo jak polski nauczyciel tak krytykuje rodzicow to wiadra pomyj leca na niego ze strony nieomylnych:)

  • oulanka1

    Oceniono 15 razy 13

    Wychowanie z poszanowaniem potrzeb dziecka i rodzica. Nie przeginajmy w żadną ze stron. Nie bij i nie karaj ale pozwalaj odczuć konsekwencje złych decyzji na ile się da.Dawaj wybór i niech decyduje w małych sprawach. Nagradzając nie dawaj zabawki czy cukierków przytul i powiedz ze jesteś dumny/a i zwracaj uwagę na dobre zachowania swoich dzieci a nie tylko wtedy gdy płacze.Oczywiście reaguj na płacz ale nie krzykiem i złością ale zrozumieniem dla emocji, nazywaj emocje. Nikt nie mówi że będzie łatwo ale mały człowiek wyrośnie na odpowiedzialnego ponoszącego konsekwencje swoich wyborów, znający swoje emocje i świadomego ograniczeń ale i własnej wartości. Zwracaj uwagę na uczucia innych i pytaj jak Ty byś się czuł gdy...Będzie dobrze jeśli tylko nam się zachce! Rodzicielstwo bliskości to nie bezstresowe wychowanie!

  • anjanour22

    Oceniono 11 razy 11

    Ma racje. Sama mieszkam kilka ładnych lat w Szwecji wiec widzę co się dzieje. Trojka z moich dzieci a niedługo cała 4 chodzą do przedszkola i to co tam widzę jak się zachowują niektóre dzieci aż mnie krew zalewa. Nie potrafią się dzielić, a z każda błahostka lecą na skargę i strzelają focha. A są to dzieci od 1 do 6 lat to aż się zastanawiam co będzie za kilka lat. Razem z mężem staramy się wychowywać nasze maluchy tak aby dbały o siebie nawzajem i o innych tez, żeby się dzieliły swoimi rzeczami i ze warto poczekać na swoją kolei, ze świat nie kręci się wokół jednej osoby. A zasady dobrego wspołżycia ze społeczeństwem należy wpajać od małego oczywiście z rozsądkiem a na owoce nie będzie trzeba długo czekać. Zastanawia mnie tylko jedno co rodzice pózniej bedą robić kiedy dla dziecka nie pójdzie za dobrze w szkole na którymś z etapów nauczania, lub tez nie będzie się układać za dobrze w relacjach z innymi , kiedy okaże się ze nie jest ono wcale najlepsze, najpiękniejsze, najmądrzejsze. Czy rodzice bedą im dalej wpajać takie same zasady albo co najgorsze pozostawia je same sobie co rownież może doprowadzić to tragedii? Rodzice zastanówcie się co wkładacie swoim pociechom od najmłodszych lat

  • siekieraaxe

    Oceniono 10 razy 8

    Ilosc dzieci skłonnych do łąmania wszelkich reguł społecznych
    NIE ZMIENIŁA SIE OD 30 LAT. Jest ich jedno lub dwoje w każdej kalasie.
    To szkoła sie zminiła. Zaniechano organizacji hierarchcznej na rzecz pseudomokracji
    BEZ OPOWEIDZILNOSCI. w takim nierządnym systemie w pustke wychowaca wkraczja jednoski silniejsze i one rozdaja karty w grupie rówiesnizcej . Cos jak fala w armii PRLu.

  • belfer07

    Oceniono 6 razy 6

    Za takie rady w naszym kraju udzielone w szkole "społecznej", następnego dnia byłby bez pracy, w szkole publicznej miejskiej byłoby mnóstwo skarg i pewnie sam by odszedł przy pierwszej okazji - jedynie w szkółce wiejskiej, na wschodzie byłby zrozumiany - ale tam - takie zachowania dzieci jeszcze nie dominują

  • Kazimierz Sielski

    Oceniono 6 razy 6

    Zgadzam się w pełni z opinią. Pamiętać jeszcze należy, ze wspólne zamieszkiwanie z apodyktycznymi , wszystkowiedzącymi, narzucającymi swój styl wychowywania (czyt. rozpieszczania, nawet rozwydrzania!!!!),rodzicami (teściami), jest wielokrotnie największym błędem wychowawczym, doprowadzającym do wynaturzenia dziecka. Doprowadza to wielokrotnie do deprecjonowania, przez dziadków (!!!) jednego z rodziców, a w konsekwencji do podważania autorytetu. Dalszą konsekwencją jest "stawanie na głowie" latorośli i wypaczenia całkowitego charakteru dziecka. Wielokroć takie właśnie "wychowywanie wnuków" doprowadza do upadku pojęcia " rodziny", w konsekwencji, nawet do rozwodów, pełnego rozpadu rodziny, gdzie jak wiadomo najbardziej cierpią dzieci Jednakże to jest zwykłym, nazwijmy to, "ciągiem geometrycznym".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX