Komentarze (214)
Jako wychowawczyni pracuje 28 godzin w tygodniu? 'W praktyce - 40. A w wakacje dorabiam jako niania'
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: podwyzki tak, przywileje nie

    Oceniono 63 razy 33

    co do rodzicow sie zgadzam, bo wiem co przechodzi moja zona. kazdy jeden rodzic mysli ze jego bachor to najwiekszy geniusz, ze szkola go wychowa i wyksztalci na kogos wielkiego, bo przeciez on jest naj. rodzice zostawiaja bachory jak pranie w pralni o chca przyjsc po gotowy produkt. sami maja 1 dziecko i nie potrafia go wychowac, ale nysla ze nauczycielka wychowa 30 na raz

  • waderska

    Oceniono 30 razy 24

    Ta nauczycielka jest mi znana z opowiadań sąsiadów, jest chwalona i z oczywistych względów wszyscy chcą zapraszać dziecko do jej klasy. Niestety pozostali nauczyciele w tej szkole to nieporozumienie, a wyniki uczniów ( do póki był jeszcze egzamin 6 - klasisty) porównywalne były z wynikami szkół specjalnych. W szkole tej był jeszcze jeden, zaangażowany wychowawca, który zginął przed szkołą potrącony na pasach przez pędzącego pirata drogowego. Jeżeli na szkole przypada 2 nauczycielu z pasją i zaangażowaniem acsla reszta to banda sfrustrowanych, wypalonych zawodowo nieudaczników to czy podwyżki naprawdę powinni otrzymać wszyscy? Dla mnie to nieporozumienie...

  • Gość: Kola

    Oceniono 41 razy 21

    Gratuluję wspaniałej Nauczycielki.
    .....wychowawca w domu dziecka pracuje 40 godzin w tygodniu, ma 26 dni urlopu, na emeryturę przejdzie w 65 roku życia, wynagrodzenie zależne od....widzimisię starosty.....

  • Gość: alik

    Oceniono 46 razy 14

    Nauczyciele w byłej szkole moich dzieci w 100 proc. poparli strajk. Ci sami nauczyciele, którzy dyktują treści podręcznika do zeszytów, ta polonistka, której ogłoszenia wprawiają w szok (błędy składniowe, interpunkcyjne i to nieustanne "zapraszam uczniów klas 5 -ych 6-ych"...), ci nauczyciele, którzy odpytują z formułek i nie daj Boże zamienić jakiś wyraz na inny (dalej logiczny). Liceum (państwowe), do którego uczęszcza teraz mój syn, nie przystępuje strajku. Nauczyciele wybitni, z pasją, częste kontakty z uczniami (także w grupach internetowych), nauczanie daleko odbiegające od schematów i formułek. Sposób nauczania przekłada się na rankingi (czołówka w Polsce). Tam wszyscy (od wybitnego historyka przez filozofa księdza po fenomenalną polonistkę) są zaangażowani, a uczniowie i rodzice darzą ich niewymuszonym szacunkiem. Czy to nie znamienne, że pierwsza szkoła strajkuje, a druga - nie?

  • headvig

    Oceniono 46 razy 14

    Jestem nauczycielem. Rodzicom się w tyłkach poprzewracało. Jedna matka zrobiła awanturę, bo nie dbam o komfort psychiczny jej dziecka (7kl), dziecko było świadkiem agresji (ktoś krzyczał na kogoś), a ja jako wychowawca nic z tym nie robię. Szkoła moloch, ja na każdej przrewie dyżur 3 piętra wyżej. Inna mnie nękała wiadomościami w weekend, teksty typu "żądam natychmiastowej odpowiedzi" bo napisze na mnie skargę. Jeszcze inna przyszła mi oświadczyć, że nie radzą sobie z synem i oczekuje, byśmy my-ja coś z tym zrobili. Absurdów można by mnożyć. Jak pisał kolega wyżej, rodzice wrzucają dziecko do przechowalni i oczekują, że zostaną gotowy, fantastyczny, wybielony produkt o nieprzeciętnej ineligencji.

  • srajdusbajdus

    Oceniono 46 razy 14

    Tak wiem, są wspaniali nauczyciele i wspaniali urzędnicy. Jednak nie mogę, nie jestem w stanie wyłuskać z siebie współczucia dla tych grup zawodowych. Pochodzę z niewielkiego miasteczka i zbyt dużo widziałam jak to wygląda. Pracowałam również jako nauczycielka - oczywiście na jakieś zastępstwo. Na nic dodatkowe kierunki, doktoraty - praca w szkole raczej jest dziedziczna. Mam też doświadczenie na urzędniczej posadzie, gdzie do pracy dostawało się z konkursów. Osoby o takim samym doświadczeniu - różne pensje. Osoba z ulicy (ja) najniższe z widełek, osoba JAKAŚ - najwyższe. Nepotyzm i obłuda panuje w państwowce niestety. I w większości przypadków to TE osoby właśnie oburzają się na niskie pensje i obciążenie, osoby, które nigdy nie pracowały w sektorze prywatnym, kompletnie oderwane od rzeczywistości. Mam wśród znajomych mnóstwo osób, które realizują się w pracy za granicą - np. wykładają na uczelni, są prawnikami, piastują wysokie stanowiska a w Polsce jedyną ich pracą była stacja paliw, prowadzenie dorywczo kursów na umowę o dzieło albo magazyn...... Napiszę więcej, osoby, które marzyły o pracy np. w szkole, które po drodze pracowały w różnych miejsca by przetrwać, i w końcu tą pracę znalazły ( bo akurat nie było nikogo znajomego) nie narzekają, bo znają realia. I zazwyczaj właśnie takie osoby są najlepszymi nauczycielami czy pracownikami.

  • grzegorz-g1953

    Oceniono 17 razy 13

    Oczywiście są świetni i zaangażowani nauczyciele, ale czas wreszcie powiedzieć, że są także lenie, niedouki i półgłówki przekonane o swojej władzy nad uczniem i o tym, że są "przepracowani". Może warto, aby w systemie wynagradzania znalazł się element premiujący tych dobrych i "dotykający" finansowo tych, którym się nie chce lub nie potrafią. A, że odejdą z zawodu? Niech odejdą, z korzyścią dla uczniów.

  • mietekkowalski

    Oceniono 32 razy 12

    Najlepsze, że naj bardziej krzyczą starzy tych dzieciaków, które najgorzej się zachowują. Niestety nauczyciele mają związane ręce i jak taki gó...ak wdziera japę i rzuca książkami, belfer nie ma co zrobić. Ja jak na początku lat 90tych dostałem z liścia od nauczyciela historii za złe zachowanie, to przez 4 lata do końca SP byłem wzorowym uczniem:)

  • sholay

    Oceniono 23 razy 11

    Ta pani to jeden biegun.
    Drugi to gros nauczycieli w większości szkół - moje dzieci chodzą do integracyjnej szkoły na Mokotowie i tam przez 6 lat trafiłem na 2-3 takich nauczycieli.
    Praca reszty ma jakość dokładnie taką jak ich zarobki, u niektórych nawet niższą.

    Jakoś nie mogę odszukać w sobie cienia poparcia dla ich protestu.

    &

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX