Komentarze (250)
Marta: Idę do notariuszki i mówię: Chcę się rozwieść. Ona na to: To wam się nie opłaca, musicie się dogadać
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • strach_sie_bac

    Oceniono 63 razy 51

    Ja kiedys miałem pannę, tak ok. 2 lata dałem radę. Miesięcznie zarabialiśmy bardzo podobnie, rachunki były tylko na mojej głowie, bo podobno to mężczyzna powinien utrzymać dom. Dla panny utrzymanie wiązało się również z zakupami, naprawami itd. Reasumując moje pieniądze były nasze a jej pieniądze tylko jej. Do dzisiaj dziwię się sam sobie jaki ja byłem głupi.

  • monikaaleksandra

    Oceniono 41 razy 31

    Jeżeli 20-go każdego miesiąca kończy im się 10 tysięcy na wydatki rodzinne to jakim cudem mnie i moim dwojgu dzieciom trzy tysiące starcza spokojnie do końca miesiąca??? Czy ci ludzie nie znają żadnego umiaru w wydatkach????

  • ks-t

    Oceniono 46 razy 30

    Każdy prowadzi tak swoją politykę, jak mu odpowiada. JA jednak, jako tradycjonalista i to wiekowy, uważam że małżeństwo to wspólnota. Również finansowa. W moim przypadku (zarabiałem prawie 8 razy więcej od żony) ja prowadze finanse. Żona ma zawsze pieniądze na kocie gotówkowym i karcie kredytowej. NIe pytam na co wydaje, po prostu spłacam co miesiąc. Żona nie szaleje, wie że jeśli jakieś ciuchy podobają się i jej i mnie, to będzie w tym chodzić, jeśli tylko jej, to po chwili fascynacji będa się kurzyć w szafie. Takiej wspólnoty starczyło nam na prawie 50 lat małżeństwa. Natomiast, gdybym z jakichś przyczyn przyszło mi do głowy odejście od żony, to przyzwoitośc wymaga sprawiedliwego podzielenia się majątkiem. I jeszcze jedno. KOnt mamy mnóstwo, oszczędności przepływają tam gdzie się opłaca. Wykaz kont i kody dostępu trzymam w sejfie i aktualizuję co miesiąc. Czasami kopię wysyłam synowi. Sytuacja gdy małżonek nie wie ile i gdzie jest niebezpieczna.

  • kler-killer

    Oceniono 33 razy 27

    Żona nie pracuje, nigdy nie pracowała. Najpierw wychowywała córkę, potem już jakoś się nie chciało, poza tym nie było takiej potrzeby.
    Zarabiam wyłącznie ja. Pieniądze w domu są zawsze, może nie jakieś wielkie sumy ale te dwie-trzy dyszki są. Potrzebujesz, bierzesz sobie. Logicznym jest, że większe wydatki obgadujemy razem, chociaż bywa że moja Pani się na zakupach rozpędzi. No i co z tego? Wyliczać? Moje? Twoje? Pożycz mi? To nie jest związek, to układ albo zwykła prostytucja.

  • fazek

    Oceniono 28 razy 26

    wszyscy w tym kraju pracują na kierowniczych stanowiskach, albo mają swoje firmy i zarabiają po 5-7-10 tysiecy. Cudowna ta Polska :)

  • azalka12

    Oceniono 24 razy 22

    To nie sa zwiazki, to nawet nie sa relacje biznesowe - wszyscy ci ludzie zyja osobno, sa tylko wspolokatorami akademikow zloszczacymi sie, gdy ktos zje ich maslo.

  • e50504

    Oceniono 67 razy 19

    Ach, polskie księżniczki :D

    Posag - 17,43 zł na koncie, cerowane skarperty, teściowa, lista zadań - wszystko to podlane sosem lenistwa, roszczeniowości i zwykłego blacharstwa, a 90% nadwiślańskich bogini z jakiegoś nieznanego mi względu uważa się za część cywilizacji zachodniej, bo gębę zawsze mają pełną frazesów godnych berlińskiej feministki, a wychodzi z tego zawsze ukraińska poszukiwaczka męża, pozbawiona tylko wschodniego ciepła i uprzejmości.

    Chłopaki kupujcie bo taniej nie będzie. Jak najszybciej przed ołtarz xD

  • Gość: ZZ

    Oceniono 22 razy 18

    Albo wszystko razem albo wcale. Co to za głupkowate podziały. Może jeszcze załóżcie rodzinę na dwa domy. Każdy za swoje na swoim. Współczesne związki to jakieś nieporozumienie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX