Terapeutka: Nadużywanie Internetu to informacja dla nas, dorosłych, że w życiu dziecka coś się dzieje. Kluczowe to odkryć co

Anna Kalita
Przyczyny mogą być różne - depresja, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, nieśmiałość, niskie poczucie własnej wartości, samotność, nuda. Internet pomaga regulować emocje i odcinać się od trudnych uczuć - mówi Ewa Dziemidowicz, terapeutka z Fundacji "Dajemy Dzieciom Siłę".

"Chcę opowiedzieć o mojej 10-letniej córce, uzależnionej od Internetu. Chcę ostrzec innych rodziców" - tak zaczynał się list, który dostała dziennikarka Weekend.gazeta.pl Anna Kalita. Jej wywiad z autorką listu jest jednym z najczęściej czytanych tekstów magazynu. Dlatego kontynuujemy temat uzależnienia od Internetu cyklem "Dzieci w sieci". Jeśli chcecie podzielić się swoją historią, piszcie do nas: dzieciwsieci@agora.pl.

Do tej pory w cyklu "Dzieci w sieci" pisaliśmy o:

Czego dzieci szukają w wirtualnym świecie?

Przyciągają je konkretne treści i aktywności -  relacje, gry, portale, aplikacje, osoby. Nie ma jednej odpowiedzi na pani pytanie, bo to zależy od dziecka. Ale tego, czego dzieci szukają w Internecie, powinni być ciekawi ich rodzice. Pytajmy, oglądajmy te rzeczy razem z dzieckiem, rozmawiajmy o nich.

43 procent młodzieży w wieku 11 - 18 lat miało kontakt z materiałami pornograficznymi (fot: Shutterstock.com)
43 procent młodzieży w wieku 11 - 18 lat miało kontakt z materiałami pornograficznymi (fot: Shutterstock.com)

Bo dzieci w Internecie oglądają także na przykład pornografię.

Tak, 43 procent młodzieży w wieku 11 - 18 lat miało kontakt z materiałami pornograficznymi. A co dziewiąty nastolatek wysyła komuś swoje intymne zdjęcia. Częściej to robią dziewczyny.

Co dziewiąty nastolatek wysyła swoje erotyczne zdjęcia?

Tak. Dokładnie 11 procent. Takie zachowania mogą wynikać z różnych deficytów czy niezaspokojonych potrzeb, chociażby potrzeby poczucia się ważną, atrakcyjną, ale są również powiązane z szerszym zjawiskiem seksualizacji i wzorców promowanych przez media. Smutne jest to, że w sytuacjach, kiedy intymne zdjęcia wyciekają, wielu młodych ludzi nie zwraca się o pomoc do dorosłych - boją się oceny i braku zrozumienia. 

Wciąż popularna jest też Seksmasterka, samozwańcza edukatorka seksualna?

Seksmasterka skasowała swoje filmy i utwory, aczkolwiek dostępne są one na kanałach innych użytkowników. Popularna jest Marta Linkiewicz, która sama siebie nazywa patoinfluencerką, i która walczyła niedawno z Esmeraldą Godlewską w Fame MMA - śledzi ją ponad 800 tys. osób, w tym wielu nastolatków. Dobrze jest znać tych internetowych 'bohaterów'. 

Marta Linkiewicz Linkimaster
Fot. Screen Instagram.com/Linkimaster

Treści, o których mówimy, są ogłupiające, ale też bardzo atrakcyjne dla młodych ludzi. Co może ich od nich oderwać?

Takie pytanie zadaje sobie wielu rodziców. Czują irytację, upewniają się: "Mam być animatorem? Wymyślać rozrywki atrakcyjniejsze niż Internet?". Rodzice powinni dziecku towarzyszyć, wspierać je w rozwijaniu zainteresowań. To niekoniecznie jest łatwe. Dzieci często te zainteresowania zmieniają, nudzą się aktywnościami, ale też zniechęcają, bo na przykład nie umieją sobie poradzić w grupie rówieśniczej albo czują się nie dość dobre. Granie w gry komputerowe może być o wiele prostsze i mniej wymagające. Ale nie wolno się poddawać i wspólnie z dzieckiem szukać takich aktywności, w których ono będzie się czuło spełnione. A bywa, że rodzice zirytowani faktem, że dziecko ciągle przesiaduje przed ekranem, po prostu zabierają mu ładowarkę czy telefon.

Dziecko na pewno ma wtedy poczucie krzywdy i totalnego niezrozumienia.

I czuje się ofiarą tej sytuacji. Bo nagle jest odcięte od znajomych, od treści, które do tej pory wypełniały mu czas. Dzisiaj większość dzieci spędza czas w Internecie, za pomocą Internetu nawiązują i utrzymują relacje - musimy to brać pod uwagę.

A jak rozpoznać, że dziecko nadużywa Internetu? Że może być od niego uzależnione?

Żeby mówić o problemie, powinny być spełnione dwa kryteria. Po pierwsze, czas i intensywność korzystania z Internetu wymykają się spod kontroli. Dziecko spędza przed ekranem coraz więcej godzin i odczuwa silną potrzebę bycia w wirtualnym świecie, a próby ograniczenia dostępu do Internetu kończą się niepowodzeniem. Po drugie - korzystanie z Internetu prowadzi do zaniedbywania innych aspektów życia. Młody człowiek rezygnuje ze spotkań ze znajomymi, z zainteresowań, na przykład z uprawiania sportu. Odpuszcza szkołę na rzecz aktywności online - nie uczy się, gra do późna w nocy, rano nie daje rady wstać do szkoły etc. Zwrócić uwagę powinny też zachowania takie jak jednorodna aktywność w sieci, na przykład tylko granie. A także rozdrażnienie, kiedy nie ma dostępu do Internetu albo korzystanie z sieci jest utrudnione. I kłamstwa dotyczące czasu spędzanego online.

Mówimy tu już o zaawansowanym problemie. Ale kiedy to się zaczyna? Kiedy rodzicom powinna się zapalić czerwona lampka?

Problem nie pojawia się nagle, to proces. Rodzice zazwyczaj zauważają pierwsze sygnały, ale niestety, często je bagatelizują. Reagują dopiero wtedy, kiedy sytuacja eskaluje - dziecko wiele godzin dziennie spędza online, wagaruje, wycofuje się z kontaktów rówieśniczych, pojawiają się intensywne emocje wokół Internetu. W życiu dziecka powinna panować równowaga - czas na relacje z bliskimi i rówieśnikami, szkołę i naukę, zainteresowania, ruch, odpoczynek. Nowe technologie powinny być jednym z elementów codzienności, a nie jej główną treścią. Przyjrzyjmy się więc temu, jak wygląda dzień, tydzień naszego dziecka. Bądźmy uważni - bo zawsze jest ten pierwszy raz, kiedy dziecko zrezygnuje z treningu na rzecz bycia online, zarwie noc, przedłuży czas bycia w sieci. Zatrzymajmy się przy tym, postarajmy się zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.

Trzeba pamiętać, że problemowe korzystanie z Internetu jest informacją dla nas, dorosłych, że w życiu dziecka dzieje się coś, co wymaga naszej uwagi. Musimy popatrzeć na to szerzej. Bardzo ważne jest odkrycie, dlaczego i po co dziecko sięga po nowe technologie. Powody mogą być różne, na przykład depresja, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, nieśmiałość, trudności w grupie rówieśniczej, niskie poczucie sprawczości, niskie poczucie własnej wartości, samotność, nuda. Internet bowiem pomaga regulować emocje i odcinać się od trudnych uczuć. Niektórym w Internecie łatwiej nawiązywać relacje. A w grach łatwiej o sukces i wiążące się z tym poczucie satysfakcji. Zresztą dzieci mówią o tym wprost: jedyne, w czym jestem dobry, to gra "Fortnite". Potrzeb, które można zaspokoić za pomocą nowych technologii, jest wiele. 

Media alarmowały w ostatnich dniach, że więcej polskich dzieci się zabija, niż umiera na raka.

To straszne - liczba samobójstw i samookaleczeń wśród dzieci wzrosła. Jako dorośli, rodzice i profesjonaliści, musimy działać. Na pewno nie możemy redukować problemów, z którymi mierzą się młodzi ludzie, do nowych technologii. Należy patrzeć głębiej. Młodzi ludzie mówią o samotności, o tym, że czują się nierozumiani, że nie mają z kim porozmawiać. Codzienność z rodzicami to często lista zadań do odhaczenia: odrobione lekcje, wyprowadzony pies, zjedzone, posprzątane. Brakuje rzeczywistej, bliskiej relacji, zainteresowania, okazywania miłości. I zdarza się, że dziecko lekarstwa na samotność szuka właśnie w sieci.

Liczba samobójstw i samookaleczeń wśród dzieci wzrosła (fot: Shutterstock.com)
Liczba samobójstw i samookaleczeń wśród dzieci wzrosła (fot: Shutterstock.com)

W takiej sytuacji nie ma się co dziwić, że dziecko się denerwuje, kiedy rodzic go od tego Internetu odciąga.

Dorośli często odczuwają ogromną bezradność, jeśli chodzi o nowe technologie. Obawiają się, że zasady dotyczące korzystania z Internetu czy jakiekolwiek ograniczenia negatywnie wpłyną na relacje z dzieckiem, spowodują jego złość czy frustrację. Dziecko ma prawo do tych emocji - pomóżmy mu je nazwać, wyrazić, zrozumieć, jaka potrzeba za tym stoi. Poszukajmy też razem alternatywnych aktywności, które będą dla dziecka przyjemne, dadzą mu poczucie satysfakcji.

Co zrobić, żeby korzystanie z Internetu było dla dziecka bezpieczne? Żeby się w nim nie zatraciło? Mówiła pani, że trzeba przede wszystkim dbać o relacje. Co jeszcze?

Zacznijmy od tego, że do ukończenia drugiego roku życia dzieciom nie powinno się udostępniać urządzeń ekranowych. To właśnie w pierwszych latach życia dziecka jego mózg rozwija się najintensywniej i potrzebuje do tego różnorodnych bodźców. Tymczasem urządzenia ekranowe coraz częściej są obecne w życiu dzieci kosztem ich relacji z najbliższymi oraz innych aktywności. Rodzice coraz częściej wykorzystują urządzenia mobilne do tego, żeby małe dziecko uspokoić, zachęcić do zjedzenia posiłku czy uśpić. To nie jest dobry kierunek, bo urządzenia ekranowe przed zaśnięciem negatywnie wpływają na jakość snu, a dzieci potrzebują uczyć się regulowania emocji z naszym wsparciem.

Kiedy już zdecydujemy się udostępniać dziecku Internet, kluczowe jest, żeby od samego początku ustalić zasady dotyczące czasu, który dziecko spędza przed ekranem, oraz treści, do których ma dostęp. Nie powinniśmy np. zostawiać dziecka samego przed ekranem, ale razem z nim szukać wartościowych treści, odpowiednich dla jego wieku. Starsze dzieci również potrzebują zasad i rozmowy na ten temat, powinny zrozumieć, jakie wartości stoją na przykład za tym, że nie korzystamy z telefonów przy jedzeniu. 

Dzieci spędzają przed ekranem coraz więcej godzin i odczuwają silną potrzebę bycia w wirtualnym świecie (fot: Shutterstock.com)
Dzieci spędzają przed ekranem coraz więcej godzin i odczuwają silną potrzebę bycia w wirtualnym świecie (fot: Shutterstock.com)

Z drugiej strony - nie demonizujmy Internetu.

W Internecie młodzi ludzie mogą robić naprawdę fajne rzeczy. Uczyć się programowania, tworzyć materiały wideo, grafiki, zdjęcia, uczyć się, korzystając z licznych tutoriali i darmowych kursów, zwiedzać muzea, prowadzić fanpejdże na temat, który jest dla nich ważny. Młodzież właśnie z pomocą Internetu organizuje takie inicjatywy jak Młodzi ponad Podziałami czy Młodzieżowy Strajk Klimatyczny.  

I przecież jest tak, że zdecydowana większość dzieci nie nadużywa Internetu.

To prawda. Zdarza się również, że nadmierne korzystanie jest tymczasowe i następuje po nim autokorekta. To mogą być takie sytuacje jak wakacje czy ferie, kiedy znajomi wyjadą, a młodzi ludzie się nudzą, albo sytuacje, w których wydarza się coś trudnego, na przykład rozstanie z dziewczyną, i Internet pomaga poradzić sobie z trudnymi emocjami, odciąć się od uczuć. A kiedy zaczyna się rok szkolny albo pojawią się nowe motywacje, czas spędzany online wraca do normy.

Jeśli racjonalnie spojrzeć na kwestie Internetu, to prawda jest taka, że również w życiu dorosłych on odgrywa coraz większą rolę. To na portalach społecznościowych wiele osób szuka życiowych partnerów. Skoro dla nas, dorosłych, to narzędzie jest powszechne, naturalne i wygodne, trudno się dziwić, że jest tak ważne w życiu dzieci i nastolatków.

W życiu dorosłych Internet też odgrywa coraz większą rolę (fot: Shutterstock.com)
W życiu dorosłych Internet też odgrywa coraz większą rolę (fot: Shutterstock.com)

Dzieci uczą się, obserwując nasze zachowanie - jeśli ciągle widzą nas z telefonem, nieobecnych, to nie oczekujmy, że same będą zachowywać się inaczej. Nowe technologie są bardzo ważną częścią naszego życia. Ale korzystajmy z nich świadomie. Na jesieni prowadziliśmy kampanię "Offline challenge", w której zachęcaliśmy, by na 48 godzin odciąć się od Internetu i przyjrzeć, w jaki sposób z niego korzystamy - jaką funkcję pełni w naszym życiu, jakie nasze potrzeby zaspokaja, jakie emocje się w nas pojawiają, kiedy nie mamy do niego dostępu etc.

Jakie mieliście informacje zwrotne?

Kampania skierowana była przede wszystkim do młodzieży, ale zachęcaliśmy do udziału również dorosłych. I jedni, i drudzy mówili, że na początku odczuwali niepokój - m.in. mieli poczucie, że omija ich coś ważnego, odczuwali potrzebę sięgnięcia po telefon, nudzili się. Jednak po tych 48 godzinach zarówno nastolatki, jak i dorośli byli zadowoleni z podjęcia eksperymentu - zyskiwali większą świadomość swoich nawyków i odkrywali, że bez Internetu mają więcej czasu na inne rzeczy, które ich interesują. 

Odczucia dzieci i dorosłych były podobne?

Tak. Spotykamy się z tym dosyć często. Rodzice zarzucają dzieciom, że te spędzają cały czas przed ekranem. A dzieci podobnie mówią o rodzicach - opowiadają, że mają poczucie, że dorośli są nieobecni, że nie słyszą, co się do nich mówi, bo cały czas siedzą przed laptopem czy z telefonem w ręku. Latem ubiegłego roku w Niemczech kilkudziesięcioosobowa grupa dzieci wyszła na ulicę z hasłem: "Pobaw się ze mną, zamiast bawić się smartfonem". Dzieci czują się samotne, mniej ważne niż laptop czy smartfon. Często mają poczucie, że to my, dorośli, mamy problem z Internetem. 

Ewa Dziemidowicz. Terapeutka, ekspertka ds. bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w Internecie. Pracuje z dziećmi, młodzieżą i rodzicami w Poradni Dziecko w Sieci Fundacji "Dajemy Dzieciom Siłę". Prowadzi szkolenia i warsztaty w zakresie bezpieczeństwa online, dotyczące m.in. cyberprzemocy, ryzykownych zachowań online, sekstingu, problemu uwodzenia w sieci, nadużywania nowych technologii, skierowane do dzieci, młodzieży, profesjonalistów oraz rodziców, a także dotyczące uważnego rodzicielstwa. W 2018 r. uznana przez Szerokie Porozumienie na rzecz Umiejętności Cyfrowych w Polsce za jedną ze 100 osób, które w sposób szczególny swoją aktywnością przyczyniły się do rozwoju umiejętności cyfrowych w naszym kraju. 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Anna Kalita, absolwentka politologii na Uniwersytecie Wrocławskim, dziennikarka. Współpracowała m.in z Gazetą Wyborczą Wrocław, Dziennikiem Polska Europa Świat i Dziennikiem Gazetą Prawną oraz UWAGĄ! TVN. W 2016 roku nominowana do Grand Press w kategorii dziennikarstwo śledcze za materiał "Tu nie ma sprawiedliwości" o krzywdzie chorych na Alzheimera podopiecznych domu opieki.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Więcej o:
Komentarze (36)
Terapeutka: Nadużywanie Internetu to informacja dla nas, dorosłych, że w życiu dziecka coś się dzieje. Kluczowe to odkryć co
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • wlodzimierz.krzysztofik

    Oceniono 1 raz 1

    Dzisiejsze pokolenie sześćdziesięciolatków, moje zresztą, które szkoły skończyło w PRL Wiedzę zdobywaliśmy z książek, które też trzeba było zdobywać. Ile wysiłku kosztowało to młodych zainteresowanych np. historią? I jeszcze się szukając prawdy o historii narażali. Moje dzieci wyrosły wraz z internetem, oni są tak pomiędzy. Wiedzę podstawową raczej zdobywali w szkole, ale już mieli internet, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Następne pokolenie urodziło się w globalnej sieci. I jest od niej całkowicie intelektualnie uzależnione. A dalej? Dalej już lądujemy "za ścianą", nie pod ścianą. Oni już żyją w Matrixie. Wiedza, z głowy człowieka przeniosła się do sieci. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Również z tą, że przechowywanie wiedzy we własnej głowie staje się "nieopłacalne". Ale co dalej? Prawdopodobnie będzie tak. Niecałe 5% populacji stanie się jedyną ekonomicznie potrzebną grupą ludzi. Oni będą chodzić do szkoły, oni będą pracować i żyć w dobrobycie. Pozostali, zwani "prolami" (od proletariatu) , nie będą chodzić do żadnych szkół. Dostaną tzw. "dochód podstawowy" . Ich zadaniem jest być i konsumować. To znaczy napędzać gospodarkę kapitalistyczną. Trzeba zapewnić zbyt dla towarów wytwarzanych przez kapitalistów. Ale tylko tyle. Jedzenie z ropy naftowej, mieszkania z kartonu itd, itp. Więc darujcie sobie te wysiłki. W świecie przyszłości role są już rozdane. Wasze dzieci nie trafią do tego 1%, marne szanse.

  • Gość: Marian

    Oceniono 3 razy 1

    Faktem jest, że dzieciarnia potrafi zatracić się w grach komputerowych, bo fejsa to używają w zasadzie do kontaktów, więc to może być pozytywne, ale niekoniecznie. Zależy tez w jakim środowisku dzieciaki się obracają, czyli szkoła, znajomi, rodzice, a potem można wyciągać wnioski, zamiast uogólniać. Po za tym każdy jest inny i niekoniecznie nałóg grania będzie się rozwijał w złym kierunku, a czasem przeradza się w pasję, która uczy i rozwija. W każdym razie warto trzymać rękę na pulsie i reagować.

  • wychodze

    Oceniono 2 razy 2

    rownie dobrze w tym artykule slowo internet mozna zastapic slowem : alkochol, doplalacze etc.

  • mr_gm

    Oceniono 4 razy 4

    A jak dziecko dużo czyta o Harrym Potterze, to wiedz, że coś z nim się dzieje...jako dziecko nadużywałem czytania wszystkiego od Pana Samochodzika Nienackiego po Zwrotnik Raka Millera i na szczęście rodzice nie czytali wtedy artykułów przewrażliwionych psychologów robiących z igły widły.

  • laborantkolaborant

    Oceniono 1 raz -1

    Wiedz, ze cos sie dzieje... a smialiscie z ksiundza Natanka

  • azalka12

    Oceniono 6 razy 6

    Jacy rodzice takie dzieci. Po prostu dzieci nie majac zapewnionej opieki i wsparcia edukacyjnego ze strony rodzicow radza sobie same. Maja do dyspozycji technike to robia z niej uzytek, a ze dopiero poznaja swiat to i popelniaja bledy. "Rodzice czuja sie bezradni " - bezradni i wsciekli bo nagle dociera do nich, ze posiadanie dziecka nie konczy sie na splodzeniu i urodzenia, nakarmieniu, ale rowniez trzeba wychowywac, uczyc, ksztaltowac swiat takiego dziecka? 'Niesamowite'! Takie dziecko jacy rodzice niestety

  • skaut001

    Oceniono 4 razy 4

    "Tak, 43 procent młodzieży w wieku 11 - 18 lat miało kontakt z materiałami " za moich czasow szukalo sie swierszczykow z golymi laskami. Nic nadzwyczajnego, ludzie dojrzewaja i interesuje ich seks. Robienie z tego problemu oznacza mniej wiecej tyle, ze autorzy tych wypocin maja problemy ale z rzeczywistoscia wlasna.

  • Gość: adk

    Oceniono 9 razy 9

    kiedyś nie było internetu. Dzieci, które miały problemy w domu , czytały duzo książek . W ten sposób chciały uciec od swojego życia

  • P L

    Oceniono 6 razy 2

    Nadużywanie Internetu przez dziecko, to znak że inne też to robią. Tak jest że wszystkim. Dorabianie do tego ideologii, że z dzieckiem coś się dzieje to bzdury.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX