"Siostry zwykle doskonale znają swoje słabe punkty, wiedzą, gdzie uderzyć, żeby tę drugą naprawdę zabolało"

Siostra może być twoją najlepszą przyjaciółką i jednocześnie największą rywalką. To, że dzisiaj nie potraficie się dogadać, zwykle oznacza jakiś nierozwiązany problem z przeszłości. Warto mu się przyjrzeć i spróbować naprawić relacje - mówi Katarzyna Kucewicz, psychoterapeutka.

Jowita Hakobert, Kobieta.gazeta.pl: Profesor Deborah Tannen, amerykańska ekspertka od komunikacji interpersonalnej, w swojej książce: "Mama zawsze wolała ciebie" pisze: "Siostrzeństwo jest jak małżeństwo: to ciągły taniec miłości i nienawiści, to relacja, nad którą trzeba pracować całe życie". Co wyjątkowego jest w relacji między siostrami?

Katarzyna Kucewicz, psychoterapeutka: Jest uważana za jedną z trudniejszych relacji rodzinnych, nieporównywalną do żadnej innej. Często obok wielkiej przyjaźni mamy tu do czynienia z rywalizacją albo pewnego rodzaju uwikłaniem. Bliskość wynikająca z więzów krwi i ze wspólnych wspomnień często przeplata się z chęcią udowodnienia, że "z nas dwóch to ja jestem lepszą wersją". Z jednej strony dzielimy się z siostrą najintymniejszymi sekretami, ufamy jej jak nikomu innemu, a z drugiej - to właśnie siostrzana krytyka potrafi nas najbardziej zranić. Siostry zwykle doskonale znają swoje słabe punkty, wiedzą, gdzie uderzyć, żeby tę drugą naprawdę zabolało. Dlatego relacja z siostrą może przypominać emocjonalny rollercoaster: razem jest nam źle, bez siebie jeszcze gorzej. 

Czy siostry są skazane na rywalizację?

Tak, choć może ona przejawiać się w mniej lub bardziej intensywny sposób. Rywalizacja to coś, co przychodzi z zewnątrz. Dlatego wiele zależy od rodziców, którzy mogą nawet nieintencjonalnie wzbudzać czy podsycać rywalizację między siostrami, mówiąc np. "Zobacz, jak Ania ładnie posprzątała pokój. Dlaczego ty tak nie robisz?".

Istotne są również komunikaty, jakie siostry otrzymują od dalszego otoczenia. Wielokrotnie moje pacjentki opowiadają mi historie z dzieciństwa, jak to nauczyciel skojarzył nazwisko i skomentował: "A twoja siostra w siódmej klasie radziła sobie lepiej niż ty". Tego się bardzo trudno słucha. Niewinne z pozoru teksty budują w dziewczynce poczucie, że musi się ścigać z siostrą, udowadniać coś sobie i innym.

Wobec takiej presji ludzie przyjmują z reguły dwie postawy: albo się starają do utraty tchu, albo przeciwnie - odpuszczają, robią wszystko na przekór i stają się rodzinnymi "czarnymi owcami". Wiele dziewczyn mających ów status czarnej owcy w rodzinie tak naprawdę pragnęło miłości i akceptacji, ale wymagania, jakie im stawiano, były dla nich nie do przejścia.

Siostra musi się mierzyć z trudnymi uczuciami także wtedy, gdy uwaga rodziców jest skierowana na tę drugą, bo jest np. chora. I wówczas ta zdrowa przez całe życie może mieć poczucie, że chora siostra "zabrała" należną jej porcję rodzicielskiej czułości i uwagi.

Kiedy rywalizacja między siostrami jest najsilniejsza?

Rywalizacja z reguły rodzi się już we wczesnym dzieciństwie, nawet u kilkulatek. Nierzadko już samo pojawienie się siostry na świecie wzbudza w tej starszej poczucie zagrożenia i chęć walki o względy mamy czy taty. Generalnie przełomowe momenty w życiu podsycają siostrzaną rywalizację: to, która dostanie się na lepszą uczelnię, która ma ułożone życie osobiste, która robi karierę, ile ma dzieci...

Często tylko jedna siostra rywalizuje, przez lata napędzana pretensjami, a druga nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, że uczestniczy w jakimś "wyścigu". Im siostry są starsze i im bardziej mają ustabilizowane życie, tym bardziej rywalizacja słabnie. Antropolożka Margaret Mead mawiała, że siostrzeństwo jest najbardziej konkurencyjnym związkiem w rodzinie, ale kiedy siostry dorastają, ich związek staje się niezwykle trwały. Coś w tym jest.

Jak kolejność narodzin sióstr wpływa na ich relacje?

Najstarsza siostra często pełni rolę "drugiej mamy". To tylko pozornie mocna pozycja. Dziewczynka, która ciągle wspomaga rodziców, np. przyprowadza młodsze siostry ze szkoły czy podgrzewa im obiad, traci pewną beztroskę w dzieciństwie. W dorosłym życiu takie kobiety potrafią się świetnie zorganizować, ale miewają też tendencje do kontrolowania i samopoświęcania się dla innych, uważają, że wszystko jest na ich głowie.

Z kolei średnia siostra to często osoba o cechach altruistycznych, która bywa pośrednikiem w relacjach siostrzanych, więc ma wysoko rozwinięte umiejętności społeczne. Ale może też mieć poczucie, że jest pomijana, niewidzialna dla rodziców i całe życie egzystować także w innych relacjach jako "średniak", bagatelizując swoje potrzeby.

Najmłodsza siostra z jednej strony często bywa rodzinną maskotką, której rodzice pobłażają bardziej niż starszemu rodzeństwu. Może więc stwierdzić, że skoro starsze siostry spełniły oczekiwania rodziców - ona nie musi się już tak starać. Z drugiej strony wymagania narzucone przez to, co udało się osiągnąć starszemu rodzeństwu, mogą być dla niej podwójnym obciążeniem i sprawić, że zawsze będzie się czuła jako ta "najgorsza z sióstr".

Co ciekawe, aby więzi między siostrami były zdrowe, ważne jest zaakceptowanie i zachowanie pewnej hierarchii. To brzmi może archaicznie, ale wielu specjalistów zajmujących się systemami rodzinnymi wskazuje, że do konfliktów w rodzinie zwykle dochodzi wtedy, gdy pierwotna hierarchia zostanie w jakiś sposób zaburzona (np. gdy rodzice bardziej liczą się ze zdaniem młodszej siostry, a starszą pomijają, albo gdy to młodsza pierwsza ma dzieci itp.).

Świadomość, kto jest kim w siostrzanym szeregu, porządkuje rodzinne relacje, nadaje im właściwy rytm. Oczywiście nie możemy wszystkiego przewidzieć, ale warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy jest się rodzicem.

Siostry
Rys. Shutterstock

Które siostry z rodzinnej hierarchii najczęściej trafiają do pani gabinetu?

Różnie bywa, ale faktem jest, że problem siostrzanych relacji bardzo często pojawia się podczas terapii, choć nie zawsze wypływa na początku. Kobiety z reguły sądzą, że ich trudności wynikają z relacji z rodzicami, dopiero gdy zaczynamy drążyć temat, często okazuje się, że tak naprawdę chodzi o kontakty z siostrą. 

Jak one mogą wyglądać?

Zdrowa relacja z siostrą polega na tym, że mamy ustawione pewne granice, które obie respektujemy. Szanujemy swoją odrębność, nie zazdrościmy sobie sukcesów, potrafimy się wspierać i mamy poczucie, że możemy na siebie liczyć. To jest oczywiście scenariusz idealny, ale możliwy w relacjach dojrzałych ludzi.

Z niezdrowymi relacjami mamy do czynienia wtedy, kiedy granice w jakiś sposób zostały przesunięte. Przykładowo, gdy siostry mają problem z określeniem, gdzie zaczyna się życie jednej, a gdzie drugiej. Więź między nimi staje się wówczas wręcz symbiotyczna. Tworzą rodzaj wspólnoty, do której nikt inny nie ma dostępu. Takie sytuacje często występują w rodzinach, w których zdarzyła się jakaś trauma (np. jedno z rodziców było uzależnione albo wcześnie zmarło), gdy siostry mają poczucie, że "mogą liczyć tylko na siebie nawzajem".

Bywa też, że symbioza jest spowodowana trudnym doświadczeniem u jednej z kobiet. Np. kiedy młodsza się rozwodzi, a starsza czuje się w obowiązku ją wspierać, bo przecież od zawsze mówiono jej, że ma się opiekować swoją siostrzyczką... Tworzy się wówczas coś w rodzaju uwikłania, jedna ciągle wchodzi w rolę bohaterki, a druga nie ma szansy wydorośleć.

A dlaczego kontakty między siostrami bywają zrywane?

Zwykle stoi za tym żal. Zerwanie kontaktów często następuje wtedy, gdy jedna siostra czuła się wykorzystana przez drugą. I zamiast naprawić relacje, woli postawić mur. Czasem dlatego, że musi siebie chronić, a czasem - bo nie potrafi się komunikować asertywnie, tylko oscyluje między unikaniem a agresją.

Zdarza się, że ktoś mówi: "Kocham siostrę, bo jest moją siostrą, ale tak naprawdę jej nie lubię". Co to znaczy?

Za tym "nie lubię" kryje się często pewien rodzaj pretensji albo zazdrości, np. że siostra miała lepiej, bo rodzice spełniali jej zachcianki, bo jej kupili mieszkanie, a ja do tej pory muszę wynajmować... Czasami to bardzo subiektywne poczucie, wrażenie, które się w nas ulokowało już w dzieciństwie, gdy nasze dziecięce potrzeby nie były spełniane.

Można przez wiele lat nosić w sobie powodowane tym poczucie krzywdy. Warto zadać sobie pytania: "Ale właściwie dlaczego jej nie lubię? Co jest tego powodem? Czy naprawdę było tak, że rodzice nic mi nie dali, a jej wszystko?".

Bywają też sytuacje, gdy jedna siostra zrywa kontakty z drugą, bo zwyczajnie się jej wstydzi. Na przykład jedna ma doktorat, a druga jest fryzjerką, i ta pierwsza stwierdza, że nie będzie zapraszać siostry i jednocześnie swoich znajomych, bo te dwa towarzystwa zwyczajnie do siebie nie pasują...

Ta siostra, która wstydzi się drugiej, musi mieć świadomość, że deklasując siostrę, jednocześnie odrzuca jakąś część siebie. Prawdopodobnie zbudowała swoje poczucie wartości na wspomnianym doktoracie i tylko tę część swego "ja" chce pokazywać światu. Odrzuca natomiast pochodzenie, swoje korzenie - czyli część tożsamości, bo środowisko rodzinne to jest jeden z fundamentów tożsamości każdego człowieka. Wstydzenie się tego, czym zajmuje się siostra, kim są rodzice, pokazuje, że tak naprawdę nasza samoocena jest zależna od opinii innych, czyli krucha.

Jak relacje z siostrą wpływają na nasze stosunki z innymi kobietami?

Życzliwa i pełna miłości relacja z siostrą owocuje większym otwarciem na nawiązywanie przyjaźni z innymi kobietami. Rodzi się pewien rodzaj ufności, że kobieta może okazać kobiecie solidarność i wsparcie. Jeśli natomiast w stosunkach z siostrą dominują zazdrość i rywalizacja, dojdzie do przeniesienia tych uczuć na inne kobiety - z góry można wtedy zakładać, że "one chcą mnie skrzywdzić, wykorzystać, że są zazdrosne o moje sukcesy i nie można im ufać".

Relacja z siostrą wpływa też na naszą relację z samą sobą. Krytyczna siostra, która często wbija szpile i rani, mówiąc np. "Ale jesteś gruba, lepiej weź się za siebie!", może sprawić, że same w stosunku do siebie staniemy się złośliwe, krytykanckie i będziemy bardzo surowo siebie oceniać.

Co zrobić, by naprawić relacje z siostrą?

Zacząć od siebie. Zastanowić się, co jest moim głównym problemem w relacji z siostrą. Kiedy po raz pierwszy odczułam niechęć w stosunku do niej? Czy ktoś lub coś tę niechęć podsycał? Co takiego robi (lub czego nie robi) moja siostra, co mnie drażni? To nie jest łatwe, ale bardzo potrzebne. Podobnie jak wczucie się w emocje drugiej strony.

Warto zadać sobie pytanie, jak siostra mogła czuć się w różnych sytuacjach, jak ona mogła odbierać naszą relację. Może starsza siostra jest oschła i nie chce mi pomagać, bo gdy była dzieckiem i jej koleżanki mogły się bawić, ona musiała się mną opiekować? A może młodsza siostra nie chce słuchać moich rad, bo zawsze słyszała, że ja jestem tą starszą i mądrzejszą?

Swoim pacjentkom doradzam zawsze: popatrz na wasze siostrzeństwo "po dorosłemu", nie jak skrzywdzona dziewczynka, tylko jak dojrzała kobieta, z dystansem. Czasami biorę dwie kartki, kładę je na ziemi i mówię: "stań na kartce z imieniem twojej siostry i wczuj się na moment, jak to jest nią być i widzieć świat i ciebie jej oczami". To banalne zadanie świetnie rozwija empatię, poszerza perspektywę.

Siostry
Rys. Shutterstock

Czy opinia postronnych osób może pomóc w naprawie relacji? Zdarza się, że znajomi mówią: "O co ci chodzi? Przecież twoja siostra jest w porządku".

Postronni obserwatorzy zauważają to, co dzieje się tu i teraz, oceniają aktualne zachowanie sióstr. Szkopuł w tym, że konflikty siostrzane mają często podłoże w przeszłości. Z pozoru błahe rzeczy przywołują na myśl dawne krzywdy. Na przykład irytacja, że siostra znowu kupiła sobie sukienkę, może być podszyta żalem, że ona zawsze miała wszystko, co najlepsze. Postronni obserwatorzy nie będą w stanie tego wyłapać. Ba, same zainteresowane będą potrzebowały chwili autorefleksji, by zrozumieć, skąd bierze się ich żal i złość.

No właśnie  - żal i złość, te uczucia raczej nie pomagają w naprawie relacji. A trudno tak od razu zmienić do kogoś nastawienie...

Owszem, ale nie jest to niemożliwe. Warto zbudować sobie "bazę dobrych wspomnień". Można np. obejrzeć zdjęcia z dzieciństwa i przypomnieć sobie radosne, wspólne chwile. Albo narysować oś czasu i wypisać różne wydarzenia, w czasie których czułyśmy się blisko z siostrą. Chodzi o to, by uświadomić sobie, że jeśli tylko odłożymy na bok pretensje i urazy, to okazuje się, że przeżyłyśmy razem również wiele dobrego. I właśnie to może być początek do rozpoczęcia relacji na nowych, zdrowszych zasadach.

Jak zacząć?

Oczywiście od szczerej rozmowy z siostrą, w czasie której wyjaśnimy sobie różne trudne sytuacje - każda ze swojego punktu widzenia. Można też je opisać - bo często okazuje się, że każda ze stron pamięta je inaczej. Ale warto mieć świadomość, że siostra może nie być gotowa na taką rozmowę. Zdarza się, że potrzebuje więcej czasu, ale bywa też tak, że relacja zatrzymuje się na jakimś etapie i druga strona nie ma ochoty jej zmieniać. To również trzeba zaakceptować. Nierzadko obserwuję, że dopiero trudne doświadczenia, np. choroba lub śmierć rodziców, stają się momentem, gdy tama wzajemnych żalów i pretensji puszcza i między siostrami wreszcie rodzi się prawdziwa bliskość.

Ostatnio dużo mówi się o siostrzeństwie. Czy to wyraz pewnej tęsknoty?

Myślę, że jest to jeden z przejawów jednoczenia się kobiet. Ale proszę zauważyć jedną rzecz: gdy obca kobieta mówi o drugiej kobiecie "siostra", zwykle łączy je jakaś wspólna idea, akcja społeczna, podobne poglądy polityczne itp. To jest takie "siostrzeństwo w sprawie", pewna sztama, jaką mają ze sobą dziewczyny o podobnych ideałach. Siostrzeństwo wynikające z więzów krwi jest jednak trudniejsze, bo polega na czymś innym: siostry mogą być skrajnie różne, mieć inne poglądy, ale jest między nimi więź, która sprawia, że się kochają i szanują. Mają sztamę mimo dzielących je różnic, a nie z powodu tego, co je łączy.

Najlepsza rada, jaką można dać siostrom?

Więcej wyrozumiałości, mniej porównywania się, a relacja z siostrą będzie naprawdę piękna i szczególna. Mówi się, że siostry to kwiaty z tego samego ogrodu. Dbając o relację, dbacie o ten ogród.

Katarzyna Kucewicz  - psycholożka, pedagożka, psychoterapeutka.  Prowadzi w Warszawie Ośrodek Psychoterapii i Coachingu INNER GARDEN. Pracuje głównie w obszarze trudności w relacjach rodzinnych, małżeńskich i związkowych.

Jowita Hakobert, absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, dziennikarka, redaktorka. Pisze o zdrowiu i psychologii, współpracowała m.in. z "Samym Zdrowiem", "Vitą" i "BeActive". Uwielbia góry, orzechy i Leonarda Cohena (kolejność dowolna, a najlepiej wszystko naraz).

*

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

 

Więcej o:
Komentarze (20)
"Siostry zwykle doskonale znają swoje słabe punkty, wiedzą, gdzie uderzyć, żeby tę drugą naprawdę zabolało"
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Alutka

    Oceniono 10 razy 8

    Mało konkretów , takie oklepane schematy, a rzeczywistość między siostrami ma dużo wiecej odcieni. I owszem - po śmierci rodziców bywa, że relacje między rodzenstwem się zmieniają, ale wcale nie zawsze na lepsze i bliższe.

  • kruk1210

    Oceniono 11 razy 5

    Jeśli mężczyźni i kobiety są takie same, to niedługo na mężczyzna.gazeta.pl pojawi się artykuł opisujący jak to "dzielimy się z bratem najintymniejszymi sekretami, ufamy mu jak nikomu innemu, a z drugiej - to właśnie braterska krytyka potrafi nas najbardziej zranić. Bracia zwykle doskonale znają swoje słabe punkty, wiedzą, gdzie uderzyć, żeby tę drugą naprawdę zabolało."

  • cyrkonia5

    Oceniono 7 razy 5

    dzięki temu wywiadowi uświadomiłam sobie, dlaczego moja średnia siostra zawsze czuła się niekochana przez rodziców i zarzucała mi najmłodszej , że miałam najlepiej z rodzeństwa. My, jednak wychowałyśmy się w trudnych czasach. Starsze siostry urodziły się przed wojną . ja urodziłam się 10 lat po wojnie. Między nami była duża różnica wieku. Najstarsza niestety już nie żyje. Średnia - żyje z ciągłymi żalami i rozpamiętywaniem życia. Mimo wykazywanej dobrej woli z mojej strony - kontakty są , jak sinusoida.

  • zagadkowy_komandos

    Oceniono 4 razy 4

    Zamiast czytać ten ,,artykuł" proponuję otworzyć książkę Czechowa.

  • naturelovers

    Oceniono 7 razy 3

    Fajny wywiad. Dziękuję.

  • Gość: ZielonyPomidor

    Oceniono 10 razy 2

    Mówią: Z jedynaka ni pies, ni sabaka.
    Jak ja się cieszę, że nie mam rodzeństwa. I mimo wszystko jestem w miarę normalnym człowiekiem.

  • ja5569

    Oceniono 9 razy 1

    "mniej porównywania się"
    To sprzeczne z natura kobiet. One zawsze porownuja.

  • dashka

    Oceniono 1 raz 1

    Wzruszył mnie ten tekst.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX