Namawiali, namawiali i namówili. A my z mężem już wiemy, czy depilator IPL działa

Szczerze? Miałam spore wątpliwości dotyczące skuteczności depilatora IPL. To drogie urządzenie, któremu moim zdaniem trudno konkurować z laserową epilacją w gabinetach. Tyle teorii, bo z praktyką nie miałam wcześniej do czynienia. Czy test tego urządzenia skłoni mnie do zmiany zdania?

Ruszamy na Kobieta.gazeta.pl z nowym urodowym cyklem "Na własnej skórze". Co tydzień w piątek znajdziecie materiały poświęcone urodzie: testy sprzętów (m.in. urządzenia, które zrobi nam "sześciopak" i brazylijskie pośladki) oraz rozmowy ze specjalistami.

.
.

Są takie sprzęty i technologie, którym czas ewidentnie służy. Na pewno upływające lata korzystnie wpłynęły na domowe depilatory IPL. Te urządzenia powstały jako odpowiedź na kobiecą potrzebę (na ile wykreowaną, to już inna kwestia), żeby trwale i skutecznie usunąć zbędne owłosienie. Zbędne - to w tym wypadku słowo klucz, bo w tym samym czasie w ruch poszły przecież doklejane i przedłużane rzęsy, przedłużane włosy, wszelkie suplementy, odżywki i kuracje przyśpieszające wzrost "niezbędnych" włosów na głowie i wokół oczu.

Depilacja i epilacja
Rys. Shutterstock

Depilatory IPL miały trudne początki. Dlaczego? Bo kiedy powstawała technologia IPL, szczyt popularności przeżywała laserowa epilacja gabinetowa: trwała, szybka i skuteczna. Na dodatek sprzęgło się to z falą popularności zakupów grupowych - swego czasu można więc było przebierać w promocjach i kombinacjach: "dwie strefy depilacji w cenie jednej", "cztery zabiegi plus jeden gratis". Nie ukrywam, że ja także się na tę falę załapałam (pakiet bikini-pachy, cztery zabiegi w cenie trzech). Moja serdeczna przyjaciółka, która bardzo dużo lata służbowo, dzięki wypłatom finansowym w ramach zadośćuczynienia za brak miejsca na wykupionym locie (zjawisko "overbookingu") opłaciła sobie serię zabiegów epilacji i pożegnała się raz, a dobrze z włosami na nogach. Sami widzicie, że depilatory IPL nie miały łatwo.

IPL, laser, depilacja, epilacja

Teraz - jak u powieściopisarzy - będzie trochę "opisów przyrody", czyli powieje nudą (można do razu przejść do kolejnego śródtytułu). Kilka pojęć wymaga wyjaśnienia, a to pozwoli zrozumieć, czym depilator IPL różni się od depilatora zwykłego oraz od laserów do depilacji.

Przede wszystkim depilacja to nie to samo, co epilacja. Depilacja to eliminacja (kremy), ścinanie lub wyrywanie włosa.

Epilacja z kolei doprowadza do nieodwracalnego zniszczenia cebulki włosa wraz z doprowadzającymi do niej krew naczyniami. Zalety lasera to efektywność i trwałość zabiegu. W Polsce najczęściej wykorzystywane są lasery diodowe - są one popularne, ponieważ produkuje się je globalnie: w Ameryce, Izraelu i Azji. Jednak laserem najlepiej dostosowanym do polskiej populacji pod względem kolorytu skóry jest laser aleksandrytowy. Zabiegi nim wykonywane są najmniej bolesne, najbezpieczniejsze, ponieważ najtrudniej jest tym laserem poparzyć i wywołać przebarwienia.

Ostatnim typem laserów, którymi można wykonywać epilację, są lasery neodymowo-yagowe. Są to lasery "ostatniej szansy", wykorzystywane wtedy, kiedy żadne z wymienionych wcześniej nie są w naszym przypadku skuteczne. Urządzenia te są bezpieczne, jednak zabiegi z ich użyciem są też bardzo bolesne, ponieważ lasery neodymowo-yagowe penetrują bardzo głęboko. Jest to też laser, który najlepiej sprawdza się przy depilacji robionej u mężczyzn.

IPL-e z kolei są często mylone z laserami. Zgodnie z nazwą (Intense Pulsed Light) jest to technologia emitująca intensywne światło pulsacyjne generowane przez lampę ksenonową.

Ulepszanie procesu

Jak już wspomniałam, z laserami moje pachy i linia bikini miały do czynienia nie raz. Te zabiegi ze względu na siłę wiązki lasera były dość nieprzyjemne i bolesne (w mojej skali męczarni mocne 6 na 10). Dopiero po serii zabiegów zorientowałam się, że przecież mam w szufladzie krem miejscowo znieczulający, który idzie w ruch za każdym razem, kiedy dzieci mają mieć szczepienie lub pobranie krwi. Jeżeli ktoś wcześniej wpadnie na pomysł, żeby kremu użyć, to epilacja laserowa może być stosunkowo bezbolesna.

Depilacja i epilacja
Rys. Shutterstock

Faktem jest, że dla mnie i tysięcy Polek epilacja w gabinecie była skuteczna, szybka, ogólnie dostępna, a w promocjach łaskawa dla portfela. Depilatory IPL w tym czasie zaczynały dopiero raczkować. Pierwsze modele najlepiej działały na bardzo ciemne włosy. Za każdym razem przed przyłożeniem sprzętu do skóry należało porównać jej odcień z kolorami pokazanymi na dołączonym do sprzętu papierowym próbniku i do niego dostosować moc impulsu. To była depilacja dla zawziętych, systematycznych i mających dużo czasu. Chodziłam na prezentacje kolejnych modeli depilatorów IPL, jednak kompletnie nie czując tej technologii. Postanowiłam trochę odczekać, dać się wykazać technologom, i dopiero za kilka lat ewentualnie zastanowić się nad zakupem.

Ja nie, ale mąż? Tak!

Minęło ponad pięć lat od czasu, kiedy ostatni raz moje myśli krążyły wokół depilatora IPL, kiedy odezwała się do mnie pani z Brauna z propozycją przetestowania najnowszego modelu depilatora IPL Silk-expert Pro 5 (cena około 2 tys. zł). Jej słowa pełne przekonania o skuteczności depilatora odbijałam pełnymi rezerwy wątpliwościami. Pani mnie namawiała, ja się wzbraniałam i kwestionowałam sensowność testowania.

I wtedy, jak w komiksie, pojawił się nade mną napis "WTEM". Przypomniałam sobie o moim mężu, który przed wakacjami i sezonem plażowym prosi mnie o pomoc w pozbyciu się włosów na plecach. Nie jest to owłosienie przypominające futro (widok dość powszechny nad akwenami) czy sweter z golfem, bardziej wygląda jak symetryczne, niezbyt gęste skrzydła - jak u husarza. Usuwamy także "trawnik" na nerkach. Mąż życzy się włosów z pleców pozbywać, ja życzenia spełniam. Różnymi metodami, z różnym skutkiem.

Golenie sprawia, że odrastające włoski swędzą - mąż wtedy jak niedźwiedź brunatny przy drzewie drapie się plecami o framugi. Depilacja woskiem boli - a mąż ma niziutki próg odporności na ból, oj niziutki. Kremy do depilacji go uczulają i po użyciu pojawiają się reakcje alergiczne. I tak źle, i tak niedobrze. Mąż to idealny kandydat do testu depilatora IPL.

Od pani z Brauna dowiaduję się, że pomysł z mężczyzną, choć dobry, nie jest odkrywczy - panowie są bowiem coraz bardziej otwarci na różnego rodzaju zabiegi. - Sama ze względów zawodowych obserwuję kilka profili dla brodaczy, na których mężczyźni wymieniają się informacjami o... prostownicach do bród - zapewniła.

Pakiet "biznesowy" lub "sportowy"

Nie sądzę, żeby mój mąż był jedynym, który walczy z włosami na plecach. I słusznie, bo jak dowiaduję się u Darii Sekuly, specjalistki ds. marketingu z sieci salonów do depilacji woskiem Time for Wax, mężczyźni także przychodzą na depilację. Procentowo panowie stanowią pięć procent klientów sieci, ale - co podkreśla Sekula - odsetek ten ciągle wzrasta.

W skali ostatniego roku w naszych salonach wydepilowaliśmy kilka tysięcy mężczyzn. Najwięcej jest depilacji w pakiecie "plecy i ramiona". Dużą popularnością cieszą się również depilacja samych pleców, pach, torsu i brzucha. Zaś wśród zabiegów na mniejsze obszary panowie najczęściej proszą o... depilację nosa.

Mężczyźni mają realny wpływ na kształt oferty w gabinetach Time for Wax. - W tym roku do listy naszych zabiegów dołączyły specjalne pakiety depilacji woskiem dla sportowców: kolarski (nogi oraz ręce), pływacki (ręce, nogi, tors, brzuch, pachy, plecy), biegowy (nogi, plecy, tors), triathlonowy (nogi, plecy, ramiona, pachy) - mówi przedstawicielka sieci. W ofercie marki znalazł się także pakiet nazwany "biznesowym", który obejmuje: twarz, dłonie, nadgarstki, kark, górną połowę torsu.

Pakiety opracowywano przez kilka miesięcy, bardzo szczegółowo konsultując je z mężczyznami korzystającymi z depilacji.

Regularnie odwiedzający nas sportowcy podkreślają, że dla nich depilacja to nie tylko kwestia estetyki, to większy komfort, redukcja pocenia i brzydkiego zapachu, a także mniejsze ryzyko obtarć, niższe opory wody i powietrza, a przy wypadkach mniej problemów z opatrunkiem czy gojeniem rany.

Depilacja IPL
Rys. Shutterstock

Czy mężczyźni korzystają też z epilacji laserowej? Według dr. Marka Wasiluka z warszawskiego Centrum Medycyny Nowoczesnej Triclinium panowie rezerwują pięć procent wszystkich zabiegów epilacji. Wśród miejsc, które mężczyźni najchętniej wystawiają na działanie lasera, lekarz wymienia (od najpopularniejszych): kark, następnie pachy i - co ciekawe - bikini, a potem zarost. Jak tłumaczy dr Wasiluk, mężczyźni często w ogóle nie wiedzą, że mają możliwość trwałego usunięcia włosów - dowiadują się o tym od partnerek. Druga grupa mężczyzn korzystających z epilacji laserowej to panowie, którzy mają wrastające włosy. - Jest to skłonność, która ze zrozumiałych względów może przeszkadzać - podkreśla specjalista.

Mamy więc potrzebę lub problem - mamy i narzędzia do poradzenia sobie z nim.

Nic nie boli!

Podstawowa zasada domowej depilacji IPL to systematyczność. Tę akurat mamy przetrenowaną z mężem dzięki serialom na Netflixie i HBO oraz wyprowadzaniu dzieci z lekkich infekcji porządnym przyłożeniem się do leczenia pierwszych objawów.

Depilować należy się co tydzień tego samego dnia przez dwanaście tygodni. To dlatego, że wiązka światła działa tylko na włosy w fazie wzrostu (bo włosy przechodzą przez trzy fazy: etap aktywnego wzrostu, który trwa na ciele poza głową 12 tygodni, przejściową i spoczynku), a najwięcej melaniny, która gwarantuje skuteczność zabiegu, znajduje się właśnie w fazie wzrostu włosa. IPL działa na włos w mieszku włosowym, wszystko, co wyrasta poza mieszek, w tym przypadku przeszkadza.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Braun Beauty Polska (@braunbeautypl) Sie 16, 2018 o 2:59 PDT

Jak sugeruje lekarz dermatolog Justine Hextall: "Dobrze jest zacząć w łatwo dostępnym obszarze, który jednocześnie nie jest aż tak wrażliwy, aby w razie podrażnienia nie uszkodzić nadmiernie skóry, ale jednocześnie sprawdzić działanie i obsługę urządzenia. Zamiast zaczynać od pach lub okolic bikini, polecam wykonanie testu na łydce".

Depilację trzeba poprzedzić dokładnym ogoleniem i osuszeniem skóry w strefie, którą chcemy poddawać zabiegowi. Nie należy depilowanych miejsc opalać - na to przyjdzie czas w sierpniu, póki co możemy więc działać.

Mając wciąż w pamięci bolesne zabiegi w gabinecie, testuję wiązkę światła na sobie. Oprócz lekkiego ciepła nie czuję nic. Czasami punktowo coś zakłuje, ale nijak się to ma do bólu laserowej epilacji. Co oczywiście budzi moje wątpliwości - z doświadczenia wiem, że jak boli, to działa.

Pamiętacie, jak kilka akapitów temu pisałam, że kiedyś trzeba było porównywać odcień skóry z próbnikiem i do niego dostosowywać siłę wiązki? Stare czasy! Testowany depilator IPL Silk-expert Pro 5 wyposażony jest w technologię SensoAdapt, która odczytuje odcień skóry 80 razy na sekundę, a następnie dostosowuje do niego intensywność światła.

Mamy w domu wyjątkowo ciekawską pięciolatkę, którą jak magnes przyciąga łazienka. Nie było jednak ryzyka, żeby strzeliła sobie światłem w oczy. Depilator ma czujnik kontaktu ze skórą - emituje błyski tylko wtedy, gdy urządzenie ma pełny kontakt ze skórą.

Depilator IPL Braun Silk'epert Pro 5
Fot. Materiały prasowe

Czy to działa?

Działa. Co mnie zaskoczyło. Efekt wyraźnie mniejszej liczby włosów dał się zauważyć po miesiącu regularnego stosowania - nawet u mnie (przyłączyłam się do testów), a mam kolor włosów jaśniejszy od mężowskich o kilka tonów. Depilacja trwa chwilę, sprzęt jest banalnie prosty w obsłudze. Jedyny minus w moim przypadku?

Fakt, że przed użyciem należy się golić, a jak wiadomo... odrastające włoski mogą powodować miejscowe stany zapalne. Mąż na plecach takich problemów nie miał. Sezon bikini powita więc idealnie bezwłosy.

Odstraszać może cena - 2 tys. zł to jednak bardzo duży wydatek. Depilator wystarcza na 400 tys. błysków, czyli 22 lata zabiegów na całe ciało. Odpadają jednak wizyty w gabinecie - 300 zł za plecy laserem aleksandrytowym, od 450 zł za jeden zabieg laserem neodymowo-yagowym. Aha, i jeszcze jedno. Nawet najlepsze lasery usuwają ostatecznie 80-90 procent włosów, te, które pozostają, to najsłabsze i najdelikatniejsze włoski. A z nimi nie warto już walczyć.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER

Ola Długołęcka. Redaktorka, która inspirację do tematu potrafi znaleźć w podbitym niechcący oku. Czujnie obserwuje ludzi i przysłuchuje się ich rozmowom. Chodzący spokój i zorganizowanie. Wieloletnia wielbicielka Roberta Redforda.

Więcej o:
Komentarze (36)
Namawiali, namawiali i namówili. A my z mężem już wiemy, czy depilator IPL działa
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • szalony_jez

    Oceniono 56 razy 46

    Fajny ten artykuł sponsorowany. Taki nie za bardzo oznaczony.

  • Gość: rumcajs

    Oceniono 51 razy 43

    Jedna z dłuższych reklam jakie czytałem.

  • Gość: willowy

    Oceniono 31 razy 23

    Pani Ola Długołęcka jest chyba największym basic'iem w Agorze. Matko tego się naprawdę nie da czytać.

  • Gość: hm...

    Oceniono 22 razy 18

    To była ewidentna wierszówka w zamian za sprzęt....Ale żeby tyle nasmarować?

  • 2fat

    Oceniono 23 razy 17

    To już wolę Ola jak piszesz o tych godzinnych zbliżeniach...

  • Gość: Ann

    Oceniono 14 razy 12

    Odżałowałam niebagatelną dla mnie kwotę 1500 zł i dałam się skusić. Niestety, depilator czym prędzej zwróciłam - nie dowidziawszy się nawet, jaka jest jego skuteczność - po dwóch-trzech-dziesięciu użyciach - jedno użycie wystarczyło, żeby stwierdzić, że to nie to. Uznałam urządzenie za totalnie nieprzyjazne użytkownikowi (cena, która dla mnie bardzo wysoka, w porównaniu z ceną sprzętu gabinetowego jest bagatelna - czego więc spodziewać się od domowej miniaturki?). Pod prądem nie działa (przynajmniej model, który miałam), a naładowanie nie starczy na wydepilowanie jednej solidnie owłosionej łydki. Zanim sprzęt się naładuje trzeba poczekać ze 2 godziny, po którym to czasie już się dokładnie nie wie, czy dokąd część ciała została 'zrobiona' (ryzyko poparzeń). Oszczędność czasu wątpliwa, skoro zabieg trzeba rozkładać na raty.
    Poza tym - mimo że sprzęt posiada końcówki do użycia na różne części ciała - trudno dotrzeć w niektóre miejsca, bo sprzęt działa tylko pod pewnym kątem. Gdy kat jest inny, po prostu 'nie strzela'.

  • albrecht_kalba

    Oceniono 17 razy 11

    O! Pani od tekstów sponsorowanych :D Na szczęście zajmuje się już tylko tym :D

  • Szymon Głowacki

    Oceniono 17 razy 9

    Próba przeczytania tego była najbardziej traumatycznym przeżyciem dzisiaj.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX