Komentarze (402)
'Matka wystarczy, że coś powie i wszyscy jej wierzą, ojciec musi zawsze wszystko udowadniać'
Zaloguj się lub komentuj jako gość
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • gilda123

    Oceniono 12 razy 12

    Wszystkie sytuacje na pewno należy rozpatrywać indywidualnie a sądy działają wolno, znudzeni sędziowie zazwyczaj nawet nie zapoznają się z aktami a na sprawy trzeba czekać miesiącami. Adwokaci zamiast dążyć do ugody i wyciszenia emocji podkręcają klientów. Skorzystajmy może z modelu szwedzkiego, w którym alimenty są wyliczane prawie z tabelki (dochody, potrzeby dziecka) a opieka dająca równe prawa ojcu i matce. Daleko nam jednak do kultury Szwedów. Ojciec, czy matka nie potrafiący zapewnić dziecku bezpieczeństwa i spokoju powinni najpierw uporządkować swoje emocje. Ojciec mojego syna był agresywny, nigdy nie zapewniał dziecku bezpieczeństwa, nie dbał o niego gdy był chory. Nigdy nie wystąpił o kontakty z dzieckiem. Ja zawsze, nawet teraz zabiegam aby ojciec miał kontakty z synem. Ale głosi, że to ja odebrałam mu prawo do dziecka. Nawet gdy dzwonie i chcę aby spędził czas synem to krzyczy, że ograniczam mu kontakty. Kompletna paranoja. Ja sceptycznie podchodzę do tych rozemocjonowanych tatusiów i do niemniej rozemocjonowanych mam. Większość z nich powinna pójść na przymusową terapię, na której uporządkują siebie.

  • dubitus

    Oceniono 9 razy 9

    No w końcu artykuł na poziomie .Czasami Gazeta pl potrafi wznieść ponad swoją politykę medialna i przedstawić rzeczywistość ukrywaną i zostawioną samą sobie .Zawsze pisałem ,że Wyroki Sądów ,które pijana istotne dowody muszą kończyć się nie tylko uchyleniem takiego Wyroku ,ale automatycznym wszczęciem postępowania dyscyplinarnego .Czas w którym Panie i Panowie w rogach sędziowskich ponosili sankcje za swoje ,obarczone wada tj oczywista obraża przepisów prawa materialnego czy procesowego ponosili surowe konsekwencje dyscyplinarne bo przecież nie krzywdzą tylko ojca ale często dzieci ,a tego darować nie można .W końcu widzę i czytam o mądrej kobiecie ,a co ważniejsze sprawiedliwej ,umiejącej patrzeć na wszystkich uczestników postępowania i strony w sposób zdystansowany i wyważony .Moje ukłony dla Pani Mecenas

  • m.aloes

    Oceniono 8 razy 8

    Calym sercem jestem po stronie ojców! Wyrachowane i podłe matki... żyjące zemstą mające gdzies dorbo swojego dziecka ... manipulatorki czekające wyłącznie na kasę ... nie zasługują nawet na 1% szacunku

  • kaktus1a

    Oceniono 12 razy 8

    Tatuś jak nie zapłaci alimentów to od razu komornik mu wchodzi. Mama jak nie wyda dziecka na zasądzone widzenia w praktyce pozostaje bezkarna. Wprowadzić przepis, że matka za nierealizowanie postanowień traci prawa do alimentów o połowa problemów odejdzie.

  • grzesbor

    Oceniono 12 razy 8

    Dyskryminajca ojców to raz, dyskryminajca rodzica drugoplanowego to dwa. Czasem jest nim matka i wówczas to ona nie ma szans by latami zobaczyć swoje dziecko. Rzecz w tym iż ten rodzic który w chwili rozstania jako pierwszy uprowadził dziecko do siebie, wizolował, wpoił lęki i nienawiść wobec drugoego rodzcia ten będzie w nagrodę za takie postępowanie rodzicem nadal. Zanim sąd wyznaczy termin rozprawy, zanim biegli wyznaczą, zanim wydzadzą opinię, zanim sąd wyznaczy kolejne rozprawy i w końcu przepeisze (bo sądy nie decydują a przepisują) co ustalili biegli, to nie bęize opcji na to by dziecko chciało przebywać z rodzicem od któego zostało wyzilowane. Jeśłi chcesz być rodzicem, to masz tylko jedno wyjście: musisz je uprowadzić i wizlować zanim są wyda postanowienie. Nie musisz się o nic martwić - takie postępowanie nie jest w Polsce karalne, ani nawet aleinacja często nie jest uznawana za formę przemocy, a jest najbardziej krzydzącą przemocą. Kontakty? Trzeba być samobójcą by wnosić o kontakty. Prawo do kontaktu już ma każdy rodzic z automatu gdy dziecko się rodzi. W istocie nie można wnieść o prawo które już się posiada, a wniosek o kontakty to nic innego jak wniosek o całkowite odebranie wszelkich praw rodzicielskich (choć w teroii mogą one pzoostać bo to w teorii odrębna instytucja prawna) i zastąienie ich prawami wizytatorskimi, kóre nie mają żadnej wartości bo nie ma żadnej metody aby te prawa wygzekować w praktyce ( w teorii jest na to kolejna procedura dzięi któej walka trwa lata dłużej i biznes około rozowdowy kręci się dalej robiąc z walczącego ojca (czasem matki) frajera).

  • Gość: G

    Oceniono 7 razy 7

    5,5 roku w Sądach, już trzecia sędzina, sądy nie myślą o dobru dziecka, są opieszałe, nie czytaja akt sprawy itd. Musiałem do tej pory udawadniać, że nie jestem wielbłądem, bo co kobieta powie to święte choć na rozporawie palnęła, że odłozyła tabletki i nie spodziewała się, że to tak szybko się stanie, nawet jej przyjaciółki zeznawały, że szukała osoby, która jej zrobi dziecko i będzie płacił wysokie alimenty a potem go odetnie...znaliśmy się krótko i nie byliśmy małżeństwem. Sąd dopiero po 5 latach zobaczył, że matka mojej córki kłamie na każdym kroku i podważa opinie biegłych itd...Ok. 25 rozpraw za mna, 5.5 roku stresu i walki, poczucia bezsilności, kupy pieniędzy itd. Spotkań z córką miałem po walce jako zabezpieczenie kontaktów raz w miesiącu 3 godziny pomimo świetnych opinni kuratorów, biegłych itd...W tej chwili sprawa jest w apelacji z mojej strony, że nie dostałem tygodnia! wakacji z córką (córka jest w Krakowie ja w Wrocławiu) a jej matka, że dostałem za dużo bo powinienem mieć kilkugodzinne spotkania...Orzeczenie było w marcu, sąd wysłał do apelacji do Sądu okregowego po 4,5 miesiącach! Na rozprawy sędziowie przychodzą nie przygotwani z siatkami na zakupy, spóźnieni itd.
    Na końcu po miesiącach bez kontaktu muszę budować więź z córką i relację, na szczęście mamy super kontakt ale matka ją manipuje. Przez sądy tak naprawde to najbardziej cierpi dziecko, pomimo, ze nie zdaje sobie z tego sprawy ale też rodzic walczący o kontakty...
    Podobnie jak w artykule już miałem kilkukrotnie zamiar się poddać ale na końcu nie wybaczyłbym sobie tego...i pewnie moja córka również by mi nie wybaczyła jako dorosła osoba, że mnie nie było...

    Panowie, wlaczcie o swoje dzieci!

  • Gość: Tata

    Oceniono 7 razy 7

    Alienacja rodzicielska: skala tej patologii jest w Polsce monstrualna, a jej świadomość społeczna archaiczna: ci, którzy tę patologię w ogóle dostrzegają, określają ją eufemistycznie utrudnianiem kontaktów przez matkę.
    Przyzwolenie społeczne dla alienacji rodzicielskiej to problem mniejszy, a główny, ukryty problem to sądownictwo rodzinne. Patogenni rodzice, wykorzystujący emocjonalnie dzieci do realizacji odwetu na byłym partnerze, stanowią margines w każdym społeczeństwie. U nas są to matki, bo te z automatu uzyskują opiekę nad dzieckiem, ale skłonność jest niezależna od płci - na Bliskim Wschodzie alienatorami są ojcowie. Tendencję do alienowania wykazuje ok. 10-11% populacji, co wynika z częstości występowania u rodziców zaburzenia narcystycznego i/lub zaburzenia borderline tj. skrajnej nerwicy. Rodzic niszczący więź dziecka z rodzicem wykluczanym zawsze rozwija przynajmniej jedno z tych zaburzeń (rodzic zdrowy nie alienuje). Dobrze tłumaczy to Craig Childress w wykładzie dla psychoterapeutów na YT (film pt.: Treatment of Attachment-Based Parental Alienation).

    Zadaniem sądownictwa rodzinnego jest ochrona dobra dziecka i... tu leży pies pogrzebany, albowiem instytucja ta zupełnie sobie z tym zadaniem nie radzi. Wszak nie jest to łatwe: alienujące matki nie przestrzegają orzeczeń sądu ani społecznych reguł, dlatego sama tzw. regulacja kontaktów przez sąd czy wprowadzenie nadzoru kuratorskiego dla matki na niewiele się zdaje. To z tego powodu państwa Starego Zachodu penalizują tę patologię, orzekając za utrudnianie kontaktów wielotysięczne grzywny (w Euro) lub kary pozbawienia wolności (film na YT: Mother goes to jail for Parental Alienation).

    Nasz parlament również pracował nad penalizacją PA, ale w tym roku resort się z tego wycofał. Wcześniej Ustawodawca dał sądom przepis o zagrożeniu matki grzywną, którego jednak sądy nie potrafią używać, bo dostosowują wysokość grzywny do możliwości finansowych alienującej matki. Ta z kolei, widząc że grzywna jest bardzo niska (np. 100-200 zł za odebrany dziecku weekend z ojcem) nadal kontakty uniemożliwia. Ojciec wnioskuje do sądu o wypłatę naliczonych grzywien, ale te sąd umarza, bo w międzyczasie postanowienie o kontaktach zostało zmienione. Przepis nie działa, bo jest stosowany niewłaściwie przez sądy: gdyby grzywna była wysoka i nieuchronna, nie byłoby utrudniania kontaktów, a nawet płacenia grzywny przez matkę - działałaby bowiem funkcja zagrożenia. Kto jechał w Szwecji autostradą, ten rozumie jak działa zagrożenie grzywną: tam nikt - nawet polscy ułani - nie przekracza prędkości, bo GROZI za to mandat kilkutysięczny, a nie kilkusetzłotowy. W rezultacie prawo drogowe nie jest łamane.

    Sprawy o kontakty z dzieckiem ciągną się w Polsce latami. W tym czasie niszczona jest więź dziecka z ojcem, a po kilku latach sąd wreszcie przyznaje, że ojciec jest eliminiowany przez matkę z życia dziecka, ale to ostatnie już tych kontaktów nie chce (rozwija PAS) i dla jego dobra nie należy go już do nich przymuszać. W rzeczywistości nie chodzi tu o dobro dziecka, tylko o dobro sądu, ośmieszanego przez matkę, przez lata ignorującą jego postanowienia. Sądy, maskując swą nieudolność, wolą zakończyć sprawę kosztem praw oraz dobra dziecka i ojca, aniżeli kosztem swojej godności.

    Dopóki Ustawodawca ignoruje problem, dopóty będziemy mieć psychicznie cierpienie tysięcy dzieciaków i ich niszczonych ojców oraz incydenty pochodne, jak porwania rodzicielskie i gorsze. Dzieciakom pozostanie wykrzywiona psychika i fotel u psychoterapeuty w przyszłości, a wykluczonym ojcom... nadzieja, że może przyjdzie Znany Dziennikarz i tę sądową nieudolność oraz perfidną przemoc kobiet wobec ich dzieci obnaży w swoim kolejnym filmie.

  • Gość: sugar

    Oceniono 7 razy 7

    Przeszedłem przez to wszystko, jakby moja hostorie opisano... Matka wyjdzie z sali sądowe, otrze łzy i radośnie otworzy w domu butelke wina zadowolona, że znowu dowaliła byłemu....

  • Gość: Wall

    Oceniono 9 razy 7

    Witam
    Zabrakłoby czasu by opisać wszystkie "zagrywki" i "numery" Sądów Rodzinnych w Polsce obliczonych na skandaliczną ochronę i wpieranie matek w Polsce np. wpierw szybko ustalanie w trybie zabezpieczenia miejsca pobytu dziecka przy matce, a następnie nieśpieszne prowadzenie postępowania przez wiele miesięcy (słuchanie świadków itp.pod pozorem gromadzenia materiałów dla biegłych itd) i dopiero na koniec dopuszczanie dowodu z opinii ex. RODK, na którą samą tylko czeka się ok.6-9 m-cy. Wiecie po co?? Po to że po takim okresie dziecko z reguły jest już dużo bardzie zżyte z matka, do tego matka ma czas by ewentualnie coś zmienić w swoim nagannym zachowaniu (niestety nierzadko manipulując dzieckiem itd), a poza tym no jak można po tylu miesiącach zmieniać mu środowisko, dom, kolegów, Szkołę itp???(zdarza się, ale niezmiernie rzadko i to tylko wtedy gdy matka naprawdę ostro się zasłuży-zapewniam was że nawet stan po spożyciu matki nie zawsze wystarcza!!!!!). Albo jak matka chce wysłuchać dziecko to szybciutko i nierzadko bez Psychologa, a jak ojciec to se czeka miesiącami, no i oczywiście Psycholog obowiązkowo!!!! (a już "Nie daj Boże" jak dziecko powie że chce mieszkać z ojcem-badania w ec RODK niemalże murowane!!!!) .W tym kraju zaledwie coś ok.0,4% ojcom Sądy Rodzinne powierzają opiekę nad dziećmi!!!! Z tego wniosek że pozostałem 99,6% jedyne do czego się nadaje zdaniem-rzekomo rodzinnych Sądów-to do płacenia alimentów!!(Ok. jest część Panów którzy nie dorośli do bycia ojcem, ale nikt mi nie powie że 99,6%!!-a pro pos: żeby te Sądy tak szybko we wszystkim działały jak kwestii alimentów!!!). Mamy kompletnie sfeminizowane Sądy, Szkolnictwo, Służbę Zdrowia (w tym niestety Psychologów i Psychiatrów Dziecięcych)-a ostatnio nawet coraz bardziej Policję itp.(swoją droga o ile zwiększyła się przez to ilość rozwodów i rozbitych rodzin w tej służbie wszyscy milczą "jak grób"). Wystarczy wskazać iż w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe są 2 Wydziały Rodzinne-w żadnym z nich NIE MA ANI JEDNEGO MĘŻCZYZNY!!! Matki doskonale o tym wiedzą -a że z natury są z reguły bardziej zawistne, kłótliwe i przebiegłe (sorry nie chcę nikogo obrazić-wiem że generalizuję-ale spróbujcie obiektywnie na to spojrzeć)-to takie są efekty. A najgorsze jest co innego: od ok.30 lat "trąbi" się że trzeba zamienić przepisy Kodeksu Rodzinnego w tym zakresie ( nie wystarczą zalecenia, instrukcje itp. bo przebić się przez przyzwyczajenia sędziów łatwo nie jest). I co???? Jak było tak jest!! Jak coś złego się stanie (ojciec porwie dziecko itp) to nagle artykuły, zapewnienia Ministra Sprawiedliwości itp itd. A potem co???-cisza na kolejne lata-i nic się nie zmienia (a jeśli już to w takim tempie, że może pokolenie naszych dzieci jak zostanie ojcami dożyje jakiejś "normalności" w tym kraju).Dalej w Konstytucji mowa jest jedynie o ochronie macierzyństwa-o ochronie ojcostwa ani słowa. I jak ma być lepiej skoro nowy znamienity Minister Sprawiedliwości, z najlepszej "Dobrej Zmiany" jaka się nam przytrafiła, pierwszą rzecz jaką zrobił to nic by pomóc ojcom, a zmienił przepisy karne dotyczące odpowiedzialności za nie alimentację, wprost chwaląc się wszem i wobec jak to pomógł kobietą!!!!??? A o zmianie zasad ustalania np. kontaktów z dziećmi dalej się "gada, gada i gada"(niby jest projekt, niby go konsultują ale tu jakoś nie ma czasu między 2 a 3 rano się nim zająć). A gdybym zaczął tu pisać o sposobach i zasadach zasądzania alimentów na rzecz matek przez rzekomo sprawiedliwe, niezawisłe i bezstronne Sady Rodzinne, to obawiam się że nie jeden z Panów bliski byłby zawałów (zapewniam że nie ma bardziej "niesprawiedliwych" przepisów w tym kraju). Jest to jednak wielka-jak to mówią młodzi ludzie-Masakra! Pzd.

  • adellante12

    Oceniono 8 razy 6

    To się nazywa równouprawnienie... jak słyszę feministyczny jazgot o równouprawnieniu to się niedobrze robi

  • hoogo

    Oceniono 6 razy 6

    Najfajniej jest jak matka podaje fałszywy adres ojca i po dwóch zwrotach z absurdalnego adresu sąd zakłada "domniemanie dostarczenia" pisma. I gdy ojciec po zatankowaniu do pełna samochodu dowiaduje się, że ma zablokowane konto, karty, ma komornika itp.
    A już przejaja są wtedy gdy sędzina każe matce "przeprosić" ojca za to, że się pomyliła w adresie... tak jak 40-50% innych matek....
    Wolne sądy! Uwolnić Najsztuba!

  • aga_el4

    Oceniono 10 razy 6

    Jest to strasznie durne postępowanie ze strony tych kobiet. Robią dziecku ogromną krzywdę. Poszłaby jedna z drugą na kilka konsultacji z psychologiem, to by się dowiedziała, jaki to ma wpływ na dziecko. Trzeba się cieszyć, że ojciec chce mieć kontakt z dzieckiem. Nie wolno się przy dziecku z nim kłócić, trzeba pozwolić, żeby był obecny w życiu dziecka. A nie wykorzystywać go w celu zemsty na ojcu. I mówię to jako kobieta. Niektóre baby są totalnymi idiotkami

  • beastiebot

    Oceniono 5 razy 5

    Gdyby ktoś mi zaczął robić takie problemy w Niemczech to bym oczywiście poszedł do sądu i z dużym prawdopodobieństwem wygrał, bo tam bardzo często ojcowie dostają dzieci. Natomiast w Polsce z jej PRL-owskim systemem prawnym i sądownictwem bym odpuścił i zaczął od wszystko początku. Powodem takiego traktowania ojców jest prawo wprowadzone jeszcze za Gomułki które miało być batem na męża - żula, ale jak widać gorliwe polskie sądy traktują wszystkich ojców jak żuli.

  • wlodzimierz.il

    Oceniono 5 razy 5

    Dopóki nie zreformuje się patologicznie sfeminizowanych sądów rodzinnych, nic nie pomoże.
    Niestety tam są sędzie-potwory, które uważają, że "dla własnego dobra" dziecko nie powinno mieć i znać ojca, jeżeli jest konflikt między rodzicami.
    W tych sądach muszą orzekać w 50% mężczyźni.

  • la.k

    Oceniono 5 razy 5

    Też mam złe doświadczenie potraktowania przez sąd opieki nad synem.Adwokatka stawała na głowie by wykazać jaki jestem niegodziwy.Była żona szukała pretekstów by ograniczyć moje kontakty.Sędzina w majestacie prawa uwzględniała rażące "nienawiścią" argumenty.Finał : syn jest depresyjny a jego mama po latach przyznała ,że jej pogrania były dla syna szkodliwe.Mam największe pretensje do adwokatki żony /okazała się rozwódką/ no i bezrefleksyjnej sędziny.

  • Gość: Matka

    Oceniono 7 razy 5

    Te kobiety nie zdaja sobie sprawy lub nie interesuje ich fakt ze robia wielka krzywde swoim dzieciom.Pozbawianie obecnosci ojca w wychowaniu zaburza te dzieci emocjonalnie.Pozniej sytuacja przerasta ta kobiete a dzieci czesto zaczynaja miec konflikt z prawem albo sa zyciowo niezaradne. To nie jest dla dobra dziecka ,to sluzy tylko odegraniu sie i zemscie.To sa ohydne cechy ale niestety prostacka czesc spoleczenstwa nie umie inaczej..

  • przyjemny_gosc

    Oceniono 9 razy 5

    W 1995 roku nakręcono film "Tato" z Bogusławem Lindą.
    Minęły 24 lata i nic się w tej kwestii nie zmieniło.

  • Gość: sas

    Oceniono 5 razy 5

    sędziowie w Polsce to żenada

  • Gość: Pan Bukiet

    Oceniono 7 razy 5

    Takie prawo w tym przeklętym przez Boga kraju, ja przeklinam dzień w którym się ożeniłem

  • Gość: Tomek

    Oceniono 13 razy 5

    Jest pewne rozwiązanie tej sytuacji.
    Sąd, orzekając, powinien opierać się tylko na faktach dowodowych.
    Nie powinien mieć wiedzy na temat tego, kto ukrywa się pod postacią Rodzic nr 1 lub Rodzic nr 2.
    Raz może być to matka innym razem ojciec.
    Sąd orzekając nie wie czy orzeka na korzyść matki czy ojca. Po prostu ma przed sobą fakty: opinie biegłych, informację o zarobkach, sytuację rodzinną Rodzica nr 1 lub 2, po prostu wszystko to, co powinien znać żeby wydać wyrok zgodnie z przepisami. Bez wiedzy czy to matka czy ojciec.
    Co o tym sądzicie?

  • polsz

    Oceniono 7 razy 5

    pisanie o tych kobietach matki to nadużycie: to wredne baby, które chcą się odegrać lub zemścić za prawdziwe lub urojone krzywdy

  • Gość: Ania Sz.

    Oceniono 6 razy 4

    Artykuł prawdziwy i smutny, Jestem kobietą, ale nie będę dla zasady trzymać stronę kobiet, dobrze wiem jak wygląda sytuacja ojców w Polskich sądach. Wiem tez jak wygląda życie dzieci podczas rozwodów, rozstań rodziców. Z przykrością to piszę, ale prawdą jest, że w większości przypadków matki, zaślepione walką "o rację" robią ogromna krzywdę własnym dzieciom. Te wszystkie przypadki opisane, własciwie każdą z tych historii mogłabym obdzielić kogoś ze znajomych, ze słyszenia, mnóstwo jest takich przypadków dookoła. Czasami odnoszę wrażenie, że sądu w Polsce to sądy przeciwko dzieciom i ojcom, a prawo i dobro dziecka, to prawo i dobro matki. A potem dziwimy się, że te dzieci wyrastają na dorosłych z deficytami, niepewni siebie ludzie, z rozwalonym poczuciem bezpieczeństwa, z depresjami itd. Zgadzam się z tym, że gdyby na matki nakładac kary pieniężne od razu zaczęłyby przestrzegać wyroków sądu, najbardziej żal mi nie tyle ojców, choć bardzo im współczuję, ale dzieci. Dzieciaki mają najgorzej.

  • konrad walenrod

    Oceniono 6 razy 4

    Może w ramach zmian w sądownictwie należałoby coś zrobić żeby zmienić to chore orzecznictwo. Przecież to jawna dyskryminacja mężczyzn. Kobiety popierają kobiety. Pracują 5 lat krócej, żyją średnio 8 lat dłużej. Może to mężczyzni powinni zacząć walczyć o równouprawnienie?

  • grzesbor

    Oceniono 14 razy 4

    Prawo mamy dobre i analizując tylko normy trzeba stwierdzić że nic nie wymaga zmiany. Praktyka stosowania tych norm woła o pomstę. Trzeba jak najszybciej dostosować prawo do praktyki: uchwalić w teorii prawa iż każdy rodzic który jest ojcem po rozstaniu ma odebrane prawa rodzicieslkie poprzez nałożenie praw wizytatorskich, które mogą być zresztą realizowane i tak wyłącznie wówczas tylko gdy mama wyrazi na to zgodę. Nadto trzeba płącić renę alimentacyjną, zawsze i w każdej sytuacji. Dzisiejsze prawo kłamie, stawrza pozory możłiwej wygranej w walce o bycie ojcem. To rodzi ogromny ból, flustrację i wykańcza ojców psychciznie, fizycznie, bytowo. Kazego dnia kilkudziesięciu z walczących umiera na skutek walcy. Policja twierdzie że każego dnia jest tylko kilkanscie przyadków samobójstw, ale to wierzzchołek góry a większość walczących latami o dzieci umeira na zawał serca, na góza mózgu, raka żołądka... Wszyscy za to też płacimy.

  • rachelsztolcman

    Oceniono 5 razy 3

    Pani Mecenas sama przyznaje, że zwraca się do niej specyficzna grupa klientów - Zazwyczaj są to osoby z wyższym wykształceniem, którym bardzo zależy na kontakcie z dzieckiem. Pracują, są zaradni, świadomi praw swoich i dziecka. Nie trafiają do mnie ojcowie, którzy uchylają się od obowiązków rodzicielskich czy to w zakresie opieki, czy alimentów - jest to grupa niereprezentatywna w żaden sposób, już tylko z tego powodu nie powinno się na tej podstawie wyciągać żadnych ogólnych wniosków. Większość ojców (można zresztą sprawdzić w badaniach GUS) poświęca dzieciom i ogólnie obowiązkom domowym dużo mniej czasu nic matki. Z tego wynika prosta konsekwencja, po prostu wiedzą na temat swoich dzieci dużo mniej niż matki, dużo mniej a czasami w ogóle nie są w stanie się dziećmi zająć (bez wielokrotnego instruktażu ze strony matek), nie znają kolegów dzieci, ich wyników i relacji w szkole, nie wspominając o chorobach czy dolegliwościach - tu też łatwo sprawdzić, ile mężczyzn bierze zwolnienia jak dzieci są chore, ile zostaje z nimi w szpitalach. Jestem pewna, że jest taka grupa mężczyzn, którzy trafiają do pani mecenas i są rzeczywiście równoprawnymi i równowartościowymi rodzicami, ale to w naszych polskich realiach nadal nieznacząca mniejszość i wyjątek. Inna rzecz to taka, że przykładowo w Krakowie zupełnie nie widzę "pro kobiecej" tendencji w sądach, wręcz przeciwnie krakowski OZSS jest wyjątkowo pro męski, i znacząco wykrzywiony w męską stronę.

  • klan_fan

    Oceniono 3 razy 3

    Prawda, prawda i tylko prawda tu napisana. Seksizm w Sądach Rodzinnych to pandemia. W tym artykule brakuje jeszcze wielu przykładów bezkarności matek i szowinizmu wymiaru sprawiedliwości jak też przykładów jak na Komendach i MOPSach przyciska się matki aby składały obciążające zeznania p-ko partnerom, mężom. Bo wtedy taka sprawa jest z góry przesądzona, a wynik oczekiwany. Wszystkim jest łatwiej gdy oszczędzają myślenie.

  • trans.sib

    Oceniono 3 razy 3

    Ciekawe kiedy ten artykuł 'spadnie' z głównej strony? Uderza w dwa wpływowe nurty w GW:
    - feminazistki (o kobietach, dobrze albo wcale),
    - miłośnicy 'wolnych, niezawisłych sądów'.

  • Gość: ted

    Oceniono 3 razy 3

    Ta nasza wspaniała Konstytucja mówi o równości praw i obowiązków w życiu rodzinnym i braku dyskryminacji ze względu na płeć. To fałsz. Wszyscy o tym wiedzą. Wie o tym Rzecznik Praw Obywatelskich i Praw Dziecka - udają głupów. Wie o tym Trybunał Konsytucyjny - utrącił pan Rzepiński ze swoim pomagierem projekt opieki naprzemiennej , sejmy i ministerstwo sprawiedliwości tylko temat niewygodny to zamieciony. ten przepis powoduje mnóstwo nieszczęść ponieważ ojcowie się łudzą że on jest w sądach traktowany serio. tymczasem to lipa. Powoływanie się na ten przepis w sądzie rodzinnym wzbudza u Pani Sęęędzi w najlepszym wypadku śmiech , można też dostać karę za obrazę sądu takim stwierdzeniem Ten bardzo wysoki Sąd zawsze coś wymyśli i znajdzie na ojca haka. Ojcowie się szarpią , walczą o dzieci, tracą czas, pieniądze, nerwy , życie a i tak na koniec dzieci. Zmienić konstytucję i zapisać że matki mają większe prawa. Ilość konfliktów o dzieci radykalnie spadnie bo mężczyźnii nie będą walili bezsensownie głową w mur, będą wiedzieli od początku małżeństwa co ich czeka. Znacznie zmniejszy się przemysł rozwodowy, adwokaci, psycholodzy , sędziowie , mediatorzy i zajmą się pożyteczną robotą. Tak wieć ci wszyscy którzy uważają że ojcowie nie nadają się do wychowywania dzieci i tylko matki mogą to robić proszę zmienić KOnstytucję, bęzie zdrowiej i zgodnie z praktyką dnia codziennego. GW też o sprawie doskonale wie , od czasu do czasu najlepiej przed wyborami rzuci jakiś ochłap a nuż ktoś się nabierze na dobre intencje. Tylko dlaczego nie ma tego artykułu w formie papierowej się pytam. Wielka systemowa dyskryminacja mężczyzn i dzieci .Oszustwo, biznes kosztem dzieci i na dzieciach WSTYD

  • myslacyszaryczlowiek1

    Oceniono 9 razy 3

    Po sądach się włóczą niedorośli ludzie, którzy naiwnie liczą, że obcy ludzie rozstrzygną spór, który nie umieją sami rozwiązać.

  • 3cnoty

    Oceniono 3 razy 3

    To ewidentne pwina sędziów, tzw.gangsterow w togach. Długo bym mogła pisać o marnej jakości ich pracy, o nieprzygotowaniu, formalizmie, braku odpowiedzialności i poczuciu bezkarnosci, bo w ramach jednej kliki trudno liczyć na uchyłkę wyroku. Koledzy z klanu prawniczego tego sobie nie robią.

  • spons

    Oceniono 3 razy 3

    Wszystko zależy od kobiety , ja jestem po rozwodzie 2 lata mam syna 16 lat i nie mam żadnych problemów jeżeli chodzi o widzenia itd zaznaczę nigdy nie miałem w sądzie wręcz sędzina powiedziała ze nie widzi żadnych powodów do ograniczenia praw rodzicielskich itd, ale znam sprawy i mam kolegów co maja takie same problemy jak opisane jak wyżej , jedno co może to zmienić to to ze w sądzie rodzinny powinni prowadzić takie sprawy faceci a nie solidarność jajników bo facet w sądzie musi udowodnić ze jest bardziej krystaliczny sam Papież a kobieta nawet alkoholiczka obieca poprawę i jest po zawodach :)

  • kuserek

    Oceniono 5 razy 3

    Szantażowanie ojca odcięciem kontaktów z dzieckiem to standard bardzo często spotykany u nas. Dziecko jest zakładnikiem interesów matki.

  • P L

    Oceniono 5 razy 3

    Te baby to jednak są.

  • Gość: któś

    Oceniono 17 razy 3

    Po chwili namysłu - sądzę że nie ma co mieć złudzeń. Czasy trudne, pisiory próbują was zniszczyć - to wolicie nie zrażać do siebie sporej grupy czytelników. Nie wierzę, byście się ogarnęły. Motyw - kasa. Taktyka - uspokoić się na jakiś czas.

  • Gość: Katarzyna Kowalska

    Oceniono 8 razy 2

    Nie zgadzam się z interpretacją że kobiety są faworyzowane. Znam masę wspaniałych kobiet którym sprytny skur......zabrał dzieci z różnych powodów A to że sędzia trzasł portalami bo tatuś pracował w CBŚ, A to że tatuś zapłacił świadkom, albo zdążył się przygotować jesli chodzi o dokumenty A kobieta nie pomyślała żeby całe życie zbierać kwity bo potem jej słowo będzie nic nie warte przed sądem. Kurczę ile ja takich sytuacji znam. Tylko kobiety o tym nie mówią bo się wstydzą że będą napietnowane że widocznie były złymi matkami A że flaki sobie wypruwaly dla rodziny na prawdę nie wiem kogo to w ogóle obchodzi ale na pewno nie polskie sądy.

  • Gość: Qra

    Oceniono 2 razy 2

    Biznes około-rozwodowy kwitnie. Krocie zarabiają na tym adwokaci, sędziowie, pseudo psychologowie, a cierpią dzieci i ich ojcowie. Tak to wygląda w praktyce. Nikt tego nie powie głośno bo to istna żyła złota. Dobro dziecka jest pustym sloganem, wytrychem do przeforsowania najbardziej absurdalnych pomysłów 'nowoczesnych matek polek'.

  • guest_wiec1

    Oceniono 4 razy 2

    Temat chwitliwy i b wazny w przestepczym swiecie PL. Polska stoi przestepstwem, alie nie sadzonych lecz sadzacych. Jednakze w tym calym wywodzie przeprowadzonym z pania zagubila sie najwazniejsza okolicznosc: dlaczego panie mecenas wpisaly taka swoja specjalizacje jako adwokat dla mezczyzn? FOR MONEY. Dzieki temu daja znacznie wyzsze stawki swoich uslug bo klient zdesperowany $ zostawi, a haslo "specjalizuje sie w..." dziala jak reklama wsrod zamknietych zawodow prawniczych i taka zdesperowana osoba sie decyduje. Prawda jest jednak taka ze taka "spec adwokat" nie zrobi wiecej niz adw ktory siebie tak nie nazwie ale prowadzi dzialnosc w danym obszarze. Kc kpc krio kk kpk kkw kpa ksph etc sa dla wszystkich takie same i kazdy student prawa a nastepnie aplikant przez te przepisy przebrnac musi. A robienie specadwokatow wynika wylacznie z tego co powyzej i bledow oraz niechlujnosci ktore pozostaja bezkarne innych czlonkow palestry. Tak na prawde liczyc moga sie tylko wplywy i koneksje z decydentami sedziami etc ktore moha przypadkowo zadzialac korzystnie dla klienta ze zakonczy sukcesem sprawe. Taka jest smutna prawda o polskiej adwokaturze oraz o calosci przestepczego polswiatka prawniczego w PL.

  • tantor_1

    Oceniono 2 razy 2

    a na marginesie, pamięta ktoś wyliczenie kwoty alimentów (ile, za co) byłej żony Boruca? po takiej lekturze jak później się dziwić, że faceci doszukują się ściemy w tym, co byłe partnerki wypisują w pismach do sądu?

  • jan.fils

    Oceniono 8 razy 2

    Możecie mi wierzyć lub nie, ale wśród mężczyzn jest powszechna świadomość wszystkich tez postawionych w tym artykule. Każdy mężczyzna w mniejszym lub w większym stopniu zdaje sobie sprawę, że w przypadku jakichś "problemów" w związku, może się pożegnać ze swoimi dziećmi.

    W tym kontekście tylko skończony idiota będzie bronił sądów.

  • grosz-ek

    Oceniono 2 razy 2

    Ludzie to jednak są mistrzami komplikowania sobie i najbliższym życia. Natura się nie zmienia, zmieniają się tylko środki komplikacji.

  • anitani

    Oceniono 2 razy 2

    Trudno skomentować, jeśli w domu układa się dobrze. Wychodzę z założenia, że wina zawsze leży po środku, ale dobro dziecka powinno być ponad podziałami. Trudno też się czyta, że Sąd wydał niesprawiedliwy wyrok lub nie wziął pod uwagę materiału dowodowego. Sąd to raczej sędzia, którego imię i nazwisko powinno być publikowane razem z jego wyrokiem. Jeśli nie ma się czego wstydzić, to nie widzę problemu. Jeśli odwalił papę w wyroku (kolesiostwo, lub łapówki) to niech zna tego konsekwencje.
    Wydaje mi się, że rozprawa sądowa powinna rozpoczynać się od prostego i szczerego pytania:
    - O co walczysz na tej rozprawie?
    Bo jedni walczą o upokorzenie drugiej strony, inni walczą o zemstę, a inni o pieniądze dla siebie - dziwi mnie że sędzia tego nie dostrzega.
    Rozprawa powinna kończyć się faktycznie odczytaniem 'cennika' za niedotrzymanie postanowień z wyroku. Nie dopuszczenie do kontaktu z dzieckiem? Tysiaczek. Przeprowadzka do innego miasta bez zgody pięć tysiaczków. Zatrzaskiwanie drzwi przed rodzicem w dniu wizyty? Każdorazowo dwa tysiaczki.
    Podzielam zdanie, że to nauczyłoby rozmowy, dialogu - obie strony.

  • zawszedak111

    Oceniono 4 razy 2

    Ewo Jankowska, przed opublikowaniem swój tekst należy przeczytać!
    "...czyli matka i ojciec, jaki i sądy nie dbają o dobro dzieci." - "jaki"!? jaki "jaki"???

  • elazurek75

    Oceniono 14 razy 2

    Dziwne, bo jak obserwują moje rozwiedzione koleżanki, to mam wrażenie, że panowie nie garną się do opieki. Jedna to nawet dawała eks pieniądze, żeby zabrał dzieci do kina, bo chciała, żeby z ojcem wyszły (oczywiście alimenty płacił fundusz alimentacyjny). Nie wiem ile jest takich przypadków jak w artykule, ale z mojego doświadczenia- większość jest odwrotna. Znam tylko 1 przypadek, gdy ojciec chciał przejąć opiekę.

  • Gość: Wall

    Oceniono 4 razy 2

    Niestety wyczerpałem limit znaków więc dopiszę jeszcze coś tu:
    Swoją droga sami sobie Panowie jesteśmy winni: tak to jest jak nie potrafi się walczyć o swoje lub to się lekceważy. Przypomnijcie sobie co było gdy tylko pojawiła się wiadomość,że chcą zaostrzyć przepisy dot.aborcji itp. Momentalnie, natychmiast dosłownie w 1-2 dni kobiety się zorganizowały (Czarne marsze itd.), zaczęły protestować itd. A my co? Płaczemy jak te Ciamajdy i narzekamy na niesprawiedliwość, po czym nie robimy nic!!!! Sami sobie jesteśmy winni (zwłaszcza że tylko "ślepy" nie zauważyłby że protesty od czasu do czasu na schodach Sądów, petycje, listy itp. rządzący mają nie napiszę gdzie!!!) A już zupełnie na marginesie: nie jeden mężczyzna wówczas brał udział w Czarnych Marszach i całym sobą wspierał kobiety-ciekawe ile z nich wzięłoby udział w marszu wspierającym ojców (oj cobyście się Panowie nie zdziwili, bo idę o zakłada że wielokrotnie mniej!!!)

  • bokaj

    Oceniono 6 razy 2

    "Żeby opieka naprzemienna właściwie funkcjonowała, muszą być spełnione pewne warunki - bliskość zamieszkania rodziców, brak konfliktu między nimi..."

    No właśnie.
    Zapewniam, ze realizowanie "prawa dziecka do posiadania obojga rodziców" w sytuacji, gdy ci rodzice się stale kłócą i dziecko to ogląda na każdym spotkaniu nie jest "realizowaniem prawa dziecka", tylko narażaniem dziecka na ustawiczne traumy związane z pozbawieniem dziecka prawa do spokoju i emocjonalnego bezpieczeństwa.
    Jedynym sensownym wyjściem jest każdorazowe i bezwzględne karanie finansowe matek za brak orzeczonego sądownie kontaktu. To działa!
    Ale przepis powinien brzmieć nie tak, ze sąd "może", ale że "nakłada" karę za niezrealizowanie kontaktu.
    Z drugiej jednak strony bywają ojcowie waleczni, żeby dopiec kobiecie, ale jako ojcowie z kontakcie z dzieckiem są marni: przesłuchują dzieciaka, złoszczą się i niecierpliwią, gdy ono nie chce opowiadać o mamusi, tylko zając się czymś innym.

    Na pewno w prawie można wiele poprawić, ale nikt nie znajdzie cudownego rozwiązania na wszystkie konfliktowe sytuacje.
    W każdym razie opieka naprzemienna takim wytrychem do drzwi każdego konfliktu rodzicielskiego NIE JEST!

  • wiesss

    Oceniono 2 razy 2

    Dlaczego nad takimi sędziami nie ma kontroli, jeżeli są nieudolni, niekompetentni, czy po prostu nieuczciwi? Alternatywa, że można się odwołać czy wnieś skargę nie ma sensu. Ziobro rusz się.

  • andgie

    Oceniono 4 razy 2

    Dlaczego rodzic powinien wyrazic zgode na przeprowadzke drugiego? Powazne pytanie.

  • mawik_net

    Oceniono 12 razy 2

    A ta pani jet pewna ze opieka naprzemienna jest dobra dla każdego dziecka? Ja byłam dzieckiem z rozbitej rodziny, tata od nas odszedł do kochanki, był dobrym ojcem spedzał z nami (mam brata) cześć wakacji , płacił alimenty, interesował sie nauką . Nie lubiłam jego partnerki i nie chciałam z nią kontaktu. Tata mi tego oszczędził . Jetem mu za to wdzięczna.

  • zomzom

    Oceniono 14 razy 2

    Dyskryminacja mężczyzn jest ściśle związana z dyskryminacją kobiet - skoro kobiety są społecznie pchane do "babskich" spraw (przedszkole, szkołą, sąd rodzinny, urzędy socjalne) to brakuje tam facetów. Skoro kobieta jest pchana w rolę matki, kury domowej, a facet ma się spełniac zawodowo - to przy rozstaniach także jest to widoczne. Zauważcie - jak łatwo się przymyka oko na faceta, który ma dzieci z poprzedniego związku, ale nie ma z nimi kontaktu, bo to przecież facet, oni nie mają uczuć, chcą rozsiewać geny. Natomiast gdy kobieta coś takiego zrobi - ulala, potwór nie człowiek. Tak samo kontakt z rodzicami w szkołach - jak często tata jest wzywany, jak często jak tata odbiera dziecko tu mu nauczycielki marudzą? Pierwszy kontakt to z reguły matka.
    Co do statystyk - warto brać pod uwagę orzekanie w przypadku dzieci powyżej 3 roku życia. Poniżej 3 jednak sprawa jest bardziej skomplikowana, więź dziecka z 1 osobą jest bardzo silna (nie musi to być matka, czasami jest to babcia) i tutaj forsowanie opieki naprzemiennej, albo tylko przy ojcu może nie być związana z dobrem dziecka.

    I jak sobie ktoś poczyta o prawdziwym feminizmie, nie o tym co chce się lansować w mediach, bo się dobrze sprzedaje (tak samo któryś gościu z tych obrońców praw ojców wpadł na pomysł małżeńskiego kontraktu, gdzie kobieta ma dawać zwolnienia lekarskie jak nie chce seksu, albo konsultowac z mężem zmian fryzury - czy to odpowiada większości ojców, walczących o prawa dzieci? Nie, tak samo jak krzykacze nie odpowiadają za większość feministek). To to tam jest - że mężczyźni później zgłaszają się z chorobami (w końcu facet ma być twardy, kto wymyślił jakieś badania profilaktyczne), częściej mają problemy z alkoholem, przemocą (w końcu facet nie może pójść płakać do jakiegoś psychologa, nie daj boże baby, lepiej pójść z kumplem na piwo) etc.

    Dopóki i kobiety i mężczyźni nie zrozumieją, że równouprawnienie (w każdej sferze życia społecznego) jest korzystne dla każdego, to tak to będzie wyglądało.

  • beastiebot

    Oceniono 2 razy 2

    W polsce duzy procent osob nie nadaje sie do zadnego zwiazku, widac to doskonale po ich bezczelnym zachowaniu w sadach. Jak sie trafi na kogos takiego - to problrmy sa murowane, jak nie predzej to pozniej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX