Klient w spa. Ona zakłada majtki na głowę, on pyta o masaż erotyczny

Ewa Jankowska
Wypoczynek w strefie wellness i spa jest coraz popularniejszy - chętnie korzystają z niego i Polacy, i zagraniczni turyści, dla których ciągle jesteśmy tanim krajem. Co o swoich klientach mówią ci, którzy masują ich ciała i wykonują zabiegi upiększające?

Eldorado. Tak o tym, co dzieje się dziś w polskiej turystyce, mówi Dominika Czechowska, ekspertka sektora turystycznego. - Jesienią obłożenie hoteli ze strefą wellness i spa sięga ponad 90 proc. I w większości nie są to turyści z zagranicy, ale właśnie Polacy - dodaje ekspertka. Z jej analiz wynika, że Polacy podążają za trendem dbania o siebie i mają też na ten cel pieniądze. Poszukują więc miejsc, dokąd choćby na kilka dni mogą uciec od zgiełku, zrelaksować się, odstresować. - Co roku w naszym kraju powstaje średnio sto obiektów hotelowych z rozbudowanymi strefami spa, niektóre są naprawdę obłędne - fantastycznie zaprojektowane, z ogromną liczbą różnych saun: fińskich, suchych, solankowych, infrared, z olbrzymimi basenami z leżakami podgrzewającymi, dostępem do różnorodnych zabiegów wykonywanych przez specjalistów, gdzie jest możliwość zażycia kąpieli w winie, piwie, kozim mleku - opowiada Czechowska.

W Polsce co roku powstaje średnio 100 hoteli ze spa (fot: Tomasz Stańczak/ Agencja Gazeta)
W Polsce co roku powstaje średnio 100 hoteli ze spa (fot: Tomasz Stańczak/ Agencja Gazeta)

Według raportu KPMG, międzynarodowej sieci firm audytorsko-doradczych, w 2018 roku wartość rynku dóbr luksusowych w Polsce szacowana była na blisko 24 mld zł. Oznacza to wzrost o 13 proc. w porównaniu z 2017 rokiem. Według szacunków w 2023 roku rynek ten osiągnie wartość 39 mld zł. Jednym z najszybciej rozwijających się jego segmentów jest sektor luksusowych hoteli i spa. Z roku na rok zwiększa się liczba tego typu obiektów w Polsce - w 2015 roku luksusowych hoteli ze spa było 500, w 2017 - już 600-700. A statystyki nie obejmują spa miejskich czy gabinetów prywatnych.

Dynamicznie rozwija się też u nas turystyka medyczna i uzdrowiskowa. Według raportów KGHM, jednej z największych spółek Skarbu Państwa [w portfelu KGHM i KGHM TFI znajduje się sześć uzdrowisk, które tworzą Polską Grupę Uzdrowisk, oraz hotel Interferie Medical SPA w Świnoujściu i spółka hotelarsko-turystyczna Interferie - przyp. red.], wartość świadczonych usług na tym rynku wzrasta w Polsce co roku o 3-4 proc., co pokrywa się ze wzrostem liczby zagranicznych turystów. - Nasze usługi są  na bardzo wysokim poziomie, obiekty - nowe, wyposażone w nowoczesny sprzęt. I mimo że z roku na rok jest drożej, bo rosną koszty pracy, dla obcokrajowców w dalszym ciągu ceny nie są wysokie. Do Trójmiasta przylatują samoloty pełne Skandynawów - Norwegów, Szwedów, Duńczyków, którzy nocują w hotelach ze strefą wellness i spa, jeżdżą także do uzdrowisk i klinik - tłumaczy Czechowska.

Skandynawowie masowo odwiedzają polskie hotele i uzdrowiska ze spa (fot: Mieczysław Michalak/ Agencja Gazeta)
Skandynawowie masowo odwiedzają polskie hotele i uzdrowiska ze spa (fot: Mieczysław Michalak/ Agencja Gazeta)

Wymagający klient

Hotelarze prowadzący obiekty ze strefą wellness i spa zdają sobie sprawę, że klient staje się z roku na rok coraz bardziej świadomy i wymagający. - Goście dużą wagę przykładają do jakości usług. Kiedyś przychodzili na zabieg i tyle, dziś oczekują, że wizyta w spa będzie całym rytuałem, że od wejścia będą czuli się zaopiekowani. Coraz częściej chcą również wiedzieć, jakich kosmetyków używamy i jakich efektów  zabiegu mogą oczekiwać - opowiada Agnieszka Chmielewska, specjalista ds. marketingu z hotelu Malinowy Dwór Medical & Spa w Świeradowie-Zdroju.

Potwierdza to Paulina Mrozińska z Uzdrowiska Wieniec-Zdrój. - Dla klientów ważne jest, aby oferta hotelu, do którego przyjeżdżają na relaks i regenerację, była kompleksowa - chcą pójść zarówno na basen, na masaż, ale i na zabieg pielęgnacyjny. Oczekują też szybkiej reakcji z naszej strony - chcą zapłacić, przyjechać i od razu skorzystać z usług - tłumaczy.

Alina Feggaras, z-ca dyrektora generalnego Hotelu Kuracyjnego w Gdyni, zauważa, że trendy usług spa zmieniły się od końca lat 90. - Na początku lat 2000 ludzie bardzo cenili sobie pracę manualną - usługi masażystów, kosmetyczek. Później przyszedł boom na wszelkiego rodzaju urządzenia kształtujące sylwetkę, poprawiające stan skóry, np. twarzy, redukujące cellulit. Nie były to jednak urządzenia "czyniące cuda", nie miały wiele wspólnego z szeroko pojętą medycyną estetyczną, mimo że oczekiwania wobec nich były niekiedy bardzo duże - tłumaczy Feggaras.

Dziś klient dostrzega już różnicę między usługami spa a medycyny estetycznej, wie, że w spa chodzi przede wszystkim o relaks, efekt uzyskany dzięki pracy ludzkich rąk. - Mamy renesans wszelkiego rodzaju masaży wykonywanych przez profesjonalistów, fizjoterapeutów, osoby mające ogromną wiedzę na temat ludzkiej anatomii. Niektóre zabiegi przebiegają przy użyciu urządzeń, ale niezbędna jest obecność specjalisty. Jest ogromna grupa klientów, która widzi, że pracy ludzkich rąk nic nie zastąpi - dodaje Alina Feggaras.

Nie tylko dla zamożnych

O ile jeszcze kilkanaście lat temu ze spa korzystali przede wszystkim najzamożniejsi, dziś zabiegi pielęgnacyjne już się upowszechniły. Wszystko, jak mówi Feggaras, dzięki rosnącej popularności voucherów na usługi, między innymi właśnie w spa. - To dzięki nim zaczęły tu przychodzić osoby, które nigdy wcześniej nie korzystały z oferty takich miejsc. Ale skoro dostały prezent, zdecydowały się odwiedzić salon - mówi.

Zajęcia w basenie - aqua fitness (fot: Tomasz Fritz/ Agencja Gazeta)
Zajęcia w basenie - aqua fitness (fot: Tomasz Fritz/ Agencja Gazeta)

Czechowska do klientów z voucherami dodaje grupy znajomych, przyjaciół, pracowników korporacyjnych, którym w spa organizuje się spotkania integracyjne czy wieczory panieńskie. - To nie jest już tylko miejsce, gdzie można poddać się zabiegowi pielęgnacyjnemu, ale przestrzeń aktywnego wypoczynku, w której można spędzić czas z innymi ludźmi, zabawić się. Powstają już obiekty, które posiadają dwa oddzielone od siebie obszary spa - ten dostępny wyłącznie dla dorosłych i osób, które chcą się wyciszyć i zrelaksować, i ten bardziej rozrywkowy, gdzie wstęp mają również dzieci - opowiada.

Pracownicy gabinetów spa, z którymi rozmawiałam, potwierdzają, że gros klientów to właśnie ci z bonami podarunkowymi lub grupy kobiet spędzających w spa wieczór panieński. Dużą grupę stanowią również osoby po 35. czy 40. roku życia, a nową, rosnącą w liczbę klientelą są panie i panowie po 60. roku życia.

Jak podkreślają pracownicy spa i hotelarze, cena usług również determinuje typ klienta. Zależność jest taka: im droższe usługi, tym klient bardziej świadomy swoich potrzeb i przede wszystkim zaznajomiony z tym, jak korzystać ze strefy spa. Brak wiedzy skutkuje zachowaniami, które nie powinny mieć miejsca.

- Ludzie nie wiedzą, że w saunie się nie rozmawia, że przed skorzystaniem z niej trzeba wziąć prysznic, zdjąć biżuterię, że do sauny nie wchodzi się w klapkach czy w kostiumie kąpielowym, nie siada gołą pupą na deskach, ale na ręczniku. Spóźniają się na zabiegi albo w ogóle nie przychodzą. Standardem jest "rezerwowanie" sobie leżaków relaksacyjnych poprzez pozostawienie na nich ręczników albo ich okupowanie przez całe godziny. Jeżeli w danej chwili z nich nie korzystamy, powinniśmy je zwolnić, aby inni goście mieli do nich dostęp - wymienia Czechowska. I dodaje, że w spa zdarza się spotkać rodziny z dziećmi, które nie potrafią się zachować - krzyczą, biegają, niszczą. - Spa to nie plac zabaw, ale miejsce, gdzie człowiek chce się wyciszyć, odpocząć - dodaje.

Ludzie często nie wiedzą, jak zachować się w saunie (fot: Tomasz Szambelan/ Agencja Gazeta)
Ludzie często nie wiedzą, jak zachować się w saunie (fot: Tomasz Szambelan/ Agencja Gazeta)

Wynosili nawet sól z groty solnej

Ania przez ostatni rok pracowała jako menadżer w pensjonacie ze strefą spa. - Pensjonat był nowy, chcieliśmy zdobyć klienta, ceny były więc bardzo atrakcyjne. Za pobyt, który gdzie indziej kosztował co najmniej tysiąc złotych, u nas płaciło się trzy razy mniej. Klienci korzystający z tej promocji nigdy nie zamawiali dodatkowych usług, poza tymi, które mieli w pakiecie - opowiada.

Okazało się, że część gości przekracza granice dobrego wychowania. Kradzieże były na początku dziennym. Goście wynosili ze spa olejki eteryczne, szlafroki, ręczniki. Nawet sól z groty solnej. Jak mówi Ania - na pamiątkę. - Tłumaczyłam im, że nie można tego robić, że to jest kradzież. Dziwili się - opowiada. - Zimą zdarzało się, że ludzie przychodzili do groty w strojach kąpielowych. Wtedy było tam 12 stopni Celsjusza. Albo wchodzili w butach. A inni na boso. Najpierw delikatnie ostrzegałam, że sól ma działanie żrące, ale gdy takich sytuacji zrobiło się więcej, już przestałam się hamować i mówiłam wprost, że to niehigieniczne, że muszą koniecznie być w skarpetkach - opowiada.

Grota solna (fot: Agnieszka Sadowska/ Agencja Gazeta)
Grota solna (fot: Agnieszka Sadowska/ Agencja Gazeta)

Absurdalne sytuacje zdarzały się także podczas masażu. - Przed masażem gorącymi kamieniami goście pytali, czy nie zostaną poparzeni. Inni nie wiedzieli, jak się ubrać na masaż: czy być nago, czy we własnej bieliźnie. Zdarzało się, , że majtki flizelinowe, które dajemy gościom  przed masażem, panie zakładały sobie na głowę, bo myślały, że to czepek - kontynuuje Ania. Koleżanki masażystki skarżyły się, że zestresowani nową sytuacją klienci nie umieli się zrelaksować, a potem mieli pretensje, że mięśnie bolą ich bardziej niż przed masażem. Większość gości nie potrafiła również przełamać wstydu związanego z wejściem do sauny nago. - Wybierali saunę infrared, która była mniejsza, wchodzili do niej w strojach kąpielowych, parami - opowiada Ania.

Poważniejszy problem stanowili klienci wykupujący usługi, których z powodów zdrowotnych nie powinni byli wybierać. - Prosimy o podpisanie deklaracji, że klient nie cierpi na żadną chorobę uniemożliwiającą mu korzystanie z określonych usług spa. Ludzie w ogóle tego nie czytają, tylko parafują. Nieraz było tak, że już podłączałam panu elektrody do ciała w ramach elektroterapii i nagle dowiadywałam się, że ma wszyty rozrusznik serca lub wymienioną zastawkę aorty - mówi Ania. Innym razem gość zamówił masaż całego ciała i dopiero przed sesją poinformował masażystkę, że z powodów zdrowotnych jego kręgosłup będzie musiała omijać.

Notoryczne było wydłużanie czasu korzystania z usług. - W strefie spa jedna sesja trwała 1,5 godziny, w tym czasie można było zaliczyć basen, jacuzzi i małą saunę. Wielokrotnie było tak: mija 1,5 godziny, a ja wciąż słyszę, jak bulgoczą bąbelki w jacuzzi, co oznaczało, że goście jeszcze nie dotarli do sauny. Opuszczali więc strefę dopiero po dwóch godzinach albo i później. Mówiłam im, że tak nie można, że w strefie jest duży zegar, który pozwala kontrolować czas, twierdzili, że się nie zorientowali. Później nastawialiśmy im już budzik - opowiada.

Kupują "kota w worku"

Sabina Płusa od dziesięciu lat jest związana z branżą kosmetyczną, a w spa pracowała jako kosmetolog i masażystka. Nie spotkała się z nieodpowiednimi zachowaniami klientów, może poza jedną kategorią. - Zdarzało się, że mężczyzna prosił mnie o masaż erotyczny - zazwyczaj byli to obcokrajowcy - ale w takich sytuacjach zawsze odpowiadałam, że są dwie opcje: albo pan się uspokoi, albo masaż uznaję za zakończony - opowiada.

Zabieg pielęgnacyjny na twarz (fot: Krzysztof Koch/ Agencja Gazeta)
Zabieg pielęgnacyjny na twarz (fot: Krzysztof Koch/ Agencja Gazeta)

Jej zdaniem roszczeniowa postawa klientów czy błędy popełniane przez nich podczas korzystania ze spa to przede wszystkim efekt niewłaściwego zarządzania obiektem, złej komunikacji. - Dla pracowników spa pewne kwestie są oczywiste i często zapominają oni, że klienci "nie siedzą" w tej branży, więc mogą nie wiedzieć, na czym dokładnie polega dany zabieg, jakie daje efekty  czy jak się zachować. Zwłaszcza jeśli korzystają z danej usługi po raz pierwszy, a takich osób wciąż jest bardzo dużo. Zdarza się więc, że kupują "kota w worku", a potem przychodzą z pretensją. Albo dochodzi do śmiesznych - z perspektywy pracowników - sytuacji, że klient zakłada pelerynkę kosmetyczną na głowę, choć powinien włożyć ją przez głowę na ramiona, albo nie wie, co ma zrobić z bielizną do masażu - opowiada Sabina.

Zdaniem Sabiny gdyby goście zostali poinformowani, jak będzie wyglądał dany zabieg, dobrze przygotowani do wizyty, gdyby poznali wcześniej osobę, która będzie się nimi zajmować, nieporozumień udałoby się uniknąć. - W wielu obiektach, w których miałam okazję pracować, nacisk kładziony był przede wszystkim na to, żeby obsłużyć jak najwięcej osób, wiele rzeczy robionych było w pośpiechu. Pracownicy nie byli odpowiednio przeszkoleni, co skutkowało tym, że klient otrzymywał sprzeczne informacje. Nie było procedur, wypracowanych standardów jasnych dla wszystkich, nie tylko dla szefa - mówi Sabina. - W takich sytuacjach ludzie zaczynają działać intuicyjnie, co może skończyć się różnie, nawet jeśli jest to działanie w dobrej wierze. Takie podejście jest i krótkowzroczne, i przede wszystkim kłóci się z ideą samego obiektu spa, który z założenia powinien być miejscem relaksu, wypoczynku, gdzie można zwolnić i się wyciszyć.

Pomieszczenie do relaksu (fot: Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)
Pomieszczenie do relaksu (fot: Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)

Dominika Czechowska też zwraca uwagę na to, że niewłaściwe zachowanie w określonych sytuacjach, nie tylko podczas pobytu w spa, wynika przede wszystkim z niewiedzy. - Ludzi się nie edukuje, wychodzi się z założenia, że pewne rzeczy są oczywiste. Dla wielu nie są. Zamiast ich wyśmiewać, należałoby postawić na tworzenie przekazów medialnych bądź kampanii edukacyjnych, z których mogliby się oni dowiedzieć choćby tego, że w saunie się nie rozmawia - przekonuje.

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Więcej o:
Komentarze (276)
Klient w spa. Ona zakłada majtki na głowę, on pyta o masaż erotyczny
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • pawel_zet

    Oceniono 159 razy 141

    Z wyjątkiem tych panów od masaży erotycznych reszta zachowań wynika z niekompetencji personelu. Skąd ktoś, kto nigdy nie był w grocie solnej, ma wiedzieć, że nie w butach, nie boso, a w skarpetkach, albo że temperatura w środku zimą to 12 stopni. To nie klient ma być profesjonalistą. Pani się chyba coś pomyliło.

  • lolitkawtrabancie

    Oceniono 139 razy 117

    Czytając, jaką bekę z klientów maja pannice obsługujące SPA odechciewa się korzystać z tych (drogich niemiłosiernie) usług.
    Kobieta nie wie, jak założyć bezkształtną szmatkę? Ktoś wchodzi w kąpielówkach na saunę? Rzeczywiście powód do wydziwiania przez personel, który zarabia miesięcznie tyle, ile zostawia ich klient w trakcie tygodniowego pobytu w hotelu ze SPA.
    Niesmaczne i nieprofesjonalne.

  • agathe16

    Oceniono 95 razy 89

    Skąd człowiek ma wiedzieć jak się zachować jak personel nie informuje?

  • lola558

    Oceniono 62 razy 58

    Z jednej strony sie zgadzam, bo faktycznie kradzieze, sztuczne cwaniakowanie w celu wydluzenia uslugi i tak dalej... To niestety u nas normalne. Ale z drugiej strony nic nie wkurza bardziej jak srodowisko kosmetyczek, ktore zamiast normalnych studiow pokonczyly jakies g***o, gdzie przez rok uczysz sie korzystac z pilniczka i wydaje im sie, ze sa krolowymi swiata, bo to klient przychodzi na zabiegi. Zawsze w takich hotelach widac strzelajace spojrzenia, bo kobieta przyszla w bluzie od dresu, bo mezczyzna tylko obcial i nie oszlifowal paznokci i inne pierdoly, ktore wg branzy beauty robia z ciebie gorszy rodzaj czlowieka, bo nie jestes odstawiony na tip tip na codzien. A zadaj tym babom pytanie co ostatnio czytaly to kaza milczec podczas zabiegu. Wiele takich uwag o klientach odnosi sie do tego, ze kosmetyczki cale zycie poswiecaja swojemu wygladowi, a normalni ludzie korzystajacy z ich uslug niebardzo i one tego nie potrafia zrozumiec.

  • saves

    Oceniono 53 razy 45

    Tak ciężko zapytać przed przyjazdem? Gdy ja szedłem na masaż pleców, telefonicznie zapytałem masażystę czy mam się jakoś szczególnie przygotować. Strój (kąpiel to rzecz oczywista), a nawet czy mam zdepilować plecy. Uśmiał się z tego drugiego i stwierdził, iż absolutnie nie. Poszedłem, zostałem sprawnie obsłużony i wyszedłem bardzo zadowolony. Z drugiej zaś strony ja również mógłbym opowiedzieć dziesiątki historii z klientami, którzy nie znają specyfiki mojego zawodu, a które z mojego punktu widzenia są komiczne. Ja jestem od tego, by im wytłumaczyć tę niewiedzę, a nie z niej szydzić.

  • aniorek

    Oceniono 54 razy 44

    w saunie sie nie rozmawia? w czasie zimnej wojny prezydent Finlandii Urho Kekkonen najwazniejsze rozmowy panstwowe przeprowadzal wlasnie w saunie :D

  • Gość: xxl

    Oceniono 54 razy 40

    Ach, te cudowne zabiegi w miejscach stworzonych do relaksu... Tyle, że panie mają brudne albo długie pazury, pretensje, że muszą pracować, gdy ktoś chce wypocząć. I te cudowne zabiegi, które w ogóle nic nie robią, a płaci się za nie krocie. A trzeba kupić 15, żeby zobaczyć pierwsze efekty :D

  • astrum-on-line

    Oceniono 104 razy 40

    Och, tradycyjny artykuł o tym, że Polacy nie umieją się gdzieś zachować. To szczucie na nas samych już się robi nudne.

  • pomysłowy Dobromir

    Oceniono 39 razy 39

    I to jest materiał do przemyślenia w kontekście napisania nowej książki przez Annę Lewandowską lub Rozenek pt." Wypoczynek w SPA przewodnik"- cena 38.99 każdej Biedronce

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX