Śledź sojusznikiem piękności

W pewnym wieku nie warto być lalką Barbie, bo bardzo chude kobiety wyglądają zwykle dużo starzej.
Z dr Małgorzatą Kozłowską-Wojciechowską rozmawia Katarzyna Bosacka

Co jeść, żeby być piękną?

Lekko, różnorodnie, zdrowo. Im większe bogactwo produktów, tym lepiej, bo nie istnieje produkt bomba odżywcza, który zawierałby wszystkie potrzebne nam składniki.

Składników odżywczych odkrytych i poznanych przez naukowców jest blisko 400, w tym 60 uznaje się za niezbędne. I te 60 trzeba codziennie dostarczyć, żeby mieć ładną skórę, włosy i paznokcie.

Co trzeba jeść codziennie?

Na pewno coś mlecznego - kefir, jogurt albo maślankę. Ze względu na zawarte w nich białko, probiotyki wspomagające pracę jelit, no i wapń potrzebny włosom, paznokciom, a także skórze, bo poprawia poziom jej nawilżenia, działa kojąco i antyalergicznie. Np. w sałacie też jest wapń, ale żeby dostarczyć go tyle samo co ze szklanką mleka, trzeba by zjeść 90 główek jednego dnia!

A mięso?

Codziennie nie trzeba go jeść, ale dwa-trzy razy w tygodniu na pewno warto, tyle że chude, bez tłuszczu i skóry. Drób, młodą wołowinę, z umiarem wieprzowinę. Głównie ze względu na zawartość żelaza, które nadaje skórze zdrowy kolor. Gdy żelaza brakuje, cera jest ziemista, poszarzała, wyostrzają się rysy twarzy, pojawiają cienie pod oczami.

W szpinaku też jest dużo żelaza.

Owszem, ale zupełnie inaczej przyswajalnego. Żelazo z czerwonego mięsa przyswajamy w 45 proc., a ze szpinaku tylko w 2 proc. By dostarczyć takiej samej ilości żelaza jak ze 150-g kawałka mięsa, musielibyśmy zjeść prawie 5 kg szpinaku.

Nie lubię go od przedszkola.

A szkoda, bo szpinak ma dużo kwasu foliowego, potasu, witamin C i E. Ważne tylko, żeby go nie rozgotowywać na pulpę, ale jeść na surowo, lekko parzyć albo gotować na parze. W Polsce mamy tendencję do rozgotowywania warzyw, ryżu, makaronu. A to wielki błąd, bo tracą one cenne składniki, zwiększa się ich kaloryczność i podnosi tzw. indeks glikemiczny. Czyli więcej cukru po ich spożyciu pojawia się we krwi, co bardzo napędza apetyt.

Co jeść na suchą skórę?

Ryby. Wszyscy powinni je jeść przynajmniej dwa razy w tygodniu, ale osoby o suchej skórze jeszcze częściej. Ryby mają bezcenne kwasy omega 3, które potrzebne są do budowy jej płaszcza ochronnego, przyczyniają się do lepszego jej nawilżenia, wpływają korzystnie na procesy jej rogowacenia, działają przeciwalergicznie. Najlepiej jeść dużo śledzi, bo mają najwięcej kwasów omega 3. By dostarczyć 1 g tych kwasów (tyle potrzeba nam ich dziennie), wystarczy zjeść 50 g śledzia, trochę więcej łososia, tuńczyka czy sardynek (tuńczyka jednak nie polecam w dużych ilościach, bo ma największe wśród ryb zdolności kumulowania rtęci). Dla porównania tę samą ilość kwasów omega 3 znajdziemy w 355 g dorsza czy 315 g krewetek. Zatem śledzie górą, byle nie za słone, bo sól jest przyczyną nadciśnienia, a już przeszło 60 proc. Polaków ma nieprawidłowe ciśnienie tętnicze. Dla suchej skóry ważne są też tłuszcze.

Niektóre kobiety, bojąc się przytyć, wcale ich nie jedzą.

I nigdy nie będą miały ładnej cery, bo tłuszcze są potrzebne do produkcji hormonów, dzięki którym skóra jest młoda, i enzymów, dzięki którym dobrze funkcjonuje. W pewnym wieku nie warto być lalką Barbie, bo bardzo chude kobiety wyglądają zwykle dużo starzej. Tkanka podskórna to przecież tkanka tłuszczowa. Jeśli jej nie ma, skóra zaczyna się marszczyć. I wtedy, jak mawiała moja babcia: 'Nie pomogą fale Wisły, kiedy brzuch dawno obwisły'. Tłuszcz - najlepiej olej rzepakowy do smażenia i olej sojowy do sałatek - i woda to substancje, które ją nawilżają od środka. Nasze ciało w 60 proc. składa się z wody, więc powinna być ona wartościowa, czyli najlepiej średnio zmineralizowana - z zawartością minimum 500 mg składników mineralnych w litrze.

Warzywa trzeba jeść pięć razy dziennie, a owoce?

Tylko dwa. Bo owoce mają bardzo dużo cukru, który odkłada się w biodrach i napędza apetyt. Ciekawą rzecz zrobili ostatnio żywieniowcy amerykańscy - podzielili wszystkie warzywa i owoce kolorystycznie. Okazuje się, że wystarczy zjeść trzy razy dziennie warzywa i dwa razy dziennie owoce z każdego koloru, by zapewnić organizmowi różnorodność składników odżywczych.

Kolorystycznie?

To rzeczywiście dość banalne, ale przekonujące. Okazuje się, że niebieskie warzywa i owoce są bogate w przeciwutleniacze i polifenole wzmacniające naczynia krwionośne i zabezpieczające skórę przed starzeniem. Tu prym wiedzie nasz narodowy skarb - aronia. Czerwone, np. wiśnie, papryka, mają mnóstwo antocyjanów chroniących przed starzeniem, a zielone - kwasu foliowego i witaminy C.

Czy zupa w proszku, jak przekonują reklamy, to też porcja warzyw?

Nigdy w życiu, to wielkie nadużycie. Chodzi o warzywa spożywane na surowo lub lekko gotowane.

A dieta na trądzik? Na naczynka?

To raczej kwestia eliminacji, tak samo jak przy skórze wrażliwej, alergicznej, naczynkowej. Nie należy jeść żywności mocno przetworzonej - chipsów, dań gotowych, słodkich napojów gazowanych - z mnóstwem soli, konserwantów, barwników, szkodliwych tłuszczów trans. Skórze problemowej szkodzi alkohol, czekolada, ostre przyprawy, czasem kawa, cytrusy. W dużej mierze jednak to sprawa indywidualna. Idealną dietę na piękną skórę łatwiej bowiem zdefiniować tym, co jeść trzeba, niż tym, czego nie wolno.



Więcej o: