Odważna i romantyczna

Wiosną i latem będzie dziewczęco, miękko i naturalnie. Albo prosto spod noża
Z Leszkiem Czajką rozmawia Katarzyna Bosacka

Co mam mieć na głowie wiosną?

Bardzo modne są fryzury romantyczne, liryczne, naturalne. Delikatne fale, naturalne skręty, włosy swobodnie opadające, miękkie. Najmodniejsze będą nadal włosy długie i półdługie. Ma to wszystko wyglądać tak, jakby nigdy nie było tknięte ręką fryzjera, ale to tylko złudzenie.

Żelazko na złom?

Bardzo rygorystycznie wygładzone włosy dawno już są niemodne podobnie jak misterne koki i anglezy. W ogóle nie robimy nic na siłę z włosami, choć czasami trzeba delikatnie pomóc naturze, np. przed wielkim wyjściem. Wszelkie przestylizowanie jest nie na czasie. Ma być naturalnie. No, może poza fryzurami tępo ciętymi nożem.

Kuchennym?

Nie, fryzjerskim oczywiście. Temperą. To urządzenie przypominające brzytwę, ale z różnego rodzaju ząbkami. Daje wiele możliwości. Można nim cieniować włosy, można w różny sposób je ciąć. W tym sezonie modne są też na włosach półdługich cięcia tępe, proste, jakby urwane w połowie, niedokończone. W tym cały szyk.

Styliści nadal wolą blondynki?

Tak. Blond nadal jest kolorem dominującym. Kobiety kochają jasne odcienie, bo takie zwykle bardzo odmładzają. Jednak nie może to być blond w kolorze jajecznicy, ale naturalny, miękki, kobiecy. W ogóle modne są kolory stonowane, inspirowane kolorami ciała - bursztyny, beże, odcień popielaty, kolor złota, jeśli brąz lub kasztan, to nie sztuczny, plastikowy, ale ciepły, delikatny. Kolejny sezon spędzą w modowym lamusie pasemka, balejaże i farbowanie dwukolorowe typu sól i pieprz.

W ogóle nie farbujemy włosów?

Wręcz przeciwnie. Można np. nałożyć na włosy aż trzy kolory, tyle tylko żeby tego nie było widać. Jednak efekt będzie wspaniały, bo włosy zostaną rozświetlone. Jaśniejsze na czubku, o pół tonu ciemniejsze pod spodem i o kolejne pół na końcach. Tylko trzeba pamiętać, żeby kolory były bardzo zbliżone do siebie.

A jakieś szaleństwa?

Nowością są fryzury bardzo gładkie, wręcz ulizane przy skórze głowy, i bardzo puszyste na końcach.

Trochę a la pudel?

Można tak powiedzieć. Od kości jarzmowych włosy są stapirowane lub pokarbowane, jakby modelka przed chwilą rozplatała je z warkoczyków. Czy to się jednak przyjmie? Nie wiem. Ulica pokaże.

Leszek Czajka, fryzjer stylista, ambasador L'Oréal Professionnel