Mikrokosmos

Pudry ze sproszkowanymi lusterkami odmładzającymi skórę, kremy naprawiające zniszczony kolagen. Science fiction? Nie. To nam szykuje nanotechnologia
Z prof. Arturem Ekertem rozmawia Katarzyna Bosacka

Co to jest nanotechnologia?

To inżynieria w mikroskali, a raczej w nanoskali (nanos z gr. karzeł), bo z atomów jak z klocków lego można budować nowe struktury. Np. tak małe składniki kremów, że głębiej i precyzyjniej wnikają w naskórek, albo płyny do zmywania makijażu z minigąbeczkami, które łatwiej i dokładniej czyszczą skórę.

Z czego się robi te nanoskładniki?

Z pojedynczych atomów i cząsteczek. Z atomów węgla robi się np. fullereny (Nagroda Nobla z 1996 r. z chemii), a z nich nanorurki, które mogą być wykorzystywane np. w monitorach. Fullereny likwidują też wolne rodniki odpowiedzialne za starzenie się skóry, może więc wkrótce zagoszczą w kosmetyce.

Nanotechnologia otwiera naukowcom drzwi do fascynującego świata nowych możliwości, które dziś trudno przewidzieć. Wkrótce nanomateriały będą wszędzie - w kosmetykach, pastach do zębów, oponach, rakietach tenisowych.

Jak się je robi? Skąd brać tak maciupeńkie narzędzia?

Atomy i molekuły można przesuwać i łączyć za pomocą np. światła. Laser to bardzo precyzyjne narzędzie. Używamy do tego też pól elektromagnetycznych. No i oczywiście specjalnych mikroskopów.

Da się pod takim mikroskopem zobaczyć coś interesującego kobiety?

O samoczyszczących się oknach ze specjalną powłoką, po której woda spływa bez zacieków, a zanieczyszczenia rozkładają się pod wpływem słońca, i płynach do mycia łazienek, po których wszystkie powierzchnie dużo mniej się brudzą, nie wspomnę, bo wyjdę na męskiego szowinistę. Powiem, że dzięki nanotechnologii nawet tłuste kremy do pięt będą miały lekką konsystencję, a jednocześnie pozostaną tłuste i odżywcze. Filtry mineralne chroniące skórę przed słońcem staną się zupełnie przezroczyste i nie zostawią na niej białej powłoki. Lakiery do paznokci nie będą odpryskiwać i dłużej będą się trzymać na paznokciach.

Wiele firm kosmetycznych już korzysta z nanotechnologii.

Tak, ale to początek. W latach 80. skonstruowano liposomy - kuleczki tłuszczowe wypełnione np. witaminami - do przenoszenia różnych substancji aktywnych w głąb skóry. Dziś w kremach wykorzystywane są nanocząsteczki aż 200 razy mniejsze. Już dziś produkuje się nanokremy, coraz pojemniejsze twarde dyski komputerów, nanoświatłowody, lakiery samochodowe niesamowicie lśniące i chroniące latami karoserię przed korozją i zarysowaniami.

W pralkach automatycznych stosuje się jony srebra.

Także w lodówkach i klimatyzatorach. Jony srebra mają właściwości bakteriobójcze. Atakują enzymy odpowiedzialne za dostarczanie bakteriom tlenu, a kiedy bakterie nie mają tlenu - giną. W takich urządzeniach jedzenie wolniej się psuje, a pranie mniej się brudzi.

Może jony srebra pojawią się w niebrudzących się ubraniach?

Możliwe. Ba, optymiści twierdzą, że mogą powstać nawet nanoroboty, które wstrzyknięte w tkanki nowotworowe precyzyjnie niszczyłyby komórki rakowe.

Brzmi to jak science fiction.

Tak, choć wszystko, co nie jest niemożliwe, jest zapewne możliwe. Świat inwestuje w nanotechnologię. Unia uznała jej rozwój za jeden z priorytetów na najbliższe lata. W USA wydano na nią w 2006 r. z budżetu ponad miliard dolarów. Francuzi budują centrum nanotechnologiczne w Grenoble. Mało tego, naukowcy już dziś patrzą na świat jeszcze mniejszy - technologii kwantowych. Nowa generacja komputerów, nowe metody komunikacji, precyzyjne zegary atomowe. Na technologię kwantową przyjdzie czas za 30-50 lat.