Jak się opalają Polki?

W zeszłym roku leczyliśmy kilkanaście osób poparzonych w solarium, które zażywały tabletki przyspieszające opalanie. To przerażająca moda
Z prof. Waldemarem Plackiem rozmawia Katarzyna Bosacka

Gołe bobasy, stroje topless, listki na nosach. To nad Bałtykiem standard.

Niestety. Nadal opalamy się raczej niezdrowo, choć z roku na rok coraz rozsądniej. W Polsce tylko 60 proc. plażowiczów stosuje kremy z filtrem i zaledwie 10 proc. używa ich przez cały rok! Co czwarty badany deklaruje, iż nie używa kremów z filtrami w czasie wakacji. Mężczyźni stosują filtry dwa razy rzadziej niż kobiety. A tymczasem promieniowanie słoneczne działa nie tylko latem, lecz także zimą i UVA jest równie szkodliwe i rakotwórcze jak UVB, a bardziej niebezpieczne. Nie powoduje zaczerwienienia skóry ani poparzenia, ale wnika w skórę głębiej niż UVB i tam powoduje uszkodzenia komórek i kolagenu.

W zeszłym roku w klinice dermatologicznej w Bydgoszczy leczyliśmy kilkanaście osób poparzonych w solariach, które wcześniej zażywały tabletki z psoralenami przyspieszającymi opalanie. Można je kupić na bazarze albo dostać receptę od zaprzyjaźnionego lekarza. Łyka się je przed wizytą w solarium. Poparzenia po nich są straszne.

Nie wszystkie kremy z filtrem chronią przed UVA.

To prawda. Trzeba sprawdzać na opakowaniu, czy krem ma filtry mineralne (dwutlenek tytanu [Eusolex], tlenek cynku, tlenek żelaza, mikę, kaolin, talk). Poza tym UVA pochłaniają tylko niektóre filtry chemiczne (Mexoryl SX-XL, Parsol 1789, Tinosorb). Część świadomych kobiet stosuje kremy z wysokimi filtrami, unika słońca między godz. 10 a 15, zakłada kapelusze, okulary przeciwsłoneczne z dobrymi filtrami. Niestety, nadal zbyt wiele godzinami smaży się na plaży.

Bo chciałyby mieć ciastko i zjeść ciastko?

Tak. Wiele kobiet chciałoby mieć zdrową skórę, bez zmarszczek, które powstają głównie jako wynik fotostarzenia skóry, czyli pod wpływem skumulowanej dawki UVB i UVA. Jednocześnie chciałyby mieć piękną opaleniznę, jakiej nie da się osiągnąć po zastosowaniu żadnego samoopalacza. Nadal przyciemniona słońcem skóra uważana jest za wyznacznik krzepy, udanego urlopu, ale także urody, bo wydaje im się, że wyszczupla, dodaje uroku, odmładza.

Nieprawda, skóra spalona na skwarkę wygląda dużo starzej.

Oczywiście. Poza tym dużo szybciej się starzeje. Pojawiają się na niej plamy i przebarwienia, które bardzo trudno potem ukryć, a tym bardziej usunąć. Wielki problem mamy też z mężczyznami, którzy prawie nie chronią się przed słońcem. Widok łysiejącego czterdziestolatka, który siedzi bez kapelusza w pełnym słońcu to u nas niemal norma. A przecież właśnie na łysinie, twarzy, małżowinach usznych, barkach i plecach oraz na grzbietach rąk pojawiają się pierwsze stany przedrakowe, które z biegiem czasu przekształcają się w złośliwe nowotwory.

W Polsce nie mamy zbyt dużo słońca. Trzeba aż tak się go bać?

Słońce poprawia nastrój, w małych dawkach korzystnie wpływa na skórę, bo mobilizuje jej funkcje odpornościowe, nadaje zdrowy koloryt, przyspiesza produkcję witaminy D potrzebnej kościom. Jednak, po pierwsze, słońca w Polsce będzie coraz więcej, bo mamy ocieplenie klimatu. Po drugie, wszystko zależy od intensywności. Można pić lampkę czerwonego wina co drugi dzień i w sumie w ciągu roku wypić go bardzo dużo, a można wypić butelkę czy dwie naraz i się upić. W skórze kumuluje się każda dawka ultrafioletu, czy to A, czy to B, ale najbardziej niekorzystne z punktu widzenia zagrożenia czerniakiem są poparzenia słoneczne zwłaszcza w dzieciństwie. Z biegiem czasu pojawiają się objawy fotostarzenia, które stają się coraz trudniej odwracalne.

Dlatego też nie warto opiekać skóry w solarium?

W solarium działają głównie promienie UVA, a więc te działające głębiej i bardziej podstępnie. Ba, jak wynika z badań przeprowadzonych przez prof. Jacka Szepietowskiego z Wrocławia, obsługa solariów pozostawia wiele do życzenia. Dziś taki przybytek może otworzyć każdy bez ukończenia jakiegokolwiek kursu. Gdy do solarium przyjdzie biała jak mąka nastolatka i poprosi o łóżko na 30 minut, co na pewno doprowadzi do poparzenia, to 80-90 proc. wpuszczających włączy aparat bez pytania o fototyp skóry. Nikt nie sprawdza przeciwwskazań zdrowotnych (trądzik różowaty, nadciśnienie, itp.). Ultrafiolet nasila też lub nawet prowokuje wystąpienie wielu chorób, i to nie tylko skóry.

Czy tabletki z betakarotenem są w stanie przygotować skórę na spotkanie ze słońcem?

Tak. One lekko zabarwiają skórę, zalecane są osobom o skórze jasnej, wrażliwej na słońce czy wręcz nietolerującej promieniowania UVA. Osobom nadwrażliwym, szczególnie na UVA, można zalecić betakaroten w wysokich dawkach, np. 60 mg na dobę. Profilaktycznie stosuje się co najmniej 18 mg dziennie. Można też pić dużo soku z marchwi, ale nigdy nie wiadomo, ile się w sumie przyjęło zawartego w nim betakarotenu, bo to produkt naturalny.

Więcej o: