Kobieta: istota wielozadaniowa?

Popołudnie z dzieckiem. Razem gotujecie obiad i odrabiacie lekcje. Potem prasowanie i powtarzanie angielskich słówek. A do tego zabawa w ganianego połączona z wycieraniem kurzów. Kobieta to istota wielozadaniowa - matka, żona, pracownik, kochanka, opiekunka... Tak nas stworzono? A może po prostu takie musiałyśmy się stać?
Wielozadaniowość zapisana w genach

O tym, że mózgi mężczyzny i kobiety różnią się od siebie, a także że inaczej przetwarzają informacje, psychologowie wiedzą już od dawna. Nie ma także wątpliwości, że odmienności te nie pozostają bez wpływu na nasze wrodzone predyspozycje i umiejętności. I tak ośrodek mowy u mężczyzn mieści się tylko w jednej półkuli, podczas gdy u kobiet rozlokowany jest w obu półkulach. Jednym z efektów takiego wyboru natury jest to, że dziennie kobieta wypowiada około 20 tysięcy słów, a mężczyzna - zaledwie 7 tysięcy. Poza tym panowie mają trudność w przekładaniu emocji na słowa. To z kolei wynika z tego, że kobiece centra emocji i pamięci są znacznie większe niż męskie.

Poza tym obie półkule kobiecego mózgu są lepiej ze sobą połączone, przez co ułatwiona jest komunikacja między nimi. Wszystko to wpływa na legendarną kobiecą zdolność empatii - coś, co wielu mężczyznom jest obce. Stąd już prosta droga do stwierdzenia, że kobiety lepiej sprawdzają się jako opiekunki. Mowa tu zarówno o wychowywaniu dzieci, jak i o zajmowaniu się ludźmi starszymi czy chorymi, pocieszaniu, wspieraniu.

Potwierdzają to także badania, które wykazały, że kobiety mają lepszą umiejętność odgadywania nastrojów i zamiarów innych ludzi, podczas gdy mężczyźni lepiej radzą sobie z rozszyfrowywaniem zasad rządzących systemami pozbawionymi emocji, np. kosmosem, czy opanowaniem obsługi skomplikowanych urządzeń.

To kolejny dowód na to, że panie znacznie lepiej odnajdują się w relacjach emocjonalnych - jest to wręcz nasze naturalne środowisko. A gdy do tego dołożymy instynkt opiekuńczy, rozkwitający w okresie macierzyństwa na skutek działania hormonów, okazujemy się mistrzyniami "radzenia sobie" z ludźmi, tymi zupełnie małymi, jak również tymi całkiem dużymi.

Winne hormony

Dzięki hormonom kobiety mają coś jeszcze, czego mężczyźni zazdroszczą. Naukowo udowodnione zostało, że dzięki żeńskiemu hormonowi - estrogenowi - panie mają lepszą podzielność uwagi. Potwierdziło to wiele eksperymentów. Brytyjscy naukowcy z Uniwersytetu w Hertfordshire sprawdzili, jak grupa studentów i studentek poradzi sobie z rozwiązaniem trzech zróżnicowanych zadań. Okazuje się, że w przeciągu ośmiu minut kobiety bez problemu rozwiązywały łamigłówkę matematyczną, odnajdywały restaurację na mapie i obmyślały plan poszukiwań zagubionego klucza, a do tego przeprowadzały rozmowę telefoniczną. Studenci w tym eksperymencie wypadli znacznie gorzej i to w ich koronnej konkurencji, czyli w zadaniu sprawdzającym wyobraźnię przestrzenną. Także nauczyciele potwierdzają, że plotkujące na lekcjach uczennice wynoszą z zajęć tyle samo, co skupieni na słowach nauczyciela chłopcy.

Pramatka też była zaradna

Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale pewne kobiece cechy zaczęłyśmy trenować u siebie już dziesiątki tysięcy lat temu. Gdy trwała jeszcze w najlepsze ewolucja człowieka myślącego, wędrowne plemiona naszych przodków zajmowały się łowiectwem i zbieractwem. Przy czym istotne jest tu rozróżnienie: mężczyźni-myśliwi i kobiety-zbieraczki.

Do zadań kobiet w prehistorii - poza opieką nad potomstwem - należało zbieranie jagód, grzybów, rozmaitych roślin jadalnych, korzeni. Wszystko to było - w porównaniu z męskimi polowaniami - monotonne i czasochłonne. Dlatego kobiety kształtowały i rozwijały w sobie cierpliwość, potrzebną także - kiedyś, dziś i chyba już zawsze - przy wychowywaniu dzieci.

O takim podziale obowiązków w dalekiej przeszłości zadecydowała jeszcze jedna kobieca cecha - łagodność. Wszystko przez dużo niższy niż u przedstawicieli płci brzydkiej poziom testosteronu - hormonu siły i dominacji, który pcha mężczyzn do walki i może wywoływać agresję. Zajmującej się dziećmi kobiecie takie predyspozycje nie były potrzebne - przeciwnie, pożądana była opiekuńczość i spokój.

Nowoczesna kobieta do zadań specjalnych

Wszystkie te cechy sprzyjały wtłaczaniu kobiet w role matek, żon, ewentualnie miłośniczek sztuki. Tymczasem XX wiek przyniósł emancypację i wybuch feminizmu. Kobiety zapragnęły nadrobić stracone stulecia, kiedy tylko nieliczne z nich mogły się rozwijać, uczyć, pracować zawodowo, wpływać na losy świata.

Do tego doszła mniej lub bardziej otwarta rywalizacja z mężczyznami, którzy długo przekonywali się, że panie mogą być pełnoprawnymi współpracownikami, a nawet szefami. Na każdym kroku kobieta musiała udowadniać swoje predyspozycje, kompetencje.

Te dążenia wiele kobiet łączyło i łączy z "tradycyjnymi", historycznymi rolami przypisanymi płci pięknej, a więc urodzeniem i wychowaniem dzieci, tworzeniem i pielęgnowaniem ogniska domowego, opieką nad rodzicami. Wszystko to wymagało wykształcenia ogromnej odporności psychicznej, organizacji i konsekwencji. Bez tego nie dałoby się pogodzić tak wielu ról społecznych i tak wielu codziennych obowiązków, które ze sobą niosą.

Więcej o: