Ślub marzeń, ale co potem?

  • Pin It
jolbi
26.06.2011 , aktualizacja: 21.06.2011 14:16
A A A Drukuj
Nowożeńcy Fot. Fotochannels Nowożeńcy
Przygotowania do wesela trwały rok. Idealne suknie, fryzura, kwiaty, menu, oryginalne zaproszenia. Nic się nie liczyło tylko to, aby wszystko wypadło idealnie. Emocje, nerwy, kłótnie, przymiarki wymarzonej sukni. Dzień ślubu szybko minął i trzeba wrócić do równowagi. I co się dzieje? Nadchodzi dół.
GALERIA ZDJĘĆ
SONDAŻ
Jak się czułaś po swoim weselu?

Przemęczona, skacowana, marzyłam tylko o urlopie
Miałam małe, skromne wesele i całe szczęście!
Nie uznaję wesel, slub wzięłam po cichu

I żyli długo i szczęśliwie...

W społeczeństwie nadal hołduje się modelowi księżniczki i rycerza na białym koniu. Ale życie nie zawsze układa się jak w bajce. Kilka dni po miesiącu miodowym może okazać się, że sielska perspektywa "żyli długo i szczęśliwie" ma się nijak do rzeczywistości. Emocje opadają, czar małżeńskiej idylli pryska i w przypadku jednej na dziesięć panien młodych pojawia się depresja poweselna (ang. post-nuptial depression, PND). Zmęczenie, rozczarowanie, przygnębienie. Dlaczego tak się dzieje? Psychologowie tłumaczą to prosto. Po miesiącach przygotowań wesela, po bajkowym ślubie emocje opadają, gospodarka hormonalna wraca do równowagi. Odpowiedzialna za szczęście i poczucie bliskości dopamina i oksytocyna przestaje już tak nakręcać. Poziom stężenia hormonów tak spada, że pojawia się uczucie smutku i przygnębienia. Niektórzy mogą nawet poczuć tzw. żal podecyzyjny. Może się np. okazać, że już się na nic nie czeka, że wszystkie oszczędności i emocje zostały zainwestowanie w weselną imprezę i w dzień, który z założenia miał być tym najpiękniejszym i najszczęśliwszym. Phillip Hodson jest brytyjskim psychologiem specjalizujący się w przypadkach depresji poweselanych. Według niego PND częściej dotyczy kobiet niż mężczyzn z tego powodu, że w dzisiejszym świecie ślub już nie gwarantuje - szczególnie pracującym, niezależnym kobietom - niczego konkretnego. Tymczasem rytuał ten wciąż jest sprzedawany jako rozwiązanie na wszystkie niepowodzenia i nieszczęścia, jakie w życiu mogą spotkać kobietę.

Ślub ma być początkiem, nie końcem

Psychologowie doradzają, aby w momencie organizacji ślubu i wesela nie traktować tych wydarzeń jak uwieńczenia celu. Lepiej o ślubie myśleć w kategoriach początku lub przejściowych. Zamiast dyskutować po kilkanaście razy na temat polewy na tort weselny, warto poświęcić ten czas na rozmowy z partnerem. Może lepiej zastanowić się, co będzie się działo, kiedy już ochłoniecie po weselu? Może pomyśleć o dalszych planach, celach, do których warto zmierzać po ślubie.

Nie daj się depresji poweselej

Najlepszą metodą na uniknięcie rozczarowań po ślubie jest balans i wyciszenie emocji w czasie przygotowań do zaślubin. Receptą na łagodne przejście ze stanu wolnego w małżeński może być zaadaptowanie kilku prostych zachowań i postaw. Oto niektóre z nich:

1. Poszukiwanie sukni, przymiarki, komponowanie menu, dobieranie listy gości, wybór dj'a, menu, kursy tańca, stosowanie diety, wybielanie zębów, zabiegi upiekszające i niezliczona liczba próbnych makijaży i fryzur to z pewnością ekscytujące zajęcie. Ale nie może stać się treścią życia na długo przed weselem. Zachowanie zdrowego rozsądku, nie zaniedbywanie swoich zainteresowań, przyjaciół, pracy zapewni odpowiedni emocjonalny balans.

2. Zdrowe podejście do ślubu to takie, kiedy traktujemy tę uroczystość jako rytuał, którego głównym celem jest formalne uwieńczenie związku.

3. Wsłuchaj się w siebie. To normalne, że możesz się wahać, mieć wątpliwości. Nie stwarzaj za wszelką cenę wokół siebie pozorów idealnego świata. Jeśli coś cię martwi, z czymś nie dajesz sobie rady, zapisz to na kartce, przedyskutuj z partnerem lub z zaufaną osobą. Kiedy wykażesz się odwagą mówienia o emocjach przed ślubem, zaprocentuje ci to w przyszłości.

4. Postaw sprawę jasno. Odpowiedź sobie na pytanie: po co bierzesz ślub, co to wydarzenie powinno zmienić w twoim życiu i określ swoje potrzeby związane z małżeństwem. Dobrze przemyślana decyzja, rozważenie wszelkich za i przeciw uchroni cię przed potencjalnymi rozczarowaniami.

5. Pożegnaj życie solo. Małżeństwo to zmiana polegająca na tym, że zaczniesz myśleć w kategoriach my, nie ja.

6. Daj sobie czas na oswojenie nowej sytuacji. Myśleć jak mężatka, zachowywać się jak mężatka - tego trzeba się nauczyć. Według psychologów pierwszy rok małżeństwa to przede wszystkim nauka i oswajanie z nowymi rolami.

7. Nie koncentruj wszystkich swoich działań na planowaniu wesela. Pomyśl, co będziesz robiła, kiedy już rozpakujecie weselne prezenty, a kwiaty zwiędną? Małżeństwo nie zwalnia cię od obowiązku pracy nad sobą. Zaplanujecie, co będziecie robili, kiedy już weselne emocje opadną. Wspólne zajęcia i wyjazdy, coś, na co będziecie razem czekali, pomogą uniknąć nudy.

8. Nie czekaj na ślub jak na obietnicę przeżycia najcudowniejszego dnia w życia. Nie zapominaj, że najpiękniejsze chwile zdarzają się tu i teraz. Kiedy twoje myśli błądzą gdzieś w wyimaginowanej przyszłości możesz nie zauważysz, że omija cię coś pięknego.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Komentarze (6)

  • zuza_kuczbajska

    Oceniono 3 razy -3

    Brawo za artykuł i istotne spostrzeżenia. Dodam tylko, że zatrudnienie konsultanta ślubnego zdecydowanie pozwala zachować równowagę między życiem a "projektem życia - ślub i wesele".

  • turzpuszczy

    Oceniono 4 razy 0

    Śluby są przereklamowane. Tylko pustych ludzi bawią takie imprezki, że o wieśniackich weselach i nie mniej wieśniackich wieczorach panieńskich i kawalerskich nie wspomnę. Brania kredytu, żeby coś takiego zorganizować, nie zroumiem już na pewno.
    Unikam jak mogę, wolne związki to jednak to. Na ślubach innych po prostu jedno z nas jest chore i nie może przyjechać.

  • myslacy45

    Oceniono 1 raz -1

    Kogo stać na wesele przy tych cenach ten rytuał pewnie zaniknie.

  • obydooazy

    Oceniono 1 raz 1

    "Poszukiwanie sukni, przymiarki, komponowanie menu, dobieranie listy gości, wybór dj'a, menu, kursy tańca, stosowanie diety, wybielanie zębów, zabiegi upiekszające i niezliczona liczba próbnych makijaży i fryzur to z pewnością ekscytujące zajęcie"

    To żart? Kto i dla kogo pisze takie artykuły? Ludzie z jednego grona znajomych zazwyczaj żenią się w tym samym czasie. Tym sposobem każdy z nas zalicza po 20 ślubów i wesel w ciągu 3-4 lat. Nie ma szans żeby sobie przypomnieć co u kogo się jadło, jakie były serwetki ani, o zgrozo, jaką sukienkę miała panna młoda. Dziennikarzyny, chyba na zamówienie hien z biznesu ślubnego, wmawiają młodym dziewczynom, że kogokolwiek poza nimi samymi obchodzi jak one w dniu ślubu będą wyglądać. Może czas na jakąś kampanię społeczną pt. Stop Ślubnemu Naciągactwu? Pomijam już, że ślubne szaleństwo najczęściej obserwuje się u par biorących ślub w obrządku rzymskokatolickim, które na co dzień z religią nie mają za wiele wspólnego.

  • garbata_barbie

    0

    Tylko wyjątkowy pustak poświęca rok ze swego życiorysu na zaplanowanie jednodniowej imprezy, która szybko się kończy, a kredyty trzeba na ogół spłacać jeszcze długie lata. A jeśli za wesele płacą rodzice to jest to zwyczajny wyzysk matki i ojca, którzy nieba by przychylili pustej lali, która nie myśli o tym, żeby im ulżyć w starości, a nie jeszcze przysparzać dodatkowy balast, a potem kolejny - dziecko podrzucane przy okazji realizowania własnych planów, jako darmowej niani.

  • garbata_barbie

    0

    W tym biednym zaściankowym kraju istnieją dwie skrajności. Albo lans na wolny związek , albo wielka pompa ślubna z imprezą na 100 osób i koncelebrowaną mszą w zabytkowym kościele. Jakby nie można było inaczej, prościej i skromniej. Mój ślub odbył się w USC, kościelny może kiedyś nastąpi, a może nie. Po ślubie wzięliśmy garstkę tych naprawdę oczekiwanych gości i poszliśmy do pierwszej w miarę przyzwoitej knajpy, która znajdowała się w pobliżu, tam zamówiliśmy stolik na 10 osób, każdy wybrał sobie z karty dań, co chciał. Posiedzieliśmy godzinkę, a potem przenieśliśmy się na chatę, gdzie przy pomocy kilku butelek wódki, wina oraz ciastek i śledzika w kulturalny sposób (nikt nie zalał ryja) dokończyliśmy imprezę.

    "Śluby są przereklamowane. Tylko pustych ludzi bawią takie imprezki, że o wieśniackich weselach i nie mniej wieśniackich wieczorach panieńskich i kawalerskich nie wspomnę. Brania kredytu, żeby coś takiego zorganizować, nie zroumiem już na pewno.
    Unikam jak mogę, wolne związki to jednak to. Na ślubach innych po prostu jedno z nas jest chore i nie może przyjechać. "

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane