Świat bez luster

  • Pin It
ola długołęcka
08.01.2012 , aktualizacja: 05.01.2012 14:57
A A A Drukuj
Fot. Shutterstock
Znalazłyśmy ochotniczkę, która postanowiła przeżyć pięć dni poza zasięgiem zwierciadła. Zakazane były nawet ukradkowe spojrzenia i przeglądanie się w witrynach. Czy tak się da? Oto relacja w wyprawy ekstremalnej.
Trzydziestoletnia Ewa z Wrocławia właśnie kończyła remont nowego mieszkania. Razem z narzeczonym postanowili przyspieszyć prace wykończeniowe i wzięli wolne, by przez pięć dni malować, tapetować, meblować i porządkować. Ewa miała spędzić prawie tydzień w mieszkaniu pozbawionym luster...

Dzień pierwszy

Ostatni rzut oka w lusterko samochodowe i jestem gotowa. Zapamiętałam, jak wyglądam i chyba poradzę sobie z pielęgnacją twarzy po omacku. Pierwsza przeszkoda - w windzie w naszym nowym domu jest wielkie lustro na całą ścianę. Na szczęście mieszkamy na drugim piętrze, więc będę korzystać ze schodów. Przez cały dzień jestem tak zajęta oklejaniem okien i drzwi przed malowaniem, że w ogóle nie mam czasu na gapienie się w lustro. Poza tym na pewno wyglądam bosko. Mój narzeczony jest zadowolony z eksperymentu. Z powodu braku lustra spędziłam wieczorem w łazience 10 minut, a nie 45 jak zazwyczaj.

Dzień drugi

Jest ciężko. Wstałam rano i... nie wiem, jak wyglądam! Narzeczony twierdzi, że bardzo ładnie, ale jakoś mu nie dowierzam. Dzisiaj przede mną wyzwanie - jedziemy do składu budowlanego po zakupy. Powinnam się trochę podmalować - wytuszować rzęsy i nałożyć róż na policzki... Nie daję rady. Szczoteczka od maskary to naprawdę niebezpieczne narzędzie. Można nim oko wyłupić! Z różem idzie mi lepiej, ale narzeczony nazywa mnie 'buraczkiem', więc musiałam przesadzić. Brak możliwości skontrolowania wyglądu podkopuje trochę moją pewność siebie. Chowam się za regałami i unikam kontaktu wzrokowego z ludźmi.

Dzień trzeci

Bez lustra czuję się jak bez ręki - zwłaszcza rano. Dzisiaj myję włosy. Modelowanie na szczotce okazuje się proste i do zrobienia bez odbicia w ziwrciadle. Mam nawet wrażenie, że efekt jest lepszy niż z lustrem. Zawijam włosy na szczotkę i suszę suszarką, równolegle czytając książkę. Pasmo po paśmie, bez nakręcania i przeczesywania. Moimi oczami są palce. Zauważyłam, że częściej dotykam twarzy. Na brodzie wyczuwam włos - rozprawię się z nim wieczorem. Robimy sobie przerwę w pracach porządkowych i wyskakujemy na kawę. Kawa zamienia się w lunch ze znajomymi, a ja padam ofiarą własnego eksperymentu. Przez pół spotkania moją górną dwójkę zasłania kawałeczek szpinaku! Dramat. Gdyby nie przyjaciółka uśmiechałabym się szczerbato przez resztę obiadu. Wieczorem w ruch idzie pęseta. W łazience spędzam 5 minut. Strasznie chciałabym już zobaczyć się w lustrze!

Dzień czwarty

Mam nadzieję, że cyknięcie autoportretu komórką, to nie sabotaż. Robię to w tajemnicy przed narzeczonym, który bardzo zaangażował się w mój eksperyment. Na focie wyglądam OK. Przydałoby się pomalowanie rzęs, ale sama się nie podejmę, a ukochany odmawia pomocy. Trochę jestem potargana i blada. Poza tym spoko. Po południu przy zawieszaniu zasłon coś wpada mi do oka. Nie umiem sama zapuścić kropli - trzy próby kończą się porażką. Na szczęście w domu jest mój ukochany. Wieczorem idziemy do kina. Staram się unikać luster, ale w centrum handlowym to jak bieg z przeszkodami. Rezygnuję z przymierzania fajnej bluzki, którą namierzyłam na wystawie.

Dzień piąty

Na szczęście dzisiaj bez przerwy mam ręce pełne roboty. Ostatni dzień eksperymentu i wielkie sprzątanie. Mieszkanie wygląda super, ciekawe czy ja też? Zaczynam mieć lekką obsesję. Pewnie tak wygląda odwyk. Wieczorem mają przyjść z wizytą nasi rodzice obejrzeć efekt pracy. Planuję chytrze odwrócić ich uwagę od mojej twarzy zabójczym strojem. Wbijam się w obcisłą sukienkę i zakładam oryginalny naszyjnik. Twarz pudruję i na wyczucie maluję kości policzkowe różem. Błyszczyk na usta i jestem gotowa na okazanie. Ale... mamy nie oszukam. Zagaduje mnie w kuchni, pytając, czy się dobrze czuję, bo wyglądam na zmęczoną. Tjaaa. Czekam do północy, zakładam buty, płaszcz i galopem biegnę do windy. Co widzę? Brwi, które wymagają drobnej regulacji i skórę, która błaga o peeling. Poza tym nie jest najgorzej, ale nie chcę tego przeżywać jeszcze. Ciekawe jak mój facet dał bez problemu radę?

W przypadku Ewy pięć dni okazało się problemem. O próbie, która ma trwać rok pisaliśmy na Luli

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3
  • 3
  • 1
  • 3
  • 3
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Komentarze (3)

  • hermina5

    Oceniono 2 razy 0

    Co to jest za bełkot! Kobieta nie pracuje, a robi remont, przy czym w trakcie tego remontu kręci wlosy, używa różu i tuszu, jadąc do sklepu z materiałami budowlanymi? Sorry, ale pisał to ktoś KTO W ZYCIU NIE ROBIŁ REMONTU, kiedy się kładzie gładź, szpachluje, maluje normalnie i olejno, a potem sprząta. Człowiek jest utytłany jak nieboskie stworzenie, a malowanie to ostatnia rzecz, która przychodzi do głowy!

    • misself

      Oceniono 2 razy 0

      @hermina5

      Zobacz, co oni mieli robić - malować, tapetować, meblować i porządkować. Nie kładli gładzi, nie szpachlowali, nie malowali olejno (naprawdę nie każdy to robi... u mnie w mieszkaniu ani w domu rodzinnym nie ma nic pomalowanego olejną farbą). Tapetowanie to raczej czysta robota.

      I większość kobiet jednak nakłada chociaż podkład codziennie rano, ja to robiłam nawet kiedy sprzątaliśmy po remoncie (sam remont zlecaliśmy), bo bez tego miałam straszliwie przesuszoną skórę twarzy.

      Nawet jeśli ten artykuł jest zmyślony, to Kjerstin Gruys naprawdę spędza rok bez lustra... I podziwiam.
      --
      ich4pory.blogspot.com

  • kikk

    0

    ja bym nie wytrzymała

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane