Ja mam 37 lat, ty masz 37 lat, przed nami... walka ze zmarszczkami

Lata lecą, skóra wiotczeje, zmarszczki się pogłębiają. Na szczęście masz wiele sposobów na to, jak się ze swoją starością mierzyć. Ostatecznie na końcu każdej drogi najlepiej, żeby znalazła się akceptacja. Ciekawe jednak, co czeka nas po drodze?

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

My tam w metrykę nie zaglądamy, ale ONE też mają swoje lata

Jeśli jesteś kobietą, która w ankietach zaznacza okienko powyżej 35 roku życia. Czytaj dalej. Jeśli codziennie zauważasz nowe oznaki starzenia, i chociaż w swojej dojrzałości czujesz się naprawdę świetnie - ale nie jesteś ślepa - witaj w klubie.

Ja nie będę udawała, że w ogóle nie martwię się powolnym starzeniem mojego ciała i twarzy. Martwię się. Zwłaszcza sytuacja pod oczami mnie martwi i dodatkowo zasmuca. Nie jestem na tyle uduchowiona, ani na tyle skupiona wyłącznie na wnętrzu, żeby pomijać akceptującym milczeniem kolejne zawody, które funduje mi moja powłoka cielesna.

Wczoraj złapałam się na tym, że przeglądając zdjęcia na jednym z brytyjskich portali z zainteresowaniem zatrzymałam się na materiale o Katie Holmes (tytuł brzmiał mniej więcej: „Rozdarta! Katie Holmes w podartych, obcisłych dżinsach, pokazuje krągłości podczas poranka z kawą w Los Angeles”).

Katie HolmesKatie Holmes - pięk. Fot. East News

Katie widziałam całkiem niedawno w serialu „Ray Donovan” i autentycznie zachwyciła mnie swoją rolą i wyglądem. Jest dojrzała, nie mizdrzy się - jak kiedyś miała w zwyczaju - do aparatu.

Zaczęłam się zastanawiać, ileż ma ona lat. Bo zachwyt zachwytem, ale pewne zmęczenie i choć zabrzmi to brutalnie „zużycia materiału” widać po niej gołym okiem.

- To zupełnie jak w moim przypadku - poczułam z hollywoodzką gwiazdą natychmiastową więź. Szybciutko sprawdziłam, ile Holmes ma lat. Okazało się, że Katie jest moją rówieśnicą - rocznik '78.

Podobnie jak January Jones, Katherine Heigl, Magdalena Mielcarz, Joanna Koroniewska, Agnieszka Szulim, Joanna Liszowska, Odeta Moro, Magdalena Róźdżka, Paulina Chylewska czy Anita Werner, żeby wymienić kilka bardziej znanych kobiet w podobnym wieku.

Dwa kroki w tył jeden do przodu

Część mojej pracy stanowi testowanie zabiegów i preparatów kosmetycznych, a część pracy wymienionych wyżej pięknych kobiet, dbanie o to, by jak najdłużej wyglądać świeżo, młodo i pięknie.

Ja już wiem - i duża grupa aktorek starszego pokolenia także (zwłaszcza te, które po kolei przyznawały się do zbyt radosnego stosowania botoksu i wypełniaczy), że ingerencja lekarza medycyny estetycznej to nie droga dla mnie. Pisałam już o tym, że botoks nie dla mnie (nie można nawet oczu przed słońcem zmrużyć bez marszczenia nosa jak zajączek), wypełniacze nie są dla mnie (za drogo, za krótkotrwały efekt, wychodzi za sztucznie i jeszcze krwiaki się robią). Ingerencje generalnie nie dla mnie.

Z czystym sumieniem natomiast inwestuję we wszystko, co mobilizuje moją skórę do działania, poprawia procesy międzykomórkowe, stymuluje do odbudowy i ogólnie stawia na baczność komórki.

Jestem więc po sześciu zabiegach w salonie z zastosowaniem peelingu peptydowego marki Dermaquest, oraz trzech zabiegach bio electro peelingu Abacosun (dobre dla skóry połączenie prądu i temperatury). Skóra po nich jest bardziej sprężysta, jakby bardziej napięta i gęsta. Chociaż odcisk po wstaniu z łóżka wciąż „rozporostowuje się” nawet 30 minut.

January Jones - twarz prawie bez zmarszczek. Czyżby dzięki unikaniu słońca? Fot. East News

Nie na żarty

Spoważniała moja półka w łazience - pojawiły się mocniejsze kosmetyki przeciwzmarszczkowe (serum Vichy, ampułka z retinolem Bandi oraz krem serum witaminowe Royal Glow Clinic marki Chantarelle).

Dołączyłam także do grupy wyznawczyń maseczek. Dopiero teraz, kiedy moja skóra zaczyna się sypać rozumiem, o co chodzi w określeniach „maseczka bankietowa” i „efekt wow”. Po dobrym peelingu enzymatycznym  i nałożeniu takich właśnie preparatów, autentycznie skóra mobilizuje się i wygląda świetnie.

Raz w tygodniu po nałożeniu serum stosuję także microroller, który został mi po zabiegu peptydowym - wspomaga działanie kosmetyku.

Fot. Materiały prasoweFot. Materiały prasowe

Nie oszukujmy się jednak, każda z nas kobiet po 35. roku życia - jakkolwiek jesteśmy atrakcyjne, wyraziste, zjawiskowe łatwiej widać na naszej twarzy zmęczenie, utratę blasku. To już nie ta sama cera co 10 lat temu. Nie dam sobie jednak wmówić, że fakt, że wreszcie nie mam pucołowatej buzi to powód do zmartwienia, związany z utratą objętości skóry. Na razie - mam jeszcze około 13 lat aż skóra pozbawiona objętości zacznie obwisać - cieszę się smuklejszą twarzą. A że ze zmarszczkami? No, ze zmarszczkami, ale za to w jakim sławnym towarzystwie!

Odeta MoroOdeta Moro. Fot. KAPiF

Więcej o:
Komentarze (3)
Ja mam 37 lat, ty masz 37 lat, przed nami... walka ze zmarszczkami
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • dupajasi0

    Oceniono 3 razy 3

    Akurat Katie Holmes ma pecha bo ma takie rysy twarzy, że doskonale widać po niej przemijające lata. Co do reszty to trzeba się przyjrzeć. ;-)

  • annajustyna

    Oceniono 6 razy 2

    Pani Moro wyglada na 6-7 lat starsza...

  • gina_80

    Oceniono 1 raz -1

    wg mnie żadne kremy i maseczki nie dadzą nam takich efektów jak medycna estetyczna, ta bezinwazyjna, która rewitalizuje, a nie zmienia nas w potworki. Ja po 35 zaczęłam intensywną odbudowę skóry pod okiem doświdczonej lekarki Magdaleny Tyc- Tyki. Na początku odbudowa jakości skóry – zrobiłam zabiegi rewitalizacji kwasem hialuronowym a dopiero po tym zabiegu uniesienie chomików za pomocą nici z haczykami , wystarczyły tylko 4 takie nici by zagwarantować podtrzymanie owalu twarzy i odbudowę kolagenu w skórze. Śmiało moge powiedzieć, że nici to najlepsze co mogło spotkać moją twarz po 30.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX