Komentarze (20)
-
no to jestm uzalezniona od jedzenia. musze po prostu musze, tak jak od powietrza i innych fizjologicznych czynnosci.
-
A większość tych przypadków spowodowanych jest nadmiarem żarcia.
Nie należy kupować niezdrowego jedzenia i tyle, a jak ktoś się przed zakupem nie moze pohamować, to chyba już jest kompulsywne kupowanie a nie problem z żarciem ;) -
Kolejna bzdura psychologów. Jesz bo nie umiesz rozmawiać o emocjach.. Przyoszczędź na jedzeniu i porozmawiaj o emocjach z psychologiem, 200 zl/godz
-
Jaaaa cie! Mam toksyczne relacje z jedzeniem! I jestem od niego uzależniona!
-
Tak, na pewno wszystkie osoby, ktore wysmiewaja pomysl uzaleznienia od jedzenia, NIGDY ale to NIGDY nie jadly w chwili stresu, tak samo jak palacze nigdy nie pala wtedy papierosow. Spokojnie, nie trzeba sie od razu, ale warto zauwazac takie relacje.
-
poprawka: nie trzeba sie od razu modlic do Jezusa
-
anglicy mowia
"you are what you eat"
to jest cala "tajemnica" tycia. Czy nasi przodkowie mieli 3 posilki? + zakaski + slodycze? -
Po co doszukiwać się w -objadaniu się- toksycznego stosunku do jedzenia:)
Może zajadanie stresu bierze się z potrzeby poczucia bezpieczeństwa tak dobrze znanego z czasów niemowlęcia gdy bliskość matki i pożywienie to przyjemność i jednocześnie lekarstwo na stres. Może jest rzeczą normalną i służy naszej psychice, może więc jednak zajadajmy się ale tym co spala tłuszcze w organizmie a ma smak bekonu lub czekolady? Panowie naukowcy – do roboty:) -
W końcu bardzo mądry artykuł na temat diet. Niepotrzebne tylko to gadanie o religii, która jest zbiorem zabobonów, półprawd i fantazji. Sedno problemu tkwi w rozpoznawaniu i nazywaniu własnych uczuć... potem już jest z górki. Powodzenia grubasy :) Na pewno się uda tym razem. Inne diety, poza dietą psychologiczną, to po prostu ściema.
-
nic odkrywczego, wszystkie uzaleznienia biora sie z glowy, ze slabosci i niemoznosci radzenia sobie z rozmaitymi problemami. trud jednak polega na tym, ze nie potrafimy lub nie chcemy przyznac sie przed soba do tego, ze owe problemy mamy - jak w artykule, prawda? i w rzeczywistosci nie skupiamy sie na sobie. medytacja, czy nawet wspomniana modlitwa, pozwala na skupienie sie wokol wlasnego "ja" - a to podstawa do rozpoczecia dzialania. wsluchujemy sie w siebie, swoj organizm, pozwalamy sobie na stawienie czola problemom. to klucz do sukcesu. jesli ogarniemy wnetrze i rzeczywiste potrzeby organizmu oraz ducha, chudniecie pojdzie z gorki.
tylko z wlasnego doswiadczenia wiem, ze to trudne. jesli ktos uzaleznil sie od jedzenia, to mimo, ze widzi swoj wystajacy brzuch, nalana twarz i cellulit, mimo, ze wie, czym grozi zarcie, nie potrafi zaczac sluchac siebie. to przykre. ale trzymam kciuki za wszystkich (wlacznie z soba)
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX









![Różowe włosy - zaryzykujesz? [ZDJĘCIA]](http://bi.gazeta.pl/im/3/11749/z11749583R.jpg)


