Ślubny savoir-vivre

  • Pin It
Joanna Szulc
17.07.2011 , aktualizacja: 15.07.2011 15:20
A A A Drukuj
W ślub to ważne wydarzenie, nie tylko dla samych narzeczonych, ale także dla ich bliskich. Warto przestrzegać pewnych zasad, by wszyscy czuli się szczęśliwi i docenieni.
W czasie przygotowań do zawarcia małżeństwa i urządzania wesela przyda się wam duża dawka cierpliwości i spokoju. Z jednej strony chcielibyście kontrolować przygotowania, decydować samodzielnie w najważniejszych dla was sprawach, z drugiej - dookoła macie mnóstwo osób, które będą wam doradzać, próbować decydować za was, oburzać się lub grymasić, gdy postanowicie coś nie po ich myśli. Trzeba pamiętać, że rodziny panny młodej i pana młodego mogą sobie różnie wyobrażać przebieg zaręczyn, przygotowań, ślubnej ceremonii, wesela. Coś, co dla jednych jest oczywiste i wynika z rodzinnej tradycji, dla drugich może być niezrozumiałą fanaberią. Przy ślubnym ołtarzu spotyka się nie tylko dwoje zakochanych ludzi, ale i ich rodziny, które odtąd będą spowinowacone. Warto zadbać, by nikogo nie dzieliły nieporozumienia i swary. Dlatego pamiętajmy o zasadach dobrego tonu.

Pora na pierwszy kompromis

Możecie sobie wyznać miłość w cztery oczy, możecie zaręczyć się i nawet zaplanować datę ślubu, ale prawdopodobnie nie obędzie się bez rodzinnej ceremonii. Zaplanujcie ją dyskretnie, najlepiej wtajemniczając w przygotowania jego i twoją mamę. Wiadomo, że przed ślubem rodziny będą musiały się spotkać, zaproponujcie więc uroczysty obiad lub kolację. Powinien odbyć się w domu rodziców przyszłej panny młodej (niektórzy mogą chcieć zaręczyny wyprawić w eleganckiej restauracji, choć trudno wtedy będzie o prawdziwie rodzinną atmosferę). Zaproszenie na tę uroczystość powinno wyjść od rodziców dziewczyny do rodziców chłopaka. Rodzice przyszłego narzeczonego powinni zjawić się na obiedzie lub kolacji punktualnie, z bukietem kwiatów dla matki przyszłej synowej (przeważnie są to różowe róże) i dla niej samej (róże w kolorze purpury) oraz butelką szampana (lepiej nie oczekiwać, że szampan zostanie zaraz podany - gospodarz domu pewnie schłodził już butelkę trunku, którym wzniesiecie toast). Warto rozpocząć spotkanie od swobodnej rozmowy na ogólne tematy. W tym czasie można podać apéritif (lekkie drinki dla zaostrzenia apetytu) i drobne przekąski (orzeszki, koreczki). Skrępowani rodzice będzą mieli zajęcie dla rąk. Nie wypada, aby pani domu zniknęła od razu w kuchni, by przyszykować gorący posiłek. Lepiej zawczasu go przygotować, tak by wymagał jedynie podgrzania w ostatniej chwili.

Kiedy przystąpić do najważniejszej części spotkania?

Jeśli rodziny się znają, pewnie lepiej będzie od tego zacząć, jeszcze przed obiadem czy kolacją. I młodzi, i rodzice staną się potem bardziej swobodni. Jeśli jednak jest to pierwsze spotkanie, może lepiej będzie poczekać z zaręczynami do deseru (ale także nie przeciągać tej chwili za bardzo). Wiele tu zależy od rozwoju sytuacji. Bądźcie pewni, że rodzice tak samo przeżywają tę uroczystość jak wy. Jeśli ich reakcje będą nie takie, jak sobie wyobrażaliście (histeryczna wesołość, zimny spokój, dziwne żarty), złóżcie to na karb ich zdenerwowania. Oni także chcą, żeby wszystko wypadło jak najlepiej.

Zanim dojdzie do zaręczyn, dobrze byłoby, gdybyście poznali wzajemnie zwyczaje, jakie panują w waszych rodzinach. Jeżeli np. ojciec przyszłej narzeczonej jest człowiekiem zasadniczym, a w domu przywiązuje się wagę do form, lepiej będzie, jeśli "starający się" poprosi o rękę córki w sposób poważny i oficjalny, a swą prośbę wystosuje do rodziców wybranki (w niektórych rodzinach za właściwą formę uważa się sytuację, gdy ojciec narzeczonego prosi o rękę córki dla swojego syna). Jeśli w rodzinie panują raczej partnerskie, swobodne relacje, zaręczyny mogą się oczywiście odbyć spontanicznie, między dwojgiem zakochanych przy życzliwej obecności bliskich.

Oczywiście można także wybrać wariant zaręczyn bardziej kameralny.

Obyczajowi stanie się zadość, jeżeli chłopak przyjedzie do domu rodziców dziewczyny z bukietem kwiatów dla przyszłej teściowej i narzeczonej i podczas rozmowy od razu wyjawi cel wizyty, poprosi o rękę swojej wybranki i podaruje jej pierścionek. Klękanie przed damą serca jest oczywiście mile widziane, zwłaszcza przez co bardziej romantycznie usposobione kobiety, ale czasem może zostać uznane za gest zbyt patetyczny, dlatego nie trzeba się przy nim upierać.

Zostawcie sobie oczywiście furtkę

Być może rodzice do czegoś was przekonają, ale nie gódźcie się na wszystko dla świętego spokoju. To wasz dzień, najważniejszy w życiu. Rodzice swój ślub już przeżyli. Nie zwlekając, umówcie obie rodziny na kolejne spotkanie, tym razem już robocze, dotyczące podziału obowiązków i kosztów ślubu i wesela. Warto przygotować spis spraw do omówienia. Poinformujcie rodziców, na kiedy wyznaczyliście termin ślubu, jak wyobrażacie sobie ślub i wesele. Starajcie się uwagi przyjmować ze spokojem i tłumaczyć wasze decyzje bez zbytnich emocji.

Jeśli planujecie wesele

jego rodzaj zależny będzie od funduszy, jakimi będziecie dysponować. Może się jednak zdarzyć, że rodziny panny młodej nie będzie stać na huczne wesele. Wtedy rodzina narzeczonego nie może wymagać od nich wydania na ten cel wszystkich oszczędności czy zaciągnięcia kredytu. To sprawa bardzo delikatna. Ojciec narzeczonego może wówczas w przyjaznym tonie zaproponować podział kosztów ("Dajmy spokój zwyczajom, dziś wszystkim żyje się trudno - podzielmy koszty po połowie"). Tu jednak są dwa niebezpieczeństwa: rodziny panny młodej może nie być stać na zapłacenie nawet połowy ceny wielkiego wesela albo może się ona poczuć skrępowana swoją sytuacją finansową. Potrzebny będzie takt i kompromis. Skromne wesele w miłym gronie okaże się o wiele przyjemniejsze niż wielka impreza, gdy obie strony mają ochotę rzucić się sobie do gardeł.

Pierwsze starcie

Wkrótce po zaręczynach zaczniecie pewnie snuć plany dotyczące terminu ślubu, wyboru kościoła lub urzędu stanu cywilnego, świadków, miejsca na wesele, szacunkowej liczby gości, podróży poślubnej. Zróbcie to we dwoje, abyście poznali swoje wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać ten uroczysty dzień. Potem będą was czekały rozmowy z dziesiątkami osób, które zaczną was przekonywać do swoich wyobrażeń, ustalcie więc na początku, co dla was jest najważniejsze. Przygotujcie się na to, że rodziny mogą chcieć na was wpłynąć ("Ależ co wy opowiadacie, ślub będzie w tym samym kościele, w którym braliśmy ślub my i wasi dziadkowie, to rodzinna tradycja!"). Wyznaczcie sobie więc kanon spraw dla was ważnych i trzymajcie się go w sposób bardzo grzeczny, ale zdecydowany.

Drużba na służbie

Przynajmniej dwa miesiące przed ślubem powinniście wyznaczyć osoby, które będziecie chcieli poprosić na swoich świadków. Zachowajcie spokój, gdy rodzice ustalą za was, że świadkować wam będzie twój brat i siostra pana młodego, i powiedzcie, że wolicie sami wybrać drużbów, np. spośród przyjaciół. Gorzej, jeśli rozmowa toczy się przy samych zainteresowanych. Wtedy, jeśli naprawdę nie akceptujecie wyboru rodziców, trzeba uciąć temat: "Musimy to przedyskutować", a potem porozmawiać w cztery oczy z siostrą czy bratem. Można powiedzieć, że wcześniej obiecaliście tę funkcję komu innemu, a dla rodzeństwa szykujecie w przyszłości funkcję rodziców chrzestnych. Świadkiem powinien zostać ktoś bliski i dobrze zorganizowany. Do jego obowiązków należy np. opieka nad listą prezentów, towarzyszenie wam podczas formalności ślubnych, przygotowanie wieczoru panieńskiego i kawalerskiego, pomoc przy odbieraniu życzeń, kwiatów, prezentów, a także opieka nad co bardziej szacownymi gośćmi weselnymi. Pamiętajcie, że bycie świadkiem to zaszczyt, ale i spore obciążenie. Wybrana osoba może odmówić i należy to zrozumieć.

Zaprosić, ale jak?

Na parę miesięcy przed ślubem nie wiesz jeszcze, że problemy będą się mnożyć wraz z dopinaniem wszystkiego na ostatni guzik. Dlatego staraj się rozkładać w czasie różne żmudne zajęcia. Należy do nich np. sporządzenie listy gości zaproszonych na ślub oraz listy gości weselnych, odnalezienie ich adresów wraz z kodami pocztowymi i sprawdzenie, czy są one wciąż aktualne (robota na kilka wieczorów). Część gości na ślub będą chcieli zaprosić wasi rodzice (np. swoich przyjaciół, kuzynkę, o której zapomnieliście, a która w młodości bardzo przyjaźniła się z mamą). Dajcie im taką możliwość. Do kościoła czy USC może przyjść każdy, co innego z weselem. Nie zapominajcie także o tym, że osoby będące z kimś w stałym związku trzeba zaprosić na wesele z osobą towarzyszącą. To podwyższa koszty wesela, ale raczej się tego nie uniknie. Wysyłanie zaproszeń trzeba zacząć cztery tygodnie przed ślubem. Na zaproszeniach warto umieścić wasze adresy - część gości nie będzie mogła przybyć na ślub, a będzie chciała przesłać wam gratulacje pocztą. Osoby, które chcecie widzieć na weselu, wypada zaprosić osobiście (najlepiej, jeśli pojedziecie do nich oboje, chyba że nieobecność jednego z narzeczonych będzie absolutnie usprawiedliwiona). Jeśli część gości mieszka daleko, można tę czynność scedować na pocztę, ale mieszkających bliżej należy odwiedzić, wcześniej umawiając się na krótką wizytę. Nie załatwiajcie wszystkich wizyt jednego dnia - każdy będzie was częstować przynajmniej herbatą i ciastem, a możliwości waszych żołądków są przecież ograniczone.

Jadą goście z daleka

Jeśli wśród zaproszonych na wesele znajdują się krewni i znajomi z odległych miejsc, trzeba ustalić z nimi szczegóły dotyczące przyjazdu i noclegu. Przyjmuje się, że dojazd goście powinni zafundować sobie sami, ale na miejscu mogą spodziewać się gościny. W ramach oszczędności można ich ulokować u rodziny (jeśli bliscy się na to zgodzą i nie sprawi im to kłopotu). Jeśli nie ma takiej możliwości, trzeba będzie zarezerwować hotel. Jeśli was na to nie stać, najlepiej będzie szczerze porozmawiać z zaproszonymi i jasno postawić sprawę. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy goście dowiadują się, że mają zarezerwowany pokój w eleganckim hotelu, a nazajutrz okazuje się, że sami muszą zań zapłacić.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Komentarze (9)

  • pszkup_test

    Oceniono 1 raz 1

    aaaa

  • ka-mi-la789

    Oceniono 2 razy 2

    Te porady chyba zostały przepisane z dziewiętnastowiecznego poradnika dobrych manier.

  • greges58

    Oceniono 1 raz 1

    Co to za Bzdury ???
    Odniosę się wyłącznie do jednego punktu.
    Wesele MUSI być huczne !!!
    Szczególnie na wsi lub w niewielkim miasteczku ;)
    Nie masz Kasy ?
    Sprzedaj pół pola ! Albo całe ???
    MY ( rodzina Pana Młodego ) chcemy się bawić !!!
    To jest Ultimatum.
    Jeśli nie będzie drogo i bogato - nici ze Ślubu !
    Zostanie Panna z Dzieckiem :)
    I co ?
    Jajco... .
    Rodzice narzeczonej " płaczą i płacą " .

    Sprawdzone. !
    Na Wielu przykładach ;)
    To się nazywa Życie !!!
    Redakcjo...
    Bujasz w Obłokach ???
    Pozdrawiam ^ ^
    Grzesiek
    To sie nzaywa

  • aarichia

    Oceniono 2 razy 2

    Co to za bzdury? Zaręczyny na obiedzie u rodziców panny młodej? Chyba z 20 lat temu, dzisiaj nikt tak nie robi, to sprawa pobierających się ludzi. Podział kosztów? Że niby płaci rodzina panny młodej, i może jeszcze powinna wnieść posag w ilości 10 krów i 20 świniaków?! Połowa z tego chyba została przekopiowana z podręcznika dla naszych rodziców. Niech się gazeta zastanowi i przeczyta zanim coś opublikuje.

  • greges58

    Oceniono 1 raz 1

    @ aarichia
    Oczywiście, że tak !!!
    Zapomniałem o Posagu ;)

    Wiesz co to są LUDZIE ???
    Panna Z Dzieckiem ;)
    Nie ma posagu ? Ni ma ślubu !!!
    Nie znasz wiejskiej mentalności.
    Połowa wyjazdów zarobkowych za granicę ma związek z wydatkami na wesele Córki !
    Cała Ściana Wschodnia ;)
    A chłopak jeździ " na Saksy ", aby kupić weselną Wódkę !!!

    Pozdrowionka ^ ^
    Grzesiek

  • zeus_gromowladny

    0

    > To się nazywa Życie !!!
    > Redakcjo...
    > Bujasz w Obłokach ???

    Chyba po prostu nie każdy jest ze wsi, Grześku.

  • anka_z_lasu

    Oceniono 1 raz 1

    "Rodzina panny młodej za[...] (choć podczas samego płacenia lepiej wygląda, gdy narzeczony wyjmuje pieniądze z portfela)"

    Buhahahaha! Rewelacje prosto z XIX wieku...

  • 1pytanie

    Oceniono 3 razy 3

    Kościół katolicko-watykański pogrąża przyszłe młode rodziny w DŁUGI !!!!
    TFU....ze zwyczajami religijnymi ( co trzecie małżeństwo się rozpada.. !! ) .----------->>>>>>>

  • shy33

    0

    Nie lubię takich schematów i szopek. Może jeszcze trzeba dodac do programu kiedy należy wyjść do toalety. Większość wesel jest na jedno kopyto.

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane