Osoby, które mało śpią tyją

Ścisła dieta i dużo ruchu - tak brzmią zalecenia dla osób walczących z nadwagą. Okazuje się, że recepta na smukłą sylwetkę powinna zawierać jeszcze jedną pozycję - dużo snu.
Problem nadwagi i jej likwidowania to obszar intensywnych poszukiwań naukowych - nie chodzi już tu tylko o wygląd, ale i o zdrowie, a nawet życie.

O dodatkowe centymetry w pasie obwinia się zarówno złą dietę, brak ruchu, jak i geny. Okazuje się jednak, że równie szkodliwy jest brak odpowiedniej ilości snu. Nasz organizm nie ma wtedy czasu na regenerację i wytwarzanie potrzebnych mu substancji, np. hormonów. Choć już wcześniej podejrzewano taką zależność, to dopiero teraz udało się ją potwierdzić i wyjaśnić dwóm niezależnym zespołom badawczym. Uczeni postanowili sprawdzić, czy brak snu może wpływać na poziom hormonów regulujących nasz apetyt - leptynę i grelinę.

Kalorie zamiast snu

Zespół prof. Eve Van Cauter z Uniwersytetu w Chicago przeprowadził badania na 12 zdrowych młodych mężczyznach (pracę opublikowało pismo "Annals of Internal Medicine"). Podczas badania trzykrotnie zmierzono im poziom leptyny i greliny. Pierwszy pomiar wykonano na początku eksperymentu, kolejny po dwóch nocach krótkiego snu (cztery godziny), a trzeci po dwóch przespanych nocach (ok. ośmiu godzin). Za każdym razem oceniano też apetyt ochotników oraz notowano, co wybierają do zjedzenia. Przypuszczenia naukowców się sprawdziły - po zarwanych nocach poziom hormonów uległ wyraźnym zmianom. Ilość hamującej apetyt leptyny spadła średnio o 18 proc., a stężenie pobudzającej ją greliny wzrosło o prawie 30 proc. Nic więc dziwnego, że niewyspani ochotnicy rano marzyli tylko o czymś do zjedzenia. A co wybierali? Większość sięgała po ciastka, czekoladki i chipsy - czyli wszystko to, co dodaje nam kilogramów. Żaden nie skusił się na jogurt czy marchewkę. - Nie do końca wiemy, dlaczego mężczyźni akurat na to mieli ochotę, ale podejrzewamy, że takiego jedzenia domaga się mózg zmęczony brakiem snu - wyjaśnia Eve Van Cauter. - Jego głównym paliwem jest , a najprostszy sposób, by ją dostarczyć, to zjeść porcję ciastek - wyjaśnia.

Z łóżka do lodówki

Wnioski zespołu z Chicago potwierdza praca naukowców z Uniwersytetu Stanforda (USA) i Uniwersytetu w Bristolu (Anglia) opublikowana przez Public Library of Science Medicine. Doświadczenie objęło aż 1024 ochotników między 30. a 60. rokiem życia. Za pomocą kwestionariuszy uczeni oceniali, jak długo badani zazwyczaj śpią, czy reagują bezsennością na stresy itp. oraz zmierzono im poziom leptyny i greliny. Okazało się, że osoby poświęcające na sen mniej niż 5 godzin miały o 15 proc. mniej hamulców głodu, a o 15 proc. więcej wzmacniaczy apetytu. Ponadto - jak wykazali uczeni - wskaźnik masy ciała (BMI) badanych był tym większy, im mniej czasu poświęcali na sen.

- Chyba trochę zapomnieliśmy, jak ważny jest nocny odpoczynek - zastanawia się prof. Van Cauter. - W dzisiejszych czasach trzeba być superaktywnym. Dużo się uczyć, jeszcze więcej pracować, spotykać się ze znajomymi i mieć jakieś hobby. Większość z nas to notoryczni "niedosypiacze", a więc osoby, u których poziom hormonów apetytu może być poważnie rozregulowany. Z naszych badań wynika, że ludzie zaczęli zastępować godziny snu dodatkowymi kaloriami - podsumowuje prof. Van Cauter.

Faktem jest, że w ciągu ostatnich 50 lat sen przeciętnego Amerykanina skrócił się o 2 godziny, a liczba osób z nadwagą wzrosła z 25 do 65 proc. Żyjąc zaś w świecie technicznych udogodnień, utyć jest jeszcze łatwiej. W końcu z łóżka do lodówki nie jest daleko, a sięgnąć po ciasteczko można nawet po ciemku. Lepiej jednak przewrócić się na drugi bok i liczyć barany. Ostatecznie - sięgnąć po marchewkę.

Więcej o: