Najlepsza Polka Tour de Pologne: "Traktuje się nas tak, jakbyśmy nie istniały"

Oglądając sportowe zawody, widzimy tylko to, co jest tu i teraz. Jednak wyścig, to jedynie wisienka na torcie. O tym, jak wygląda życie zawodowej kolarki, rozmawiamy z Eweliną Szybiak, pierwszą Polką tegorocznego Tour de Pologne.

Tour de Pologne ma długą tradycję, jednak dopiero w tym roku do udziału dopuszczono kobiety. Wiedziałaś, że kiedyś to nastąpi?

Może nie wiedziałam, ale miałam cichą nadzieję, że taki wyścig odbędzie się również w Polsce. Kiedy podczas Tour de France zaczęto organizować kobiecy wyścig La Course, już chodziły słuchy, że w Polsce można stworzyć coś podobnego. Myślałam, że poczekamy na to kilka ładnych lat, ale jednak nie Dzięki Czesławowi Langowi mogłyśmy stanąć na starcie już w tym roku, mając oprawę wyścigu identyczną jak w męskim Tour de Pologne.

Nie sądzisz jednak, że rywalizacja pań jest inaczej traktowana?

Kolarstwo kobiet a mężczyzn to dwie różne bajki. Zaczynając od zaplecza, po finanse. Mało się o nim mówi, mało pokazuje w mediach, trochę tak, jakbyśmy nie istniały. Trenujemy i wykonujemy tak samo ciężką pracę na treningach, jak mężczyźni. Wiadomo, że mężczyźni mają więcej kilometrów do przejechania, ale my też pokonujemy długie dystanse, a nasze wyścigi wcale nie są nudne.

Wyrzeczenia są takie same, tylko popularność i promocja naszych wyścigów jest mniejsza i wysiłek mniej zauważany. Widać, jak promocja w mediach przyciąga widzów do obejrzenia wyścigów takich jak Tour de France, Giro di Italia, Vuelta di Espania, ilu kibiców podczas relacji widocznych jest na trasie. Taka forma przyciąga również sponsorów, którzy są bardzo ważni zarówno w tej, jak i innych dyscyplinach sportu.

Co myśli się na trasie? Jak się motywujesz?

Staram się nie myśleć o niczym konkretnym. Jestem skoncentrowana na wyścigu, obserwuję ruchy i zachowanie zawodniczek w peletonie i podejmuję decyzję, co mogę zrobić w danej chwili. Jeśli mam do wykonania zadanie, staram się je wykonać jak najlepiej, zgodnie z taktyką trenera. W zależności od sytuacji, wyścigu, poziomu formy i dyspozycji pojawiają się różne myśli. Gdy wszystko idzie dobrze, noga kręci się w miarę równo, to jest inny świat, wtedy aż chce się jechać i nie potrzeba mi większej motywacji. Kiedy „noga nie podaje” czasem pojawia się myśl, żeby ten wyścig przetrwać, żeby dziewczyny nie jechały za szybko, żeby przekroczyć linię mety, zostawić rower i nie wsiadać na niego, choć przez moment.

Ewelina SzybiakMichał Zięba; Michał Zięba. BUKOVINA Resort.

Jak to się stało, że zajęłaś się kolarstwem?

Zawsze jeździłam dużo na rowerze, ale bardziej dla frajdy. Do kolarstwa namówił mnie mój nauczyciel wychowania fizycznego z gimnazjum - Bartosz Szuban, który zarówno wtedy, jak i obecnie, bierze czynny udział w różnych imprezach kolarskich. To mi bardzo zaimponowało i postanowiłam spróbować swoich sił w tej dyscyplinie sportu. Nasz nauczyciel zabrał mnie i koleżanki po raz pierwszy na zawody szkolne, gdzie zajęłam 2 miejsce na rowerze górskim. Od wtedy do dnia dzisiejszego jestem przy kolarstwie i dalej się ścigam. Zaczynałam od kolarstwa górskiego, ale teraz to już wyłącznie szosa.

Jak wygląda życie codzienne sportowca?

W reżimie treningowym każdy dzień jest do siebie podobny. Zdarza się, że nie wiem jaki mamy dzień tygodnia. Dzień wygląda mniej więcej tak: wstaję, jem śniadanie, idę na trening, wracam, biorę kąpiel, przygotowuję obiad, po południu koniecznie muszę się porozciągać - wykonuję prosty stretching, idę na masaż i jest już pora snu.

Co dał Ci sport?

Wiarę w siebie i w swoje umiejętności, stanowczość, wolę walki i naukę cierpliwości, bo nic nie rodzi się tu szybko i łatwo. Stałam się bardziej otwarta na ludzi, przestałam przejmować się małymi problemami i tym co pomyślą o mnie inni.

Kolarze muszą utrzymywać niską masę ciała. Jak wygląda twoja dieta?

Nigdy nie stosowałam żadnej diety, a nawet jej nie przestrzegałam. Jem na co mam ochotę w danym dniu. Na śniadanie zawsze jakieś płatki z jogurtem, do tego chleb, wędlina, ser, na obiad makaron, ryż lub jakaś sałatka (w zależności od treningu) a na kolację np. mięso z ziemniakami i surówką. Czasem przychodzi dzień, że mam chęć na coś słodkiego i nie kończy się to na jednej kostce czekolady, a na całej tabliczce.

Jakie są Twoje najbliższe plany zawodowe?

Na tę chwilę chciałabym pozytywnie zakończyć obecny sezon kolarski a czas pokaże co będzie dalej. Po Tour de Pologne Women zbieram siły w hotelu BUKOVINA, korzystając z tutejszego świetnego zaplecza wellness i relaksuję się w przyhotelowych termach.

Więcej o: