Komentarze (181)
Masz ochotę na (nie)świeżą rybkę? Zapraszamy nad polskie morze! [LIST]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • izabelinska

    Oceniono 5 razy 5

    Jeżdżę od lat nad nasze morze do pewnej małej miejscowości. 2 razy na wiosnę i raz jesienią. Przez kilka dni w knajpach zażeram smażone i wędzone ryby. NIGDY nie miałem sraki czy innych sensacji...

  • mocno_kwasny

    Oceniono 27 razy 5

    Dramat. Grażyna chce świeżą rybę za 10 zeta i płacze bo nie ma ;-) temperatura wody w Bałtyku też jest niespodzianką ;-) skąd biorą się te imbecyle ?

  • ubrana_prawda

    Oceniono 4 razy 4

    Jak wam się nie podoba polskie wybrzeże to po co tam jeździcie ? Jedźcie sobie, ludzie, gdzie indziej i nie narzekajcie. Będzie luźniej i mniej "syfu". A co do menu, to ryby przeróżne można sobie kupić w sklepach spożywczych miast przepłacać w smażalniach. A te frytki ? Trzeba w ogóle nie mieć zmysłu smaku żeby to jadać.

  • bronek77

    Oceniono 4 razy 4

    Problem nie jest w mrożeniu (chociaż sprzedawać mrożonki jako świeże, to oszustwo) - problem w higienie, czystości i częstotliwości zmiany oleju. Dodatkowo z mrożonkami jest jedna sprawa - ale to kryminał już - czasem prąd padnie, ryby się rozmrożą i z powrotem są zamrażane (zamiast wyrzucane) , czasem z zamrażarki w sklepie są pakowane do osobówki/dostawczaka, gdzie po drodze do knajpy brzegi ryb się rozmrożą, potem do zamrażary w knajpie idzie. I tak ludzie kupują rybki, co to były parę razy zamrażane i rozmrażane. Bakteryjki wtedy takie paskudne po całej kuchni łażą, strach tam szklankę wody kupić.

  • totmes72

    Oceniono 4 razy 4

    W Górach Stołowych koło Dusznik jest Herbergerówka. Smażalnia pstrąga. Można złowić samemu lub facet wyciaga siecią z basenu i do kuchni. Rano też są wędzone. Świeże. Pstrag z frytkami z masłem czosnkowym około 25-30 złotych. Pycha.

  • m.marle

    Oceniono 4 razy 4

    Chcesz nad Bałtykiem jeść smacznie przyrządzone świeże ryby - doradzam urlop na Bornholmie. Morze to samo, ale inna cywilizacja kulinarna.

  • Gość: Szeregowy

    Oceniono 8 razy 4

    Do wszystkich szlachetnie urodzonych o delikatnym podniebieniu, zapraszam do UK na rybkę z frytkami. Może po tym doświadczeniu państwo docenią walory polskich barów.

  • djarev

    Oceniono 3 razy 3

    Ja też byłem nad morzem i jedzenie było świetne. No ale ja chodziłem do normalnych restauracji, a nie do jakichś śmierdzących baraków "u Mietka" , gdzie najtaniej.

  • Gość: Robert

    Oceniono 3 razy 3

    Jak można zjeść świeżego dorsza nad morzem jak sezon połowu jest od lipca do końca sierpnia :( Łowi się do lipca i mrozi. Czy coś w tym złego?

  • markowski222

    Oceniono 7 razy 3

    Przestaliśmy, z żalem, jeździć nad polskie morze, i to nie z powodu nieświeżej rybki.
    Po ostatnim pobycie w Jastarni, ogłuszeni ciągłym dudnieniem "muzyki", piszczących bilardów dla dzieci itp., atakowani przez setki sprzedawców różnego badziewia na ulicach, itd. zgodnie powiedzieliśmy: dość

  • atmt

    Oceniono 5 razy 3

    Ale bzdety... "List od czytelnika" jak zawsze wymyślony w redakcji. Co roku jestem nad polskim morzem, nie w miejscach gdzie wieś śpiewa i tańczy, ale w spokojnych, pięknych zakątkach, gdzie można wypoczywać z dala od tłumów i zjeść pyszną rybkę. Ale cieszę się z takich artykułów bo tłuszcza pojedzie nad morze śródziemne czy jeszcze dalej walczyć o leżaki, a ja sobie wypocznę z dala od dzikich tłumów:)

  • wtop.ek

    Oceniono 7 razy 3

    dla Janusza i Grażyna ma być świeżo i tanio

    sorr Winetu, w Chorwacji i Grecji za naprawdę świeżą rybę albo owoce morza płaci się 20 i więcej euro, a u nas Janusz z Grażyną chcą to samo za 20 zł....

  • Gość: misio

    Oceniono 3 razy 3

    Jeżdżę na wczasy nad polskie morze, w polskie góry, trochę kraju zjeździłem .Zawsze jadam 2-3 posiłki dziennie w różnego rodzaju lokalach (np. w jednym zupę, w innym później drugie danie) skrajnie zróżnicowane jakościowo i nie zgłębiając się w jakoś smaków tych potraw nigdy się nie zatrułem, nie pamiętam jakiejś tragedii jeżeli chodzi o świeżość. Nie wiem, może mam szczęście, za to z Włoch, z racji, że mieszka tam mój brat i bywam tam dosyć często pamiętam kilka miejsc właśnie w miejscowościach mocno turystycznych, gdzie jedzenie musiałem wyrzucić po pierwszym kęsie, głównie chodzi o miejsca z przekąskami bo takich tam mają dużo. Oczywiście więcej było miejsc z jedzeniem bardzo smacznym, ale nie można tak jak autor tekstu twierdzić, że w Polsce zje się tylko badziew, a za granicą zawsze jedzenie jest pewne. Prawdopodobieństwo trafienia czegoś nieświeżego jest takie samo. A co do rybki to tydzień temu jadłem takową w Świnoujściu i mam bardzo dobre wspomnienia z nią związane.

  • bmarten

    Oceniono 5 razy 3

    Nie bywam nad Bałtykiem, ale zatruć pokarmowych w basenie Morza Śródziemnego doświadczyłem jak najbardziej: w Grecji (Kos), Egipcie i Tunezji. Tak więc ideału nie ma.
    Co do świeżych ryb, to n.p. na Mazurach też ich prawie nie ma, a jeśli są to drogie.

  • 6nine9

    Oceniono 5 razy 3

    Jakaś manipulacja, oczywiście ze ryby w smażalniach nad morzem latem są w większości mrożone, jest zakaz polowu dorsza, a skad w Mielnie świezy łosoś czy halibut?
    Świeży to moze być śledź, flądra czy makrela. Nie widze nad morzem latem napisów „świeże ryby” w smażalniach.
    Smażalnie są kiepskie i są dobre. To oczywiste ze niektore będą do bani. Jeśli śmierdzi starym tłuszczem - nie wchodzić i koniec.

  • Gość: balzac

    Oceniono 2 razy 2

    Proszę się przejść z rana w każdej miejscowości nadmorskiej w okolicy smażalni i restauracji, pod każdą podjeżdża termoauto i wypakowują kartony mrożonych ryb. Nie ma smażalni tudzież restauracji podającej świeżo złowione ryby bo tak się nie da. Jak Pani wyobraża sobie rano złowioną rybę i podawaną niby zaraz ... kto to ma obrabiać? co z rybami nie sprzedanymi?!
    Dwa trzy lata temu na Pomorzu Zachodnim non stop krążyła po smażalniach hurtownia Larus z pięknie opisanymi autami, mieli chyba wyłączność na dostawy ryb. Dokładnie ta hurtownia, w której reporterzy tv stwierdzili swego czasu stosowanie soli drogowej :-)

  • daga_1

    Oceniono 2 razy 2

    Pani Ewo, latem nie ma świeżych ryb, bo jest okres ochronny i nie wolno łowić. Nie oznacza to z drugiej strony, że nie mamy prawa do zjedzenia czegoś dobrego i nie starego jak świat. To raz. A dwa, to pisze pani, że nie stac panią na dobrą restaurację z rodziną a stać panią na wyjazd zagraniczny? Bo pisze pani o tawernach greckich, to zakładam, że była tam pani.

  • starykomentator2015

    Oceniono 4 razy 2

    Jeżdżę od 30 lat nad Bałtyk. Zawsze jemy ryby i nigdy nikt nie był chory. Mielno, Unieście, Rowy, Pogorzelica, Trzęsacz, Rewal itd. By nie było złośliwych komentarzy nie zapijamy ich litrami 40% napojów. Obstawiam na antyreklamę Bałtyku przez wszystkich tym zainteresowanych....

  • bialywywiad

    Oceniono 8 razy 2

    Jakby Grażynka zamówiła sobie coś innego niż naszą rodzimą pangę to może by i było to świeżawe. Było popić balantajnsem, janusz kupił przecież za 500+.

  • jiddu

    Oceniono 4 razy 2

    Raz trafiłem nad morzem na nieświeżą rybę, ale nie była to ryba morska. Może to kwestia węchu i po prostu wyczuwam zapachy, więc intuicyjnie omijam te niewłaściwe miejsca. Tu gdzie mieszkam zdarza się to już znacznie częściej, czasem coś jednak zjem nieświeżego, bo po prostu jestem głodny, ale nigdy nie miałem problemów żołądkowych po tym, więc przypisałbym je nie tyle nieświeżym rybom, co radykalnej zmianie diety od tej, jaką stosuje się na co dzień. Gofry, lody, ryby, frytki itd. to nie jest coś, co stanowi podstawę codziennej diety, lecz sporadyczne dodatki a tu w wielu przypadkach zmiana diety drastyczna. Po paru pączkach można dostać rozstroju żołądka a cóż dopiero po dniu spędzonym na wpakowaniu paru tysięcy kalorii. No i alkohol, często także w dawkach znacznie większych. Nie zwalałbym więc na ryby. To jak z tym śledzikiem zagryzanym po wódce i problemach żołądkowych na drugi dzień: "śledzik mi zaszkodził, jakiś nieświeży był". Nie śledzić - wódka ;).

  • bugaboo

    Oceniono 2 razy 2

    Turysci chca swiezej ryby a akurat jest zakaz ich polowu albo taki gatunek nie wystepuje w Baltyku. Czesty przypadwk

  • smiki48

    Oceniono 4 razy 2

    jeżeli chcemy jechać na dłuższy pobyt np. dwa tygodnie, to znacznie taniej jest wynająć apartament na Teneryfie czy we Włoszech. Kupując bilety z odpowiednim wyprzedzeniem można kupić bilety za mniej niż 500 zł. A za apartament na 2+2 osoby można zapłacić mniej niż 3 tysiące. Czyli za dwa tygodnie w miejscu gdzie mamy pewną pogodę płacimy ok. 1200 zł za osobę. Natomiast koszty wyżywienia są niższe niż w nadmorskich kurortach.

  • nickala12

    Oceniono 6 razy 2

    Nie lubię jeździć nad polskie morze gdyż oprócz tego że drogo , jedzenie niedobre i zimna woda to na dodatek widać, jak niektórzy chcą się zarobić pieniądze na byle czym (typowa polska mentalność) . Najgorsze jest to jak idzie się do kafejki i dowiadujesz się że nawet jako klient musisz zapłacić za korzystanie z toalety. To już był szczyt chamstwa. Dlatego jeżdżę w góry w swoje ulubione miejsca i omijam polskie morze szerokim łukiem

  • apokaliptyk2018

    Oceniono 10 razy 2

    Analogicznie jak się zamawia kotleta w wiejskiej knajpie a za oknem widać pasące się krowy to nie znaczy że mięsko będzie z dzisiejszego uboju.

    Potem trzeba siedzieć w ubikacji ale przynajmniej jest czas na napisanie takiego czegoś. Z obu stron wychodzi to samo i też kończy na papierze.

  • onduma

    Oceniono 10 razy 2

    Na zachodzie macie taka sama szanse zatruc sie jak w Polsce. Uwazajcie na ostrygi !!!

  • szoferek1

    Oceniono 1 raz 1

    Większość ryb w smażalniach nad polskim morzem jest mrożona z poprzedniego roku!

  • Gość: Turysta na wybrzeżu

    Oceniono 1 raz 1

    Kiedyś, pod koniec września w Kołobrzegu dostaliśmy z kolegą polecenie od jego żony: wstąpcie po drodze do domu do portu i kupcie ze 4 duże flądry na kolację. Tak tez i zrobiliśmy. Gdy podjechaliśmy na nabrzeże do kutra zobaczyliśmy dostawczka na gdańskich blachach, a kierowca rozmawiał z rybakiem: Ile tego będzie, szefie? No, z 200 kg. To biorę wszystko. Na to mój kolega: Panie, 4 flądry na kolację? Kierowca dostawczka popatrzył na nas i powiedział: ok, to 4 flądry dla tych panów, a ja biorę resztę. Podziekowalismy uprzejmie, ale mój kolega nie wytrzymał: Panie, co pan do Kołobrzegu po rybę z Gdańska przyjeżdżasz? A gościu na to: A pan co myśli, ze ja mam czas czekac w lecie aż mi kuter z morza zejdzie? I jeszcze mi cenę sezonową zaśpiewa? Kupuje teraz i do lodu. Ot, cała prawda o świeżej rybce nad morzem.

  • katastrofa100

    Oceniono 3 razy 1

    Jakaś bardzo pechowa Pani od listu. Jeżdżę nad "nasze" morze co roku. Czasem kilka razy w roku. Nie spotkałam się z rybami "prosto" z Bałtyku, bo to nie jest fizycznie możliwe. Może czasem trafi się frytka na starym oleju, a czasem ryba nie do końca świeża ale nie trafiłam jeszcze na taki problem jak pani Ewa. Problemem nie jest jedzenie ale oczekiwania. Nagle przeszkadza Polakom wszystko co polskie. Nie chcesz jechać nad Bałtyk, to nie jedź. Chcesz pokazać jakim obieżyświatem jesteś i w jakich fantastycznych miejscach przebywasz - załóż Facebook i pochwal się znajomym ale nie krytykuj wyborów innych ludzi, bo nikt nie zna wszystkich odpowiedzi i nikt nie ma monopolu na wiedzę. Pasuje Ci za granicą to jedź ale nie marudź jak źle jest nad polskim morzem, bo nawet w najpiękniejszych miejscach i najdroższych hotelach do czegoś można się przyczepić. Wspaniałych wakacji wszystkim życzę :)

  • Gość: Blumstein

    Oceniono 5 razy 1

    Ci paskudni Polacy! To przez nich muszę pisać te obrzydliwe listy! Jak ja nienawidzę wszystkiego co polskie! Całe szczęście, że ja nie jestem Polakiem!

  • jozinzpolski

    Oceniono 1 raz 1

    dzień bez wyciulania klienta jest dniem straconym

  • Gość: poruszający list

    Oceniono 1 raz 1

    No cóż, ja niestety mam dobre wrażenia z wakacji nad polskim morzem.

  • popijajac_piwo

    Oceniono 7 razy 1

    Kto jeszcze dzisiaj je ryby? Przecież to cały Mendelejew...

  • nekaj

    Oceniono 1 raz 1

    40 rok będzie w tym roku nad morzem i nigdy mi żadna ryba nie zaszkodziła, autorka listu miała pecha albo ja szczęście

  • totmes72

    Oceniono 5 razy 1

    My jeździmy nad Balaton. Zasada prosta - blisko jeziora, drożej. 500-700 metrów taniej. Za apartament 2 spialnie z kuchnia płacę mniej niż za klitkę nad morzem. Parkingi darmowe. Żarcie w miare.

  • april20

    Oceniono 3 razy 1

    Smutna rzeczywistość, serwowana przez 'zaradnych' rodaków (?)...

  • pytlarro

    Oceniono 3 razy 1

    sorry, jak sie ktos stoluje w drewnianych budach, gdzie jedzenie robia studenty z tygodniowym doswiadczeniem tot ak bedzie. Zreszta, mieszkam nad samym morzem i nie mam nic przeciwko, jak wszystkie wiesniaki sie obraza i nie przyjada. Za duzo brudu i syfu latem

  • lubella69

    Oceniono 5 razy 1

    Ryba powinna być świeżo złowiona, powinna wręcz skakać na patelni. Najlepiej dorszyk, filecik z pięciokilowej tuszki. Frytki smażone na oleju zmienianym co godzinę. .... do tego srebrne sztućce, bo są bardziej higieniczne. Fajnie byłoby, no nie? Hahaha.... Każdy miejscowy ci powie, że w Bałtyku nie ma dużych dorszy, a łosoś bałtycki jest droższy od hodowlanego. Każdy od kogo wynajmujesz kwaterę powie ci, gdzie można bezpiecznie zjeść. Przed wizytą w knajpie warto poczytać opinię o niej w necie.... .90 % letnich knajp ma mrożone ryby i frytki z biedronki. Jadą takie paniusie nad morze i wymagają: "ma być tanio i dobrze, bo ja mam dzieci!" Nie stać cię? Siedź w Warszawie, Łodzi, Katowicach lub wynajmij kwaterę z kuchnią i gotuj sobie sama! Zauważ, w tej Grecji to w tych tawernach "we wsiach zabitych dechami" siedzą miejscowi i jakby któryś z nich dostał laksy, to tawerniarz zwinąłby interes.... Ale jakby w tych wsiach było więcej turystów, to pojawiłyby się też frytki i ryby smażone w starym oleju. Tak działa przemysł turystyczny.... Po za tym jak można jeść w lokalach, w których "Zapachy dobywające się z większości tych knajp skutecznie nas odstraszają"????

  • Gość: może

    0

    Jest pewna trudność technologiczna z zapewnieniem dostępności świeżej ryby nawet nad morzem, Ja mieszkając kiedyś w miejscowości z portem rybackim miałem z tym kłopot, bo kutry przychodziły z morza o różnych porach, rozładowywały rybę w 1 h i jej nie było -,została wysyłana dalej , Nie było sklepu rybnego, żeby ją kupić np po pracy. A jeśli np 1 tydzień sztormuje- ryby świeżej też nie ma. Są również okresy ochronne i okresy połowów poszczególnych gatunków. To nie jest takie proste jak się wydaje.
    Wyobraźmy sobie lipiec. kiedy nagle nad morzem pojawiają się tłumy - setki tysięcy ludzi i wszyscy chcą ryby świeżej. Dorsza, a może śledzia, a może flądry. Dorsz jest w tym okresie pod ochroną, Może chce Pani śledzia, śledź mógłby być świeży ale nikt go nie chce kupować. Flądra też ale akurat 3 dni wiało i łódki nie były w morzu To skandal aby nad morzem nie można było kupić ryby. Ale tak jest - to nie fabryka ani supermarket.
    Jak przy danym potencjale połowowym zapewnić nagle duże ilości świeżej ryby a uwzględniając wspomniane wcześniej ograniczenia i przełowienie mórz można to uznać za niemożliwe.
    Popyt wymusza na restauratorach zapewnienia fileta dorsza, halibuta (ryba nie z Bałtyku i obecnie najczęściej hodowlana) lub łososia (też najczęściej z hodowli). Proszę pamiętać, że Ci ludzie muszą przez 60 dni zapewnić byt swoim rodzinom, nie mogą więc pozwolić sobie na na kilka dni przerwy np z powodu sztormu - ryba musi być, więc jest mrożona
    Latem amator świeżej ryby niech wybiera flądrę, turbota i śledzia. W maju niech przyjeżdża na belonę. A zima, jesienią i wiosną na dorsza.
    A restauracje i bary nad morzem bywają i wyśmienite i beznadziejne. Z tym, że latem przy takich tłumach trudniej trafić na te trzymające poziom.

  • dorry

    0

    A co w tym dziwnego - ekosystem Bałtyku jest zniszczony, na dorsze był (jest?) okres ochronny akurat w wakacje, w lipcu i sierpniu (tarło). Ale najważniesze, ze Polska nie jest krajem o wysokiej kulturze spożywania owoców morza jak np kraje śródziemnomorskie lub Japonia.

  • mariner4

    0

    Najlepszą smażalnię ryb jak znam, to "U rybaka" w Sosnówce koło Karpacza. To nie reklama, to fakt. Świeże, smaczne i doskonała obsługa. W sezonie trzeba dobrze poczekać. To mój nr 1 w tej dziedzinie.

  • frank_drebin

    Oceniono 4 razy 0

    Tej "czytelniczce" co to pewnie list pisała z ul. Czerskiej 8/10 wszystko szkodzi oprócz sojowego, wegańskiego latte z jarmużem i tofu. Jadałem wiele razy nad Bałtykiem, w sezonie i nigdy nic żołądkowego mi się nie zdarzyło. I jeszcze pojawiają się echa Młynarskiej "W rzeczywistości mamy do czynienia ze spędem głośnych ludzi z jeszcze głośniejszymi dziećmi, syf i brud" .

  • Gość: Loko

    0

    Kiedyś zgadałem się z właścicielem smażalni nad morzem, iż pochodzimy z tej samej miejscowości w środku kraju. Przy temacie o zakupy ryby powiedział, że kupuje z marketu z tej samej miejscowości co mieszka( nie mylić z tym gdzie smaży)...Ale tak to jest w fast foodach. Lepiej już samemu sobie kupić i zrobić

  • Gość: dr Chleb

    Oceniono 8 razy 0

    Skoro najpierw ktoś w rękach miał GW, a później jadł to niedziwne, że dostał sraczki - to stałoby się w i najlepszej restauracji, to nie ryba jest winna.

  • Gość: Alf

    Oceniono 4 razy 0

    Piredolnenie!! Bo jeść to trza tam gdzie ktoś poleca albo gdzie się długo trza wyczekać !!tak jak wszędzie !!a jak ktoś pcha się niewiadoma gdzie i bez kolejek to ma na co zasłużył !...Polskie morze jest the BEST i tyle w temacie!moze trochę zimno może trochę deszczowo ale zawsze wspomnienia na całe życie

  • 3alfa.alfa

    Oceniono 6 razy 0

    Taka smazalnia serwuje dziennie pewnie kilkaset porcji ryby i tylko czytelniczka GW zatruwa sie kilka razy pod rzad. Moze to nie kwestia nieswiezej ryby tylko braku higieny i kontaktu z mydlem czytelnikow GazWyb.

  • sabriel

    Oceniono 4 razy 0

    Dlatego nie jeżdżę nad polskie może tylko za granicę.

  • dungala

    Oceniono 4 razy 0

    A niby skąd ten restaurator ma wziąć świeżo złowioną rybę ? Kutry wszystko co złowią oddają do chłodni bo nikt po ciężkiej orce nie będzie stał i czekał bo laskawca na rybkę się zdecyduje . A nie daj Boże jak laskawca sraczki dostanie . Trzeba będzie inny port znaleźć mimo że laskawca w Warszawie najadł się syfu z Biedronki.

  • lubella69

    Oceniono 4 razy 0

    Kwasów pruskich w Bałtyku / straszą nas beczek widmy / znowu kwitną sinice / Grażyna sika na wydmy /// Januszowi bebech wywala / to nie był sztokfisz lecz panga! / gdzie parawanów fala / wieczorem będzie balanga /// tymczasem na Wyspie Bali / albo w piaskach Meksyku / pełno jest starych (roz)gwiazd / i zagubionych kulczyków....

  • muppetshow1982

    Oceniono 6 razy 0

    A swistak siedzi...jest tyle mozliwosci podrozowania, a co chwila jakis frustrat pisze o tym co sie dzieje nad Baltykiem. Jakby to bylo od wczoraj. Lepiej do szarmu czy innej tunezji skoczyc:D

  • Gość: Sandra376

    Oceniono 10 razy 0

    Autorki nie stac na obiad w restauracji, ale na wyjazd zagraniczny juz tak? ;-) Cos czuje ze ten sam problem bedzie miala i nad Morzem Srodziemnym ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX