Czego nie mówić porzuconej kobiecie? "Tego kwiatu pół światu", "Dobrze, że teraz, a nie po ślubie" [LIST]

"Po rozstaniu warto wylać gorzkie żale. Tak wygląda rzeczywistość kobiety porzuconej i lepiej nie udawać, że jest inaczej, bo to przedłuża cierpienie". Pisze nasza czytelniczka.

Oddychanie boli, boli nawet mruganie powiekami, gdy po 10 latach ktoś, kogo kochasz nagle oznajmia: "To nie ma sensu". Zaraz potem mijasz w drzwiach swojego mieszkania nową lokatorkę. Pod lustrem w łazience pojawiają się inne kosmetyki. Z przedpokoju znikają twoje kapcie, pojawiają się inne, mniejsze, należące do ponoć ładniejszej właścicielki. Na twoim miejscu w łóżku zasypia teraz ona. Z twoich filiżanek pije poranną kawę i podlewa twoje kwiaty (oby).

To takie gorzkie żale, które trzeba z siebie wylać, żeby mruganie powiekami nie bolało. Tak wygląda niestety rzeczywistość i należy ją przyjąć na klatę. Wiele kobiet jest zdradzanych, porzucanych. Ale nie mówią o tym. Nie mają odwagi się przyznać światu, że cierpią. Że to pieprzone oddychanie przestaje mieć sens. Przeczekują swoje cierpienie gdzieś, szukają punktu zaczepienia. Chcą być z tytanu. Część tę walkę niestety przegrywa.

Zaczynasz też nagle nagle dostrzegać innych ludzi. Dostrzegasz ich zalety i wady, widzisz, że oni też tu do cholery są! Kolejna zaleta wydostania się z toksycznego układu - zauważasz innych ludzi wokół siebie. Okazuje się, że nie wszyscy są szakalami, żmijami i podłymi padalcami. Przytulają cię, czasami nic nie mówiąc. Bo milczenie jest złotem w tej sytuacji. Czego nie mówić porzuconej kobiecie? Uprasza się o to, aby nie mówić nic. Lepiej potrzymać za rękę i zrobić herbatkę z cytryną. Słowa są zbędne. To również dotyczy porzuconych mężczyzn. Część z nich posiada uczucia. Ciężko wyczuć, którzy to są, ale ponoć istnieją. Dlatego lepiej nie strzępić na darmo języka. Ja usłyszałam mnóstwo dobrych słów, ale były one zupełnie niepocieszające.

1. "Tego kwiatu pół światu" - mój faworyt. Pół światu zajmują faceci. Jeżeli każdy z nich jest takim "kwiatem", jak mój Były, to jest to perspektywa co najmniej pesymistyczna, żeby nie nazwać jej zwyczajnie chu***ą.

2. "Wszystko się ułoży" - no wiadomo, że się k***a ułoży, ale człowiek w rozpaczy nie snuje dalekosiężnych planów. Walka toczy się raczej na poziomie teraźniejszości.

3."Będzie dobrze" - tekst- wytrych. Dobrze. Co to właściwie znaczy "dobrze"?

4. "Zobaczysz, będziesz jeszcze szczęśliwa".

5. "Skąd wiesz? Może za rogiem czeka na ciebie miłość twojego życia?" - słowa wypowiedziane przez mojego Ex 5 minut po tym, jak przyznał się, że spotyka się z laską z pracy i właściwie to mnie nigdy nie kochał.

6. "Idź się wykąp. To pomaga" - wydukał zaraz po tekście numer pięć. Poezja. Katharsis w wannie z bąbelkami.

7. "Zmarnował ci lata, ale jesteś jeszcze młoda". Operacja się udała. Pacjent zmarł.

8. "Dobrze, że dzieci z tego nie było" - #omójboże.

9. "Dobrze, że teraz, a nie po ślubie" - no pewnie. Jeszcze by się rodzina za moje najadła i napiła, i wszystko na darmo. Koszt imprezy bez wesela to 684 zł - 84 zł ślub, 600 zł rozwód. Do tego ubrania, obrączki, jakieś kwiatki w dłoń. Może fryzjer. Bezsensu. Trzeba się cieszyć, że wydatki odpadły.

10. "Ja wiedziałam/em, że to się nie uda, ale nie chciałem/am nic mówić"

Ale najgorsze słowa i tak padają z najmniej oczekiwanej strony. "Przejdzie ci" - mówi ex. "Kiedy?" - pytam. "Za dwa tygodnie". Hmmm, czemu akurat za dwa? Zastanawiam się do dzisiaj. Może te dwa tygodnie to jakiś konkretny czas, kiedy zabliźnia się rana po dzięciu latach związku. Czyli po pięciu latach wystarczy tydzień? Czy matematyka ma tu zastosowanie? Czy należy to wpisać do Excela, zrobić tabelkę, wykresik i po prostu zawierzyć się czystej logice? Oj, oj. Chyba nie. Ani Pitagoras, ani Alcybiades, ani nawet osławiony swym twierdzeniem - Tales nie pomogą. Ludzki umysł odpowiedzi na pytanie: "Ile trwa rozpacz?" nie zna. Moja rozpacz trwa w najlepsze. Ale po drodze spotyka mnie dużo dobrego od ludzi. Koleżanka z pracy kategorycznie postanawia, że wprowadzę się do mieszkania, które kupiła córce. Daje mi klucze, oprowadza po pokojach. Pokazuje wszystko. Ja kiwam głową, łzy nadal lecą. Zgadzam się, podpisuję umowę. W czwartek rozstanie, w poniedziałek mieszkanie. Po świętach przeprowadzka. Welcome new home.

Siedzę na stercie kartonów, paczek. Wokół leżą wory, gazety, walają się książki, słowniki, papiery. Mieszkanie jest pełne ludzi. Przyjaciele układają w szafkach moje ubrania, talerze, sztućce. Ustawiają szklanki, wycierają szafeczki i półeczki.  Ale mój dom jest gdzieś indziej! Tak, tylko on ma już nową lokatorkę. Albo się z tym rozprawisz i pogodzisz, albo cię to zniszczy.

Moja przyjaciółka poi mnie herbatą z miodem. Zamawia moją ulubioną pizzę z bakłażanem. Zjadam jeden kawałek i uśmiecham się. Pierwszy raz od tygodni. Przyjaciół poznaje się w biedzie - głosi stare, polskie porzekadło. Jest ono bardzo prawdziwe i uważam, że właśnie dokładnie tak to jest. Moi mnie raczej nie pocieszali, tylko pomogli mi w takich zwyczajnych czynnościach. I za to będę im wdzięczna do grobowej deski.

Każdy dzień jest teraz dla mnie walką o przetrwanie. Ogarniam rzeczywistość. Dzwonię do przyjaciół i wściekła pytam, gdzie do cholery są moje majtki w grochy, bo dzisiaj akurat mam na nie ochotę, a nie mogę ich znaleźć, bo oni mi je gdzieś wcisnęli etc. Spokojnie udzielają mi wszelkich wskazówek. Kocham ich. Wszystko przestawiam po swojemu. Włączam radio. Ustawiam kwiaty i zdjęcia. Więc to jest mój dom?

I.

***

"Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz" - ten znany cytat Forresta Gumpa, dla wielu z nas brzmi aż nazbyt znajomo. Zdarzył ci się niespodziewany zwrot w życiu? Masz za sobą albo planujesz nieoczekiwaną, wielką zmianę? A może zwykły, mały przypadek sprawił, że musiałaś obmyślić życiowy "Plan Be"? Podziel się z nami swoją historią i napisz na kobieta@agora.pl, najciekawsze historie opublikujemy i nagrodzimy.

***

Akcja #mojplanb jest połączona z premierą filmu "Plan B" Kingi Dębskiej, reżyserki hitu "Moje córki krowy". Plan B zapowiadany jest jako "historia o niełatwym poszukiwaniu miłości, o znajdowaniu sensu w relacjach z innymi i o tym, że zawsze jest nadzieja". Bohaterów poznajemy tuż przed walentynkami, w chwili, gdy w ich życiu wydarza się coś całkiem nieoczekiwanego. Sytuacje, z którymi się konfrontują, prowadzą do zaskakujących rozwiązań. Natalia, Mirek, Klara i Agnieszka spotkają na swojej drodze ludzi, którzy dają nadzieję na to, że w życiu zawsze jest jakiś plan B. W rolach głównych zobaczymy: Kingę Preis, Marcina Dorocińskiego, Edytę Olszówkę, Romę Gąsiorowską, Krzysztofa Stelmaszyka i innych. W kinach od 2 lutego.

Więcej o: