Wpływ słońca na skórę

Plusy i minusy

Wpływ słońca na skórę

1997-04-30. Plusy i minusy

Ludzie, zwierzęta i kwiaty potrzebują odpowiednio wyważonej "diety" świetlnej na równi z dietą żywieniową.

Tak głosi światowej sławy okulista amerykański Jacob Liberman. Bez światła nie umieramy, tak jak bez pożywienia, ale z czasem stajemy się słabi i chorowici. Zwłaszcza rola niewidzialnego dla oka promieniowania ultrafioletowego w "diecie" świetlnej porównywana jest z rolą witamin i pierwiastków śladowych w pokarmach.

Chciałabym zatem wystąpić w roli adwokata słońca i brązowej skóry, którą mu zawdzięczamy. To prawda, że słońce jest lampą, która wysyła zarówno światło niezbędne, jak i szkodliwe dla istot żywych (są to różne długości fal elektromagnetycznych).

Na szczęście kolejne warstwy atmosfery pochłaniają większość fal szkodliwych. To, co jeszcze do nas dociera z promieniowania słonecznego, ma dobroczynny wpływ na nasz ośrodkowy układ nerwowy. Powoduje uspokojenie psychiczne. Człowiek opalony jest z reguły bardziej radosny. Wpływa też słońce na autonomiczny układ nerwowy, np. działa regulująco na podwyższone ciśnienie krwi. Promienie słoneczne powodują wzmożenie przemiany materii. Pod ich wpływem 10 - 20 razy szybciej usuwane są z organizmu toksyny. Opalenizna zwiększa odporność na zakażenia bakteriami chorobotwórczymi. Słońce uczynnia produkcję witaminy D3 w organizmie. W letni bezchmurny dzień powstaje w naszym ciele 50 razy więcej witaminy D3 niż w ciągu dnia zimowego. Witamina D3 jest niezbędna, aby organizm mógł przyswajać wapń i inne budulcowe minerały z substancji pokarmowych. Ma to szczególne znaczenie u dzieci, zabezpieczając je przed tzw. zespołem krzywiczym, u osób w wieku dojrzałym chroni kości przed osteoporozą.

Badania statystyczne wskazują, że kąpiele słoneczne zwiększają płodność. Helioterapia (terapia słońcem) stosowana jest w leczeniu bezpłodności. Pociąg seksualny u obu płci wzrasta pod wpływem słońca. Liczba dzieci poczętych latem jest największa. Eksponowanie ciała na słońce pozwala mechanizmom naszego organizmu odnaleźć naturalny rytm. Ulokowany w mózgu mały gruczoł - szyszynka reaguje na światło, nie na darmo Hindusi nazywają ją trzecim okiem. Bez światła słonecznego szyszynka, która jest naszym zegarem biologicznym, nie funkcjonowałaby prawidłowo.

Opalenizna jest dobroczynna, ale bez oskarżyciela się tu nie obejdzie. Raporty lekarzy w ostatnich latach alarmują o zwielokrotnieniu zachorowań na raka skóry, spowodowanych nadmiernym poddawaniem się działania ultrafioletu ze źródeł sztucznych (solaria) czy nadużywaniem kąpieli słonecznych.

Słońce, zaaplikowane w zbyt dużej dawce, powoduje na skórze odczyn rumieniowo-zapalny. U ludzi z jasną karnacją rumień ten może przybrać postać oparzenia drugiego stopnia. Podczas tworzenia się rumienia ulega uszkodzeniu białko komórek, zwłaszcza tych, które w układzie immunologicznym chronią przed nowotworami (oczywiście opis jest z konieczności ogromnie uproszczony). Jeśli dopuścimy do odczynu rumieniowo-zapalnego u malutkiego dziecka, jego układ immunologiczny może zostać trwale uszkodzony. Badania naukowe potwierdziły (praca zespołu prof. Breitbarta z Niemiec), że dwu-, trzykrotne oparzenie słoneczne w dzieciństwie, z pojawieniem się pęcherzyków, czterokrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka skóry. Nadmierne opalanie przyspiesza procesy starzenia skóry, powoduje przedwczesną degenerację włókien kolagenowych i elastycznych.

Przebywając kilka godzin na ostrym słońcu uruchamiamy w naszym ciele istne laboratorium fotochemiczne. Pod wpływem ultrafioletu wytwarzają się aktywne cząsteczki, zwane wolnymi rodnikami, które uszkadzają żywe komórki.

Słońce może powodować odczyn alergiczny na skórze, aż do swędzącej wysypki włącznie. Niekiedy uczynnia alergeny znajdujące się w naszym organizmie. Są to niektóre leki, np. sulfonamidy, antybiotyki. Często alergię mogą wywołać kosmetyki użyte przed lub podczas opalania, np. perfumy zawierające olejek bergamotowy.

W różnych obszarach geograficznych kuli ziemskiej straszy dziura ozonowa, która powoduje, że promieniowanie słoneczne może być w pewnych warunkach agresywne. Pewna część promieniowania ultrafioletowego, tego szkodliwego dla większości istot żywych, jest silnie pochłaniana w wysoko położonej warstwie atmosfery zwanej ozonosferą. Warstwa ta jest niszczona przez działalność człowieka na ziemi. Już dziś obserwuje się okresowe zubożenie ozonosfery w naszych szerokościach geograficznych. Wzrasta przeto ilość szkodliwego ultrafioletu.

Co robić zatem, żeby czerpać ze słońca wszelkie dobrodziejstwa, jakimi nas obdarza, a chronić się przed szkodami, które może nam wyrządzić?

Małgorzata LORKOWSKA