Gej siada naprzeciwko heteroseksualisty, katoliczka - feministki [ŁĄCZY NAS POLSKA, ODC. 1]

Dellfina Dellert, Michał Piwnicki
07.11.2016 14:31
'Dobrze panu z oczu patrzy'. 'Sympatycznie wyglądasz'. 'Jesteś podobny do mojego wujka Grzesia!'. Co mogą sobie powiedzieć ludzie, których wiele dzieli - rasa, kolor skóry, religia, poglądy polityczne, orientacja seksualna - ale łączy jedno: Polska? Postanowiliśmy to sprawdzić w studiu Gazeta.pl - posadziliśmy naprzeciwko siebie m.in. feministkę i katoliczkę, geja i heteroseksualnego mężczyznę w średnim wieku, Żydówkę i Araba. Zaproszeni nie znali się, a przez chwilę musieli patrzeć się sobie głęboko w oczy. Kontakt wzrokowy jest ważny - ludzkie oczy najlepiej oddają siedzące w nas emocje, są nośnikiem ekspresji. W jednym spojrzeniu można pomieścić wiele uczuć. Co się wydarzyło podczas tych spotkań?

Opowiada Dellfina Dellert, współautorka cyklu 'Łączy nas Polska':

Projekt 'Łączy nas Polska' był dla mnie bardzo ciekawym, ale jednocześnie zaskakująco trudnym doświadczeniem. Kiedy się do niego zabierałam, nie przeszło mi przez myśl, jak ciężko będzie go zrealizować. Założenia wydawały się pozytywne i proste: zebrać ludzi różnych narodowości, ras, wyznań i orientacji, których wiele dzieli, ale łączy jedno - wszyscy mieszkają w Polsce - i przeprowadzić z nimi klasyczny eksperyment społeczny. Już dwadzieścia lat temu psycholog Arthur Aron udowodnił, że 4-minutowy kontakt wzrokowy wystarczy, żeby zbudować więź, polubić się, a nawet w sobie zakochać. Liczyłam na to, że eksperyment znów zadziała, dowodząc, że odrobina wysiłku i otwartość na drugiego człowieka wystarczą, żeby wszystkim w naszym kraju żyło się lepiej.

Jednak już na samym początku okazało się, jak bardzo takiej konfrontacji boją się ludzie, którzy żyją w Polsce jako mniejszość. Znalezienie chętnych nie było łatwe. Praktycznie każdy gej, lesbijka, muzułmanin, Azjata, Żyd czy ciemnoskóry, z którymi rozmawiałam, wielokrotnie padli ofiarą słownej lub fizycznej przemocy. Ludzie odmawiali wystąpienia przed kamerą, bojąc się późniejszego tzw. hejtu. Niektórzy rozmyślali się w ostatniej chwili. Doświadczenia, którymi się dzielili, były bardzo przygnębiające.

Wtedy zdałam sobie sprawę, jak ciężko żyje się im u nas w kraju, w porównaniu chociażby z Polakami mieszkającymi na emigracji. Wiem, o czym mówię, sama połowę dorosłego życia spędziłam za granicą. Mieszkałam w wielu krajach i pamiętam, jak ważne było dla mnie to, aby czuć się za granicą 'jak w domu'. Jak w domu, czyli bezpiecznie. I tak się czułam. Nie chodzi przecież o to, żeby wszyscy byli tacy sami, ale żeby pomimo wielu różnic, które nas dzielą, wzajemnie się szanować, uczyć od siebie i umieć koegzystować. Bez tego nie tylko mniejszościom, ale wszystkim żyje się coraz gorzej.

W nagraniu wzięli udział wspaniali ludzie. Podziwiam ich za mądrość, otwartość i odwagę bycia sobą. Jeśli jesteście ciekawi, o czym ze sobą rozmawiali, kiedy w końcu mieli okazję, zobaczcie film. A 23 września przy Placu Zamkowym w Warszawie odbędzie się The World's Biggest Eye Contact Experiment 2017! Weźcie w nim udział i sami się przekonajcie, jak łatwo można zbudować więź międzyludzką doświadczając siły, jaką niesie za sobą kontakt wzrokowy. Serdecznie zapraszam.
Więcej o: