, ostatnia aktualizacja 2012-01-30 14:20:00.0
"Miłość do siebie samej to początek romansu na całe życie" Oscar Wilde.
Na pewnych zajęciach z literaturoznawstwa profesor dał nam specyficzne zadanie. W zaciszu swojego domu, każdy z nas miał stanąć przed lustrem, niekoniecznie nago, i patrzeć się na siebie przez 15 minut. A następnie spisać swoje wrażenia.
Kim jestem? Jaka jestem?
Nie zwykłyśmy patrzeć się na siebie holistycznie, nawet jeśli osobom postronnym wydaje się, że nieustannie wpatrujemy się w lustro. Patrzymy na oczy, brwi, nos, oglądamy policzki, szyję, zaledwie przez kilka sekund obejmujemy wzrokiem całą twarz czy całą sylwetkę. Każdego dnia oglądamy i komentujemy inne osoby, ale rzadko przyglądamy się samym sobie - wierzcie mi, mamy tam wiele do odkrycia. Polecam wypróbować ćwiczenie profesora z Hiszpanii i spisać swoje wrażenia na kartce.
Dążenie do ideału
Czy Wy też czujecie czasem niechęć do patrzenia na swoje ciało? Zamiast oswoić się z nim i je polubić - mamy tendencję do odrzucania go. Mnie przypomina się wtedy cytat z "Przeminęło z wiatrem" - Scarlett O'Hara nie była pięknością! - mimo to wciąż fascynuje rzesze czytelniczek, a w swoim czasie zachwycali się nią mężczyźni. Nie była ideałem. Oczywiście, nie ma nic złego w dążeniu do ideału. Tylko niech ten ideał będzie skrojony na naszą miarę, a nie wyciągnięty z pornograficznych fantazji mężczyzn.
Obawa przed niedoskonałością
Zastanawiałam się ostatnio z koleżanką na temat wstydu w przebieralniach na basenach i na zajęciach fitness. W końcu wszystkie mamy to samo. Czy nie byłoby wskazane, abyśmy przyzwyczaiły się do oglądania właśnie takich, autentycznych ciał kobiecych? Skąd mamy czerpać wzorce sylwetki, jeśli wstydzimy się siebie nawzajem? Próbujemy ukryć każdą, w naszym mniemaniu, "niedoskonałość" i przebieramy się pod ręcznikiem, gimnastykując się przy tym jak cyrkowcy. Mamy szczęście, że - jak mawia moja koleżanka - Unia Europejska nie wprowadziła jeszcze standaryzacji na ciała kobiece. Media, a szczególnie prasa kobieca i pornografia wprowadziły i nic dobrego z tego nie wynikło. Birgitte Rode Diness, lekarka, feministka i autorka wielokrotnie wznawianej książki "Kobieto, znaj swoje ciało" w wywiadzie dla WO , potwierdza tę tezę: "przez ostatnie 10 lat mamy inwazję wyidealizowanej nagości w przestrzeń publiczną i jednocześnie wzrost postaw purytańskich. Nie można już np. karmić piersią na ulicy. W rezultacie nie wiemy, jak wygląda zwykły goły człowiek. Rośnie przepaść pomiędzy tym, jak wyglądamy naprawdę, a tym, co pokazują kolorowe reklamy. Zaczynamy odwracać się z niechęcią od własnego ciała."
Betty Dodson i Carlin Ross
Wzorce z teledysków czy ciała muśnięte Photoshopem sprawiają, że wiele kobiet czuje się niezręcznie z własną nagością i chowa swoje ciało nie tylko przed koleżankami w przebieralni, ale również przed partnerem. Betty Dodson i Carlin Ross, tworzące projekt o nazwie Bodysex, są feministkami z nastawieniem sex-positive , przekonane, że masturbacja jest fundamentem wszelkiej aktywności seksualnej ludzi. Dodson zwana jest babcią feminizmu z pozytywnym nastawieniem do seksu. Na ich stronie http://dodsonandross.com/ znajdziecie nie tylko artykuły, komentarze, instrukcje, sex-shop on-line, ale też wiele podcastów i krótkich filmików wideo, na których afirmują kobiecą seksualność. Często ich wystąpienia to odpowiedź na pytania czytelniczek. Ostatnie było zatytułowane "Nie zdejmuję stanika w czasie seksu". Napisała to kobieta, która uważa, że ma za małe piersi. Betty zapytuje "Dlaczego wszystkie musimy mieć duże piersi? Tylko dlatego, że lansuje je dzisiejsza pornografia?" Niektórzy lubią duże, a niektórzy małe. Panie zwracają uwagę na uroki i przyjemność zabawy sutkami, nie ważne jakiej wielkości są całe piersi - zachęcają nas: cieszmy się swoją seksualnością! Musimy też pamiętać, że te wszystkie rzeczy, którymi się przejmujemy, blokują radość i przyjemność, którą powinnyśmy czerpać z seksu. Intymność to bliskość, a najwyższy stopień bliskości to seks. Kiedy mamy do czynienia z prawdziwą bliskością, intymnością i radością z bycia razem preferencje określane na zimno stracą na znaczeniu. Jeśli ktoś pragnie kobiety z dużym biustem, to takiej będzie sobie szukał, nie myślmy za niego i przestańmy się przejmować. Takie pozytywne nastawienie do naszego ciała i siebie samych powinnyśmy przenieść również na inne płaszczyzny. Stańmy nago przed lustrem! Nabierzmy cielesnej pewności siebie i bądźmy indywidualistkami!
Maria Magdalena - Iberystka, kulturoznawczyni, edukatorka seksualna. Pasjonuje się tematami związanymi z seksualnością i motoryzacją. Kocha podróże oraz kobiecość zaprawioną feminizmem.
Kim jestem? Jaka jestem?
Nie zwykłyśmy patrzeć się na siebie holistycznie, nawet jeśli osobom postronnym wydaje się, że nieustannie wpatrujemy się w lustro. Patrzymy na oczy, brwi, nos, oglądamy policzki, szyję, zaledwie przez kilka sekund obejmujemy wzrokiem całą twarz czy całą sylwetkę. Każdego dnia oglądamy i komentujemy inne osoby, ale rzadko przyglądamy się samym sobie - wierzcie mi, mamy tam wiele do odkrycia. Polecam wypróbować ćwiczenie profesora z Hiszpanii i spisać swoje wrażenia na kartce.
Dążenie do ideału
Czy Wy też czujecie czasem niechęć do patrzenia na swoje ciało? Zamiast oswoić się z nim i je polubić - mamy tendencję do odrzucania go. Mnie przypomina się wtedy cytat z "Przeminęło z wiatrem" - Scarlett O'Hara nie była pięknością! - mimo to wciąż fascynuje rzesze czytelniczek, a w swoim czasie zachwycali się nią mężczyźni. Nie była ideałem. Oczywiście, nie ma nic złego w dążeniu do ideału. Tylko niech ten ideał będzie skrojony na naszą miarę, a nie wyciągnięty z pornograficznych fantazji mężczyzn.
Obawa przed niedoskonałością
Zastanawiałam się ostatnio z koleżanką na temat wstydu w przebieralniach na basenach i na zajęciach fitness. W końcu wszystkie mamy to samo. Czy nie byłoby wskazane, abyśmy przyzwyczaiły się do oglądania właśnie takich, autentycznych ciał kobiecych? Skąd mamy czerpać wzorce sylwetki, jeśli wstydzimy się siebie nawzajem? Próbujemy ukryć każdą, w naszym mniemaniu, "niedoskonałość" i przebieramy się pod ręcznikiem, gimnastykując się przy tym jak cyrkowcy. Mamy szczęście, że - jak mawia moja koleżanka - Unia Europejska nie wprowadziła jeszcze standaryzacji na ciała kobiece. Media, a szczególnie prasa kobieca i pornografia wprowadziły i nic dobrego z tego nie wynikło. Birgitte Rode Diness, lekarka, feministka i autorka wielokrotnie wznawianej książki "Kobieto, znaj swoje ciało" w wywiadzie dla WO , potwierdza tę tezę: "przez ostatnie 10 lat mamy inwazję wyidealizowanej nagości w przestrzeń publiczną i jednocześnie wzrost postaw purytańskich. Nie można już np. karmić piersią na ulicy. W rezultacie nie wiemy, jak wygląda zwykły goły człowiek. Rośnie przepaść pomiędzy tym, jak wyglądamy naprawdę, a tym, co pokazują kolorowe reklamy. Zaczynamy odwracać się z niechęcią od własnego ciała."
Betty Dodson i Carlin Ross
Wzorce z teledysków czy ciała muśnięte Photoshopem sprawiają, że wiele kobiet czuje się niezręcznie z własną nagością i chowa swoje ciało nie tylko przed koleżankami w przebieralni, ale również przed partnerem. Betty Dodson i Carlin Ross, tworzące projekt o nazwie Bodysex, są feministkami z nastawieniem sex-positive , przekonane, że masturbacja jest fundamentem wszelkiej aktywności seksualnej ludzi. Dodson zwana jest babcią feminizmu z pozytywnym nastawieniem do seksu. Na ich stronie http://dodsonandross.com/ znajdziecie nie tylko artykuły, komentarze, instrukcje, sex-shop on-line, ale też wiele podcastów i krótkich filmików wideo, na których afirmują kobiecą seksualność. Często ich wystąpienia to odpowiedź na pytania czytelniczek. Ostatnie było zatytułowane "Nie zdejmuję stanika w czasie seksu". Napisała to kobieta, która uważa, że ma za małe piersi. Betty zapytuje "Dlaczego wszystkie musimy mieć duże piersi? Tylko dlatego, że lansuje je dzisiejsza pornografia?" Niektórzy lubią duże, a niektórzy małe. Panie zwracają uwagę na uroki i przyjemność zabawy sutkami, nie ważne jakiej wielkości są całe piersi - zachęcają nas: cieszmy się swoją seksualnością! Musimy też pamiętać, że te wszystkie rzeczy, którymi się przejmujemy, blokują radość i przyjemność, którą powinnyśmy czerpać z seksu. Intymność to bliskość, a najwyższy stopień bliskości to seks. Kiedy mamy do czynienia z prawdziwą bliskością, intymnością i radością z bycia razem preferencje określane na zimno stracą na znaczeniu. Jeśli ktoś pragnie kobiety z dużym biustem, to takiej będzie sobie szukał, nie myślmy za niego i przestańmy się przejmować. Takie pozytywne nastawienie do naszego ciała i siebie samych powinnyśmy przenieść również na inne płaszczyzny. Stańmy nago przed lustrem! Nabierzmy cielesnej pewności siebie i bądźmy indywidualistkami!
Maria Magdalena - Iberystka, kulturoznawczyni, edukatorka seksualna. Pasjonuje się tematami związanymi z seksualnością i motoryzacją. Kocha podróże oraz kobiecość zaprawioną feminizmem.
