16-, 38- i 82-latka obejrzały razem w kinie 'Sztukę kochania'. 'Dużo scen seksu, penisa jednak nie widać'

30.01.2017 13:23
Pani Wiesława, lat 82, ja - 38 i 16-letnia Nina. Wybrałyśmy się we trzy do kina na 'Sztukę kochania. Historię Michaliny Wisłockiej'. Jak odebrałyśmy film mówiący o walce jednej kobiety o seksualną satysfakcję milionów Polek? Co nam się podobało, a co nas wkurzyło? I czy metryka miała wpływ na nasze oceny?
1 Od lewej: Nina, pani Wiesława, Ola Od lewej: Nina, pani Wiesława, Ola Od lewej: Nina, pani Wiesława, Ola. Fot. P. Dudek/Archiwum redakcji

16-, 38- i 82-latka obejrzały razem w kinie "Sztukę kochania". "Dużo scen seksu, penisa jednak nie widać"

Pani Wiesława, lat 82, ja - 38 i 16-letnia Nina. Wybrałyśmy się we trzy do kina na "Sztukę kochania. Historię Michaliny Wisłockiej". Jak odebrałyśmy film mówiący o walce jednej kobiety o seksualną satysfakcję milionów Polek? Co nam się podobało, a co nas wkurzyło? I czy metryka miała wpływ na nasze oceny?

Trzy pokolenia kobiet - pani Wiesława, Ola, Nina

82-letnia pani Wiesława to osoba niezwykle aktywna towarzysko, działająca z innymi seniorami w Dancingu Międzypokoleniowym. Stanowczo deklaruje, że seks to bardzo prywatna sprawa, każdy ma prawo do miłości i nikomu nic do tego. I nieważne, czy miłość łączy osoby odmiennych, czy tych samych płci.

Pani Wiesława przyznaje, że miała dużo szczęścia. Mąż był otwarty na jej potrzeby. Ale wiele kobiet z jej i starszych pokoleń kładło się i zaciskało zęby podczas spełniania małżeńskiego obowiązku.

Pokoleniem środkowym jestem ja, 38-latka, wychowana na rubrykach poradnikowych w "Popcornie" i "Dziewczynie". I bardzo je z perspektywy czasu ceniąca za oddawanie głosu nastolatkom, radzenie im, traktowanie jak partnerów. Dla mnie i moich znajomych oswajanie seksu to była teoria z gazet plus trochę niewinnych doświadczeń w praktyce. Rubryka "Mój pierwszy raz" dawała nam niejakie pojęcie, czego możemy się spodziewać.

Nina ma 16 lat i chodzi do społecznego liceum. Nie może liczyć na systemową edukację seksualną. Jak sama zapewnia, dojrzewa w czasach, w których edukacja na temat seksu jest raczej ograniczana niż propagowana. Z zajęć z wychowania do życia w rodzinie w każdym razie zrezygnowała - prowadzi je pani od religii. W rozmowie Nina przyznała, że temat seksu jest w jej kręgu ciągle kwestią mocno tajemniczą, podszytą dodatkowo strachem i brakiem pewności, czy to, co nastolatki widzą i czytają, to aby na pewno prawda.

Czy naszym zdaniem sceny seksu w filmie były realistyczne, czy nie? CZYTAJ DALEJ>>>

2 Sztuka kochania Sztuka kochania Jaroslaw Sosinski / Watchout Productions

Czy naszym zdaniem sceny seksu w filmie były realistyczne?

Pani Wiesława: Piękne ciała, więc z przyjemnością patrzyłam. Chociaż wiadomo, najwygodniej w czterech ścianach, we własnym łóżku. Ale każdy ma swoją wyobraźnię. I to dobrze, nikomu nic do tego. Kto z kim, jak, gdzie - wara nam od tego!

Nie raził mnie trójkąt, w jakim żyli bohaterowie, chociaż sama nigdy bym się na niego nie zgodziła.

Ola: Sceny seksu bardzo prawdziwe. Chociaż wpędzające trochę w poczucie winy, że nie każdy tak na kajaku na jeziorze i pod sosną w lesie współżyje.

Zawsze zadziwiają mnie filmowe porywy namiętności - jak to ludzie się na siebie rzucają, od razu przechodzą do stosunku, a po pół minucie ujęcia zgodnie szczytują. Jeśli zaś chodzi o filmy fabularne, to uważam, że nic nie jest na razie w stanie przebić naturalistycznych scen seksu w serialu "Dziewczyny".

Nina: Co do realizmu scen ciężko mi się wypowiadać. Na pewno nie czułam się komfortowo podczas zbiorowego oglądania scen seksu na ogromnym ekranie. Głupio mi było. I to wina społeczeństwa i kultury. To one tak mnie ukształtowały, że seks to tabu. A to jest normalna rzecz.

3 Warszawa w 'Sztuce Kochania' Warszawa w 'Sztuce Kochania' Fot Jarosław Sosiński / Watchout Productions

Jak się miały kobiety za czasów Wisłockiej i dziś?

Pani Wiesława: Tak jak pokazano to w filmie, za moich czasów o seks toczyła się walka. Kościół się wtrącał, państwo się wtrącało. Kobiety miały źle - nie miały przyjemności ze współżycia, a musiały, bo "mąż ma potrzeby", "bo przyrzekały". A jak się buntowały, to raz dostały lanie, drugi raz dostały lanie i już nie miały argumentów. Ale można było trafić na świetnego partnera i cieszyć się z seksu.

Ola: Pod względem wiedzy, samoświadomości i edukacji nie chciałabym żyć w czasach młodości Michaliny Wisłockiej. Ale podziwiam siłę kobiet, chęć rozwoju, ich nieustępliwość.

Moje pokolenie dało sobie radę, ale mam nadzieję, że ja i moje rówieśnice jesteśmy na tyle otwarte i samoświadome, że będziemy potrafiły wychować córki na silne, pewne swojej seksualności nastolatki.

Nina: Niewiele różni mnie i moje koleżanki od kobiet pokazanych w "Sztuce kochania". - Tak samo mało wiemy o seksie, tak samo się boimy konsekwencji - głównie niechcianej ciąży. Widać to po wpisach w mediach społecznościowych i na forach. W przeciwieństwie do kobiet z czasów sprzed rewolucji Wisłockiej my zdajemy się w obecnej sytuacji tracić powoli prawa do wszystkiego.

4 Kadr z filmu ''Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej'' (fot. materiały prasowe) Kadr z filmu ''Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej'' (fot. materiały prasowe) Kadr z filmu ''Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej'' (fot. materiały prasowe)

Czy i komu poleciłybyśmy film

Pani Wiesława: Poszłabym na ten film jeszcze raz. Z prawnuczką! Tylko musi trochę podrosnąć, bo ma dopiero sześć lat.

Ola: Polecam kobietom. Ku inspiracji, ku pamięci, żeby nie tracić czujności, nie ustępować pola, nie godzić się na kompromisy, żeby się szanować, dbać o swój interes, bo mężczyźni o swój dbają.

Nina: Wszystkim go polecam! Ten film oprócz ciekawej historii pokazuje także dobrą kondycję polskiego kina.

5 Sztuka kochania Sztuka kochania materiały prasowe

Czy coś nas wkurzyło?

Pani Wiesława: Przypomniałam sobie dawne czasy i zdenerwowało mnie, jak kiedyś było. Jak traktowano kobiety, jakie panowało zakłamanie.

Ola i Nina: W filmie jest wiele scen seksu, w żadnej jednak nie widać penisa. A kobiece ciało owszem pokazywane jest w pełnej krasie. To sygnał, że jednak wiele jest jeszcze do zrobienia, a rewolucja wcale się nie skończyła.

Nina: Zdenerwowało mnie to, że wszystko wskazuje na to, że stracimy prawa, o które kobiety z filmu walczyły.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Igraszki w wannie, manipulowanie płaczem. Seksualne porady Michaliny Wisłockiej - wciąż aktualne? [OPINIE KOBIET]

"Pieszczoty przed pierwszym razem powinny być tkliwe i serdeczne, a nie podniecające erotycznie". Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, zanim straciliście dziewictwo


Komentarze (92)
16-, 38- i 82-latka obejrzały razem w kinie 'Sztukę kochania'. 'Dużo scen seksu, penisa jednak nie widać'
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • sta_pl

    Oceniono 34 razy 24

    Przy całym szacunku dla idei artykułu:
    1. Chwile się musiałem zastanowić która z pań ma 16 a która 38 lat
    2. Ta 16 nie tylko poważnie wygląda ale i chyba zbyt poważnie mówi "o kondycji polskiego kina"
    3. Ta mowa o utracie "praw" w ustach szesnastolatki - przesadziliście. A ta w ogóle: skoro udawało się pod zaborami, za Hitlera i za komuny, uda się i teraz gdy, mimo wszystko, dostęp do informacji jest nieporównanie lepszy. Trzeba tylko znów wrócić do starych sposobów - Telewizja (Internet) kłamie a w szkołach nauczyciele (księża) trują - więc róbmy swoje. My, pokolenie 40 latków wychowujemy swoje dzieci. Nie pozwólmy im zrobić sieczki w głowie przez prawackich hipokrytów!

  • siwywaldi

    Oceniono 22 razy 16

    "Dużo scen seksu, penisa jednak nie widać"
    =============================
    I prawidłowo. Bo penis to niby jest to samo co ...uj, tyle że dużo, dużo mniejszy :-)

  • asperamanka

    Oceniono 16 razy 10

    Penisa nie widać bo może Adamczykowi nie zapłacili za pokazywanie.

    A poza tym sceny były nierealistyczne bo, wiem z Wyborczej, w tamtym czasie kobiety miały futra jak Masza i Niedźwiedź do spółki, a tu Michalina miała pachy wygolone. ;-)

  • piotrwojciak_first

    Oceniono 20 razy 10

    Zadziwiające! Na wstępie do zwiastuna jest napis: Masz już skończone 18 lat? A tymczasem Nina, dziecko ma 16, i obejrzała cały film. I jakie mądre wypowiedzi, no ta: Mnie i moim koleżankom obecnie odbiera się wszelkie prawa...

  • wyksztalciuch2015

    Oceniono 13 razy 9

    ...społeczne liceum, ...życie w rodzinie prowadzi katechetka...
    Przecież w takiej szkole na takie układy powinni mieć wpływ rodzice
    Średniowiecze

  • strzykwa5

    Oceniono 25 razy 9

    Absolutnie nie mogę rozpoznać która z pań ma 16 lat. Obie młodsze wyglądają na 30+

  • asperamanka

    Oceniono 10 razy 8

    Ja film widziałem, i jest całkiem niezły, ale jest w nim trochę tzw. "licentia poetica".

    Po pierwsze, koleżanka mojej matki pracowała w tym wydawnictwie, które "Sztukę Kochania" wydało, i ja będąc wtedy na przełomie podstawówki i liceum szczotki książki w ręku miałem zanim się ukazała, i miałem też liberalnych rodziców, więc słyszałem, jak to było - nieprawdą jest, że jakieś żony partyjniaków interweniowały w sprawie wydania którego jakoby zakazywała cenzura. Chodziło przede wszytkim o przydział papieru, bo ten, jak wszystko w PRL, był "deficytowy".

    Niech sobie nikt nie wyobraża, że Wisłocką wydawano w odcinkach w gazecie bez problemu, za zgodą cenzury, a ta sama cenzura potem nie chciała dać zgody na publikację tego samego tekstu w formie książkowej. Rozumiem, ten wątek był potrzebny dla udramatycznienia filmu, ale nie traktujmy tego jak prawdy historycznej. Zresztą różne tygodniki typu ITD były pełne gołych bab.

    Po drugie, to nie jest tak że wszyscy byli "tabula rasa" - magnetowidów, owszem, jeszcze nie było, ale po domach stały projektory amatorskich filmów 8mm i Super8, i przynajmniej po Warszawie krążyły szwedzkie pornole na tych ósemkach, które były stałym elementem imprez od późnej podstawówki. Plus różne świersczyki, karty do gry, itp. Wisłocka to było pierwsze polskie wydawnictwo tego typu, i chwała jej za to, ale prawda była taka, że wśród młodzieży mało kto to czytał; istotne były obrazki. Jako instruktaż, albo do zabawy na zasadzie: robimy to, na której stronie się otworzy.

  • jan.w2

    Oceniono 32 razy 8

    Według nauk watykańczyków seks ma służyć tylko prokreacji, a ewentualnie przyjemność mogą czerpać z niego tylko oni. No i czerpią, a jak się zdarzy wpadka, to albo idą w zaparte, albo żyją w związku po kryjomu i w jako takiej tajemnicy przed durnymi owieczkami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX