Paryski szyk - jak się nosić z klasą?

Wcale nie trzeba się urodzić w Paryżu, żeby mieć paryski szyk - zapewnia jedna z bardziej stylowych Francuzek, była modelka i muza projektantów - Ines de la Fressange. Sama jest tego najlepszym przykładem, bo urodziła się na południu Francji, w Saint-Tropez. Paryski styl to stan umysłu i podejście do życia. Jak wejść na ten poziom? Ines odkrywa tajemnice.
Ines de la Fressange wprowadza z świat szyku oraz... nonszalancji, na jaką stać tylko paryżanki. Ines de la Fressange wprowadza z świat szyku oraz... nonszalancji, na jaką stać tylko paryżanki. Fot. East News

Komplety kompletnie do niczego

Nie ma cięższego grzechu niż harmonia. Mieszaj! Najważniejsze to wiedzieć, jak mieszać style i marki. Cały paryski szyk zasadza się na połączeniu szyku i taniochy. Żeby nosić it-bag do byle kaszmirowego sweterka, trzeba mieć znacznie więcej klasy, niż żeby ślepo kopiować najnowszą kreację z wybiegu.

Paryżanki to wolne duchy - nie kupują w tym samym sklepie bluzeczki idealnie pasującej do spódniczki. Reguła jest prosta: szyk polega na tym, że nigdy nie kupuje się do kompletu. Szyk wciąż tworzy się od nowa.

Chcesz się dowiedzieć więcej na temat stylu paryżanek? Sięgnij po książkę "Paryski szyk. Podręcznik stylu" Ines de la Fressange oraz Sophie Gachet wydanej przez wydawnictwo Rebis.

. . Fot. BENAROCH/SIPA / BENAROCH/SIPA/EAST NEWS

Nie dla bogactwa

Paryżanka z lewego brzegu Sekwany wszystko co za bardzo się świeci omija szerokim łukiem. Nigdy nie wygląda na bogatą - blask i drogie metki to nie dla niej. Prawdziwa paryżanka nie poluje na męża-miliardera, Nie bawi jej wydawanie dla samego wydawania i zdobywanie markowych ciuchów tylko dla metki. Jej definicja luksusu? Marka, która gwarantuje dobry styl, a nie nachalną metkę.

. . Fot. Genin Nicolas / Genin Nicolas/ABACA/EAST NEWS

Wdzięczna mieszanka

Szafa paryżanki to wdzięczna mieszanina tanich, przystępnych zdobyczy, nabytków z wakacji i kilku luksusowych drobiazgów. Nie da się określić, czy jej dżinsowa kurtka to GAP, Notify, H&M czy Hermès! Paryżanka nie ma zwyczaju wydawać całej pensji na najnowszy hit mody. Dlatego, że jej na niego nie stać, ale przede wszystkim dlatego, że wierzy we własny talent stylistki - po co miałaby wydawać tyle na coś, co może sobie zaprojektować?

Paryżanka wie dobrze, że ona sama nigdy nie wyjdzie z mody. Po prostu macha na nią ręką (ale nigdy nie zapomina dodać jakiegoś dobrego  drobiazgu spośród ostatnich trendów). W tym tkwi jej urok.

. . Fot. FRANCOIS GUILLOT / AFP/EAST NEWS

Dobre samopoczucie

Żadna paryżanka nigdy nie będzie narzekać, że jej spódnica jest za krótka, sukienka za obcisła, a obcasy za wysokie. Fashioniści i guru stylu dawno doszli do jednego wspólnego wniosku: "Największy sekret dobrego stylu to czuć się dobrze w swoich ciuchach". Paryżanka zna swoją figurę i wie, co do niej pasuje i co współbrzmi z jej stylem życia.

Jeśli nie czujesz się dobrze w wydekoltowanym sweterki, obcisłych dżinsach i zabójczych obcasach, wróć do domu się przebrać!

Chcesz się dowiedzieć więcej na temat stylu paryżanek? Sięgnij po książkę "Paryski szyk. Podręcznik stylu" Ines de la Fressange oraz Sophie Gachet wydanej przez wydawnictwo Rebis.

. . Fot. ANNE-CHRISTINE POUJOULAT / AFP/EAST NEWS

Najpierw pomyśl!

Zawsze najpierw zadaj sobie to proste pytanie: ?Jeśli to kupię, to czy włożę to już dziś wieczorem? Jeśli odpowiedź brzmi: "Nie" lub "W najgorszym wypadku będę to nosić po domu" albo "Może kiedyś, na jakieś przyjęcie, kto wie", czas opuścić sklep i to szybko.

Chociaż śledzenie trendów jest poniżej godności paryżanki, mimo wszystko musi się w nich orientować. Sęk w tym, żeby ślepo za nimi nie podążać. Nawet jeśli panterka stała się właśnie hitem sezonu, paryżanka  nie wyjdzie z domu przebrana za rezydenta paryskiego ogrodu zoologicznego. Kopertówka ze sztucznego futra w panterkę lub pasy zebry wystarczy, by zaznaczyć. że paryżanka jest kobietą stylową, lecz nie podąża bezkrytycznie za stadem.

. . Fot. LOIC VENANCE / AFP/EAST NEWS

Podziel budżet na dwa

Jedną część budżetu przeznacz na podstawowe rzeczy dobrej jakości, a drugą na spontaniczne zakupy, które rozświetlą twoją garderobę (takie jak pasek, torba, sztuczna biżuteria). Nawet przeciętny budżet pozwala na osiągnięcie świetnych efektów - tak naprawdę, żeby dobrze wyglądać, potrzeba znacznie mniej, niż myślisz. Kilka dobrych swetrów, żakietów i płaszczy wystarczy - liczy się nie ilość, ale jakość.

Pilnuj się, a wyeliminujesz rzeczy, które nie są ci niezbędne. Jeśli mówisz sobie: "Włożę to, kiedy będę malować dom", na pewno nic z tego nie będzie! Naucz się rozdawać rzeczy - jest aż nadto potrzebujących i istnieją organizacje, które im pomagają. Jedno jest pewne: dobrze zorganizowana szafa z kilkoma starannie wybranymi rzeczami to najlepszy początek dnia.

. . Fot. imago stock&people

Brak idoli

Paryżanka nie czci idoli mody. Sama jest ikoną mody (po cichu jednak podziwia Jane Birkin i Charlotte Gainsbourg za ich bezbłędny, niekonwencjonalny styl: szary kaszmirowy sweter + dżinsy + trampki Converse albo kozaczki vintage = styl, do którego zawsze warto aspirować).

No i oczywiście uwielbia swoją superstylową  najlepszą przyjaciółkę, która ma własny, niepowtarzalny, nigdy niewychodzący z mody styl. a jednocześnie spokojnie zbliża się do certain âge. Prywatny idol mody paryżanki nie jest sławny. Właściwie im mniej znany, tym lepiej. Tak jak najlepsi projektanci, paryżanka zawsze czerpie inspirację z ulicy.

. . Fot. CANY / action press/East News

Buty - modele obowiązkowe

Każda paryżanka w swojej kolekcji butów ma:

- Baleriny. Do spodni lub do sukienki - pasują do wszystkiego. Gdybyś miała się zdecydować na jedną, jedyną parę butów - byłyby to baleriny. Na szczęście istnieją baleriny na każdą okazję: złoto na dzień i czarny zamsz na wieczór są zawsze bardzo eleganckie.

- Sandały. Bez nich po prostu nie da się przeżyć lata! Paryżanki są zgodne co do tego, że najlepsze sandały są z południa, z Saint-Tropez. pamiętaj mieszkanki stolicy sa nieznośnymi snobkami, jeśli chodzi o marki.

Od lewej: baleriny, sandały, czółenka, mokasyny, oficerki. Fot. Kolaż Kobieta.gazeta.pl.

- Czarne czółenka. Jedna dobra para czarnych czółenek starcza na całe życie. Warto więc zainwestować w najlepsze, na jakie cię stać. Kształty się zmieniają, czuby bywają okrągłe, bywają spiczaste, ale najlepiej wybrać ultraklasyczny krój, nie za okrągły, nie za spiczasty, a przejdziesz w nich setki kilometrów bez potrzeby postojów na poszukiwanie pary, która by była bardziej na czasie.

- Mokasyny. Bez nich nie da się żyć, ale noś je z pewną ostrożnością, żeby nie popaść w zbyt szpanerski styl. Nigdy do plisowanej spódniczki. Dodaj do nich grube skarpety i dżinsy do kostki.

- Oficerki. Do spódnicy, do sukienki, a nawet szortów i rajstop, jeśli nie masz jeszcze 35 lat. Kozaczki do kolan są zimowym odpowiednikiem balerinek. Czarne lub brązowe, te najlepsze wyglądają jak prawdziwe oficerki do konnej jazdy. Podobno niektóre paryżanki kupują je w specjalnych jeździeckich butikach.

. . Fot. Lionel Guericolas / VISUAL Press Agency / Visual Press Agency/EAST NEWS

Torebki - modele obowiązkowe

Pięć podstawowych modeli torebek z szafy paryżanki:

- Duża torebka typu :"tote". Wierna przyjaciółka na każdy dzień. Do środka możesz wrzucić swoją kopertówkę. Przyda się, jeśli wychodzisz gdzieś po pracy i nie zdążysz zajść do domu. Po prostu wyciągniesz kopertówkę, a tote zostawisz w domu.

- Kopertówka. Idealna na wieczór - podniesie decorum, jeśli nie jesteś dość elegancko ubrana, szczególnie jeśli mówimy tu o modelu "couture" z haftem, koralikami lub z luksusowego materiału.

Od lewej: Tote, kopertówka, listonoszka, torebka na ramę, koszyk. Fot. Kolaż Kobieta.gazeta.pl.

- Listonoszka. Niezobowiązujący dodatek - a jakie dobre antidotum na it-bag-manię! Listonoszka to torba na całe życie...

- Damska torebka. Porządnie skonstruowana, w neutralnych kolorach (czerń, naturalna skóra, brąz). Nieprzemijający klasyczny model, który przeżył już swoje wzloty i upadki. Paryżanka powie ci, że ma swoją po babci. Ale i tak wszyscy wiedzą, że zamówiła ją sobie u Hermèsa.

- Słomkowy koszyk. Twój przyjaciel na lato, à la Bardot w Saint-Tropez. Paryżanki obnoszą się z koszykami po mieście, by dodać sobie tego niesztampowego szyku. Gwarantowana oznaka stylu.

Chcesz się dowiedzieć więcej na temat stylu paryżanek? Sięgnij po książkę "Paryski szyk. Podręcznik stylu" Ines de la Fressange oraz Sophie Gachet wydanej przez wydawnictwo Rebis.

Więcej o:
Komentarze (13)
Paryski szyk - jak się nosić z klasą?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • szafirowa_zatoka

    Oceniono 83 razy 71

    Spoleczenstwo nuworyszy goni za moda (bardzo to widac w Polsce), stare wielkie pieniadze nigdy tego nie robia. Jest taki zart, ze angielski arystokrata spi trzy noce w nowym plaszczu zanim wyjdzie w nim na ulice, bo nie chce wygladac jak nuworysz. Podobnie burzuazja i arystokracja francuska - ma swoj styl, daleki od ostatniego krzyku mody. Na ulicy od razu widac, ze to ktos z klasa, wlasnie dlatego ze NIE goni za moda i jest ubrany bardzo charakterystycznie.

    W Polsce bogaci ludzie w 99% to nuworysze, dlatego sa niewolnikami mody.

  • velvetta11

    Oceniono 54 razy 50

    Są kobiety które i w koronie i w filcowej czapce - wyglądają z klasą.

  • zagraniczny-online

    Oceniono 60 razy 22

    nasze Polki stylem i klasa bardziej jednak przypominaja rosjanki, rumunki itd
    do francuzek - lata swietlne dystansu
    a szkoda

  • ciotka_ltd

    Oceniono 18 razy 14

    @ 3-kuleczka - nie nudz, co ty jakis Jacykow jestes czy co, by na babskim forum siedziec? Na drzewo, synu, bo tu o damach, nie o siksach mowa.:)
    Pani na fotkach mimo idealnej fugury (tej i 20-latki moga pozazdroscic - co za talia, co za peciny) ma kolo 50-tki, moze i z dyche wiecej (reka jak cyganka prawde ci powie). I ubiera sie i wyglada fantastycznie! Nic przesadnie odmladzajacego, nic co ja postarza, wszystko moze spokojnie zalozyc i za 10 czy wiecej lat. Luz, styl i klasa, fryzurka do wieku bezbledna - nie kudly ala Gesslerowa.;).
    Sama kocham ten styl, ci co mnie znaja z korespondencji bardziej prywatnej o tym wiedza, ale tez juz nie jestem nastolatka.
    A tym (do jakiegos 25 roku zycia) bym radzila wiecej dziewczecosci i mniej rygoru, niz na powyzszym pokazie - co tu kryc - damy z pokolenia ich mamy. A kuku!

  • piuropusz

    Oceniono 38 razy 4

    troche mnie tytul ubawil

    jak ktos pamieta - to babcie klozetowe byly zwane "paryzankami"

  • theorema

    Oceniono 2 razy 2

    jesli nie masz czasu wrócić do domu, zostaw dużą torbę w domu....tak, autorzyno, brawo, można by czasem przeczytać tekst zanim się go wypuści w obieg.
    A pomijając styl pisaniny - mnie to w ogóle nie przekonuje. Balerinki to murowane halluksy, oficerki - problemy z krążeniem, koszyki drapią, a w ogóle od wielkich torebek sto razy lepsze są plecaki, które nie powodują przeciążenia jednej strony ciała.
    A najlepszy dowcip to te czółenka jedne na całe zycie. No oczywiście, zapraszamy do polskich miast i miasteczek na wizję lokalna stanu chodników. Po tygodniu będą miały porysowane obcasy, a po sezonie obdarte noski. Poza tym buty się defasonują, rozbijają i na pewno nie jest to zakup na całe zycie. Dobrze jak na 3 sezony.
    Sztuczna biżuteria...no, na pewno wyznacznik stylu i klasy. To już lepiej mieć jeden zegarek i pierścionek(obrączkę)ale naturalne i szlachetne, niż te wszystkie plastikowe koraliki i udawane złote wisiorki. Pół budżetu na dodatki? może 1/10, chyba, że fanka-paryżanka zamierza kupować buty z ekoskóry, płaszczyki po 119 zł w sieciówce zamiast za 600 w dobrym sklepie, a do tego nosić prawdziwe złoto. Można i tak.

  • 3-kuleczka

    Oceniono 22 razy 2

    - ulica Paryża niczym nie różni sie od innej ulicy europejskiej, do niedawna były tam łagodniejsze zimy niz np w warszawie więc dziewczyny goniły z przysłowiowymi gołymi tyłkami gdy u nas okutane po uszy, żadnej innej różnicy nie widze, wręcz przeciwnie wkurza zawsze [mnie i moja kobietę] ten luz, który luzem nie jest a zwykle sprowadza sie do ubrania bądz czego i byle jak, bynajmniej nie majac nic wspólnego z elegancja. Nie wiem co kogo może razić dobrana bluzka do spódnicy, szczególnie ze nasze kobiety nie maja czasu a szczególnie pieniędzy za latanie za ciuchami.

    @zagraniczny-online - tak słabo jak piszesz wypadają Polki w środowisku w którym sie obracasz widocznie, nie moja sprawa gdzie mieszkasz i pracujesz skoro otaqczają cie kobiety podobne do rumunek. A propos, rumunek pewnie nie widziałeś, wszak kobiety zyja tak normalnie, nie myl ich z żebraczkami, a rosjanki - ho ho, to bys sie niziołku zdziwił, Rosja to BARDZO bogaty kraj a moskwiczanki po papierosy lataja helikopterami albo wysyłaja służbe, ubieraja sie z klasą, sam widziałem

  • 3-kuleczka

    Oceniono 12 razy 0

    ulica Paryża niczym nie różni sie od innej ulicy europejskiej, do niedawna były tam łagodniejsze zimy niz np w warszawie więc dziewczyny goniły z przysłowiowymi gołymi tyłkami gdy u nas okutane po uszy, żadnej innej różnicy nie widze, wręcz przeciwnie wkurza zawsze [mnie i moja kobietę] ten luz, który luzem nie jest a zwykle sprowadza sie do ubrania bądz czego i byle jak, bynajmniej nie majac nic wspólnego z elegancja. Nie wiem co kogo może razić dobrana bluzka do spódnicy, szczególnie ze nasze kobiety nie maja czasu a szczególnie pieniędzy za latanie za ciuchami.

    @zagraniczny-online - tak słabo jak piszesz wypadają Polki w środowisku w którym sie obracasz widocznie, nie moja sprawa gdzie mieszkasz i pracujesz skoro otaqczają cie kobiety podobne do rumunek. A propos, rumunek pewnie nie widziałeś, wszak kobiety zyja tak normalnie, nie myl ich z żebraczkami, a rosjanki - ho ho, to bys sie niziołku zdziwił, Rosja to BARDZO bogaty kraj a moskwiczanki po papierosy lataja helikopterami albo wysyłaja służbe, ubieraja sie z klasą, sam widziałem

  • matteo789

    Oceniono 31 razy -3

    Jak widac na załączonych zdjęciach, prawdziwa Paryżanka ma socjalistyczną robote dentystyczną.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX