Listy do redakcji. Jak wspominacie wasze początki w szkole i rozpoczęcie roku?

Rok szkolny już na dobre się rozpoczął, dzieci pomaszerowały do szkół. Czas więc podziękować za przesłane listy! Dziękujemy za to, że chcieliście podzielić się z nami swoimi wspomnieniami. Najciekawsze listy publikujemy, a do ich autorów trafią piórniki z pełnym wyposażeniem od marki Hama.
Inauguracja roku szkolnego w Szkole Podstawowej nr 15 w Olsztynie Inauguracja roku szkolnego w Szkole Podstawowej nr 15 w Olsztynie ROBERT ROBASZEWSKI

Magdalena, mama pierwszoklasisty

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Początek roku szkolnego-wielkie wydarzenie

Dla małego ucznia czasem przerażenie

Jednak mnie rozczula i łezki wyciska

Widok synka, który tornister w dłoń wciska

Lecz pamiętam sama jak to ze mną było

Szłam do szkoły z mamą i z nietęgą miną

"Bo czy coś potrafię?"- się zastanawiałam

"Po to idziesz do szkoły" - mama powtarzała

Obawy me rozwiało koleżanek grono

Z którymi czas mogłam spędzić wesoło

Dlatego też nauka przyjemnością była

Z niesfornej dziewczynki uczennicę zrobiła

Dziś prasuję koszulę dla mojego brzdąca

Kipi we mnie troska wielka i gorąca

Nadzieja ciągle płonie, że mój uczeń mały

Będzie tak jak mama z lekka doskonały

Inauguracja roku szkolnego w Szkole Podstawowej nr 15 w Olsztynie Inauguracja roku szkolnego w Szkole Podstawowej nr 15 w Olsztynie ROBERT ROBASZEWSKI

Stanisława, mama dwóch córek

Jestem mamą dwóch córek. Jedna w tym roku idzie do drugiej klasy, druga ma 1,5 roczku.

Razem z mężem bardzo przeżywaliśmy pójście do szkoły naszej pierworodnej.

Wydawała nam się taka mała, taka bezbronna, córusia tatusia... Okazało się, że jest jednak dojrzałą, mądrą i bardzo dobrze radząca sobie pierwszoklasistką. Jesteśmy z niej dumni. A za pięć lat równie bardzo będziemy przeżywać pierwszy dzień szkoły naszej drugiej córki!

A ja we wspomnieniach z pierwszej klasy mam fartuszek z kieszonką na przodzie z przyszytą tarczą ucznia, klasową fluoryzację i zeszyty obłożone w kolorowy papier...

Praca przesłana przez mamę zdolnej dziewczynki Praca przesłana przez mamę zdolnej dziewczynki fot. archiwum redakcji

Aneta, mama uzdolnionej artystycznie córki

Jak moje dzieci pierwszy raz szły do szkoły to strasznie to przeżywałam, chyba bardziej niż one. Mój mąż mówił, żebym tego po sobie tak nie pokazywała, bo jeszcze bardziej je denerwuję...

Pierwsza wyprawka, przygotowania, szukanie odpowiedniego plecaka... wszystko robiliśmy razem, aby dzieci były zadowolone, pewne swojego wyboru. Ja im tylko pomagałam i doradzałam. Mówiłam im o nowej pani, o kolegach, koleżankach, fajnych wycieczkach, o przygodzie marzeń na "wielkim globusie".

Pragnęłam, by moje dzieci z uśmiechem na twarzy powitały swój nowy rok szkolny, by cieszyły się szkołą, zdobywały wiedzę i nowe umiejętności. Córcia bardzo lubi malować, rysować i zakupy materiałów plastycznych to dla niej istny raj, co mnie też cieszy, a tak córcia wyobraża sobie pierwszy dzień w szkole (praca powyżej).

Co do moich wspomnień ze szkoły to pamiętam, że nie chciałam iść, bo w domu pozostali młodsi bracia, a tak ciężko mi było z nimi rozstać, co po czasie się oczywiście zmieniło jak poznałam swoją najlepszą przyjaciółkę Agnieszkę, która jest ze mną do dziś.

Karolina, mama Zuzi

Moja starsza córka Zuzia w tym roku zaczyna swoją przygodę ze szkołą w pierwszej klasie. Pamiętam, kiedy to ja chodziłam do pierwszej klasy - 29 lat temu. Każdego dnia musiałam nosić fartuszek, który był sztuczny i niewygodny.

Teraz dzieci noszą mundurki, które są pięknie odszyte i ładnie się prezentują, a także są wygodniejsze. Moja córka już nie może się doczekać, kiedy go założyć.

Pamiętam jak w pierwszej klasie chodziłam do świetlicy po lekcjach i z utęsknieniem czekałam na moich rodziców. Dlatego cieszę się, że czasy się zmieniły i gdy ona będzie szła każdego dnia do świetlicy to będzie mogła korzystać z wielu zajęć pozalekcyjnych, by rozwijać swoje zdolności i zainteresowania.

Po prawie 30 latach szkoły się zmieniły, a dzieci mają większe możliwości, by rozwijać swoje zainteresowania. 1 września z wielką przyjemnością i dumą będę towarzyszyć mojemu dziecku podczas pierwszego dnia pobytu w szkole. Moja mama niestety nie mogła towarzyszyć mi, gdy ja zaczynałam nowy etap mojego życia, jakim jest szkoła.

Katarzyna, której dzieci chodzę do tej samej szkoły, do której chodziła ona

Wiele jest rzeczy, które mi się przypominają podczas 1 września, ponieważ moje dzieci chodzą do tej samej szkoły podstawowej, co kiedyś ja. Może dyrektor jest inny, ale większość nauczycieli pozostała ta sama, jest ten sam budynek, ten sam plac do apelu, a nawet w tym samym miejscu biblioteka i ten sam zapach jej towarzyszący.

Jednak ja mam jedno jedyne wspomnienie, które zawsze do mnie wraca jak bumerang. Mianowicie to był mój pierwszy raz, kiedy to sama szykowałam się na zakończenie roku szkolnego. Pamiętam wówczas oboje rodzice poszli do pracy, a ja zostałam całkiem sama w domu. Nie pamiętam, która to mogła być klasa, jednak pamiętam, że za wszelką cenę chciałam być już dorosła. Koniec roku wzbudzał w moim sercu wiele pozytywnych emocji do tego stopnia, iż przyznaję nie myślałam logicznie.

Jako już dorosła dziewczynka postanowiłam po raz pierwszy uprasować sobie białą bluzkę. Rozłożyłam deskę, ustawiałam żelazko na największa moc, no i stało się. Na rękawie białej bluzki momentalnie pojawiała się czarna stopa żelazka i smród. Moja rozpacz była ogromna. Rzuciłam się pędem i zadzwoniłam telefonem stacjonarnym (pamiętam był jeszcze z tarczą do kręcenia) na centralę, gdzie poprosiłam numer wewnętrzny do pokoju mojej mamy. Te parę chwil czekania było dla mnie koszmarem.

Gdy tylko usłyszałam głos mojej rodzicielki wpadałam w rozpacz, histerię i zaczęłam okropnie szlochać, w czym to ja teraz pójdę. Moja mama nie ukrywam, że była zaskoczona tą sytuacją zwłaszcza, że dzień wcześniej przygotowała mi cały strój. Nawet teraz nie jestem w stanie powiedzieć co przyszło mi do głowy, aby uprasować tę bluzkę. Dlaczego ten poranek najbardziej zapadnie mi w pamięć? Jako jedyna na zakończenie roku byłam w seledynowej koszuli, ponieważ druga biała znajdowała się w praniu.

Mama 7-letniej córki

Każdego roku kupując wyprawkę szkolną, a później biorąc udział w uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego pojawiają się w mojej głowie same mile wspomnienia. Począwszy od tych, kiedy sama wybierałam zeszyty, książki, których zapach nowości uwielbiam do dzisiaj, jak i strój na pierwszy dzień szkoły, który musiał być wyjątkowy.

Teraz mojej córce staram się pomagać w wyborze wyprawki oraz kreacji na pierwszy dzień w szkole, żeby i ona za parę lat mogła mieć mile wspomnienia związane ze szkołą i przygotowaniami do niej. Małe rzeczy cieszą...

Ania, mama dwunastolatka

Jestem mamą dwunastoletniego chłopca, który już za kilka dni zasili szeregi VI klasy. Brzmi bardzo poważnie, bo przecież nie tak dawno był przedszkolakiem, który misternie kreślił szlaczki i uczył się piosenek na spotkanie z okazji Dnia Matki.

Z każdym rokiem i zbliżającym się wrześniem jestem coraz bardziej pełna obaw. Coraz to trudniejsze partie materiału, nowe przedmioty szkolne. Nasza codzienność jest pełna wyzwań. Nie będę odkrywcza, jeśli wyznam, że w swoim dziecku chcę zaszczepić ciekawość świata i pasję. Wciąż inspiruję, motywuję do poszukiwania swojego hobby i rozwijania talentów. Codzienność uczniowska to także spotkania z... porażkami, które nie zawsze mój syn akceptuje. Tu także staram się wykazać wsparciem i zrozumieniem. Uczę mojego syna umiejętności " uczenia się na błędach" i wyciągania wniosków ze swoich porażek na przyszłość.

Jednak największy nacisk kładę na naukę samodzielności i odpowiedzialności.

Początek roku szkolnego, nowe książki, przybory i moc nowych doświadczeń, z którymi już niedługo przyjdzie nam się zmierzyć. Życzę wszystkim uczniom i rodzicom samych sukcesów, wiary, a przede wszystkim siły i wytrwałości w pokonywaniu "szkolnych" przeciwności losu.

Mundurek szkolny Mundurek szkolny ŁUKASZ WĄDOŁOWSKI

Małgorzata, mama ośmioletniej Nikoli

Tyle już lat minęło, kiedy szłam do pierwszej klasy, ale pamiętam, że choć się bałam to po sobie tego nie pokazywałam. A bałam się, bo moja ciocia była wychowawczynią i wiedziałam, że mnie wesprze, ale nie będzie faworyzować!

Było nas kilkoro w klasie, szkoła wiejska i choć było szaro, to i tak staraliśmy się, by w klasie było kolorowo, by panowała radość, pomoc, a nie rywalizacja i zazdrość.

Czasy się zmieniły moja córka poszła do szkoły i ja przeżywałam, ale wiedziałam, że da sobie radę, bo charakterek ma, ale i duszę. Były łzy wzruszenia, ale i duma, że idzie do szkoły - chwilo trwaj wiecznie, a ty, córko ucz się pilnie.