Makaron z keczupem, chleb z cebulą. Odtwarzamy niezapomniany smak prostych potraw z dzieciństwa

Wyrzucanie starego pieczywa? Niedoczekanie! Z czerstwych resztek nasze mamy potrafiły wyczarować cuda. Po latach dowiedzieliśmy się, że niektóre dania serwowano nam, gdy rodzinne finanse miały się gorzej. Jakie smaki kojarzą nam się z dzieciństwem? Wspominamy z nostalgią.
Kaszanka Kaszanka Fot. Archiwum prywatne

Kaszanka z jabłkiem

Weronika: - Mój tata wracał z pracy późno - bo około 21. Mama zawsze czekała na niego z ciepłą kolacją. Pamiętam jak dzisiaj, że przy stole czekał najpierw talerzyk z zimną przystawką (nóżki w galarecie, sałatka jarzynowa, wędliny albo jakaś sałatka), a na drugie wjeżdżało coś ciepłego.

Najlepiej pamiętam kaszankę smażoną na patelni z cebulą i jabłkami.

Jak na dziecięce standardy danie prezentowało się wyjątkowo paskudnie (brzydsze chyba były tylko flaki i szpinak), ale intrygowało mnie. Kiedyś tata się ze mną podzielił i kaszankę pokochałam. Zwłaszcza za chrupkie części i połączenie ze słodkim jabłkiem.

Kaszankę kupuję sobie regularnie - mam lekką anemię, a kaszankę zalecił mi internista. Nie smażę jej jednak, a piekę w piekarniku z czerwoną cebulą i jabłkami. Żeby nie wyschła, polewam oliwą. To taki mój przysmak, który nie interesuje pozostałych członków rodziny.

Jem ją na ciepło, ale ostudzona, zjedzona po kilku godzinach też smakuje rewelacyjnie.

Tosty francuskie Tosty francuskie Fot. Archiwum prywatne

Tosty francuskie

Aleksandra: - To cudowny przepis na drugie życie lekko podstarzałych bułek. Bierzemy czerstwe pieczywo, a do miseczki wbijamy jajka, dodajemy trochę mleka, soli i pieprzu. Dokładnie rozbełtujemy. Bułki układamy w misce, żeby dobrze nasiąkły jajkami.

Tosty francuskieFot. Archiwum prywatne

Na płaskiej patelni rozpuszczamy masło (teraz smażę na masełku klarowanym. Smażone na oleju nie smakują tak dobrze). Na rozgrzaną patelnię i rozpuszczone masło kładziemy bułki, które smażymy na złocisto z obu stron. Żeby było jeszcze smaczniej i kaloryczniej, rozpuszczamy na wierzchu bułek ser żółty.

Chleb na ciepło Chleb na ciepło Fot. Archiwum prywatne

Chleb z cebulą

Paulina: - Jednym z moich ulubionych dań w dzieciństwie był "ciepły chleb", czyli kromki białego chleba na duszonej cebulce.

Dużo cebuli pokrojonej w piórka babcia dusiła na margarynie i lekko soliła. Gdy cebula, najpierw podsmażona, a potem duszona pod przykrywką, zaczynała ciemnieć, układało się na niej ciasno kromki chleba. Im bardziej był czerstwy na starcie, tym lepszy na koniec.

Chleb na ciepłoFot. Archiwum prywatne

Pod przykryciem chleb wciągał aromat cebuli, robił się wilgotny, tłusty i ciepły. Czasem w cebuli lądowała jeszcze kiełbasa, którą zjadał tata (dla dzieci obrzydliwość).

Idealna kromka ciepłego chleba musiała spełniać kilka kryteriów:

- nie mogła być zbyt mokra;

- nie mogło być na niej ani kawałka cebuli (tę skrzętnie z siostrą zdrapywałyśmy na talerz);

- w cenie były największe kromki (mało skórki, dużo środka).

Oczywiście najlepiej smakowała ostatnia. Danie udało mi się odtworzyć idealnie, chociaż nie byłam pewna, czy na oleju uzyskam ten sam smak, co na margarynie. Na co dzień nie jadam białego chleba, ale bez niego to danie nie wyjdzie. Cebulę wyjadłam do końca. Z reakcji na Instagramie wnioskuję, że nie tylko ja kochałam to danie jako dziecko, wielu moich znajomych ma podobne wspomnienia. Potrawa jest oczywiście strasznie niezdrowa, ale moim zdaniem lepsza niż każdy fast food.

Ziemniaki zasamżane Ziemniaki zasamżane Fot. Stijn Nieuwendijk/Flickr.com/CC BY-NC-ND 2.0

Ziemniaki odsmażane

Robert: - W moim domu ziemniaki to była podstawa. Ojciec do tej pory uważa obiad za niebyły, jeśli na talerzu nie było kartofli. Zdarzało się, że po obiedzie zostawało kilka ziemniaków. Rodzice nie marnowali jedzenia, wyrzucenie takich "resztek" nie wchodziło w rachubę. Nie było mikrofalówek, żeby kartofle odgrzać.

Następnego dnia jeden z domowników dostawał więc ziemniaki odsmażane. Jeśli byłem to ja, to po prostu były to odsmażone talarki. Brałem sobie do nich keczup i udawałem, że to frytki. Dla mojej młodszej siostry ziemniaki musiały być "tłuczone" i dopiero potem odsmażane. A moi rodzice lubili ziemniaki odsmażane z cebulą i czasami z pieczarkami lub skwarkami. Wszystkim nam w każdym razie smakowały.

Bułka ze śmietaną Bułka ze śmietaną Fot. Archiwum prywatne

Bułka ze śmietaną

Paulina: - W dzieciństwie zajadałam się kanapkami ze śmietaną i cukrem. Takie kanapki najsmaczniejsze były z białym chlebem, ewentualnie pszenną bułką. Robiła mi je przede wszystkim babcia. Mama była bardzo niechętna. I wcale jej się nie dziwię. To przecież olbrzymia bomba kaloryczna. Nic więcej. Ale byłam Tadkiem niejadkiem i czasem ulegała moim fanaberiom, bo był to jedyny posiłek, na który patrzyłam przychylnym okiem. Kiedy zrobiłam te kanapki po latach, okazało się, że nadal smakują bosko. Jednak po dwóch gryzach stwierdziłam, że to sam cukier, zemdliło mnie po trzecim kęsie. Pozostaną miłym wspomnieniem z dzieciństwa, ale raczej nie wrócą do mojej codziennej diety.

Kwaśne jajka Kwaśne jajka Fot. Bob Walker/flickr.com/CC BY-SA 2.0

Kwaśne/ślepe jajka

Paweł: - Nigdy nie lubiłem jadać piątkowych obiadów. W rodzinnym domu zawsze przygotowywano wtedy dania bez mięsa. Kuchnia, choć smaczna, to nie należała do wymyślnych, a kubki smakowe zawsze zostawały niezaspokojone. Jednym z takich dań były kwaśne jaja (choć w domu zawsze określaliśmy je mianem "ślepych"). To jedno z tych dań, których przygotowanie jest proste i kosztuje grosze.

Składniki:

  • 5 ziaren pieprzu
  • 5 ziaren ziela angielskiego
  • 3 listki laurowe
  • 2 łyżki octu
  • łyżka cukru
  • sól
  • pieprz mielony
  • jaja
  • kubek śmietany (18 lub 30 proc.)
  • mąka
  • ziemniaki

Do garnka wlewamy litr wody. Dodajemy do niego ziarna pieprzu i ziela angielskiego, listki
laurowe, ocet, cukier i sól. Całość trzeba zagotować.

Do gotującej wody delikatnie wbijamy tyle jajek, ile chcemy jeść (gotując je babcia zawsze pomagała sobie łyżką cedzakową). Gotujemy jajka, aż białko się zetnie, ale żółtko pozostanie płynne (powinno to zająć około 3 minut). Gdy będą gotowe, wyławiamy je i odkładamy na talerz.

Następnie bierzemy śmietanę. Dodajemy do niej odrobinę wody, w której gotowały się jajka i pół łyżki mąki. Wszystko dokładnie mieszamy i łączymy z zawartością garnka, uważając, by śmietana się nie zważyła. Powstałym sosem polewamy ugotowane jajka. Danie najlepiej podawać z purée ziemniaczanym.
PS. Nie udało mi się odtworzyć tego dania. Na zdjęciu potrawa, która najbardziej przypomina efekt końcowy...

Makaron z serem Makaron z serem Fot. Archiwum prywatne

Makaron zasmażany z białym lub żółtym serem

Maciej: Pamiętam, jak jeździłem z mamą, jej koleżankami i ich dziećmi na wakacje pod namiot. Pamiętam, że większość dań, jakie nam wówczas serwowały, miały w podstawie makaron.

Nigdy nie zapomnę smaku klusek odsmażanych na maśle. Próbowałem to danie odtworzyć, ale nie wychodzi nawet w najmniejszym stopniu podobne do oryginału. Jedliśmy także makaron z parówkami i cukinią oraz makaron z białym serem i śmietaną.

Naszym ukochanym daniem był jednak... makaron smażony na maśle ze startym na małych oczkach żółtym serem oraz keczupem.

Wiele lat później mieszkałem przez chwilę na studiach w Stanach Zjednoczonych i bardzo zdziwiłem się, kiedy w supermarkecie zobaczyłem w pudełku gotowy produkt: cheesy macaroni. Czyli danie mojej mamy i jej koleżanek: makaron z roztopionym serem i keczupem!

A wy? Jakie dania wspominacie wyjątkowo ciepło?

Cheesy macaroniFot. Mike Mozart/Flickr.com/CC BY 2.0

Więcej o:
Komentarze (121)
Makaron z keczupem, chleb z cebulą. Odtwarzamy niezapomniany smak prostych potraw z dzieciństwa
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • justas32

    Oceniono 61 razy 57

    Im człowiek starszy - tym chętniej wraca do smaków dzieciństwa. A że czasy były biedne - to i dania biedne. Za to zdrowe - najlepiej wspominam ziemniaki z koperkiem i zsiadłym mlekiem ...

  • dama_z_bagien

    Oceniono 48 razy 44

    Chleb z przecierem pomidorowym i cebulą, jak się udało kupić solonego śledzia, to babcia robiła hekele, zaprawy w piwnicy też były, to chleb z ogórkiem kiszonym, kapusta prosto z beczki, ziemniaki z ogniska jesienią , a najlepiej smakowała oranżada w proszku wysypana na brudną rękę z której wszyscy kumple i koleżanki z podwórka lizali.... Były też odsmażane ziemniaki z obiadu okraszone cebulą i do tego zsiadłe , prawdziwe mleko...a najlepiej smakowały kotlety mielone w proporcji 1 część mięsa oraz 3 części namoczonej bułki...a placki robione z ciasta i wody smażone na piecu....kurcze, jakie to było dobre.
    Bidenie było, ale jakoś tak swojsko...każdy znał każdego, razem po podwórku ganialiśmy , nikt nie udawał lepszego, bo zaraz dostawał baty.... Inne czasy , inne spojrzenie na człowieka, więcej miłości między nami było...i potrafiliśmy rozmawiać ze sobą.

  • hanklo

    Oceniono 36 razy 34

    Skoro piszecie o dobrych starych latach z dziecinstwa to piszcie o jakie lata chodzi. Ja pamietam z lat 50-60 ze moi sasiedzie jedli chleb polany woda i posypany cukrem. Byla bieda.Z samych filmow wiecie ze bylo nam ciezko

  • mniklasp

    Oceniono 35 razy 31

    Proste chlopskie jedzenie np wloskie czy polskie jest bardzo smaczne chociaz nie zawsze jest zdrowe. Bardzo czesto jajecznica na sloninie(boczku) byla tresciwym sniadaniem zima poniewaz tluszcz dawal dodatkowe kalorie. Biedne jedzenie jak swiezy chleb z maslem z pokrojona rzodkiewka lub pomidorem to bardzo smakowalo. Moja mama kupowala nabial raz w tygodniu na targu i jajka "baba" sprzedawala z sieczki z kosza, ser bialy w formie serca, gomolki byl zawiniety w wilgotna szmatke, maslo bylo zolte , takie owalne bryly chyba polkilogramowe, zabite opierzone kury mialy zolty tluszcz na podgardle, byly dosyc tluste. Owoce , jablka, sliwki , gruszki mialy liszki czy inne robaki owocowe. Wszystko bylo bardzo zdrowe i swieze z ogrodkow chlopow, robaczki lubia wszystko co zdrowe.

  • strach_sie_bac

    Oceniono 36 razy 26

    A ja uwielbiałem jajecznicę z cebulą i kiełbasą, nadal uwielbiam. 2 kg cebuli, pętko kiełbasy i kilka jajek. Cała rodzina najadła się (2 dorosłe osoby + 2 dzieci).
    Z ciotecznym bratem kochaliśmy również zapiekanki: bułka paluch (taka prawdziwa a nie dmuchana z polepszaczami), jakaś wędlinka i pieczarki + ketchup, za chiny ludowe nie do odtworzenia, nie ma już takich paluchów.

  • stetiner

    Oceniono 22 razy 20

    Pamiętam jeszcze takie smakołyki:
    chleb (ten ówczesny!) z masłem i musztardą
    dobrze podsmażony makaron z jajkiem
    żółty ser usmażony na patelni
    czerstwy smażony chleb

  • betka36

    Oceniono 26 razy 20

    A ja z przyjemnością latem jadłam chrupiący chleb ze smalcem i pomidorem,a pomidor pachniał latem i słońcem a nie gum a jak dziś.Pamiętam jeszcze sałatę parzoną i chleb na chrupko smażony na smalcu,bo nie mielismy tylu urządzeń.I te truskawki!!! Smak i zapach chowam w sercu do dziś.Dziś to nawet takich pysznych odmian nie ma

  • henio56

    Oceniono 26 razy 20

    Do takiej duszonej cebulki wbijałem jedno albo dwa jajka. Pychota. Jutro sobie zrobię na śniadanko. Uwielbiam sałatkę kartoflaną, jedząc ją, nie potrafię sobie powiedzieć dość. Skład:
    Ugotowane kartofelki pokrojone w kostkę, drobno pokrojona cebula, olej lub oliwa, deczko octu, sól i pieprz do smaku. Wymieszać i wcinać. Jedynym smakiem dzieciństwa którego teraz nie uświadczysz, to kromka świeżego, wiejskiego chleba z piekarni GS-u, świeże masło ,kawałek zwyczajnej kiełbasy i kubek kawy zbożowej z mlekiem. Najlepiej smakowało na wykopkach na które trzeba było jeździć ze szkoły. W domu najlepiej smakował tatar, mielony schabowy. Szlag wie dlaczego, ale za młodu wszystko smakowało, talerze do mycia były czyste. Moje dzieci nie wezmą do ust niczego gdzie jest odrobina tłuszczu, żadnych podrobów, kaszanek. Ale ja sobie kupię od czasu do czasu kawałeczek wędzonej słoniki /dzieciakom mówię ,że to dla ptaków/ ukroję plasterek na kostkę chlebka, wypiję 50 g . Nie ma teraz takiego mięsa, wędlin, chleba, jak za PRL, gdy obowiązywały normy branżowe. Niektórzy nie uwierzą, ale kiedyś do duszonego mięsa trzeba było dolewać wody, bo by się przypaliło. Chodziłem na śniadanko do kawiarenki na smażoną wątróbkę wieprzową z cebulką , pyszny chlebek i herbatka z cytryną. W trudnym okresie lat osiemdziesiątych, w Szczecinie i okolicznych miastach były sklepy z garmażerką. Teraz przypomniałem sobie smaki dzieciństwa, to był prawdziwy Paprykarz Szczeciński i słynne szczecińskie paszteciki .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX