'Tanie, bo i tak się zużyje' vs. 'Drogie, bo jestem tego warta'. Kobiety uzasadniają wydatki na siebie [OPINIE]

Ostatnio na forum Gazeta.pl jedną z najbardziej gorących dyskusji wywołał wpis Zielonejzoe, która zastanawia się, co kieruje kobietami przy wydawaniu pieniędzy na siebie. Oto najciekawsze cytaty z tego wątku. O opinie zapytaliśmy też znajome konsumentki.
Fot. iStock; screen forum gazeta.pl Fot. iStock; screen forum gazeta.pl Czy kupowanie dla siebie wywołuje w nas poczucie winy?

"Tanie, bo i tak się zużyje" vs. "Drogie, bo jestem tego warta". Kobiety uzasadniają wydatki na siebie [OPINIE]

Ostatnio na forum Gazeta.pl jedną z najbardziej gorących dyskusji wywołał wpis Zielonejzoe, która zastanawia się, co kieruje kobietami przy wydawaniu pieniędzy na siebie. Oto najciekawsze cytaty z tego wątku. O opinie zapytaliśmy też znajome konsumentki.

Kiedy kobieta kupuje coś dla siebie, nie chodzi wyłącznie o prosty akt nabywania. Nie mówimy tu o sytuacji, gdy każdy wydatek jest luksusem, bo brak środków na zakupy podstawowe. Chodzi o sytuację, w której mamy pieniądze, możemy je wydać na siebie, ale i tak towarzyszą temu burza w głowie, wyrzuty sumienia i inne skomplikowane uczucia. Albo nie towarzyszą.

Wpis Zielonejzoe przytaczam w całości:

"Jak to jest, że jedne kobiety potrafią wydawać na siebie pieniądze, a inne nie. Że jedna bez mrugnięcia okiem kupi sobie markowe (tu na miarę jej możliwości finansowych, ale jednak) ubranie czy portfel, do tego dorzuci kosmetyczkę, manikiur i lepsze kosmetyki, a inna żałuje sobie na wszystko.

I nie, nie jest to zależne wyłącznie od środków, jakimi dysponuje, czy czasowym ograniczeniem spowodowanym np. opłatami za edukację.

Znam dziewczyny, które jeszcze na studiach potrafiły oszczędzać na wszystkim, ale kupić sobie stanik za 250 zł, podczas gdy inne uważały, że to chore, że na wyprzedaży można taki sam kupić za 19,90 zł.

To oczywiście uproszczenie, ale od czego zależy, czy dana kobieta wychodzi z założenia, że jej się to po prostu należy i nawet jeśli kupi rzadziej, to zdecyduje się wyłącznie na rzeczy prima sort, a druga (...) wybiera zawsze najtańsze rzeczy?

I nie, nie chodzi tu o racjonalizm w zakupach, myślę, że nie tędy droga. Raczej obstawiam, że o wzór i wartości wyniesione z domu. Jeśli matka jest/była zadowoloną z siebie kobietą i lubiącą siebie i dbanie o siebie osobą, o wiele bardziej prawdopodobne jest, że i córka taka będzie.

Więc może problem z szafą i wybieraniem rzeczy lepszej jakości to nie tylko zwykłe know-how i porady specjalistów, a praca nad swoim wnętrzem i psychiką oraz samooceną? Że może i ten sweterek kosztuje 500 zł, ale jest ładny, podoba mi się i takie wewnętrzne przeświadczenie, że na niego zasługuję?".

ZakupyFot. Andy Johnson/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

Zdania są podzielone

Jak w każdej dyskusji zdania były podzielone, a powody, które stoją za zakupami, zupełnie różne. Jakie? Zobaczcie, jakich argumentów użyły forumowiczki i zapytane o własne odczucia znajome kobiety.

zakupy zakupy Fot. anna staselovich/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

Chyba powinnam się leczyć

Paulina: Jestem bardzo rozrzutną osobą. Lubię kupować wszystko i dużo, przez co miewam wyrzuty sumienia, bo wydaję raczej więcej, niż zarabiam i żyję na wiecznym kredycie.

Absolutnie nie żałuję i wydam każde pieniądze na wyjazdy i podróże. Bardziej skąpię na wydawanie na ciuchy czy buty - stąd jestem uzależniona od wszelkich "okazji" i wyprzedaży.

Kupuję różne rzeczy, różnych firm - drogich, tanich... nie ma reguły. Kupuję głównie w necie, bo liczba ludzi w sklepach mnie przeraża. Co mi się w sklepie internetowym spodoba, wkładam do schowka i czekam, aż przecenią, a jak na coś "zachoruję", to bywa, że kupuję od ręki, pod wpływem impulsu. I chyba powinnam się leczyć.

 

zakupyFot. miriam gomez/Public Domain Mark 1.0/Flickr.com

 

Zakupy Zakupy Fot. boris drenec/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

Kupić, nacieszyć się, zwrócić

Matylda: Bardzo staram się do mojej galopującej konsumpcji podejść racjonalnie. W porównaniu z moim narzeczonym nie mam wielu ubrań i dodatków. Staram się kupować rzeczy ponadczasowe - mam klasyczny płaszcz kupiony 10 lat temu, kozaki, które mają 8 lat.

Tak naprawdę mam wszystko, czego mi potrzeba, i mogłabym nie kupować niczego oprócz bielizny, skarpetek i pończoch. Ale kupowanie jest przyjemne, wydawanie na siebie jest przyjemne. Lubię sprawić sobie przyjemność kawą na mieście, dobrą książką, pięknym albumem.

Wiem, że kupowanie niczego nie załatwia - dla mnie idealną opcją jest kompromis. Kupienie sobie czegoś w nagrodę. Po zakupie dociera do mnie, że przyjemność jest krótkotrwała. Natychmiast "nacieszam się" tą rzeczą (sam fakt posiadania wystarczy), a później oddaję ją bez żalu. Prawda jest taka, że jak czegoś bardzo chcę, to nawet jeśli mnie nie stać, jakoś te pieniądze wyczaruję... W myśl zasady: "raz się żyje", bardziej niż - "jestem tego warta".

zakupyFot. stephanie moisan/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

zakupy zakupy Fot. nicolasalarciag/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

To jednak nie to

Anna: U mnie zakupy ciuchowe i jedzeniowe to dwie różne sprawy.

Ciuchy to zawsze trauma - najpierw bardzo długo oglądam, przymierzam, zastanawiam się, czy to jest to, czego szukałam, zostawiam w sklepie, bo "muszę się z tym przespać" i później są dwa scenariusze: 1 - wracam i tego nie ma (więc mam pewność, że to była najbardziej niezbędna mi rzecz na świecie), 2 - jest, kupuję i po fakcie dochodzę do wniosku, że to nie to.

Z jedzeniem jest tak, że staram się wybierać produkty lepsze, zdrowsze i takie bardziej.

ZakupyFot. Christophe ducamp/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

Zakupy Zakupy Fot. stephanie moisan/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

Kupować bez wyrzutów sumienia

Kamila: Jestem zdecydowanie za opcją inwestowania w siebie, bez wyrzutów sumienia.

Na pewno pomaga mi w tym fakt, że nie robię zakupów pod wpływem impulsu, więc nie miewam wyrzutów sumienia, że kupuję coś, czego w zasadzie nie potrzebuję. No i jak już robię zakupy, to rzadko, więc jak już na siebie wydaję, to mogę sypnąć groszem.

Druga sprawa jest taka, że cenię jakość nad ilość. Styl mam raczej basicowy, więc wolę wydać więcej na zwykłą rzecz, która jednak wyróżnia się super jakością i która wiem, że posłuży mi na dłużej. Co z tego, że kupię majtki w trójpaku w sieciówce, jak po pierwszym praniu zaczną się pruć na szwach.

No i trzecia sprawa. Jak czasem skuszę się jednak na coś tańszego, bo przecież #okazja, to potem jestem zła na siebie, że muszę używać tego czegoś, mimo że nie jestem zadowolona z efektu (bo przecież nie pozwolę, żeby się zmarnowało). Więc na szampon wolę wydać sporo, ale czuć się po jego użyciu jak milion dolców, i to jest bezcenne :-).

A do jedzenia nie mam komentarza sensownego, czasem w weekend lubię pożywić się po taniości, aby tylko zaspokoić głód, a czasami mam ochotę stołować się jak królowa i zrobić sobie kulinarnie dobrze.

ZakupyFot. Christophe ducamp/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

zakupyFot. Wen-Cheng Liu/ CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

zakupy zakupy Fot. Alec/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

Drogie równa się dobre

Joanna: Choć nie zawsze mam na to środki, jestem raczej zwolenniczką kupowania dobrych jakościowo produktów. Zwykle nie dlatego, że "jestem tego warta", tylko dlatego, że moim zdaniem jest to po prostu bardziej rozsądna, a niekiedy nawet - wbrew pozorom - tańsza opcja.

Przykładu nie trzeba szukać daleko. Moim zdaniem, jeśli mamy taką możliwość, warto inwestować w dobrej jakości buty czy torebki. Tanie przerabiałam wielokrotnie i sądzę, że na dłuższą metę w ogóle się nie opłacają, bo rozpadają się po kilku miesiącach.

Skórzane - choć jednorazowo trzeba za nie zapłacić sporo - posłużą parę ładnych lat. Korzystając z różnych obniżek czy promocji, można je zresztą często kupić w bardzo przyzwoitych cenach.

Podobnie podchodzę do zakupu jedzenia, tzn. jeśli tylko mam możliwość, kupuję lepsze produkty spożywcze. Zwykle równa się to nieco droższym produktom spożywczym, ale mam poczucie, że jest to cena, którą warto zapłacić za brak tańszych i niekoniecznie zdrowych składników wewnątrz.

Czasem droższe jest też to, co producent wytwarza na małą skalę, starannie dbając o szczegóły. W takich przypadkach przyjemność sprawia mi fakt, że ktoś w to, co kupiłam, wkłada całe serce. Tego typu produkty traktuję bardziej jak zakup biletu do kina czy teatru, w których też przecież płacimy za konkretne doznania.

ZakupyFot. minchioletta/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr.com

Zakupy Zakupy Fot. classic film/CC BY-NC 2.0/Flickr.com

Lecę skrajnościami

Natalia: Ja lecę skrajnościami, ale zawsze decyzje mają wymiar "praktyczny". Tzn kupuję tanie, jeżeli jest to coś, co idzie na masę. Nie będę kupować np. dresów po trzy stówy, bo uważam, że to gruba przesada, a i zniszczą się tak samo szybko. Raz w życiu szarpnęłam się na buty Emu w nadziei na jakiś wyjątkowy komfort i ciepłotę. Marzłam jak w każdych innych, a po jednym sezonie wyrzuciłam przeżarte solą. Od tamtej pory kupuję najtańsze śniegowce - w założeniu, że na sól i piasek z chodników nie ma mocnych.

Zdarza mi się natomiast kupować droższe rzeczy typu "ponadczasowa klasyka". Mam kilkunastoletnie swetry z czystej wełny, kaszmiru, alpaki, mam klasyczny płaszcz wełniany z poprzedniego stulecia. Nie dlatego, że "jestem tego warta", po prostu w dłuższej perspektywie bardziej opłaca się mieć coś porządnego na lata niż szajs z wiskozy i poliestru, który wyrzucisz po roku, góra dwóch latach.

Więcej o:
Komentarze (54)
'Tanie, bo i tak się zużyje' vs. 'Drogie, bo jestem tego warta'. Kobiety uzasadniają wydatki na siebie [OPINIE]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • ndjamena

    Oceniono 70 razy 64

    W mojej ocenie jedynie minimalizm wyzwala, inaczej zawsze będzie coś większego, szybszego, bardziejszego do kupienia. A ja tego wcale nie potrzebuję.

  • brigante32

    Oceniono 92 razy 48

    Żeby kobiety inwestowały tyle pieniędzy i energii w samorozwój, dokształcanie się, co wydają kasy na ciuchy i wizyty w salonach urody, to świat byłby niemal idealny. A część sama się marginalizuje, poświęcając czas dbaniu o skorupkę, a tak naprawdę pozostając wydmuszką.

  • antykonformista

    Oceniono 40 razy 36

    Tu nie chodzi o rzeczy dobre jakościowo, bo na nie warto wydać nieco więcej pieniędzy; tu chodzi o rzeczy luksusowe, drogie, przesadnie i niepotrzebnie drogie. Takie rzeczy z założenia mają podkreślać status noszącego. Moda i ogólnie aspekt ubraniowy to dziedzina, gdzie nie ma postępu technicznego. Czyli można tylko kopiować wzorce z przeszłości. Już sam ten fakt rodzi patologie. Ale najgorsze jest to, że koncerny zarabiają na frustracji społecznej, zarówno w aspekcie społeczeństw, jak i jednostek. Koncerny zarabiają na "modach" (dzięki temu sztucznie skraca się "życie" danego produktu, bo niemodnego nie założymy przecież), słabej jakości (często również w produktach luksusowych, drogich), oraz właśnie na kompleksach i frustracjach, przeważnie kobiet. Faceci w inny spokój dają upust frustracjom: kochanka, prostytutka, alkohol; z rzeczy drogich: samochód, zegarek. Kobiety mają od tego właśnie ciuszki i dodatki (no i ... plotki, darmowe póki co bo i chętnych do obrabiania komuś tyłka nie brakuje).

    W mediach jest bardzo popularne warunkowanie kobiet, niczym psów Pawłowa. Wygląda to tak: miesza się bodźce pozytywne: przekazy typu "jesteś piękna" oraz bodźce negatywne, pokazując "piękno" sztucznych celebrytów i gwiazd fitnessu. A także artykuły o szczęśliwych kobietach (lub bogatych) na przemian z programami typu "trudne sprawy" gdzie pokazując najgorszy sort debili lub ludzi z problemami dowartościowuje się kobiety "moje życie może i jest złe,m ale nie aż tak!".
    Do tego dochodzi jeszcze klimat upodlonego pracownika, większość ludzi jest w pracy UPODLONA, często przez rozmiar pracy, szefa, współpracowników lub samą pracę jaką wykonują. I czymś to muszą sobie kompensować, kobiety wtedy kupują drogie ciuchy, albo robią sobie fotki z wakacji w egzotycznych miejscach i czekają aż im ktoś będzie zazdrościł. To uczucie piękne dla nich jest.

    Oczywiście są drogie ubrania o naprawdę "lepszej" jakości, wspaniała gramatura, pięknie równo uszyte, na pierwszy rzut oka widać, że to coś specjalnego. Ale tego nie jest dużo i wcale nie to babki tak kupują na potęgę. Częściej chodzi o luksusowe marki, nie o jakość. Ma być szpan.

  • mdro

    Oceniono 41 razy 33

    Ładnie to tak ściemniać, redakcjo? 172 wpisy to jest "jedna z najbardziej gorących dyskusji"? Chyba jednak na ematkę rzadko nie zaglądacie, a i zagaić naprawdę zażartej dyskusji też nie potraficie :D

    Poza tym czy już naprawdę nie umiecie napisać artykułu inaczej niż robiąc obrazki z cytatami z wypowiedzi forumek?

  • dust-on-the-wind

    Oceniono 23 razy 23

    ja też lubię dobre rzeczy, ciuchów z lumpeksu nie włożę, choć szanuję pasjonatów, czy zmuszonych koniecznościa. NIGDY nie naraziłabym domowego budżetu z powodu oczadzenia torebką czy butami.....

  • krzepki.harry

    Oceniono 26 razy 22

    Co/kto to jest basica? :-O

    "Styl mam raczej basicowy"

  • yslsl

    Oceniono 18 razy 18

    Abstrahujac od innych rzeczy poruszanych tutaj, ja nie rozumiem kwestii uzasadniania jakichs zakupow dla siebie. Moze to swiadczy o jakims egoizmie (albo normalnosci) bo ja zakupy dla siebie traktuje dokladnie tak samo jak wszystkie inne. Potrzeba to kupuje, bez tendencji do " poprawiania humoru zakupem"' kupowania za tanio lub za drogo, bez tlumaczenia sie sobie czy innym. To tlumaczenie sie innym tudziez sobie, swiadczy chyba o jakichs glebokich problemach emocjonalnych.
    Normalnie nie kumam.

  • tomtg123

    Oceniono 32 razy 18

    Tak sobie myślę, że jestem warty tego, żeby sobie nie kupować sweterków za 500 zł, bo po prostu dużo bardziej mi się podoba 500 zł w moim portfelu niż jakikolwiek sweterek. :)

  • dust-on-the-wind

    Oceniono 24 razy 16

    taka "szalona" i z "fantazją" amatorka luksusu ( bo jej się należy) była synowa mojej znajomej - zabawki dziecky - TYLKO markowe i drogie, sobie - tylko ubrania drogie ( w szmatach z byle sklepu chodzić nie będzie), niestety pracowała w banku i miała dostęp do cudzych pieniędzy - po roku sprawa się rypła, kretynkę zwolnili, mąż ma komornika na poborach i mieszkanie po rodzicach musieli na długi sprzedać, z dużą stratą. Ta .... jest rozwódką na utrzymaniu mamusi.... Dług nad nią dalej wisi (mąż swoją część spłacił).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX