'Kobiety nie skaczą na nartach, bo by im się cycki pourywały', 'dziewczynek fizyki nie uczę'. To powiedział mi ojciec, matka, nauczyciel [HISTORIE KOBIET]

16.03.2017 15:19
'To nie dla ciebie, bo jesteś dziewczyną'. Zapytałyśmy kobiety, czy zrezygnowały z czegoś z powodu swojej płci. Niektórych historii się spodziewałyśmy, inne są wyjątkowo okrutne. Zachęcamy do czytania i komentowania.
1 Na co dzień kobiety stykają się z dyskryminacją, która utrudnia im w rozwijaniu kompetencji. Na co dzień kobiety stykają się z dyskryminacją, która utrudnia im w rozwijaniu kompetencji. Redakcja

"Kobiety nie skaczą na nartach, bo by im się cycki pourywały", "Dziewczynek fizyki nie uczę". To powiedział mi ojciec, matka, nauczyciel [HISTORIE KOBIET]

"To nie dla ciebie, bo jesteś dziewczyną". Zapytałyśmy kobiety, czy zrezygnowały z czegoś z powodu swojej płci. Niektórych historii się spodziewałyśmy, inne są wyjątkowo okrutne. Zachęcamy do czytania i komentowania.

W zawodach związanych z nauką i zaawansowaną technologią kobiet jest bardzo niewiele - to fakt, który potwierdzają statystyki. Według badań przeprowadzonych przez najpopularniejszy serwis dla programistów StackOverflow, w świecie programistycznym jest tylko 5 proc. pań. W niektórych sportach kobiet nie ma w ogóle lub stanowią one ledwo zauważalny margines.

Czy zadawaliście sobie kiedykolwiek pytanie dlaczego tak się dzieje? Tego typu zajęcia leżą poza obszarem ich zainteresowań czy po prostu się do tego nie nadają?

Nie mamy wątpliwości, że kobiety nie pchają się drzwiami i oknami do wielu tzw. "męskich" zawodów. Że niekiedy działają nazbyt zachowawczo i z góry rezygnują z ambitnych wyzwań. Mamy też jednak świadomość, dlaczego tak się dzieje. Zaprosiłyśmy do rozmowy siedem kobiet. Każda z nich jest inna: wychowywały się w różnych miastach, są w różnym wieku. Wszystkie spotkały się za to z bolesną dyskryminacją, która do dziś ma wpływ na to co robią i jakie decyzje podejmują w swoim życiu.

Ania

W szkole podstawowej trafiłam na nauczyciela fizyki, który już na pierwszej lekcji nam zakomunikował, że nie planuje uczyć nas, dziewcząt, bo my i tak tej wiedzy nie przyswoimy. Zatem nie odpytywał nas, nie robił klasówek (a jeśli już, to zawyżał nam wyniki). Czy nas zatem nie zauważał? Wręcz przeciwnie! Robił komentarze na temat rosnącego biustu, podpytywał, czy mamy już miesiączkę, niewybrednie cmokał na widok długich nóg koleżanek. Efekt? Do liceum poszłam bez elementarnej wiedzy z zakresu fizyki. Ktoś może powiedzieć, że jestem typem humanistki. Czyżby? Z matematyki - piątka. Z chemii - piątka. I tak aż do czwartej klasy szkoły średniej.

Bałam się, że po ukończeniu podstawówki trafię na nauczyciela, który odkryje moją niewiedzę. Jak się okazało, nie miałam się czego obawiać. Nauczyciel jej nie odkrył, on o tym wiedział od początku. Szkoda. Kończąc liceum, chciałam pójść na studia oficerskie, gdzie na egzaminach była właśnie... fizyka. Dziś myślę, że te studia prawdopodobnie byłyby błędem, ale wolałabym mieć możliwość się o tym przekonać sama, a nie być z góry skazana na porażkę.

2 kobiety kobiety Redakcja

Paulina

"Dziewczyny nie są dobrymi kierowcami" - może nikt mi tego nie powiedział wprost, ale tak wywnioskowałam z postaw kobiet (i wożących je mężczyzn) w mojej rodzinie. To aż nie do uwierzenia, ale ani babcie, ani mama, ani ciocie (jedna się wyłamała, ale ona zawsze była uważana za "chłopczycę" i "harpagana") nigdy nie prowadziły samochodu, totalnie uzależniły się w tym aspekcie od swoich mężów (wyobraźcie sobie problem, gdy zaczęli po kolei umierać). Ja prawo jazdy wprawdzie mam, na kursie uwielbiałam jeździć samochodem, ale... dziś nie prowadzę. Przekonana, że nie umiem i na pewno spowodowałabym wypadek. Bardzo się tego wstydzę i chcę się przełamać, ale wciąż jest mi trudno.

Stereotypu można użyć też w bardzo oryginalny sposób. W szkole średniej miałam nauczyciela, który wyśmiewał dziewczyny... marzące o założeniu rodziny. "Kuchnia, dzieci, kościół - wszystkie tak skończycie", zwykł mawiać. Można pomyśleć - "spadaj na drzewo stary pryku, zrobię, co zechcę", ale ilekroć zaświta mi w głowie myśl, że może pora na dziecko, przypominają mi się jego słowa i powodują wątpliwości.

3 kobiety kobiety Redakcja

Monika

Jako dziecko uwielbiałam oglądać skoki narciarskie. Fascynował mnie ten sport, podobało mi się to, że ludzie latają jak ptaki. Godzinami potrafiłam wpatrywać się we fruwających mężczyzn i marzyłam, że jak podrosnę, to też zastanę takim skoczkiem. Szybko się jednak zorientowałam, że nie ma tej dyscypliny sportowej wśród kobiet. Bardzo mnie to zmartwiło, zawiodło i podcięło skrzydła.

Raz zapytałam swojego ojca: "Dlaczego właściwie kobiety nie skaczą?" Odpowiedział: "Boby im się cycki pourywały". Dzisiaj jako dorosła kobieta, też jako matka dwójki dzieci, wracam do tego momentu swojego dzieciństwa i zastanawiam się, jakim trzeba być okrutnym człowiekiem, aby tak odpowiedzieć odkrywającej świat siedmioletniej córce, jak trzeba też nie szanować płci swojego dziecka, aby w ten sposób udzielić odpowiedzi. Już wtedy nie było to dla mnie śmieszne, lecz poniżające.

Kiedy zaczęłam dojrzewać, bardzo nie chciałam, aby ten biust mi urósł. Czułam, że będzie dla mnie tylko ograniczeniem, że przez to, że mam "cycki", niektóre drzwi będą dla mnie zamknięte. Szkoda, że mój ojciec - nomen omen, bardzo wykształcony i szanowany w środowisku człowiek - nigdy mi nie wytłumaczył, jak spełniać marzenia i jak (symbolicznie) wyważać drzwi.

4 kobiety kobiety Redakcja

Tatiana

Gdy dorastałam, dostałam w domu jasny przekaz: muszę dbać o swój wygląd. Nie dla siebie, nie dla zdrowia, nie dla dobrego samopoczucia. Tylko po to, aby podobać się mężczyznom. Bo mężczyzna wszystko mi zapewni, zaopiekuje się mną.

Było dobrze, dopóki moje ciało nie zaczęło się zmieniać. Od mamy słyszałam, że muszę tuszować niedoskonałości cery, schudnąć, ukryć cellulit, który nagle pojawił się znikąd, farbować włosy, malować się. Każdego dnia dostawałam sygnały: nie jesteś w porządku taka, jaka jesteś. Z taką cerą, z takimi włosami, z taką figurą (mimo że nie różniłam się szczególnie od reszty koleżanek).

To doprowadziło mnie do zaburzeń odżywiania. Całymi dniami nic nie jadłam, by później objadać się w ukryciu. Nie akceptowałam swojego ciała, byłam jednym wielkim kompleksem. Nie akceptowałam też siebie, swojej płci. Nie chciałam być dziewczyną. Dziewczyny przecież są słabe i głupie. To chłopcy byli bohaterami książek i filmów. To oni byli buntownikami, podróżnikami, odkrywcami. A dziewczyny? Tylko się snuły jak mimozy...

Gdy dorosłam, zgodnie z powinnością zaczęłam szukać partnera. Podświadomie wybierałam jednak tylko takich mężczyzn, którzy mieli problemy z alkoholem, ze sobą. Nie sądziłam, że stać mnie na kogoś lepszego. Dopiero gdy odkryłam sport, urosłam w siłę. Fizyczną i psychiczną. Zrozumiałam, że mogę pokierować swoim życiem, że ja również mogę spełniać swoje marzenia. Że kobiecość nie zawsze oznacza jedno i to samo. Ma różne oblicza. Jednak przez prawie 30 lat trwałam w przeświadczeniu, że moim nadrzędnym celem jest znaleźć sobie męża, który zapewni mi byt. Bo przecież sama bym sobie nie poradziła...

Szkoda, że nikt mi nie pokazał, jak być silną i pewną siebie. Jak się doskonalić, ale nie przez tuszowanie niedoskonałości ciała, ale poprzez naukę i sport. Jak budować związek z mężczyzną, dla którego będę partnerką, z którym będziemy się uzupełniać, wspierać. Musiałam się tego nauczyć sama, po wielu, wielu latach popełniania błędów.

5 kobiety kobiety Redakcja

Agnieszka

Od dzieciństwa dziewczynkom narzuca się, że muszą ładnie wyglądać. Do dziś pamiętam, jak jako nastolatka buntowałam się, że nie założę na święta sukienki. Nie było to specjalnie uzasadnione, bo nie byłam typem chłopczycy i miałam w posiadaniu różnorodną garderobę.

Myślę, że denerwowało mnie to, że się tego ode mnie wymaga. Chłopca czy nastolatka raczej nie zmusza się do tego, żeby po domu chodził w garniturze. Jako dorosła kobieta nadal odczuwam presję społeczną związaną z tym, że kobiety powinny o siebie dbać. Wyglądać młodo, mieć figurę modelki, dobrze się ubierać i być zadbanymi. Mam kolegów, którzy potrafią głośno komentować wygląd obcych kobiet (np. że mają gruby tyłek, krótkie nogi, są płaskie lub mają pryszcze), nie widząc przy tym swoich wielkich brzuchów. Powinnam zmienić kolegów? Być może, ale uważam, że to raczej podejście do damskiego ciała wymaga zmiany.

Presja dobrego wyglądu ma na mnie negatywny wpływ po dziś dzień. Obawiam się upływającego czasu i tego, czy będę atrakcyjna za jakiś czas dla swojego partnera. Nie napawa mnie też optymizmem myśl o ciąży, jeśli wiem, że po niej będę zmuszona się odchudzać i doprowadzać swoje ciało do porządku.

6 kobiety kobiety Redakcja

Dorota

W ostatniej klasie liceum, tak jak większość moich znajomych z klasy, chciałam zrobić prawo jazdy. Doskonale pamiętam, co usłyszałam od taty: "Po co ci to? Mąż cię będzie woził".

Zawzięłam się, pieniądze na kurs dostałam od mamy, która sama nie ma prawa jazdy i bardzo tego żałuje. Egzamin na prawo jazdy zdałam za czwartym razem. I niestety na tym zakończyła się moja przygoda z samochodami na wiele lat. Na studiach nie było mnie stać na własny samochód, mój tata nigdy nie chciał mi pożyczyć swojego. Do tego stopnia, że kiedy pilnie potrzebował jechać do szpitala, wolał poprosić o zawiezienie na ostry dyżur sąsiada, a nie mnie.

Przez lata sporadycznie prowadziłam więc samochód. Rozwoziłam znajomych po imprezach, zmieniałam kogoś w dłuższej trasie. Przez brak praktyki nie byłam najlepszym kierowcą. Dopiero mój mąż na nowo nauczył mnie prowadzić samochód. Dał kluczyki i tyle. Cierpliwie udzielał wskazówek.

Przyznaję, prowadzenie samochodu nie sprawia mi przyjemności, nie uważam się za najlepszego kierowcę, ale widzę postępy. Uważam, że gdybym od zdania egzaminu jeździła regularnie, byłoby lepiej. Komentarze "to dla facetów", "mąż cię będzie woził" podburzyły moją pewność siebie.

7 kobiety kobiety Redakcja

Ola

Mój dziadek, ukochany zresztą, miał takie swoje powiedzonko, które w jego założeniu miało być zabawne i ucinać moje ewentualne z nim polemiki. Mawiał do mnie: "Bądź grzeczna i daj się lubić". Nie wiem, czy konkretnie jego słowa, czy może jednak ogólne wychowanie, ale coś sprawiło, że "jestem grzeczna i daję się lubić". Od pewnego czasu jednak bardzo świadomie walczę z zakorzenionym w mojej głowie przed laty zaleceniem. A łatwo nie jest, z wielu powodów.

Często mam ochotę odwinąć się - najczęściej szowinistycznym dziadom rekrutującym się z dalszego kręgu rodziny. Tym wszystkim wujkom i stryjkom powyżej sześćdziesiątki, którzy z obleśnym uśmiechem w niezbyt wyszukany sposób, w ich mniemaniu - komplementują mnie i inne kobiety. Przykład? "No, nasz Wojtek to niezłą laseczkę wyrwał".

Nie odwijam się, bo nie chcę psuć atmosfery przy stole. Uśmiecham się więc z politowaniem i zażenowaniem. Wiem, że mój uśmiech traktowany jest jako przyzwolenie, nie upomnienie. Biorę to jednak na klatę w ramach pokoju na świecie. Ale jeśli tylko ktokolwiek, kiedykolwiek wystartuje z takim sucharem do mojej córki, wdepczę go w ziemię. I tak wiem, że najlepszy w tym przypadku byłby dobry przykład.

Pracuję więc nad sobą. Staram się ironicznie zawstydzać, dystansować albo chociaż mrozić spojrzeniem. Mówię: - Pozwoli pan, że tego nie skomentuję. Moja najnowsza technika to wznoszenie oczu do nieba i mówienie teatralnym szeptem sama do siebie: - Nie wierzę w to, co słyszę...

Komentarze (139)
'Kobiety nie skaczą na nartach, bo by im się cycki pourywały', 'dziewczynek fizyki nie uczę'. To powiedział mi ojciec, matka, nauczyciel [HISTORIE KOBIET]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Piotr Wiśniewski

    Oceniono 109 razy 87

    Czytałem gdzieś, że słabsze wyniki dziewcząt w przedmiotach ścisłych, są jedynie konsekwencją uwarunkowań kulturowych. Dla sprawdzenia tej teorii postanowiłem pomóc przygotować się córce i jej trzem koleżankom z klasy do prestiżowego konkursu matematycznego. I rzeczywiście, wszystkie zostały laureatkami, a ich szkoła okazała się jedyną w województwie, która miała więcej niż trzech laureatów. Drogie Panie nie poddawajcie się stereotypom.

  • morsik2

    Oceniono 97 razy 85

    "Raz zapytałam swojego ojca: "Dlaczego właściwie kobiety nie skaczą?" Odpowiedział: "Boby im się cycki pourywały".
    czemu nie zapytałas o jajka? Dlaczego sie nie urywają? :)

  • nord-ost

    Oceniono 60 razy 42

    Pewna bardzo mi bliska pani nauczyciel (tak się każe tytułować, twierdząc że w wykazie zawodów nie ma zawodu nauczycielka) twierdzi po 25 latach pracy w szkole, że głupie dzieci biorą się z głupich rodziców. Coś w tym chyba jest.

  • nuydones

    Oceniono 68 razy 42

    w polandzie tak akurat jest, że samozwańczy z nazwy pis (nie należy rozumieć tego skrótu dosłownie bo to tylko nazwa, nalepka dzięki której pis myśli, że jak ją mają to tak jest co słowa mówią) nie pozwoli aby kobiety miały równe prawa, popatrzmy na marionetkę beatę, ona nie istnieje, ona wykonuje aporty prezesa tak samo jak andrzej, tylko andrzej nie wiadomo czemu bo wygląda jak facet ale może to też według nich kobieta

  • whitney85

    Oceniono 34 razy 30

    Miałam chyba tego samego nauczyciela albo jest takich więcej. Moja córka wie, że może zostać kim chce ale ma dopiero 6 lat, mam nadzieję, że nie spotka na swojej drodze nikogo, kto podetnie jej skrzydła.

  • minkat

    Oceniono 36 razy 28

    jedyna osoba, od ktorej kiedykolwiek uslyszalam, ze "dziewczynki tak nie robia" to moja ciotka. chcialam sobie porzucac scyzorykiem do celu w towarzystwie jej corki, mojej kuzynki.
    poza tym to nie. nawet w szkole nie. moze dlatego, ze to zachodnia Polska.

  • net_friend

    Oceniono 36 razy 14

    To raczej 'mądrości' katechetyczne niż szkolne.

  • wojtusia

    Oceniono 29 razy 11

    Mamy XXI wiek i istnieją jeszcze mężczyźni twierdzący, że prowadzenie samochodu to jakaś wiedza tajemna ? Wszystko jest kwestią wprawy. Parkowanie również.
    A co do reszty i niektórych komentarzy, znam kobiety po bardzo trudnych studiach, wykonujące odpowiedzialne zawody, prowadzące własną działalność i znajdujące przy tym wszystkim czas na hobby, treningi i makijaż. Kobiety piekne, mądre i zadbane. Robiące, w ramach relaksu, zdrowe obiadki. Bywały " gnojone " najczęściej przez nauczycielki. Wszystko jest kwestią indywidualną.

  • anonim_ka

    Oceniono 11 razy 9

    Czy zgodnie z teorią tego ?? ćwierć> uczyciela należy domniemywać , że u naszych skoczków narciarskich ... penisy wraz z oprawą czyli dyamentami rodowymi wyłażą im skarpetkami. ! !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX