'Kiedyś kolejka była na bieżnię i rowerek, teraz ćwiczę sama'. 5 teorii, dlaczego w styczniu nie ma pospolitego ruszenia na siłownie

Pierwszy tydzień stycznia to moment, w którym - zgodnie z noworocznymi postanowieniami - zaczynamy zmieniać nasze życie. Czy w tym roku, jak w poprzednich, ruszyliśmy na diety i do siłowni? Wygląda na to, że nie. Mamy pięć teorii, dlaczego tak nie jest.
1

#1 I tak się nie uda

To hipoteza ociekająca pesymizmem. Skoro psychologowie, badacze ludzkiej natury i wreszcie gazety i portale nas przekonują, że niewielki procent osób osiąga cele stawiane w postanowieniach noworocznych, że poniedziałek/Nowy Rok to fatalny moment na startowanie ze zmianami, że nasz słomiany zapał i tak da o sobie znać, to po co w ogóle zaczynać? Ludzie, którzy dowiadują się, że to nie sensu, że i tak się im nie uda, nie dotarli w tym roku do siłowni. Bo i po co?

Siłownia po Nowym Roku
Fot. Archiwum redakcji

Zdaniem trenera osobistego, Daniela Dawidowskiego, żyjemy w czasach, w których ludzie mają bardzo dużą dostępność do wszystkiego, czego sobie zażyczą, wystarczy za to zapłacić. - Z ukształtowaniem sylwetki oraz - równolegle do niej - charakteru, niestety nie jest tak łatwo. Nie wystarczą pieniądze, jest to proces trwający czasem i kilka lat, dlatego tak wielu się poddaje - nie mogą tego nabyć szybko.

Jak tłumaczy dr Ewa Jarczewska-Gers z SWPS do wykształcenia nawyku potrzeba około trzech miesięcy. - Badania Gabriele Oettinger i Petera Gollwitzera pokazują jednak, że czas po zakończeniu tego okresu stanowi punkt krytyczny w kontekście podtrzymania zamierzonego celu. Najwięcej osób porzuca swoje postanowienia właśnie w tym czasie, wychodząc z założenia, że przecież możemy sobie trochę odpuścić i dogodzić - w końcu już tyle wytrwaliśmy w tym postanowieniu.

2

#2 Nowi nie przyszli, starzy wzięli na przeczekanie

- W zeszłym roku było takie pospolite ruszenie na mojej siłowni, że przez kilka tygodni nie mogłam się dopchać na ulubione zajęcia. Kolejka była nawet na bieżnię i rowerek - wspomina Agnieszka, regularnie uczęszczająca na siłownię.

Dlatego w tym roku, żeby uniknąć frustracji Agnieszka postanowiła przeczekać styczeń i ćwiczyć wieczorami w domu. A szkoda, bo mogłaby się zdziwić. - Chodzę do niewielkiej siłowni, ale regularnie, trzy razy w tygodniu, znam twarze "rezydentów" - mówi Olga. - W tygodniu przed Wigilią stawiali się w komplecie - albo prewencyjnie, żeby później móc pofolgować sobie w święta, albo, żeby uniknąć domowej świątecznej gorączki. W styczniu nie widziałam jeszcze żadnej znajomej twarzy. Właściwie to ostatnio w ogóle ćwiczę sama.

3 Nowy Rok na siłowni Nowy Rok na siłowni Fot. Archiwum redakcji

#3 Wiatr hula w portfelu

Grudzień, jak to grudzień, był bardzo drenujący finansowo - przygotowanie świąt, prezenty dla rodziny i bliskich, nieoczekiwane wydatki. Styczeń - zwłaszcza rodzicom z województwa mazowieckiego (od nich zaczynają się ferie) - nie pozwala złapać oddechu.

13 stycznia zaczynają się ferie zimowe, wyjazdy, zimowiska - pieniądze same znikają z konta. Gdzie tu znaleźć pieniądze na dodatkowy karnet do siłowni, wykupienie diety pudełkowej? Może w lutym się uda - myślą - i odkładają przejście na dietę oraz regularne uprawianie sportów?

4

#4 Organizacyjnie jest ciężko

Z tych samych powodów co powyżej, chętnym na wprowadzenie nowych nawyków może być ciężko ogarnąć się organizacyjnie. Nawet, jak finanse nie stanowią problemu, to styczeń jakiś taki poszarpany jest. Na feriach - zwłaszcza w górach - ciężko się dietetycznie odżywiać. Zwłaszcza jeśli intensywnie uprawiamy sporty zimowe. Do jeżdżenia na nartach jest potrzebna energia, na diecie 1200 kalorii może być o nią ciężko. Wyjazdy, rozjazdy, zebrania w szkole, podsumowania roku i bilanse w pracy. Wejście w nową rutynę jest mocno utrudnione.

5 Postanowienia noworoczne na siłowni Postanowienia noworoczne na siłowni Fot. Archiwum redakcji

#5 Ludzie mają inne zajawki

Żeby być aktywnym, ćwiczyć i uprawiać sporty, wcale nie trzeba chodzić na siłownię. Można robić zupełnie inne rzeczy poza siłownią. - Kiedy zaczynałam chodzić w Warszawie na boks były dwie sekcje i problemy, żeby się do nich zapisać - tłumaczy Marlena. - Teraz miejsc, w których można się boksować jest tak dużo, że bez napięcia wybieram i przebieram w ofertach. Pojawiają się nowe studia - w Warszawie modne są zajęcia Yoga Beats z taśmami, rośnie popularność ćwiczeń z elementami baletu przy drążkach. Ludzie chodzą na ścianki, na zajęcia na trampolinach, do małych pracowni jogi i pilatesu, wybierają wieczorne bieganie i... ćwiczą w domu do gotowych treningów z YouTube'a. Bogatych stać na to, żeby trener przyjeżdżał do nich do domu na sesje treningowe.

Nie dziwi więc chęć ściągnięcia do klubów nowych klientów. W sieci McFit abonament miesięczny bez limitu wejść to, po dodaniu opłaty wstępnej, mniej niż 50 zł miesięcznie. 59 zł kosztuje karnet miesięczny dla studenta w sieci Zdrofit. W Calypso można ćwiczyć za 109 zł miesięcznie. O malejącej popularności klubów fitness świadczą dane z ostatniego raportu "European Health & Fitness Market Report 2017" opracowanego przez Deloitte oraz EuropeActive. Można się z niego dowiedzieć, że przychody ogółem klubów fitness w Polsce w 2016 roku wyniosły 3,7 mld zł i były tylko o 0,8 proc. większe niż rok wcześniej. Kolejny dowód na to, że siłownie tracą na znaczeniu? Właśnie wycofała się z Polski sieć Jatomi.

- Trochę nudno, coś by się porobiło - wzdychał ostatnio instruktor na mojej - sieciowej, ale leżącej nieco na uboczu - siłowni - mówi Janek. - W tym roku nie jest jakoś zaskakująco dużo ludzi biorąc pod uwagę styczeń sprzed roku - potwierdza trener osobisty Daniel Dawidowski. Jego zdaniem w ogóle szał styczniowy pomału wygasa. - Zazwyczaj osoby, które się zgłaszają po Nowym Roku, są bardzo zdeterminowane. Zdarzają się oczywiście również mniej ambitni, ale przeważają ci, którzy zostają na dłużej. Nie da się powiedzieć jednoznacznie, jak szybko ludzie tracą werwę, bardzo dużo zależy od trenera i przebiegu zajęć.

Czy u Was także w klubach fitness nie ma tłoku? Jak wygląda sprawa Waszych postanowień noworocznych? Czekamy na Wasze opinie i przemyślenia.

Komentarze (20)
'Kiedyś kolejka była na bieżnię i rowerek, teraz ćwiczę sama'. 5 teorii, dlaczego w styczniu nie ma pospolitego ruszenia na siłownie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • sir.fred

    Oceniono 12 razy 4

    Siłownia jest doskonale zbędna. Kilkanaście ćwiczeń, które można wykonać w domu, bez żadnych przyrządów, całkowicie ją zastępuje. W dodatku nie tracisz czasu na dojazdy. I za darmo.

  • Czesław Rosomak

    0

    Dlaczego ćwiczę? Bo lubię, takie hobby od zawsze, ci którzy do ćwiczeń musza się zmuszać, motywować etc. zawsze są na gorszej pozycji i zwykle szybko odpadają.

  • Gość: Beata

    0

    Po prostu siłownia przestała byc hot shit stała się czyms zwyczajnym, nie przypisuje się juz fitness klubom magicznych własciwości, nie ma podejścia "zapiszę się na siłownię=zmienię swoje życie". Bo postanowienia noworoczne to myślenie magiczne.Nowy rok cudownie zmieni leniwca kanapowego wielbicielke eklerek w Chodakowską hehe.

  • drakaina

    Oceniono 5 razy -1

    A nie przyszło wam do głowy, że jak każda moda, tak i fitness przeminie? I będziecie kiedyś radzić ogłupionym kobietom, jak pozbywać się sześciopaków z brzucha...

  • nikt znany

    Oceniono 3 razy -1

    na mojej ściance wspinaczkowej od początku stycznia tłumy nowicjuszy. dramatu nie ma ale ścisk niezły i owszem. może z czasem się trochę przeluzuje.

  • sailor20170605

    Oceniono 9 razy -1

    Jak to nie ma? Tam gdzie chodzę na siłkę pełno nowych twarzy co się kręcą po siłowni jak kij w przeręblu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX