Nie ma Polaka, który choć raz nie był w tym sklepie. Teraz w polskiej sieciówce będą kupować najbogatsi na świecie

Polskich marek, które osiągnęły międzynarodowy sukces, nie brakuje. Jedną z nich jest CCC, która właśnie zapowiedziała, że już za rok w jej sklepach będą robić zakupy mieszkańcy najbogatszych państw świata.
Sklep CCC Sklep CCC Fot. Kamila Kubat / Agencja Gazeta

Sklep, w którym wszyscy robili zakupy

Tenisówki na WF, szpilki na ślub, "papcie po domu" - kiedy w 1999 w polskich miastach zaczęły się pojawiać pierwsze sklepy pod szyldem CCC, Polacy tłumnie ruszyli na zakupy. Dzięki niskim cenom i szerokiemu asortymentowi marka w krótkim czasie "wyrosła" na prawdziwego giganta i dziś aż jedna piąta udziałów w polskim rynku sprzedaży obuwia należy do niej.

Ten okazał się zresztą dla sieciówki zdecydowanie za mały. Swoje sklepy CCC ma już w kilkunastu krajach europejskich, w tym w Niemczech, Rosji, Austrii, na Węgrzech i Słowacji czy w Czechach. 

Teraz sieciówka chce podbić również Azję. Między 2019 a 2023 rokiem firma planuje otwarcie co najmniej 60 sklepów w krajach Bliskiego Wschodu, a docelowo może być ich nawet 400. Mają się znaleźć w największych centrach handlowych w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Katarze, Kuwejcie, Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, o co zadba operator franczyz wielu światowych marek, firma Apparell.

CCC to nie jedyna polska marka, która podbija świat. Poniżej przypominamy o kilku kolejnych, które też mają międzynarodowy sukces na koncie.

Salon firmy Inglot na Broadwayu w Nowym Jorku Salon firmy Inglot na Broadwayu w Nowym Jorku Archiwum firmy Inglot

Polskie kosmetyki, których nie sprzedają tylko na Antarktydzie

Z Apparel współpracuje już inna polska firma - Inglot. O tym, że bogate Arabki pokochały kosmetyczną markę z Przemyśla, kilka lat temu było głośno na całym świecie. Do sukcesu firmy przyczyniły się m.in. tzw. oddychające lakiery do paznokci.

Dzięki temu, że ich formuła pozwala na przepuszczanie tlenu i pary wodnej, jeden z interpretatorów islamskiego prawa, Mustafa Umar, uznał, że ich stosowanie nie stoi w sprzeczności z rytuałem wudu. Wyznawcy islamu muszą się obmyć w wodzie m.in. przed modlitwą, po dotknięciu osoby innej płci czy wizycie w toalecie, a więc przeważnie co najmniej kilka razy dziennie. Według nich zwykły lakier na paznokciach stanowi barierę w kontakcie z wodą, ale ten oddychający został już uznany za czysty (halal), dzięki czemu religijne Arabki mogą sobie wreszcie pozwolić na kolorowy manikiur.

Dziś Inglot, który nadal ma swoją główną siedzibę na Podkarpaciu, to marka obecna na całym świecie. Swoich sklepów nie ma tylko na Antarktydzie, a jej produktów używają podobno największe gwiazdy. - Britney Spears, Avril Lavigne, Sofia Vergara, a nawet ukochane przez całe Stany siostry Kardashian - mówił w wywiadzie dla "Wprostu" założyciel marki, Wojciech Inglot.

Sklep Reserved Sklep Reserved Fot. Artur Andrzej/Wikimedia Commons/CC0 1.0

Londyński prestiż w polskim wydaniu

Na międzynarodową rozpoznawalność od dawna pracuje też marka Reserved należąca do spółki LPP. Na zagranicznych rynkach - głównie w Europie środkowo-wschodniej, ale też w Egipcie, Katarze, Kuwejcie czy Arabii Saudyjskiej - jest obecna już od kilkunastu lat. Jednak to otwarcie flagowego salonu na słynnej londyńskiej Oxford Street we wrześniu ubiegłego roku i zatrudnienie w roli ambasadorki marki topmodelki Kate Moss ma wnieść firmę na nowy poziom.

CZYTAJ WIĘCEJ >> Nikt nie wydał tyle na polski sklep. Reserved podbija Londyn z pomocą Kate Moss

local heroes local heroes local heroes kampania

"Lokalni bohaterowie" polskich nastolatek i amerykańskich gwiazd

Local Heroes to marka, którą kojarzy raczej młodsza klientela. Jej założycielki, Areta Szpura i Karolina Słota, dosłownie z dnia na dzień zyskały międzynarodową sławę za sprawą jednego prostego zabiegu.

Koszulkę z napisem "Doing Real Stuff Sucks" (z ang. "Robienie poważnych rzeczy ssie") wysłały do ówczesnego bożyszcza nastolatek, piosenkarza Justina Biebera. Temu tiszert się spodobał i dał się w nim sfotografować paparazzi. To wystarczyło, by zamówienia na ubrania i dodatki dwóch młodych Polek popłynęły z całego świata - od obu Ameryk przez Afrykę i Europę po Azję.

W utrzymaniu popularności na pewno pomogło polskiej marce młodzieżowej postawienie na nowoczesną promocję, czyli intensywną działalność w mediach społecznościowych, ogólnodostępny sklep internetowy i oferowanie swoich produktów gwiazdom. A także współprace z takimi gigantami, jak Reebok czy Disney.

Rihanna, Rita Ora, Miley Cyrus, Cara Delevingne, Kelly Osborne - to gorące nazwiska wśród nastolatek na całym świecie, które chcą wyglądać tak, jak te gwiazdy. A bluza czy czapka z Local Heroes to właśnie im daje.

Prince-Polo na Islandii Prince-Polo na Islandii Fot. Tomasz Chrapek, Projekt: Polska na Islandii

Wafelek z Cieszyna, który stał się narodowym daniem Islandczyków

Przy okazji sukcesów polskich marek za granicą nie sposób nie wspomnieć o tej, która za sprawą jednego produktu doprowadziła do tego, że Polska nie kojarzy się na świecie tylko z "Chopinem, Wałęsą i wódką".

Chodzi oczywiście o Prince Polo. To wafelek-legenda, którym od 1955 roku zajadają się nie tylko Polacy, ale również Islandczycy. Jak sami twierdzą, obok Coca-Coli to ich danie narodowe, co na wizycie w Polsce w 1999 roku potwierdził sam ówczesny prezydent Isnaldii, Ólafur Ragnar Grimsson. Jak to się stało?

Zaczęło się od wymiany handlowej. Za islandzkie śledzie Polacy wysyłali do "kraju elfów" wódkę, drewno i właśnie Prince Polo, które - ze względu na panujący ówcześnie zakaz eksportu słodyczy z innych państw do Islandii - były oznaczone jako biszkopty.

CZYTAJ WIĘCEJ >> U nas newsem był stan wojenny, a u nich - że zabrakło Prince Polo. O polskim wafelku, który rozkochał w sobie Islandczyków

I choć produkująca go firma, Olza SA, już od lat należy do globalnego koncernu spożywczego Mondelez International, to entuzjastom czekoladowego wafelka niezmiennie kojarzy się z Polską. Nie tylko w Czechach, na Słowacji, Węgrzech i Malcie, gdzie jest sprzedawany, ale i wszędzie tam, gdzie nie brakuje polskich imigrantów (oraz polskich sklepów).

Komentarze (47)
Nie ma Polaka, który choć raz nie był w tym sklepie. Teraz w polskiej sieciówce będą kupować najbogatsi na świecie
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • wojtek45-1

    Oceniono 31 razy 29

    O. Znaczy ja też nie jestem Polakiem. Nigdy tam nie byłem!!!!

  • Artur Turar

    Oceniono 36 razy 26

    Jest... tam lepiej nie wchodzic...grozi smiercia przez zasmrodzenie chinska guma z podeszwy przyklejonej koslawo na chinski klej paluszkami 6-letniego Xiao. Zeby bylo taniej.

  • Gość: Olo

    Oceniono 27 razy 23

    byłem. kupiłem rozpadły sie reklamacji zero bo biegałem w butach do biegania.

  • Gość: Jason X

    Oceniono 19 razy 19

    Brawo dla tłumacza. 😂😂👏👏😂😂. ...ssie... 🤢😂

  • Gość: Monika

    Oceniono 15 razy 13

    Z ciekawości otworzyłam ten artykuł, a tu szok: sklep, w którym nigdy nie byłam w środku. Powiem wprost: jestem może nadwrażliwa na zapachy, ale jak coś już przy wejściu jedzie gumą i plastikiem, to nie wchodzę. Podobnie mam z paroma innymi "trendy" sklepami, np. DUKA. Tam z kolei zawsze w drugą stronę: jakieś perfumy sklepowe w nadmiarze, aż łzy w oczach stają, taki zajzajer, no i nie da rady wytrzymać w tym smrodzie po prostu.

  • Gość: gosc

    Oceniono 14 razy 10

    W zyciu wiecej zaddnych butow CCC i Deichmana!

  • piotrt707

    Oceniono 11 razy 9

    Nie lepiej wyemitować zwykłą reklamę ?? Pseudoartykuł

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX