'Kiedy miałam czterdzieści lat, nie myślałam o tym, że się zestarzeję'. Autorka 'Francuzki nie potrzebują liftingu' o tym, jak zachować piękno [FRAGMENTY KSIĄŻKI]

'W genach mam długowieczność i chcę wiedzieć, jak walczyć ze starzeniem się, by móc cieszyć się pełnią życia' - pisze w swojej najnowszej książce 'Francuzki nie potrzebują liftingu' Mireille Guiliano, autorka bestsellera 'Francuzki nie tyją'. 'I zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyna' - dodaje.

"Kiedy miałam czterdzieści lat, nie myślałam o tym, że się zestarzeję". Autorka "Francuzki nie potrzebują liftingu" o tym, jak zachować piękno [FRAGMENTY KSIĄŻKI]

"W genach mam długowieczność i chcę wiedzieć, jak walczyć ze starzeniem się, by móc cieszyć się pełnią życia" - pisze w swojej najnowszej książce "Francuzki nie potrzebują liftingu" Mireille Guiliano, autorka bestsellera "Francuzki nie tyją". "I zdaję sobie sprawę, że nie jestem jedyna" - dodaje.

- Kiedy miałam czterdzieści czy pięćdziesiąt lat, nie myśla­łam o tym, że się zestarzeję - pisze w swojej najnowszej książce "Francuzki nie potrzebują liftingu" Mireille Guiliano, autorka książki "Francuzki nie tyją". - Żyłam chwilą, wiecznie zajęta, starałam się wycisnąć z każdego dnia to, co najlepsze. Jednak zawsze zwracałam uwagę, by prowadzić zdrowy tryb życia.

Ze względu na popularność moich książek związanych ze stylem życia i być może dlatego, że urodziłam się we Francji, często proszono mnie, bym podzieliła się wskazówkami, jak "starzeć się z godnością", ale nie lubię tego wyrażenia. "Sta­rzenie się na luzie" - oto w co wierzę.

Będzie nas seniorów więcej

Świat siwieje: Europa się starzeje, Ameryka się starzeje, Chiny i inne kraje się starzeją. Jestem dzieckiem wyżu de­mograficznego, faktem jest, że każdego dnia ponad siedem tysięcy Amerykanów obchodzi sześćdziesiąte piąte urodziny. Do 2030 roku 18 procent Amerykanów będzie się zaliczało do seniorów, podczas gdy dziś jest to 12 procent. Ten trend jest taki sam w większości społeczeństw. Do 2025 roku jedna trzecia Japończyków będzie miała sześćdziesiąt pięć lat lub więcej.

Jako osoba żyjąca między dwoma krajami, w ojczystej Francji i Stanach Zjednoczonych, które wybrałam, a do tego jako globtroterka, czasami wyraźnie dostrzegam zalety (i szaleństwa) różnych kultur i dzielę się z innymi kobietami tym, co wydaje się działać dobrze - albo wcale nie najlepiej. Weźmy choćby liftingi i inne operacje plastyczne.

Zajęcia plastyczno-techniczne

Na całym świecie operacje plastyczne stają się niemal reli­gią i wiele osób odwiedza gabinet lekarski jak świątynię tak długo, aż ich skóra jest napięta niczym zbyt ciasna bluzka, a na twarzy mają zamrożony uśmiech. Francja, kraj zoriento­wany na kobiece piękno, gdzie kobiety "w pewnym wieku" są eleganckie, ponętne i budzą pożądanie, nie jest krainą liftingu jak na przykład Korea Południowa czy Stany Zjednoczone.

Francuzki stawiają na naturalny wygląd i samopoczucie, wolą peelingi i kremy, choć nieliczne stosują botoks albo jakieś inne wypełniacze, i zwracają uwagę na to, co jedzą i co na siebie zakładają, zamiast szukać chirurga ze skalpelem. Jeśli już sięgają po medyczne czary, zazwyczaj jest to liposukcja.

Plan to podstawa

Jeśli zastanawiasz się nad drugą połową swojego życia, do­brze jest mieć plan, strategię opierającą się na "poznaniu samego siebie", zdrowym rozsądku i smakowaniu życia. Dla mnie najważniejsze jest, by w każdym momencie życia i na każdym jego etapie czuć się bien dans sa peau (dobrze w swojej skórze). Ty i ja mamy inne geny, mieszkamy w różnych miej­scach, mamy różne możliwości, ale możemy mieć jednakowe nastawienie: czuć się komfortowo w swojej skórze. W swojej własnej skórze.

Każda z nas jest wyjątkowa, dlatego nie ma jednej metody dobrej dla wszystkich. Stworzenie własnego planu jest kluczowe, musisz odrobić lekcję i nikt nie zrobi tego za ciebie. A ten plan oznacza nastawienie psychiczne i luz.

Co więc robić, żeby wyglądać i czuć się dobrze? Oto garść rad z książki Guiliano.

 

Francuzki nie tyją

 

Cytowane fragmenty pochodzą z książki Mireille Guiliano "Francuzki nie potrzebują liftingu" wydawnictwa Znak Litera Nova.

Catherine Deneuve Catherine Deneuve TONY GENTILE / REUTERS / REUTERS

Luzik, drogie panie

Grawitacja działa we Francji tak samo jak na całym świecie, zwłaszcza jeśli masz już sześćdziesiąt czy siedemdziesiąt lat, a czasami jej skutki widać wcześniej. Ale Francuzki pod­chodzą do oznak upływu czasu inaczej niż kobiety z innych krajów.

Z całym szacunkiem do starzenia się, największa różnica między Francuzkami a większością kobiet nie polega na innym sposobie czesania się i ubierania, odżywiania czy pielęgnacji twarzy i ciała; chodzi o luz. Po pierwsze, Francuzki inaczej definiują starość. Ostatnio przeprowadzone między­narodowe badania wykazały, że to one najmniej przejmują się starzeniem, a jedna trzecia z nich za "starych" uważa ludzi po osiemdziesiątce.

W starzeniu się na luzie najistotniejsze jest to, by od czasu do czasu stanąć przed lustrem i krytycznie się sobie przyjrzeć.

Najbardziej generalnie, musisz zapytać samą siebie: "Czy lubię swój wygląd". Czy jest coś, co możesz zrobić, by go poprawić? Czy chcesz to zrobić?".

Niektórych czynników, jak choćby grawitacji, nie da się zmienić, ale można zminimali­zować ich skutki. Jak twoje zdrowie? Czy możesz coś zrobić, by je poprawić? Czytaj dalej. Przychodzi czas, kiedy musisz odesłać bikini na zasłużoną emeryturę. Czy już teraz? A co ze szpilkami? Co z seksem?

Juliette Binoche podczas 65. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Berlinale Juliette Binoche podczas 65. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Berlinale CEZARY ASZKIEŁOWICZ

Lepiej nie będzie

My, kobiety, wraz z upływem czasu chyba najbardziej boimy się utraty atrakcyjności, zmiany wyglądu. Zaczynamy się przejmować zmarszczkami, opadającymi pośladkami, rzedną­cymi włosami, szerszą talią i, co najgorsze, obwisającym biu­stem. A nie będzie lepiej.

Francuzki mają do tego problemu nastawienie, które można streścić słowami: "Widzę się w lustrze taką, jaka jestem. Jestem z tym pogodzona i akceptuję siebie, ale zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby panować nad swoim wyglądem. Nie będę się przejmowała tym, co myślą inni. Będę dbała o siebie i o to, by wyglądać tak dobrze, jak to możliwe, i nie będę ukrywać się przed światem".

Oto właśnie sedno starzenia się po francusku. To wyssane z mlekiem matki nastawienie, dzięki któremu czu­jesz się dobrze z tym, jak wyglądasz, i dzięki któremu masz swój własny styl. Jeśli istnieje jedna wspólna cecha wyróżniająca Francuzki, jest nią indywidualizm. Na ich wygląd składają się piękno, styl i luz, emanują postawą "mam to w nosie" (i fak­tycznie przez większość czasu mają wszystko w nosie, co nie przeszkadza im się stroić, kiedy idą rano po bagietkę).

Aktorka Isabelle Huppert na ostatnim pożegnaniu Chabrola Aktorka Isabelle Huppert na ostatnim pożegnaniu Chabrola Fot. Francois Mori AP

Wyglądaj jak milion dolarów

Co robić, żeby nasza powłoka cielesna prezentowała się dobrze w każdym wieku?

Zacznij od butów.  Tanie i/lub modne buty zazwyczaj wyglądają na tanie i ich taniość jest odczuwalna. Inwestuj z głową. Twoje buty nie muszą być drogiej włoskiej marki. Każda z nas rozpozna dobre obuwie, kiedy je zobaczy i założy; istnieją doskonałe buty markowe i niemarkowe, świetne obuwie można znaleźć na wyprzedażach.

Kolor przywraca życie. Zakładaj kolorowe ubrania, ale zasta­nów się, zanim wybierzesz pomarańczowy albo płomienny czerwony, jeśli jesteś po pięćdziesiątce.

Dziewczęcy wygląd u dojrzałych kobiet nie jest czymś, co podoba się Francuzkom. Przy dzisiejszych możliwościach wyboru nikt nie musi ubierać się jak starsza pani, niezależnie od wieku, ale we Francji, i w tym wypadku, ubieranie się stosownie do metryki jest niezwykle istotne, co nie ozna­cza, że nie można się wyróżniać czy być zauważalną. Łatwą alternatywą są dodatki: fajne okulary przeciwsłoneczne, oldschoolowy szalik, niezwykły pasek czy broszka przypięta do marynarki - każda z nas może znaleźć to, co jej pasuje.

Tkaniny i materiały są również bardzo istotne. Generalnie Francuzki wolą to, co delikatne, ciepłe i wygodne - bawełnę, wełnę i flanelę (niektóre z nas dorastały, nosząc flanelową bieliznę Damart), jersey, aksamit i kaszmir, ale również część współczesnych materiałów, dzięki którym ubrania są tań­sze, wygodne i przyjemne, jak mieszanki bawełny i kaszmiru, wiskozy i kaszmiru czy jedwabiu i bawełny.

Ethan Hawke i Julie Delpy na czerwonym dywanie Ethan Hawke i Julie Delpy na czerwonym dywanie Fot. Jordan Strauss / Jordan Strauss/Invision/AP

Skóra po przejściach

W okolicach dwudziestego piątego, trzydziestego roku ży­cia nie jest tajemnicą to, co nas czeka: pojawiają się pierwsze zmarszczki, na początku drobne, ale z biegiem czasu coraz bardziej wyraźne. Zewnętrzna powłoka skóry (epiderma) staje się cieńsza, a przez to bardziej narażona na uszkodzenia; w miarę starzenia się nasza skóra wolniej się regeneruje (rany mogą się goić od dwóch do czterech razy wolniej).

Kolor skóry może być bledszy, a nawet staje się ona przezroczy­sta, ponieważ spada ilość komórek zawierających pigment (melanocytów), a zwiększa się ilość pozostałych. Mogą się pojawiać tak zwane plamy wątrobowe. Ze względu na utratę gęstości kości i zmniejszanie się podskórnej wyściółki tłusz­czowej skóra staje się bardziej obwisła - i być może dlatego notorycznie pojawiają się "worki" pod oczami. Obwiśnięcie to skutek oddziaływania grawitacji.

Zaczyna to dotyczyć całego naszego ciała, ale to fakt, że nasza skóra traci elastycz­ność, powoduje, że około pięćdziesiątki staje się to bardzo wyraźne, ponieważ zaczynają opadać powieki, wydłużają się uszy, a nawet nos ciąży ku ziemi. I jakby tego było mało, na skórze ludzi starszych pojawiają się przebarwienia, znamiona, a nawet brodawki.

Audrey Tatou Audrey Tatou AP/Alastair Grant

Tego unikaj!

Słońce!

Wystawianie się na promieniowanie UV ma największy wpływ na czas starzenia się skóry, zarówno przedwczesny, jak i naturalny. Znasz wszystkie zagrożenia, łącznie z rakiem skóry, i prawdopodobnie wiesz, co masz robić. Nie wychodź na słońce w środku dnia, nie opalaj się zbyt długo, okrywaj się i używaj kremów z filtrem. Opalanie się niszczy włókna kolagenowe i połączenia między tkankami i sprawia, że skóra staje się coraz mniej elastyczna. Kiedy jesteś na słońcu zbyt długo, twoja skóra może nawet stać się sztywna i popękana jak twarz starego mądrego rolnika.

Nikotyna!

Kolejną rzeczą, którą możesz kontrolować, by zapobiec przedwczesnemu starzeniu się skóry, jest ograniczenie palenia papierosów i kontaktu z dymem papierosowym, mniejszy kontakt z zanieczyszczonym powietrzem i stałe nawilżanie skóry, zwłaszcza jeśli masz do czynienia z zimnem, które bardzo ją wysusza. Oczywiście złe odżywianie, brak snu i nad­mierne spożywanie alkoholu również mają zły wpływ na skórę. Wszystko to widać na twojej twarzy.

Zanieczyszczenia!

Najbardziej podstawowym i najważniejszym zabiegiem dla zdrowia i dobrego wyglądu skóry jest oczyszczanie. Wyrób sobie nawyk, że nie położysz się do łóżka, zanim nie oczy­ścisz twarzy tak, by otworzyć pory. Mydło może wysuszać, więc jeśli go używasz, koniecznie użyj kremu nawilżającego. Najlepiej zainwestować w dobre mleczko oczyszczające albo używać zwykłego kremu.

Nie wolno też zapomnieć o dwóch naturalnych sposobach: wodzie i diecie bogatej w witaminy A, C, B3 i E. Ostatnią rzeczą, którą robię przed pójściem do łóżka, i pierwszą po przebudzeniu jest wypicie szklanki wody.

Fanny Ardant, aktorka Fanny Ardant, aktorka Fot. Joel Ryan AP

To rób koniecznie!

Kremy przeciw starzeniu się są drogie, a by osiągnąć zamie­rzony efekt i pokonać obwisłość, zmarszczki, przebarwienia czy inne zmiany, należy tygodniami stosować je codziennie.

Przy ponad czterdziestu milionach Amerykanów w wieku powyżej sześćdziesięciu pięciu lat, która to liczba ma wzrosnąć do osiemdziesięciu ośmiu milionów do 2050 roku, dla firm kosmetycznych to zdecydowanie rozwijający się sektor rynku.

Włosy!

Powinnaś chodzić do fryzjera co dwa-trzy miesiące, żeby obciąć zniszczone końcówki i utrzymać zdrowe włosy. Wiele Francuzek (do których i moi się zaliczam) uważa, że dobry moment na obcinanie włosów to dzień pełni księżyca. Po strzyżeniu warto zaaplikować sobie wzmacniający i zmięk­czający zabieg keratynowy. Jesień to dobry czas, by przyjrzeć się swojej fryzurze i zastanowić, czy wciąż jest ona świeża i nowoczesna. Najważniejsze nie jest kopiowanie tego, co modne, tylko upewnienie się, że twoja fryzura pasuje do twojej osobowości i stylu życia, który obecnie prowadzisz. Optymalne jest takie uczesanie, które pasuje do rodzaju two­ich włosów, tak byś układała je z łatwością (nie noś koka, jeśli masz cienkie i rzadkie włosy).

Koloryzacja!

"Jest powód, dla którego czterdziestki, pięćdziesiątki i sześć­dziesiątki nie wyglądają już tak jak dawniej, a powodem nie jest feminizm czy zdrowszy aktywny tryb życia" - napi­sała Nora Ephron. "Powodem jest farbowanie włosów".

A więc jak: farbować czy nie farbować? To jest główny temat rozmów między moimi przyjaciółkami po czterdziestce, kiedy pojawiają się pierwsze siwe włosy, a wraz z nimi panika. Zazwyczaj pierwsza reakcja to: "nie chcę farbować włosów". Wtedy na początek można spróbować szamponów koloryzujących. Zawsze można też wypróbować nową fryzurę, która na moment wystarczy i odsunie na później konieczność odpowiedzi.

Zamaskowanie siwizny nie jest jedynym powodem, dla którego farbujemy włosy. Wiele kobiet uważa, że dobrze dobrany kolor odmładza, zwłaszcza jeśli dołożymy pasemka. Najważniejsze, by były subtelne, tak aby włosy wyglądały na bardziej błyszczące, niekoniecznie na jaśniejsze.

Manicure!

Pamiętaj, z upływem lat mniej znaczy więcej, a pielęgnacja paznokci powinna iść w parze z dbaniem o włosy i makijażem. Jedną z widocznych oznak starzenia, z którą nawet chirurgia plastyczna jeszcze sobie nie poradziła, jest wiotczenie skóry dłoni. Czy chcesz, by twoje dłonie przyciągały uwagę ja­skrawym czy neonowym kolorem albo wyjątkowo długimi paznokciami? To pytanie powinno wystarczyć.

Ruch!

Świadomy i codzienny ruch jest koniecznością, jeśli chce­my dobrze się starzeć, bez względu na to, czy są to spacery, chodzenie po schodach, joga, tańce, pływanie, jazda na ro­werze, uprawianie seksu - i, no cóż, także formalna "gimna­styka", zwłaszcza po sześćdziesiątym piątym roku życia - czy cokolwiek robisz, by radośnie ruszyć swoje derri're (tylko, proszę, nie poć się i nie napinaj jak te wszystkie celebrytki, które trzy razy w tygodniu torturują się, by pozostać w for­mie. One też umrą, bez względu na intensywność ćwiczeń). Grawitacja nikogo nie oszczędza.

Chodzenie to dla większości Francuzek coś naturalnego. Cho­dzimy wszędzie (przynajmniej te Francuzki, które nie potrzebują liftingu), a jeśli uznajemy, że nie mamy jeszcze dość, zwiększamy dystans. Często widuję Francuzki, które wchodzą po schodach, zamiast wjeżdżać windą. Nigdy nie przestanę powtarzać, że chodzenie to jedno z najlepszych ćwiczeń i aktywności, choć większość z nas niewystarczająco często mówi: "Idę na spacer".

Sen!

Francuzi śpią średnio dziewięć godzin dziennie. To zde­cydowanie więcej niż moi przyjaciele Amerykanie, którzy, zdaje się, biorą sobie za punkt honoru spać pięć?sześć godzin, a nawet mniej. Wiele razy słyszymy: ?Nie potrzebuję dużo snu?. To bzdura. A może istnieje jakiś związek pomiędzy średnią długością życia Francuzek i ilością czasu, który po­święcają na sen?

 

.Fot. Materiały prasowe

 

Cytowane fragmenty pochodzą z książki Mireille Guiliano "Francuzki nie potrzebują liftingu" wydawnictwa Znak Litera Nova.

Więcej o:
Komentarze (1)
'Kiedy miałam czterdzieści lat, nie myślałam o tym, że się zestarzeję'. Autorka 'Francuzki nie potrzebują liftingu' o tym, jak zachować piękno [FRAGMENTY KSIĄŻKI]
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX