Nie możesz schudnąć? 6 nieoczywistych rzeczy, które wpływają na naszą wagę

Jesteś wielbicielem telewizji? Urodziłeś się po 1942 roku? Jak się okazuje, to również może wpływać na problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi. Sprawdź, co jeszcze działa na twoją niekorzyść.
Na nadwagę i otyłość składa się nie tylko dieta, ale również tryb życia. Na nadwagę i otyłość składa się nie tylko dieta, ale również tryb życia. pixabay.com

Nie możesz schudnąć? 6 nieoczywistych rzeczy, które wpływają na naszą wagę

Jesteś wielbicielem telewizji? Urodziłeś się po 1942 roku? Jak się okazuje, to również może wpływać na problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi. Sprawdź, co jeszcze działa na twoją niekorzyść.

Zbyt mało czasu poświęcasz na sen

Badania wykazały, że niedostateczny sen wpływa na nasze wybory żywieniowe. Osoby, które regularnie nie dosypiają, częściej sięgają po słodkie oraz słone przekąski, co w dłuższej perspektywie odbija się na ich zdrowiu i wadze.

Ponadto ci, którzy mało czasu poświęcają na sen, są mniej aktywni fizycznie. Jeśli nawet inicjują większą dawkę ruchu, zwyczajnie nie mają energii na zachowanie regularności w sporcie. W tym przypadku zrywy w postaci odchudzania idą na marne, a wręcz doprowadzają do efektu jo-jo.

Nadwaga jest seksowna? Przede wszystkim sugeruje problemy ze zdrowiem Nadwaga jest seksowna? Przede wszystkim sugeruje problemy ze zdrowiem Michael Coghlan, https://www.flickr.com/photos/mikecogh/, (CC BY-SA 2.0)

Urodziłeś się po 1942 roku

Zespół badaczy z Massachusetts General Hospital opublikował badania, z których wynika, że ludzie urodzeni po 1942 roku są bardziej predysponowani do bycia otyłym. Odpowiada za to FTO, tzw. gen otyłości, który znacząco wpływa na gospodarkę hormonalną, powodując problemy z utrzymaniem optymalnej wagi. Po 1978 roku częstotliwość występowania genu wzrosła jeszcze bardziej. Jednak jest pocieszenie - od 2004 roku występowanie genu zaczęło powoli spadać.

Czy to oznacza, że każdy, kto urodził się między 1942 a 1978 rokiem może mówić, że za jego nadwagę odpowiada FTO? Oczywiście - nie. Za utrzymanie wagi odpowiada głównie aktywny styl życia i odpowiednie żywienie (zakładając, że nie cierpimy na schorzenia, które skutecznie utrudniają nam odchudzanie).

KATARZYNA BONDA: Piszę głównie w nocy, ponieważ tylko wtedy nikt nie dręczy mnie telefonami i wszędzie panuje cisza. Lubię kończyć, kiedy na świecie jest już jasno, mam poczucie, że wydostałam się z jaskini na światło dzienne. Potem idę spać. Piszę ciągami, to znaczy 'w kółko'. Kiedy pracuję, prawie nie śpię, nie jem, wyłączam się ze świata. Ludzie często mają pretensje, że nie można się do mnie dodzwonić, nie odpowiadam na wiadomości, nie wpuszczam bliskich do mieszkania, bo każdy kontakt wybija mnie z rytmu. Nie chodzi o wielkie inspiracje ani natchnienia, ponieważ pracuję rzutami i jak rzemieślnik (wiem, co chcę napisać i jaką ten fragment rolę odgrywa w fabule), ale każdą scenę piszę 'na jednym oddechu'. 
Fabuła tak mnie wciąga, że nie tyle nie czuję głodu, co szkoda mi czasu na pichcenie.
Żywię się zupkami chińskimi, szprotami podwędzanymi prosto z puszki i pesto z makaronem. 
Teraz, kiedy mam dziecko, nie mogę sobie pozwolić na całkowite odcięcie, więc jest trudniej, ale nawet babcia i moja córka wiedzą, że do 13 zwykle śpię. Do pracy siadam tak około 15-16. Piszę w czapce, starych papuciach, czasami - w zimie - w mitenkach, bo kiedy spędza się przed komputerem bez ruchu kilkanaście godzin, człowiek potwornie marznie. Dlatego też policjanci z Piły - moi stali konsultanci Leszek Koźmiński i Paweł Leśniewski - podarowali mi ten słynny już polar.
Piję hektolitry zielonej herbaty i właściwie nic innego poza dwoma espresso z rana. Dostałam ostatnio termos, w którym ta herbata może być długo gorąca. Nigdy nie piję alkoholu podczas pracy, nie jem ciastek, czekoladek, przegryzek. Pusty brzuch nakręca mnie pozytywnie. 
Palę R1, najsłabsze papierosy na świecie, za to nieustannie. Lubię ten nałóg, muszę mieć czym zająć ręce, kiedy wymyślam plot. Jestem jednak zmuszona kilka razy dziennie robić przerwy, a to dzięki psu o imieniu Łukasz, ze schroniska, który prawdopodobnie ratuje mnie przed urazami kręgosłupa, bo nie umiem pracować inaczej niż przy biurku. Przymusowe spacery odbywają się dopiero, kiedy skończę scenę, nigdy w trakcie, nawet psa wyszkoliłam, by się podporządkował mojemu dziwnemu zajęciu.
Wiem dokładnie, jak długo będę pisała, ponieważ piszę jedną, czasem dwie sceny dziennie, więc książkę oddaję dokładnie w tym terminie, który zaplanowałam. Gdzieś około trzeciego aktu opowieści zaczynam zwalniać (bo wcześniej przypominam dzięcioła) i szkoda mi tego siedzenia w 'norze', w sumie ten proces schowania się przed światem lubię najbardziej, więc czasami, nawet kiedy już skończę, wciąż udaję, że jeszcze pracuję. Wtedy się lenię, nie robię zupełnie nic poza obżeraniem się śledziami i oliwkami, czytaniem książka za książką, czasami maratonem seriali na HBO, bo po zapisie jeszcze długo nadal nie mogę normalnie spać. 
Odsypiam, kiedy wysyłam książkę do konsultantów merytorycznych, czekając na ich uwagi, potem zaczynam orkę na nowo, i kiedy napiszę wreszcie podziękowania i posłowie, kupuję bilet lotniczy w ciepłe rejony świata, a potem idę spać 'do oporu'. Mój rekord to przespane 29 godzin bez wstawania na siku. KATARZYNA BONDA: Piszę głównie w nocy, ponieważ tylko wtedy nikt nie dręczy mnie telefonami i wszędzie panuje cisza. Lubię kończyć, kiedy na świecie jest już jasno, mam poczucie, że wydostałam się z jaskini na światło dzienne. Potem idę spać. Piszę ciągami, to znaczy 'w kółko'. Kiedy pracuję, prawie nie śpię, nie jem, wyłączam się ze świata. Ludzie często mają pretensje, że nie można się do mnie dodzwonić, nie odpowiadam na wiadomości, nie wpuszczam bliskich do mieszkania, bo każdy kontakt wybija mnie z rytmu. Nie chodzi o wielkie inspiracje ani natchnienia, ponieważ pracuję rzutami i jak rzemieślnik (wiem, co chcę napisać i jaką ten fragment rolę odgrywa w fabule), ale każdą scenę piszę 'na jednym oddechu'. Fabuła tak mnie wciąga, że nie tyle nie czuję głodu, co szkoda mi czasu na pichcenie. Żywię się zupkami chińskimi, szprotami podwędzanymi prosto z puszki i pesto z makaronem. Teraz, kiedy mam dziecko, nie mogę sobie pozwolić na całkowite odcięcie, więc jest trudniej, ale nawet babcia i moja córka wiedzą, że do 13 zwykle śpię. Do pracy siadam tak około 15-16. Piszę w czapce, starych papuciach, czasami - w zimie - w mitenkach, bo kiedy spędza się przed komputerem bez ruchu kilkanaście godzin, człowiek potwornie marznie. Dlatego też policjanci z Piły - moi stali konsultanci Leszek Koźmiński i Paweł Leśniewski - podarowali mi ten słynny już polar. Piję hektolitry zielonej herbaty i właściwie nic innego poza dwoma espresso z rana. Dostałam ostatnio termos, w którym ta herbata może być długo gorąca. Nigdy nie piję alkoholu podczas pracy, nie jem ciastek, czekoladek, przegryzek. Pusty brzuch nakręca mnie pozytywnie. Palę R1, najsłabsze papierosy na świecie, za to nieustannie. Lubię ten nałóg, muszę mieć czym zająć ręce, kiedy wymyślam plot. Jestem jednak zmuszona kilka razy dziennie robić przerwy, a to dzięki psu o imieniu Łukasz, ze schroniska, który prawdopodobnie ratuje mnie przed urazami kręgosłupa, bo nie umiem pracować inaczej niż przy biurku. Przymusowe spacery odbywają się dopiero, kiedy skończę scenę, nigdy w trakcie, nawet psa wyszkoliłam, by się podporządkował mojemu dziwnemu zajęciu. Wiem dokładnie, jak długo będę pisała, ponieważ piszę jedną, czasem dwie sceny dziennie, więc książkę oddaję dokładnie w tym terminie, który zaplanowałam. Gdzieś około trzeciego aktu opowieści zaczynam zwalniać (bo wcześniej przypominam dzięcioła) i szkoda mi tego siedzenia w 'norze', w sumie ten proces schowania się przed światem lubię najbardziej, więc czasami, nawet kiedy już skończę, wciąż udaję, że jeszcze pracuję. Wtedy się lenię, nie robię zupełnie nic poza obżeraniem się śledziami i oliwkami, czytaniem książka za książką, czasami maratonem seriali na HBO, bo po zapisie jeszcze długo nadal nie mogę normalnie spać. Odsypiam, kiedy wysyłam książkę do konsultantów merytorycznych, czekając na ich uwagi, potem zaczynam orkę na nowo, i kiedy napiszę wreszcie podziękowania i posłowie, kupuję bilet lotniczy w ciepłe rejony świata, a potem idę spać 'do oporu'. Mój rekord to przespane 29 godzin bez wstawania na siku. Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Pracujesz na noce

Człowiek jest tak przystosowany, aby w dzień zachowywał efektywność, a wypoczywał w nocy. Zaburzenie naszego naturalnego rytmu wpływa znacząco na rozregulowanie gospodarki hormonalnej, a także nie pozwala na zachowanie stałych pór spożywania posiłków. W perspektywie czasu może to wpłynąć na trwałe problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi.

Ponadto badania wykazały, że osoby pracujące na "nocki", spalają na dobę  52-59 kcal mniej niż ci, którzy chodzą do pracy o stałych porach.

Oglądanie telewizji Oglądanie telewizji fot. flikr.com, Stephane BETIN (CC BY-NC-ND 2.0)

Oglądasz często telewizję

Lubisz każdego dnia usiąść sobie po pracy przed telewizorem? To również może być przyczyną twoich problemów z nadwagą, gdyż łączy się to zwykle z rezygnacją z aktywności ruchowej. Badania przeprowadzone przez Nurses' Health Study wykazały, że oglądanie telewizji przez 2 godziny dziennie wiąże się z powiększonym ryzykiem otyłości aż o 23 proc.

Podstępny zabójca, jakim jest stres, czasem dopada nas w pozornie niegroźnych, prozaicznych sytuacjach Podstępny zabójca, jakim jest stres, czasem dopada nas w pozornie niegroźnych, prozaicznych sytuacjach fotologic, https://www.flickr.com/photos/fotologic/, (CC BY 2.0)

Często się stresujesz

Stres powoduje odkładanie kortyzolu - hormonu, który sprzyja odkładaniu tłuszczu. Wpływa także na pojawianie się problemów ze snem, przyczynia się do niekontrolowanego podjadania, którym próbujemy sobie zrekompensować trudne chwile.

jogurt jogurt CC BY-NC-SA 2.0 Flickr.com/Dominik W. Neuffer

Jesz odtłuszczone produkty

Produkty odtłuszczone zwykle są mniej sycące, a także niekoniecznie mają mniej kalorii niż te naturalnie tłuste. Czy to oznacza, że należy je definitywnie odstawić? Nie. Przed zakupem, sprawdź jednak, czy dany produkt typu "light" nie ma w składzie więcej cukru i sztucznych dodatków niż jego tłusty odpowiednik.

Więcej o: