"Jak można domagać się szacunku z ręką w majtkach?". Kontrowersje wokół spotu poznańskiej Manify

Z jednej strony opinie, że film i pokazane w nim sytuacje to szczyt ohydy i paskudztwa. Z drugiej - słowa uznania i wsparcia. Z trzeciej - socjologiczne polemiki i filozoficzne analizy każdego kadru. Z której strony by nie spojrzeć, trwający minutę spot promujący poznańską Manifę wzbudza ogromne emocje.

Chodzi o film "Dość kompromisów", który powstał jako promocja tegorocznej Manify w Poznaniu:

 

Spot zaczyna się i kończy na skraju basenu. Na początku stojąca nad wodą kobieta w różowym kostiumie wskakuje do wody, na końcu z niej wychodzi. W ostatnim ujęciu jej kostium jest poplamiony krwią menstruacyjną.

Między początkową i końcową sceną bohaterki spotu poprawiają rajstopy, siadają na klozecie, zdrapują lakier z paznokci, łapią się za brzuchy, karmią piersią niemowlę, wkładają rękę w spodnie, pokazują nieogolone pachy. Wszystko pod hasłem: #DośćKompromisów.

Tyle w warstwie wizualnej - pozbawionej ocen i emocji. Te aż buzują w komentarzach pod filmem.

'Mleko i miód' Rupi Kaur'Mleko i miód' Rupi Kaur Rysunek pochodzi z tomiku poezji 'Mleko i miód' Rupi Kaur (więcej o autorce na dole artykułu). Rys. Rupi Kaur

 "Żeby tak wszystko pokazywać"

O co chodzi w tym spocie? To zarzut wielu komentujących. Inny - rozminięcie się pokazywanych w spocie zachowań z hasłem Manify - "Dość kompromisów" i "Przeciw przemocy władzy".

- To, że wszystkie codziennie korzystamy z ubikacji, nie znaczy, że trzeba to pokazywać w spotach. (...) Pewnych rzeczy intymnych po prostu się nie pokazuje bez ostrzeżenia - wytyka jedna z krytyczek filmu.

Inni dodają, że film jest: - Straszny, głupi, ośmieszający feminizm - ja nie walczę o podciąganie rajstop, karmienie piersią i pływanie z okresem w basenie... Matko z córką, kto to wymyślił, nagrał i wrzucił jako promocję marszu? Masakra moje Drogie Siostry.

Jeszcze inni ironizują, wytykając: - Serio to jest o "dość kompromisów" i "przeciw przemocy władzy?. Albo: - No fakt, nic tak nie rozwala patriarchatu jak drapanie się po rękach albo lizanie po policzkach! A jedzenie pączka to już śmiertelny cios. Brawo...

Albo: - Jak można domagać się szacunku z ręką w majtkach?

"Najlepiej, gdyby kobiety pozostały niewidzialne"

Takie głosy tylko utwierdzają przedstawicieli poznańskiej Manify w słuszności ich działań. Wypowiadająca się w imieniu inicjatywy Florentyna Gust mówi nam:

Dla sytemu, w którym funkcjonujemy, najlepiej by było, gdyby kobiety w ogóle pozostały niewidzialne: ich darmowa praca edukacyjna i opiekuńcza, zmuszanie do pracy za głodowe stawki, przymieranie głodem w wieku emerytalnym, ale też ich potrzeby i momenty, w których stawiają opór i działają na rzecz zmiany społeczeństwa.

„Karmienie piersią ordynarne, a półnagie kobiety reklamujące dachówki już nie”

Jedna z twórczyń filmu - Zofia Holeczek (oprócz niej stoją za nim także Marta Szymanowska i Joanna Zioła) tłumaczy:

Zarówno tegoroczne, uwspólnione z resztą miast hasło Manify, czyli „Przeciw przemocy władzy”, jak i poznańskie „Dość kompromisów” to hasła bardzo szerokie. Nie odnoszą się one ani do jednego rodzaju przemocy, ani do jednego rodzaju władzy, ani do jednego kompromisu.

Holeczek tłumaczy rodzaje opresji władzy, wymieniając m.in. tworzenie klatek społecznych i tabu narzucanego dziewczynkom i kobietom:

O tych społecznych klatkach, w które jesteśmy wciskane na siłę, jest ten film. Skoro taki gniew wzbudza w ludziach pokazanie w 2017 roku wyrywania włoska z pieprzyka, drapania się, śliny czy menstruacji, to znaczy, że mamy w społeczeństwie bardzo duży problem w postrzeganiu kobiecego ciała

- mówi. I dodaje:

Szczególnie to boli, gdy burzą się same kobiety i nazywają nas „obleśnymi”. Na pytania o szczegóły, co konkretnie w filmie je brzydzi, niestety już nie odpowiadają. A szkoda. Chciałabym wiedzieć, dlaczego gdy widzą scenę karmienia piersią w naszym filmie, piszą komentarz, że jest ona „ordynarna” (taka wypowiedź autentycznie pojawiła się pod filmem), natomiast nawet nie mrugną, mijając setki billboardów z półnagimi kobietami reklamującymi ubrania, kosmetyki, płytki podłogowe czy dachówki. Dlaczego razi je naturalność ciała, które przecież same mają, a nie budzi żadnego sprzeciwu sztucznie wykreowany, wygładzony przez grafików i odarty z jakiejkolwiek różnorodności obraz ciała kobiecego forsowany w mediach.

"Feministki to obleśny gatunek człowieka"

Wśród komentarzy nie zabrakło także opinii na temat feministek jako takich. Zdaniem jednej z internautek ten film im szkodzi: - Uważam, że ten film tylko utwierdza część społeczeństwa w przekonaniu, że feministki to jakiś zupełnie inny, niezrozumiały i obleśny gatunek człowieka, podczas gdy lepiej byłoby walczyć z tym stereotypem... STEREOTYPEM, nie feministkami.

Inna dodaje, że: - Prawdziwe feministki to kobiety sukcesu, zadbane, pewne siebie, pozbawione kompleksów, gotowe do rywalizacji z mężczyznami. Takie kobiety podziwiam i wspieram, ale te zapyziałe pseudofeministki tylko psują wizerunek kobiet.

"Naprawdę ten klip zniechęci ludzi z Mazowieckiego do przyjazdu do Poznania?"

Zofia Holeczek przyznaje, że wiele osób uważa spot za zniechęcający, dodając, że ciągle nie rozumie, co jest zniechęcającego w kobiecym ciele.

Jeśli wystarczy jeden klip, by zniszczyć u kogoś potrzebę solidaryzowania się i walki o siebie i swoje córki, to może ta osoba nie była sama do końca przekonana, czy walczyć jej się chce. Jeśli nie przepadam za jakąś feministką, to nie znaczy od razu, że odrzucę cały ruch, prawda? 

I pyta:

Statystyki filmu mówią zresztą jasno, że bardzo duża część osób komentujących to osoby z województwa mazowieckiego. Czy naprawdę, gdyby nie ten klip, pojawiłyby się na poznańskiej Manifie?

"Co ma lizanie pączka i jedzenie banana do równych płac?"

Zdaniem jednej z internautek taka emocjonalna reakcja odbiorców to prawdziwy sukces twórców. - Brawo dla jednych i drugich! Dla autorek/autorów za to, że uderzyli w czułą strunę, a dla odbiorców za to, że nie są tak zblazowani, że nic ich już nie poruszy.

Inna dodaje: - Dobry klip, chyba czas najwyższy na debatę o cielesności i jej wpływie na nasze życia. Dla kolejnej internautki w ogóle niezrozumiałe jest całe zamieszanie wokół filmu: - To zupełnie normalne czynności: masturbacja, karmienie piersią, rozpinanie stanika czy podciąganie rajstop. Przedstawione też są zupełnie normalne osoby, nie jakieś niedbające o higienę. Z czym jest więc problem? - pyta.

Film, który nagrałyśmy, pokazuje jeden z tych kompromisów, na które jesteśmy zmuszone się godzić - kompromis kanonów piękna, kompromis nieokazywania kobiecej fizjologii

- dodaje Florentyna Gust z inicjatywy Manifa Poznań.

I jest to coś, co dotyczy każdej kobiety, każdego dnia. Walka o zniesienie kompromisów wokół cielesności, poruszanie kwestii tożsamościowych nie wyklucza walki o zniesienie kompromisów ekonomicznych czy społecznych. To, co daje nam siłę i pozwala iść szerokim frontem, to właśnie ta solidarność walk.

"Wstydzi się wyjść, boi się zostać, to co ma robić?"

Wracając do samego klipu, w którym najbardziej bulwersuje okres, jedzenie banana i lizanie policzków: Klip operuje pewną konwencją, pewną stylistyką - tłumaczy Holeczek. - Nie do każdego musi ona trafiać, ale przecież nie musi. Osoby zbulwersowane odsyłam do pozostałych klipów na stronie Manify pokazujących osoby z Inicjatywy Pracowniczej czy Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów - dodaje.

- Scena z bananem wzięła się np. z tego, że gdy kobieta go je, sam gest bardzo często zostaje włożony w kontekst seksualny. Co do sceny menstruacji - chciałyśmy zrobić scenę o tym, jak czasem ciało nieprzyjemnie nas zaskakuje - mało osób zwraca na to uwagę, ale plama pojawia się dopiero na samym końcu, można więc interpretować to tak, że kobieta poczuła, że dostała okres i decyduje się wyjść, jednak plama już jest i strach, i wstyd dopadają ją ze zdwojoną siłą. Bo patrząc na komentarze, ta plama, która była imitacją, okazała się być symbolem tabu społecznego i opresji kulturowej.

Dlaczego dziewczyna nie może wyjść z basenu z plamą? Bo wyjście będzie wiązało się z przejściem przy tych wszystkich ludziach, którzy będą patrzeć, śmiać się, komentować. Ale nie może też zostać. Wstydzi się wyjść, boi się zostać, to co ma robić?

A co wy sądzicie o tym spocie?

Rupi KaurRupi Kaur Fot. Materiały prasowe

W marcu 2015 roku Rupi Kaur dodała na Instagramie swoje zdjęcie. Leży na boku, przodem do ściany, na jej spodniach i prześcieradle widoczne są plamy krwi. Zdjęcie bardzo szybko zostało usunięte jako „naruszające przepisy”. Artystka dodała je po raz kolejny - i znów to samo. Wtedy opublikowała je na Facebooku wraz z komentarzem: „Seksualizacja kobiet jest w porządku, kobiety z miesiączką nie”.

Cały post był krytyką nie tylko hipokryzji Instagrama, ale podejścia społeczeństwa do kobiecego ciała i wyznaczania niesprawiedliwych norm. W sieci rozpętała się burza. Post zebrał ponad 75 000 polubień i niemal tyle samo udostępnień. O wywiady z artystką prosili „The Guardian”, „The Washington Post” czy „Vice”. Ostatecznie Instagram odpuścił i pozwolił na publikację zdjęcia.

Do księgarni właśnie trafił  tomik jej wierszy. "Mleko i miód" to opowieści i miłości, kobiecości, ale też przemocy i stracie.

Nasza odpowiedź na orędzie Trumpa. "Polki raczej cię nie polubią"

 

Komentarze (290)
"Jak można domagać się szacunku z ręką w majtkach?". Kontrowersje wokół spotu poznańskiej Manify
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • koty_schrodingera

    Oceniono 195 razy 129

    Prawdziwe feministki to kobiety sukcesu, zadbane, pewne siebie, pozbawione kompleksów, gotowe do rywalizacji z mężczyznami.

    A dlaczego mam rywalizować z mężczyznami? Dlaczego feministki próbują od dziesięcioleci wmówić kobietom, że mogą osiągnąć sukces i szacunek tylko na drodze konfrontacji z płcią przeciwną?
    W ten sposób feministki stworzyły z mężczyzny wzór idealnego CZŁOWIEKA do którego kobiety mają dorównywać.
    Jestem kobietą i jestem z tego dumna, lubię tradycyjnie kobiece zajęcia i moi najbliżsi szanują to i doceniają moją pracę, nie widzę najmniejszego sensu w udowadnianiu, że jako kobieta potrafię na równi z facetem kopać rowy. On kopie ja gotuję, bez tej współpracy żadne z nas niczego by nie osiągnęło.

    Te tzw. feministki mogą psa w nos całować, ich sprawa, mogą latać po mieście w brudnej bieliźnie i z niemytymi zębami ale proszę, nie sikajcie pod murami i krzaczkami jak (niektórzy) faceci

  • mpopkowski_deloittece.com

    Oceniono 141 razy 89

    Mężczyźni też się drapią po jajach, chodzą do toalety, czy pozostawiają brązowe plamy na majtkach, po niezbyt dokładnym wytarciu tyłka. Zrobimy o tym spot?

  • kawabis

    Oceniono 87 razy 57

    Pokazałem ten filmik żonie, liczyłem, że pojedzie do Poznania miałbym dzień dla siebie, poszedłbym na piwko, może nawet na wódeczkę, byłem skłonny zapłacić jej za bilet, niech się dziewczyna rozerwie, niech zapozna nowych ludzi, może by znalazła nową przyjaciółkę. Niestety nie ogarnęła przekazu. Nawet propozycja opłaty hotelu ze SPA nie pomogła. Jej jedyny komentarz to "ale idiotki". W ten sposób mój uroczy dzień z tendencją rozszerzenia na cały weekend poszedł w piz du. Zapytałem więc czemu nie wspiera "koleżanek" przecież walczą o jej prawa, o wolność pływania w basenie z możliwością pozostawiania krwawego kilwatera za sobą, jak stary przeciekający statek plamy oleju, odpowiedziała, że pływać nie umie, jak z nią dyskutować o hydrologii. Pomyślałem pójdę w seks, mówię pogadasz z nimi nauczą cię sztuki samozaspokojenia palczastego, tylko się roześmiała, powiedziała, że chciałbym, ale wtedy już w domu miałbym za lekko, jak ma się żonę to ma się i obowiązki. Ostatnią deskę ratunku dostrzegłem w higienie, pomyślałem jak się zaprzyjaźni z feministką łatwiej będzie się dostać w domu do łazienki pod prysznic, chodzi mi o czas spędzany przez nią w łazience, depilacje, kremowanie, prysznice. Ale ważne jest też, że ona się w łazience zamyka, gdyby opanowała nawyki feministek nie zamykałaby drzwi, i np. gdy ona by sikała lub stawiała klocka (tu trudniej, ale skoro smog mnie dusi to i to z maseczką da się znieść) ja mógłbym w tym czasie brać prysznic, jaka oszczędność czasu i prądu. Okazało się, że to był głupi argument, stwierdziła, że jak będę tak pier...lił to będę sam musiał się nauczyć samozaspokojenia. Drogie panie feministki, z żalem stwierdzam, że ani wasz filmik ani moje starania nie zachęciły mojej żony do wyjazdu do Poznania. Proszę o radę jak zmienić unowocześnić moją żonę, czy bicie wystarczy? Czy argument przemocy może ją zachęcić do wyjazdu, jaka trauma jest potrzebna by się zmieniła. Niestety jest atrakcyjna, dba o wygląd dobrze zarabia na dobrym stanowisku, nie rosną jej wąsy i jest cała wydepilowana. Jak mogę z niej zrobić feministkę, czy pozostaje tylko brutalna siła.

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 120 razy 48

    "ta plama, która była imitacją, okazała się być symbolem tabu społecznego i opresji kulturowej."

    Raczej ta plama jest symbolem tego, że zostałyście albo jeszcze jesteście na poziomie nastolatek i to nie fizycznie, ale psychicznie i emocjonalnie.

  • tune

    Oceniono 78 razy 44

    Naprawdę nie trudno jest szokować pokazując to, co cywilizacja przez lata osłaniała, w odróżnieniu od niektórych kultur pierwotnych. Jako gatunek ludzki wypracowaliśmy sobie pewien bardzo ramowy porządek przez tysiąclecia. Kosmici nam tego nie narzucili. (Do krzyczących na forach ateistów - tak, pewne normy ograniczające są starsze niź chcrześcijaństwo).
    Pewnie, że możemy wrócic do sytuacji gdy bedziemy kopulować w parkch i na ulicach, załtwiać swoje potrzeby w najbliższych krzakach i chodzić w poplamionych spodanich cały dzień. Możemy też zrobić o tym film. I pokazać na festiwalu.
    Tylko po co?
    Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.
    Ludzie sami uznali, że łatwiej i szczęśliwiej im się żyje zachowując umowne normy.

    Pozdrawiam inne kobiety.

  • mks82

    Oceniono 76 razy 28

    To dobrze, że pomimo wieloletniej agresywnej propagandy lewicowych środowisk, milionów wydawanych na publikacje, konferencje, bardzo częstej obecności w "postępowych" mediach feministki to nadal w Polsce skrajna nisza, z symbolicznym poparciem (co pokazują kolejne wybory, zawsze ruchy popierane przez organizacje feministyczne zdobywają maksymalnie 2-3% poparcia)), odseparowana od codziennych prawdziwych problemów milionów Polek, żyjąca w swoim salonowym świecie celebrycko - politycznym. Na "manify" pomimo ogromnej reklamy, weszędobylskiej promocji i wsparcia salonów co roku chodzi tylko garstka feministek , zawodowych działaczek i celebrytów, nawet jeśli w tym roku będzie was więcej to niczego to nie zmieni

  • myszens

    Oceniono 39 razy 27

    Ten spot jest odrażający. Myślę, że tzw. feministki coraz bardziej szkodzą kobietom, ich prawom, ich wizerunkowi itp. Ten spot przeszedł moje wyobrażenia, jak można poniżyć wizualnie kobietę. To tak, jakby w przypadku faceta pokazać brudnego, nieogolonego "Janusza" w obsranych i podartych gaciach, drapiącego się po jajach, ewentualnie walącego konia przed telewizorem.

  • alfalfa

    Oceniono 51 razy 27

    Czym Poznań popadł, że dostał taka karę?
    A.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX