"A gdzie ty masz zamiar w tym chodzić?!". Ubranie, które zdaniem męża nie pasuje nigdzie. Co sądzicie? [ZDJĘCIA]

Mój mąż, co mu się raczej nie zdarza, postawił ostre weto na świeżo kupione spodnium. Co takiego wywołało jego reakcję i dlaczego jego słowa wzbudziły moją konsternację?

Jest jedna cecha mojego sposobu ubierania się, którą jednogłośnie podkreślają wszyscy - stosowność. Jak już coś na siebie zakładam, to jest to adekwatne do okazji - raczej formalne, stonowane, niewzbudzające większych kontrowersji.

Ostatnio mój modowy kompas zaczął się psuć, a ja coraz częściej sięgam po rzeczy, których kiedyś bym raczej nie założyła. Nie wiem: pewność siebie, odwaga, większa samoakceptacja. Coś w każdym razie pcha mnie w kierunkach, których jako młodsza kobieta raczej unikałam.

Na urodziny? Bardzo krótka czarna sukienka, ściągnięta w talii paskiem. Do pracy? Bardzo krótkie szorty zestawione z zabudowaną koszulą.

Od lat stosuję zasadę stopniowania napięcia - krótka sukienka musi mieć zabudowaną górę, a jak rozgogolona góra, to do długich spodni. Tym razem zgotowałam sobie kumulację.

Doczep sobie jeszcze pomponik!

W piątek - natchniona przez znajomą, która kupiła sobie śliczny letni kombinezon (szorty z gorsetową górą) - na głębokiej wyprzedaży wykopałam przepiękne czarne spodnium z ładnego, nieco usztywnionego materiału.

Gorsetowa góra i krótkie szorty - w trzech wersjachGorsetowa góra i krótkie szorty - w trzech wersjach Fot. Archiwum prywatne

Zachwycona swoim zakupem, zaprezentowałam go wieczorem mężowi. Przyznam szczerze, że kiedy szłam mu się w pokazać w nowym ciuchu, nie oczekiwałam opinii. Po szczerą opinię zwracam się, kiedy mam wątpliwości co do stroju.

Spodziewałam się zachwytu i aprobaty.

A gdzie ty masz zamiar w tym chodzić?

- tymi słowami i poważną miną przywitał mnie mąż.

Doczep sobie z tyłu pomponik i będziesz wyglądała jak króliczek Playboya

- dodał jeszcze.

- No ale Julia miała bardzo podobny kombinezon i podobał ci się - sięgnęłam po materiał porównawczy.

Tak, ale ona miała ten kombinezon w kolorowe ciapki, a ty masz cały czarny

- tłumaczył, a ja dalej nic nie rozumiałam.

O co chodzi?

Upewniłam się, że wcale nie chodzi o to, że źle wyglądam. Zresztą nie musiałam, bo jak coś nie sprzyja mojej sylwetce, to mąż zazwyczaj używa innych argumentów:

Wyglądasz jak w ciąży.
Za dużo się dzieje.
Sukienka jak od ciotki-klotki.
Wyglądasz jakbyś miała pełną pieluchę w spodniach...

Źle nie wyglądałam, najmilejszy powiedział, że ładnie. Po dłuższym dochodzeniu, do którego dołączyła irytacja męża (oglądaliśmy właśnie mecz Belgia - Walia) i trochę odciągałam uwagę od Garetha Bale’a (nie strojem, tylko marudzeniem), ostatecznie wyciągnęłam, o co biegało.

Chodziło o to, że praktycznie jestem goła. Jakbym miała ubranie w ciapki, to nie byłabym goła. Taki paradoks. Nie byłabym także goła, gdybym była niższa i grubsza.

Na pytanie męża, gdzie tak ubrana mam się zamiar pokazywać, powiedziałam, że jest cała masa możliwości. Opcję z marynarką rozważam do pracy, z płaskimi sandałkami na co dzień, z sandałkami na obcasie na wieczorne wyjście.

Mąż prychnął, uznając brak zrozumienia między nami za fakt oraz porzucając dalsze próby nawiązania nici porozumienia.

A ja, jak zapowiedziałam, tak się ubrałam. Krążąc po Warszawie rozgrzanej latem do czerwoności, spotkałam wiele kobiet w o wiele większym stopniu rozebrania niż ja. W różnym wieku, o różnych figurach i w różnych sytuacjach.

Była pani na rowerze - po pięćdziesiątce, w różowym topie-tubie i białych, bardzo krótkich szortach. Widziałam młode kobiety w krótkich sukienkach tak wyciętych po bokach, że mogłam stwierdzić, czy mają dobrze dopasowane fiszbiny w biustonoszach.

Nie zabrakło także moich ulubionych panów po pięćdziesiątce z brzuszkami w wersji topless. I to nie na balkonach prywatnych mieszkań, ale w publicznych parkach.

Co miejsce, to zwyczaj

Jak już wspomniałam wcześniej, wydaje mi się, że mój wewnętrzny cenzor raczej mnie nie zawodzi. Nie wyszłabym na przykład poza dom bez biustonosza (co ostatnio uczyniły Jennifer Aniston i Kendall Jenner).

Aniston została właśnie sfotografowana przez paparazzi, gdy wychodziła z nowojorskiej restauracji. Jeżeli jej strój miał odwrócić uwagę od okolic talii, to się udało. Sukienka co prawda luźna, ale bardzo dokładnie podkreśliła piersi....Aniston została właśnie sfotografowana przez paparazzi, gdy wychodziła z nowojorskiej restauracji. Jeżeli jej strój miał odwrócić uwagę od okolic talii, to się udało. Sukienka co prawda luźna, ale bardzo dokładnie podkreśliła piersi.... Bulls

Kendall JennerKendall Jenner BULLS

Staram się także nie sugerować zastrzeżeniami dotyczącymi tego, co wypada, a czego nie wypada w pewnym wieku. Owszem, wolałabym nie wyglądać jak dzidzia-piernik, ale mam nadzieję, że nie dryfuję w tym kierunku (na zdjęciu poniżej Demi Moore w szortach. Ta stylizacja rozpętała burzę na temat tego, czy kobietom W PEWNYM wieku wypada nosić krótkie spodnie).

Dodam, że moje postrzeganie może być nieco upośledzone - pracuję w miejscu, w którym nie obowiązują zasady dress code'u.

Mam koleżankę, której zdarza się eksponować ramiona i brzuch (nosi bluzki bez ramiączek albo wysoko podcięte topy), inna wystąpiła ostatnio w bardzo obcisłej długiej sukni, która okazała się na wpół przezroczysta i prześwitywała spod niej bielizna. Biedna posiadaczka kreacji, kiedy zdała sobie sprawę z widoczności stringów, siedziała do końca dnia jak przyspawana do krzesła.

Mężczyźni także pokazują wiele u mnie "na zakładzie". Są koszulki na ramiączkach, krótkie szorty i japonki - nikomu to nie przeszkadza, nikogo nie peszy.

Zapytałam o opinię znajomych - czy to mąż się w konserwę zamienił, czy moje poczucie przyzwoitości się popsuło. I - jak zwykle w takich wypadkach - opinie były podzielone.

Nie jest goło, wypada, do pracy bym tak poszła.
Z marynarką fajnie, bez marynarki, goło...
Do pracy nie za bardzo, ale na deptak w Saint-Tropez jak najbardziej. 
Za krótko!
Z marynarką wszędzie, bez - tylko wieczorowo.
Czarny kolor i odkryte ramiona kojarzą się z wieczorem i imprezą, krótkie nogawki z latem, słońcem i gorącem na wolnym powietrzu.

- czyli pomieszanie bytów i nie da się tego wszystkiego połączyć.

Najważniejsze dobre samopoczucie

Wszystkich nie uszczęśliwię, każdy będzie miał swoje zdanie. Także mój - jak się okazało - konserwatywny mąż. Zmiany wymagają od niego oswojenia, niech ta terapia będzie szokowa - postanowiłam, że całą sobotę będę chodziła w nowym ciuchu.

Nic nie mówił, ale też nie krytykował, widać "opatrzyło się". A na wieczorne spotkanie do przyjaciół przebrał się, żeby "bardziej do mnie pasować". Generalnie jednak przy swoim zdaniu pozostał, ostatecznie argumentując, że woli mnie w... spódnicach i sukienkach. A ja wzięłam pod uwagę jego zdanie i do pracy tak się nigdy nie ubiorę.

A twoim zdaniem, mój strój pasuje...
Komentarze (75)
"A gdzie ty masz zamiar w tym chodzić?!". Ubranie, które zdaniem męża nie pasuje nigdzie. Co sądzicie? [ZDJĘCIA]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • yrithee

    Oceniono 88 razy 76

    Ładna kobieta, ale ciuch fatalny. Mąż ma rację (choć ciężko mi przepchnąć to stwierdzenie przez klawiaturę jako mężatce), też miałam skojarzenie z króliczkiem Playboya albo jakąś kelnerką na wieczorze kawalerskim. Do tego sam fason niezbyt sprzyjający, dziwnie układa się na pupie. Z marynarką od biedy przejdzie, ale bez wygląda naprawdę średnio. Takie kelnerkowate nie wiadomo co.

  • art_102

    Oceniono 73 razy 63

    - opis stroju w pracy.
    "Mam koleżankę, której zdarza się eksponować ramiona i brzuch (nosi bluzki bez ramiączek albo wysoko podcięte topy), inna wystąpiła ostatnio w bardzo obcisłej długiej sukni, która okazała się na wpół przezroczysta i prześwitywała spod niej bielizna."

    "Dodam, że moje postrzeganie może być nieco upośledzone - pracuję w miejscu, w którym nie obowiązują zasady dress code'u."

    Nie ma takiego miejsca. Nawet tirówki mają swój dress code...., więc i ty się naucz, i podziel wiedzą z koleżeństwem w pracy....

    Klasa i kultura osobista nakładają na nas zasadę dostosowania się do okoliczności. Jesteś w pracy, więc obowiązują pewne normy zachowań i ubioru. Pracując w gazecie nie musisz się stosować do dress code'u ambasady czy korporacji, ale kultura nakazuje pewne standardy. Ten strój nie nadaje sie do pracy bo jest za krótki i "za goły". Zasadą w "wysokiej pracy" jest brak gołych nóg. Nawet przy największym upale obowiazują pończochy, czy co tam kto woli, a panów długie spodnie. Zresztą biura sa klimatyzowane, wiec nie widzę problemu. W nieco swobodniejszych i mniej zobowiązujących formach, można sobie pozwolić na więcej swobody, ale to nie znaczy, ze trzeba świecić gołą d..pą, brzuchem, gołym torsem, czy owłosionymi udami.
    Ja nie wiem, czego Ty kobieto nie rozumiesz, i po co zadajesz mężowi i nam te głupie pytania. Tu odpowiedź jest jasna i prosta. Nawet jak nie ma ścisłych reguł w Twojej pracy, to jest coś takie jak smak, wyczucie, kultura. Pamiętam kelnerkę, która stała nade mną czekając na nasze zamówienie, a my mieliśmy jej pępek z kolczykiem przed nosami. Ohyda. Wyszliśmy....

    Nie chodzi o to, żeby wracać do sztywnych norm sprzed wieków, ale też trzeba się przeciwstawiać postępującemu brakowi kultury w codziennym życiu, które jest widoczne we wszystkich jego obszarach.
    Zaczyna się dyskutowac i pisać wielkie artykuły o dzieciach w restauracjach, wpuszczac-nie wpuszczać. Dlaczego jeszcze dekadę temu takiego problemu nie było, bo dzieci w restauracji, w pociągu, "w gościach", umiały się zachować. Były takim samymi uczestnikami życia codziennego, jak dorośli. Teraz darcie mordy i pajdokracja staje się standardem, ale kto ma te dzieci wychować, nauczyć kultury, jak z rodzicami jest ten sam problem.
    Razem z upadkiem mieszczaństwa, w życie weszła "wiocha" - nie mylić z mieszkańcami wsi - i potworne buractwo.
    Podchodzę do siedzącego na ławce starszego pana ok. osiemdziesiątki, bo chcę spytać o drogę. Pan zanim mi odpowie, podrywa się z ławki.. Ja na to - ależ proszę siedzieć! - na co pan mi odpowiada - ...ależ, jak to tak, nie można...
    Pewnie nie wiecie o co mu chodziło, co?

  • qlt82

    Oceniono 55 razy 43

    Do pracy w szortach? O czizas. Gdzie ty pracujesz? Niech i koledzy w pracy w takim razie przyjda w szortach do pracy. im pewnie tez cieplo.

  • alpepe

    Oceniono 45 razy 41

    Popatrzyłam na komentarze i nikt cię tak nie zjedzie, jak druga kobieta.
    A strój faktycznie wieczorowo-dyskotekowy, ten, kto pisał o Saint Tropez miał rację, jego zawsze pytaj o zdanie.

  • slg54

    Oceniono 37 razy 37

    Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale czy przypadkiem "spodnium" to nie kostium składający się z żakietu i długich spodni?

  • asfo

    Oceniono 34 razy 28

    Jakby założyć do tego czarne pończochy i ćwiekowaną obróżkę to by się nadało na koncert Black Sabbath. Natomiast do cywilnego użytkowania nadałoby się, gdyby było w jasnym kolorze. Mąż ma nieco racji.

  • dorsai68

    Oceniono 31 razy 25

    A gdzie opcja "nigdzie - paskudny worek zniekształcający figurę"?

  • theorema

    Oceniono 23 razy 23

    jeszcze kabaretki, melonik i pejcz... :)))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX