Ma na twarzy wyraźne znamię. Poprosiła 50 artystów, żeby pokazali, jak ją widzą

Crystal Hodges przeprowadziła eksperyment. Poprosiła kilkudziesięciu artystów o jej sportretowanie. Chciała zobaczyć, czy na pracach pojawi się jej defekt.

Ma 25 lat. Jest blogerką lifestyle'ową. Pracuje jako menadżer kampanii i koordynator social media w Vascular Birthmarks Foundation (fundacja dla osób ze znamionami naczyniowymi). Sama jest osobą z zespołem Sturge'a-Kalischera-Webera, który objawia się rozległym naczyniakiem płaskim - przez zbyt dużą ilość krwi po jednej stronie jej twarz nie jest symetryczna.

 

Crystal postanowiła przeprowadzić eksperyment. Początkowo o sportretowanie poprosiła kilku artystów pracujących na ulicach San Francisco. Tylko jeden z nich zamieścił na swojej pracy jej znamię. Uważał, że to część osobowości, której nie można pominąć. Następnie wysłała do ośmiu artystów drogą elektroniczną 5 swoich zdjęć. Na dwóch pierwszych znamię było wyraźnie widoczne, dwa kolejne przedstawiały dziewczynę z kryjącym makijażem, a na ostatnim naczyniak został lekko zatuszowany.

 

Efekt? Na ośmiu artystów, do których wysłała zdjęcia, jeden z nich znalazł jej bloga i dowiedział się z niego, że Crystal lubi swoje znamię i umieścił je na swojej pracy. Kolejny bez pytania w pełni oddał prawdziwy wygląd dziewczyny, dwóch zapytało, a reszta pozbawiła ją znaku rozpoznawczego i dopiero gdy Hodges poprosiła o umieszczenie jej plamy na twarzy, domalowali ten "szczegół".

 

Jakie wnioski wyciągnęła Hodges? Dla niej ten eksperyment jest wyrazem miłości do samej siebie. Na swoim blogu podsumowała całą akcję tymi słowami:

Czasami patrzymy w lustro i nie podoba nam się to, co widzimy... Włosy się nie układają, przez noc wyskoczył nowy pryszcz, byliśmy zastraszani czy nigdy nie zaprzyjaźniliśmy się z naszym odbiciem w lustrze... Ale nie ma dwóch artystów, którzy namalowali mnie w ten sam sposób. Tak więc nieważne, jak widzimy siebie w lustrze, każdy na świecie i tak postrzega nas inaczej.