Pofarbowała córce włosy. Internauci zareagowali agresją. To, co zrobiła...

Mary Thomaston pofarbowała córce włosy. Było to marzenie małej Lyry. Udostępniła jej zdjęcie na Instagramie. Internauci nie pozostawili na niej suchej nitki. Nie pozostała im dłużna i odpowiedziała w otwartym liście na negatywne komentarze.

Mary na co dzień jest fryzjerką i stylistką fryzur. Gdy córka zapytała ją, czy mogłaby mieć włosy jak jednorożec, postanowiła spełnić jej marzenie. Większość włosów dziewczynki pofarbowała chłodnym odcieniem niebieskiego, a do wygolonego boku użyła żółtego i fioletowego. Następnie udostępniła zdjęcie Lyry na swoim Instagramie. Nie spodziewała się, że wzbudzi ono tyle kontrowersji.

Internauci wytykali Mary głównie to, że jej córka jest za młoda na takie eksperymenty. Inni przypominali młodej mamie, że mała dziewczynka to nie lalka. Z drugiej strony - czy zbytnio nie rozpieszcza swojej córki, zgadzając się na wszystko? Wszystkie negatywne komentarze bardzo rozzłościły Thomaston. Kobieta wystosowała otwarty list do swoich "hejterów".

Drodzy hejterzy, mam taki "kaprys", że chcę wychować pewne siebie dzieci, które potrafią mówić w swoim imieniu i wiedzą, że mają do tego prawo. Kiedy moje dziecko podeszło do mnie i zapytało, czy może mieć niebieskie włosy, powiedziałam jej, że bardzo mi się podoba ten pomysł i że jest piękną dziewczynką. Zrobiłam to bezpiecznymi produktami, które nie ingerują w strukturę włosa i po pewnym czasie się spłukują. Nie wiem, jak wychowujecie swoje dzieci, jednak wasze niemiłe opinie dotyczą mojego dziecka. Jeśli nie lubicie niebieskiego, super. Nie lubicie tęczy? Super, powiedzcie to. Do takich opinii macie prawo, natomiast nie możecie lekceważyć mojego dziecka. I na koniec - nie wiem, kto, kurwa, farbował wasze włosy, ale chyba wybraliście złego fryzjera w przeszłości. Mówiąc, że zniszczyłam włosy swojemu dziecku, stuprocentowo się mylicie. Jestem wyszkolonym i licencjonowanym stylistą i wiem, co robię. Och, i trzymajcie następnym razem swoje negatywne komentarze z dala ode mnie.

Zgadzacie się z młodą mamą?

Więcej o: